a pieniądze to na ulicy leżą…

 

 

Sama o tym się przekonałam. Kilkakrotnie wczoraj  schylałam się po te znalezione 10 groszy, czasami 5 groszy.
To musi coś znaczyć, powiedziałam sobie i ochoczo poleciałam do Lotka
No i okazuje się, że wygrałam!!!!!!,  tak, wygrałam „trójkę”, czyli całe 24 zł
Mało??? No to co, zawsze to jakaś wygrana. Następnym razem to będzie jeden milion, następnym 10 milionów, a potem może i 24 miliony…… Trzeba w to wierzyć.
Ale póki co to tylko wydaję pieniądze, jak to na święta, gdy zbierzesz grosz do grosza to nawet całkiem fajnie spora sumka się utworzy.
Ale wierzę, że ten dobry czas też przyjdzie. A wtedy……….. tu rozpościeram cały mój wachlarz marzeń.

A co dzisiaj? Ponieważ idę na popołudniu, więc rano mogłam sobie pozwolić na dłuższe spanko, co bardzo mi się przyda po wczorajszym, nieszczególnym dniu.
Swoją drogą to całkiem nie  fajnie czuć się pijaną nie pijąc ani grama alkoholu.
Może to ciśnienie tak na mnie działało, czy co, bo na niezłej huśtawce byłam, co zaraz zresztą po przyjściu z pracy odespałam, potem obudziłam się gdzieś około 2 w nocy, chwilę sobie pooglądałam Iplę i znów smacznie zasnęłam, aż do 10.30.
Ale dzisiaj chyba mogę śmiało powiedzieć, że jestem już wyspana, no i jakoś w głowie już mi się tak  nie kręci.
A to wszystko przez ten krakowski smog, wszak mówią, że Kraków ostatnimi dniami jest bardzo niebezpiecznie zapylony!!!

Nic innego, specjalnego się w moim życiu wczoraj ( ani tym bardziej dzisiaj rano) nie działo, więc z czystym sumieniem dzisiejszy blog skończyć mogę, tym bardziej, że nie chce się wplątywać w polityczne awanturki naszego Parlamentu, gdzie Pawłowicz pożerającą w czasie głosowań kanapki odsyłano do Baru Mlecznego, a Kaczyńskiego nazwano w Sejmie kurduplem.
Boże, jaki mamy ten Parlament w Polsce!!

Miłego dnia