poniedziałek 6 dni do….wiadomo…..nie chcę się powtarzać
Już wiosna, nawet gdzieniegdzie bociany już przyleciały, ale rano dzisiaj temperatura była na minusie.
Jak to dobrze, że idę dzisiaj na popołudnie, bo wtedy temperatura znacznie ma się podnieść.
Zaglądałam dzisiaj do mojego gniazda w Przygodzicach, na razie wciąż puste, widać nasz Dziedzic i Przygoda jeszcze nie dolecieli. A może to już będzie całkiem inny Dziedzic i całkiem inna Przygoda?
Za mną ‚zasmarkany” weekend, myślałam, że w poniedziałkowy poranek obudzę się ożywiona i rześka, a tu nic z tego, niestety nos nadal zajęty katarzyskiem i huczy nadal mi we łbie. Zresztą przez ten katar kilka razy w nocy się budziłam, więc jestem całkiem niedospana.
No tak, ale nieleczony katar trwa tydzień, a leczony „tylko” siedem dni, co jednak nie zawsze się sprawdza, czasami się choroba przedłuża.
I pewnie nic już ciekawego dzisiaj nie napiszę w blogu, bo nie wiele się na razie u mnie zmienia,wciąż jestem w oczekiwaniu.
A za tydzień o tej porze na pewno nie będzie wpisu do blogu, myślę, że będę wytłumaczona, Będę zajęta bieganiem na przeróżne badania, zresztą nie będzie pewnie ogólnodostępnego netu, a niestety nie mam rutera, np. orangu, który można podłączyć do laptopa, by coś tam sobie pooglądać.
Trudno, te trzy – cztery dni będę na odwyku, co dobrze zrobi na moje oczy. Będę miała co prawda telefon z dostępem do netu, ale na nim nie potrafię pracować, jak na laptopie, jest zbyt dla mnie mały i szybko oczy mi się męczą. A zresztą głupio z laptopem być w szpitalu, a nóż ktoś go gwizdnie?
No to życzę przyjemnego poniedziałku wszystkim
