jeszcze wciąż „wolna”

Wyprawka już popakowana, a ja się cieszę ostatnimi godzinami wolności.
Torba całkiem pełna, bo i 2 ręczniki musiałam zabrać, podomkę, pantofle i crossy pod tusz,leginsy, jakieś 2 bluzki na zmianę, przybory toaletowe, lekarstwa, kubek i sztućce ( w szpitalu dają podobno plastikowe), jakiś sweterek, gdyby na korytarzu było chłodno, no i tak się szybko wcale  nie całkiem mała  torba zapchała.
Muszę jeszcze (chyba) zabrać laptop i słuchawki, bo co ja tam wieczorami robić będę? Ot, uzależnienie od internetu wyszło ha ha ha.
Nie przeczę wcale, ale fakt, z nudów tam urwać się będzie można, ale dodatkowo będę musiała uważać, żeby mi laptopa nie podprowadzili.
A gdzie miejsce jeszcze na 2-3 butelki Muszynianki????
Czuję się, jakbym wybierała się na wczasy, a nie do szpitala na kilka dni.
Dzisiaj postanowiłam się porządnie wyspać, bo kilka następnych dni mogą być ciężkie.
Wszak idę do szpitala całkiem zdrowa i wyspana, a wrócę……
Nudzisz Ewuniu, stop z tym narzekaniem.
No to idę sobie jeszcze pokimać, ale wcześniej muszę przejść kurs  szybkiego ścielenia łóżeczka w” kosteczkę” – Magda wie, czemu.
Bo chora, nie chora, ale damą zawsze trzeba być, nawet w szpitalu 🙂
Miłej soboty