…… a tu ciągle wpisu brak. Oj coś ostatnio ociągasz się Ewuniu.
Wiadomo, wolne dni rozleniwiają.
Nawet nie wiecie, jak można na przykład ( z lenistwa) długo spać.
Ja na przykład wczoraj z niewielkimi przerwami przespałam całą sobotę.
Nawet myślałam, że to cukier mi tak „buzuje”, więc dzisiaj rano zrobiłam sobie stosowny pomiar cukru i….. no, nie powiem, że był on całkiem idealny, małe przekroczenie normy było, ale i tak był o wiele, wiele mniejszy niż dawniej bywało.
Przyznam się, że przez 2-3 dni trochę inaczej zażywałam te tabletki, albowiem jednego rodzaju anty-cukrzyków mi zabrakło i musiałam kombinować tym, co miałam, dlatego obawiałam się, że cukier mógł mi trochę podskoczyć, na szczęście nie. Teraz już mam wszystkie tabletki i mogę je zażywać według zalecanej mi receptury. Mam nadzieję, że po tej operacji bariatrycznej moje kłopoty z cukrem się zmienią na korzyść, no, między innymi i dlatego ją robię,
W wielu wypadkach zdarzało się, że cukier po pewnym czasie wracał do normy, oczywiście przy utrzymywaniu stosownej diety.
Jak już kiedyś pisałam, nieco zmieniłam swoją dietę i to nie koniecznie dlatego, że tak podyktował mi mój rozsądek, ale są rzeczy ( zwłaszcza te tłuste), których mój żołądek nie trawi i chwała mu za to. A potem, czyli po operacji będzie już tylko lepiej, bo mój malutki, malusi żołądek nie będzie wymagał tyle pożywienia, jak dotąd, ba, będzie wszelkie nadmiary odtrącać, pod warunkiem, że znów ten mały balonik, który pozostanie mi po operacji nie przerodzi się z powrotem w wielki balon!
Chociaż staram się jeszcze o tej całej operacji nie myśleć, jeszcze wciąż mamy rok 2014, więc przede mną ho ho ile czasu jeszcze pozostało.
Myślę, że dopiero miesiąc marzec będzie odpowiedni do strachów i obaw przed zabiegiem. To po co teraz sobie zawracać głowę, skoro przede mną same przyjemności, czyli moje imieniny ( jakby nie było), Wigilia, Święta i rodzinne spotkania. No, można jeszcze wspomnieć o Sylwestrze, ale na niego nie mam żadnych specjalnych planów, pewnie jak co roku spędzę go przy moim kompie, a potem po północy grzeczne sobie pójdę spać. Chociaż w zeszłym roku Sylwester spędzałam u Magdy, ale to wynikało z rozkładu kalendarza, w tym nie będzie podobnie, albowiem po tych świętach przede mną jeszcze 3 dni pracujące,
Zresztą ja bardzo lubię te samotne Sylwestry, bo robię to, co chcę, nie patrząc, czy ktoś się dobrze bawi, czy nie. Ja zawsze wtedy dobrze się bawię, a gdy jednak tak nie jest, idę spokojnie sobie spać.
Dzisiaj rano, gdy się obudziłam, myślałam, że padał śnieg, bo dach domu na przeciwko był białawy. Może i coś białego padało, ale pozostała tylko po nim mokra plama na dachu, sprawiające wrażenie śniegu. Wszystkie ulice i plantki obok były w normalnym kolorze nieśniegowego grudnia 🙂
Ale i temperatura jest całkiem nie śniegowa, co prawda nie dwucyfrowa, jak dzisiaj zapowiadali w TVN -24, ale jednak dodatnia.
Czyli jednak Święta Bożego Narodzenia nie będą białe, nie ma na to szans.
Ale poczekajmy, jeszcze do Gwiazdki 3 dni.
I w tym oczekiwaniu pozostawiam Was na całą pozostałą część niedzieli, życząc miłych wrażeń.
Idę przewrócić moje macerujące się w lodówce mięsko na drugą stronę 🙂
