tak sobie

Tak sobie, dla poprawy humoru daję piękną gałązkę frezji. Czy czujecie, jak pięknie w moim blogu dzisiaj zapachniało?

Przyznaję, że mój humor coraz bardziej „siada”, oczywiście przed naporem stresu, pod którym ostatnio jestem.
Przede mną jeszcze półtora tygodni „wolności”, a potem szpital.
Dzisiaj idę do lekarza pierwszego kontaktu, gdzie wyjaśni się sprawa mojego cukru, no i oczywiście przy okazji będę do szczepiona przeciw żółtaczce.
Czyli ostatnie dni „kręcą się” wokoło decyzji, którą przed kilkoma miesiącami podjęłam.
Teraz boję się tylko, żeby mój podwyższony cukier nie okazał się przeciwwskazaniem do operacji, bo to oznaczałoby odwleczenie mojej decyzji w czasie, a nie wiem, czy następnym razem już bym się zdecydowała. Dlatego poddałam się reżimowi, staram się jeść dietetycznie i zażywam regularnie leki, według lekarskich zaleceń. Ważne, co powie jutro pani doktor, ale i tak mam jeszcze jakiś tydzień z małym haczykiem do uregulowania tego poziomu cukrowego.
I o to chodzi.
Już jestem po wizycie, nie mogłam wcześniej zamieścić blogu, bo nagle w domu straciłam internet. Mam nadzieję, że po powrocie  z pracy wszystko
powróci do normy.
Cukier mam wysoki, alei tak o połowę niższy niż ostatnio, dostałam tabletki na uspokojenie nerwów przed operacją no i najważniejsze „straciłam” prawie 9 kilogramów, co dziwne, wcale nie stosując żadnej specjalnej diety, po prostu mniej jem, albo raczej inaczej jem ( nie tłusto), a moe jakiś przycisk w mózgu mi się zapalił, że moja waga musi się obniżyć przed operacją? nie wiem.
Teraz ide sobie popracować troszkę. Na razie, miłego i słonecznego dnia. U nas cieplutko, na szczęście.