Całkowite zaćmienie Słońca z 20 marca 2015 będzie widoczne nad północną częścią Oceanu Atlantyckiego, na Morzu Norweskim i Morzu Arktycznym. Pas całkowitego zaćmienia przejdzie niemal wyłącznie przez obszary morskie – jedynymi obszarami lądowymi, na jakie natrafi, są Wyspy Owcze i Svalbard. Swoje maksimum zaćmienie osiągnie na wschód od Islandii, gdzie faza centralna potrwa 2 minuty 47 sekund.
Zaćmienie będzie widoczne jako częściowe w całej Europie, a także na większości obszaru Afryki Zachodniej, Afryki Północnej oraz na części obszaru Bliskiego Wschodu, Azji Środkowej i azjatyckiej części Rosji. W Polsce przesłonięciu ulegnie – w zależności od regionu kraju – od ok. 65% do ok. 80% tarczy słonecznej. Będzie ono widoczne od ok 9:40 (CET) do ok. 12:06 (CET)[1].
Jest to najbliższe całkowite zaćmienie Słońca widoczne w Europie (kolejne nastąpi 12 sierpnia 2026). Na końcu swojej drogi po powierzchni Ziemi cień Księżyca dotrze do bieguna północnego.
Tak więc wszyscy dzisiaj jedziemy zaopatrzeni w specjalne szkiełka oglądać całkowite zaćmienie naszego ukochanego słonka.
To pierwsza ciekawostka tego dnia.
Jest jeszcze druga i o wiele lepsza wiadomość na dzisiaj:
Tak, tak, dzisiaj bardzo późno wieczór zawita już do nas astronomiczna W I O S N A !!!!!!
Hurra, nareszcie. I chociaż, że nas straszą, że zima tak całkowicie jeszcze nie odpuściła już cieszymy się rozkwitającymi pąkami listków, i pojawiającymi się gdzieś nieśmiało małymi wiosennymi kwiatuszkami i tym słonkiem na niebie, chociaż nie raz przesłonięte jeszcze będzie deszczowymi chmurkami.
Nareszcie zacznie się kwilenie ptaszków i będzie kolorowo i radośnie.
Przedwczoraj „zepsuli” mi w domu internet, trzeba było dokonać zamiany hasła, bo znów „domorośli Hakerzy” odkryli tajemnicze hasło. Skute tej całej wymiany hasła był taki, że na wieczór i całe przedpołudnie straciłam w domu dostęp do sieci, na szczęście Ksawer telefonicznie poinformował mnie, że internet domowy już działa, więc po powrocie z pracy do domu moje netowe życie znów odżyło.
Jak już wczoraj pisałam, moja ostatnia „powinność” przed następną sobotą została wykonana, teraz tylko muszę pilnować tych moich cukrów, aby za bardzo mi nie fikały, będę sobie robić codzienne poranne pomiary, bo nareszcie mam nowe paski do glukometru no i wymieniałam w nim baterię na nową.
Oczywiście zero odwiedzin jakichkolwiek cukierni i innych restauracji, chociaż wczoraj byłam w pobliskiej Trattorii Amici na pysznej zupie – kremie chrzanowym z wanilią, do tego dostałam jeszcze 2 grzanki, to był mój obiad. Nie za wiele, trzeba przyznać. Ale teraz chodzi nie tylko o ilość, ale i o jakoś spożywanych dań.
Odkryłam nowy pyszny serek biały Capri, typu włoskiego, o dosyć zbitej konsystencji. Niestety wczoraj go nie odnalazłam w moim sklepie, więc kupiłam serek kremowy Łaciaty z czosnkiem, też bardzo smaczny.
Czyli na białym serku też da się żyć, można co najwyżej zmieniać ich gatunki.
Zresztą i tak te wszystkie „wędlinki” są po jednym smaku, chociaż wczoraj kupiłam sobie troszkę krakowskiej kiełbasy, bo jest chuda i w miarę smaczna
Można plasterek takiej kiełbasy położyć jako ozdobę serowej kanapki. Są jeszcze nowalijki, ale nie jestem do końca w tych smakach zauroczona, chociaż od czasu do czasu szczypiorkiem, czy młodą cebulką można serek też okrasić – wszak mamy już wiosnę!!!!
I tu mam ciekawostkę : w niektórych częściach kraju szczypiorek i młoda cebulka mają całkowicie przeciwstawne znaczenie.
U nas w Małopolsce szczypiorek jest cieniutki, a młoda cebulka nieco grubsza, zakończona właśnie niewielkimi białymi cebulkami.
Wydaje mi się to całkiem logiczne i nie rozumiem, czemu gdzieniegdzie taką cebulkę nazywają szczypiorem??
Rano spotkała mnie bardzo miła niespodzianka przy mierzeniu poziomu mojego cukru. No nie, nie jest on jeszcze całkowicie doskonały, ale jego poziom spadł o połowę od tej wartości, którą robiłam przed wizytą u pani doktor, co bardzo mnie cieszy.
Czyli co to oznacza? Ewusia potrafi, tylko musi nieco nad sobą popracować. Oj musi, musi, zwłaszcza, że wiosna za pasem no i nowe plany na nowe życie.
Tylko jeszcze ta wygrana w lotka by mi się przydała, te domy naprzeciwko mojej przychodni tak szybko rosną w górę…….
Życzę przyjemnego piątku i wiele atrakcji przy podglądaniu zaćmionego słońca.
W Krakowie to zjawisko ma nastąpić 7 minut przed godz. 11, a więc już nie długo!!!

