to już dzisiaj!!!!

Tak, to już dzisiaj jest środa. A tak nie mogłam się na nią doczekać. Róża już przygotowana czekała we flakoniku na jej nową właścicielkę – Ulkę.
Co prawda już wczoraj Ula odezwała się w moim blogu, informując mnie o swoim aktualnym miejscu pobytu, ale wiem, że i dzisiaj pewnie chyżo do mego blogu pobiegnie, by zaglądnąć, czy czeka na Nią następna wspaniała róża. No i oczywiście się nie zawiedzie, róża obowiązkowo jest!
Ulu, całuję Cię serdecznie i pozdrawiam ze ślicznie rozsłonecznionego Krakowa, oby jak najdłużej, bo jakieś zawirowania w pogodzie znów na weekend zapowiadają.

Obiecałam wczoraj, że w dzisiejszym moim blogu coś opiszę i proszę, jest temat.
Otóż wczoraj „cofnęłam” się w siermiężne lata  PRL i odwiedziłam  ni mniej, ni więcej,  Bar Mleczny Flisak


Wystrój zupełnie jak w starych takich placówkach, niewielkie stoliki z serwetką ( na szczęście nie był stolik przykryty ceratowym obrusem) i sztucznym kwiatkiem, drewniane, podejrzanej wytrzymałości krzesła i nieśmiertelna tablica ze spisem potraw, których w większości nie ma, o czym świadczą puste miejsca na cenę potrawy. Nawet podczas mojego pobytu kilka potraw już wyszło ( i nie wróciło), a byłam tam około 14.30. więc w jak najbardziej w obiadowej porze.
Wiadomo, ani Wierzynek, ani Hawełka to nie jest. Wokoło tyle pięknie wystrojonych restauracji, Trattorii, więc taki wygląd z góry jest skazany na przegraną.
Zamówiłam zupę kalafiorową i leniwe pierogi, I znów smaki z PRL-u powróciły. Zupa rodem z kotła, rozmamłany kalafior w rozmamłanym, papkowatym ryżu,  zupa całkiem  bez żadnego smaku, ani słona, ani pieprzna, nijaka, trochę jak rozgotowana szmata smakowała, więc ponad połowę zostawiłam – trudno było to przełknąć. Czy te kucharki nie gotują żadnych zup swoim mężom? Bo na pewno gdyby ktoś  mężowi podałby zupę  o takim smaku, on  wyrzuciłby żonę wraz z tą zupą  na korytarz, nie bacząc na przemoc, czy gender i inne licho. Leniwe były tak twarde, że gdybym przypadkiem rzuciła którymś w okno, mogłabym wybić szybę. No jeszcze jako – taki był kompot z mrożonki, na szczęście prawie bez cukru, więc nie miałam żadnych wyrzutów, że go wypiłam.
Niewiele osób było w barze, ale jednak jedni przychodzili, inni wychodzili. Przeważnie byli młodzi studenci, czasami stare dziadki, babki też, na przykład ja :-), było też jakieś małżeństwo z uroczym dzieciakiem, ale na szczęście nie było żadnej osoby podjadającej z cudzych talerzy, co zawsze jest zmorą takich placówek.
Pewnie, gdybym taką osobę tam dojrzała, zaproponowałabym jej zakup obiadu, zupę, czy może pierogi, żeby nie musieli zjadać resztek po innych.
Co ciekawe, był tam jeszcze osobny zestaw dań dla osób ze skierowaniami z MOPS-u, co prawda dania te  nie były całkowicie bezpłatne, ale miały ceny o wiele niższe niż te  dla przeciętnego klienta. I nawet w tym jadłospisie był nawet wybór, myślę, że to dobry pomysł, tylko pewnie i tak nie każdy z biedaków może taki bon na tani obiad otrzymać.
Więc z jednej strony dobrze, bo można coś taniego zjeść, tylko…no właśnie to jest ta druga, gorsza strona, dlaczego te dania są niesmaczne. A wystarczyłoby do tej zupy dodać troszkę jakichś przypraw no i nieco krócej gotować, to tak nie wiele, a zarazem tak dużo. Tylko dzisiaj właśnie przeczytałam na Onecie, że jest zakaz używania wszelakich przypraw w Barach Mlecznych, nawet poczciwy liść laurowy i pieprz jest zabroniony, a więc pozostała tylko sól.
Pewnie minister, który wydał takie rozporządzenie nie jada w Barach Mlecznych, więc co on może wiedzieć o rozmamłanej i bez smakowej zupie kalafiorowej?

Po obiadku zrobiłam sobie rekonesans po starych kątach, wspominając, o tu kiedyś pracowałam w przychodni, oczywiście w rtg, a tu była szkoła wieczorowa dla dziewcząt i tu uczyła moja ciocia Hela, a ja chodziłam tam szyć sobie sukienki, tworzone  przez uczennice, przysposabiające się do zawodu krawcowej, ale kiedy to było….  A tu w tej kamienicy mieszkali znajomi moich Rodziców, tam chodziłam z nimi z wizytą. To była stara kamienica z bardzo zakręconymi schodami i z windą windą puszczoną na zewnątrz, a nie jak przeważnie w specjalnym szybie. Ta winda miała szklane, duże drzwi i jadąc w niej widać było wszystko, co się wokoło dzieje. Przyznam, że troszkę nieswojo w takiej windzie się czułam. Zresztą teraz też bywają budynki z takimi windami bez szybów, widać jest powrót do tamtej „mody”.
Dzień był słoneczny, ale wiał nieco chłodny wiaterek, więc spacerek był przyjemny, tylko niestety nawet na ławce nie bardzo można było sobie przysiąść, bo zaraz robiło mi się zimno.

Dzisiaj też jest słonecznie od rana, ale wieje dosyć mroźny wiatr, otworzyłam  rano okno, by przewietrzyć po nocy pokój i dosyć szybko zamknęłam go z powrotem , brrr, zimno…
Dzisiaj obiadek będę jadła w domku, bo idę do pracy na popołudniu, no chyba, że wskoczę do Trattorii Amici, która jest koło mojej przychodni na jakiś dobry kremik chrzanowy z wanilią ( to jest zupa, a nie deser) albo znów na krem z topinamburu z wiśnią ( też zupa), tylko że , ta zupa krem będzie droższa niż cały wczorajszy obiad, wraz z kompotem. No tak, ale i o wiele wyższy tu poziom obiadowania.
A niewiele „smaków” mi już pozostało, przynajmniej przez dłuższy czas, teraz jeszcze mam szanse smakowania, potem pozostaną tylko wspomnienia…..

Ale się dzisiaj rozpisałam…No to kończę tradycyjnie miłego dnia życząc

w oczekiwaniu na wiosnę

Już niedługo, za 3 dni przyjdzie do nas Ona, wyśniona, wymarzona W I O S N A !!!

Początek wiosny 2015 zbiega się z równonocą wiosenną, która przypada w Polsce 20 marca (a w innych częściach globu nawet 22.03.). Dawniej początek wiosny astronomicznej obserwowany był 21 marca, jednak z biegiem lat data pierwszego dnia wiosny jest coraz wcześniej. W 2015 początek wiosny wypadnie 20 marca, a pierwszy dzień kalendarzowej wiosny 21.03.
No to co? czekamy?
Niby jest słonko, ale jest dość chłodno, szczególnie rano wieje taki lekko – mroźny wiaterek.
Jeszcze nie pora z zimowych ciuszków wyskakiwać, chociaż  ciepłe szaliki i czapki pomału do lamusa można odłożyć.
Ciekawe, co sądzi o tym moja koleżanka Ulka, która gdzieś na wsi się zaszyła i na wiosnę tam oczekuje?
Ale pewno o tym dowiem się jutro, jako, że znów  niespostrzeżenie środa nadciąga.
No dobra, prawdą jest, że dzisiaj nie mam szczególnego tematu do omówienia.
Jakoś ostatnio wyraźnie pisanie blogu mi nie wychodzi, co zresztą odbiło się na o wiele niższej frekwencji na moim blogu
Ale te ostatnie dni nie są dla mnie dobrymi dniami, wyraźnie brakuje mi nie tylko weny, ale i poczucia humoru i jakiegoś dystansu do rzeczywistości.
Jednym słowem wiele rzeczy mnie denerwuje, a zarazem i stresuje, a pewnie wiele na to składa się powodów, nie ważne, wiem, że będzie lepiej, kiedyś……..
Moja fryzurka już jest krótko obcięta, wiosenna. Jakie to wygodne, wstajesz rano i wystarczy tylko ręką po włosach przejechać i już jesteś uczesana.
No to kończę ten post i idę do pracy.
Może jutro będę miała troszkę więcej do powiedzenia??
Najważniejsze, że znów śliczne zdjęcie kwiatków udało mi się tutaj umieścić.
Cześć

pod scyzoryk

 

Dzisiaj następny etap moich  przygotowań do…. tego ważnego dla mnie  dnia. Dzisiaj idę do fryzjera i do pedicure
Muszę przecież jakoś Rodzinie ( no i sobie) wstydu nie przynieść. Ale fakt, ostatnio strasznie już „zarosłam”, a ja nie lubię takich nieco dłuższych moich włosów, tym bardziej, że są niesforne i każdy włos w każdą możliwa stronę mi leci, tylko nie tam, gdzie ja chcę. Dlatego wizyta u fryzjerki Krysi jest nieodzowna!.
No to zaczynam ładnie poniedziałek, muszę się szybciej zbierać, o godzina X wybija już za niecałe 2 tygodnie!!!.
Najpierw w szpitalu „adaptacyjnym” czyli na oddziele chorób wewnętrznych w celu wykonania stosownych badań i ewentualnej kwalifikacji do zabiegu, a potem…
Jeszcze teraz, w tym tygodniu czeka mnie wizyta u mojej pani doktor pierwszego kontaktu, bo okazuje się, że mam za wysoki cukier, co mogą źle w szpitalu zinterpretować, no i muszę jeszcze doszczepić się przeciwko żółtaczce.
I to jest mój  program na bieżący tydzień.
Brrr, zaczynam się coraz bardziej poważnie bać……
Ale za to jaka potem będę szczęśliwa???
Za miesiąc od dzisiaj już będę po wszelakich kłopotach i mam nadzieję, że już bez żadnych dolegliwości związanych z przebytą operacją.
Masz babo, coś chciała……

Pięknie zaczyna się nam ten tydzień, słonkiem i ciepełkiem i tak ma być aż do……następnego tygodnia, który znów nas deszczem (a mam nadzieję, że nie śniegiem) postraszy.

Kampania wyborcza nabiera coraz bardziej brudnych metod, więc staram się o niej nie czytać i nie myśleć, bo co to jest za kampania, która zamiast swojego programu wrzuca kalumnie na przeciwników? Ale czymś własne braki trzeba zapełnić.

Ostatnio oglądam sobie on- line w Ipli „Pensjonat pod różą”. Do tej pory od czasu do czasu oglądałam sobie jednym okiem jakiś wyjątek powtórek z tego serialu, który  ostatnio Polsat pokazuje, więc postanowiłam teraz  oglądnąć go od deski do deski. Nie dużo jest tych odcinków, tylko 112, więc pewnie do pójścia do szpitala powinnam je oglądnąć, jak nie, będę miała co oglądać już po pobycie w szpitalu, zwłaszcza, że teraz naprawdę program we wszystkich kanałach TV jest beznadziejny, albo same powtórki, albo filmy wojenne lub sensacyjne z cyklu bij – zabij, takich akurat nie lubię.

No to życzę pomyślności na bieżący tydzień i bieżący poniedziałek.

dobra, słoneczna niedziela

 

Dzisiaj jest o wiele lepszy dzień niż wczorajszy, nawet dla mnie.
Słonko świeci wesoło i radośnie.
I jakoś mniej  spać się chce i jakoś mniej wszystko boli…….
Hurra! a będzie jeszcze lepiej, bo już naprawdę wiosna przybywa.

A ja lubię ostatnio grzebać sobie starych zdjęciach w internecie i potem zamieszczać je na stronie
https://www.facebook.com/groups/kochamystarefotografi/?fref=ts

Bardzo fajnie oglądać sobie, jak np 100 lat temu świat nasz wyglądał. Zresztą jest tam wielu takich zapaleńców, którzy też swoje stare rodzinne fotografie zamieszcza, ale nie tylko rodzinne. Moje rodzinne już dawno tam po zamieściłam, a mam nawet spore rodzinne archiwum.
Teraz patrzę na inne rodzinne szczęścia ( ach te urocze dzieciaczki na starych zdjęciach) i na świat, które wtedy wszystkich otaczał.
Można sobie zrobić porównanie z czasami dzisiejszymi, ile już się zmieniło.
Ciekawe, czy za 100 lat też ktoś będzie szukał takich zdjęć z dzisiejszej naszej rzeczywistości i dziwować się tej dzisiejszej technice, która za 100 kat znów dużymi krokami pomaszeruje w całkiem inny i nieznany nam świat. Można tylko usiąść,  pomyśleć, co jeszcze może się zmienić?
Latające taksówki, osobiste samoloty zaparkowane na każdym podwórku, czy może… teleportacja, kto wie?
No to mam teraz przedmiot do  moich przemyśleń na dzisiejszy dzień.
A tak dla przyjemności, zamieszczam zdjęcie bożyszcza  wszystkich kobiet minionej epoki, Rudolfa Valentino.

 Po raz kolejny oglądnęłam sobie wczoraj  Titanica, wspaniały film. To też już historia

Życzę przyjemnej niedzieli

nienajlepsza sobota

Dzisiaj jest łzawo, ponuro i deszczowo, więc oddaję się temu, co najwięcej w sobotę lubię robić, czyli spaniu.
Proszę mnie nie budzić
Aha Dzisiaj mija 35 rocznica tragicznej śmierci Anny Jantar, która powracała na pokładzie Kopernika z USA, niestety tuż przed lotniskiem samolot uległ katastrofie i wszyscy pasażerowie i cała załoga zginęła. Niech odpoczywają w spokoju.

trochę sobie pomarzę


Nie najlepszy mam ostatnio humor, chyba mnie już jednak „bierze” lekki strach, bo wiadomo, „to” już coraz bliżej….
No to sobie pomarzę dzisiaj o czymś przyjemniejszym, na przykład o wiośnie. I nie chcę słuchać tych komunikatów, że zima jeszcze nie odpuściła, że jeszcze powróci śnieg, chociaż moje kolana podpowiadają mi, że jest to całkiem możliwe.
Wolę popatrzeć na te piękne owocowe drzewko, uwielbiam, gdy ubierają się wiosną,, niczym panna młoda do ślubu, w białe barwy.
Gdy zobaczyłam pierwsze, jeszcze malutkie pączki na drzewach, od razu serce moje podskoczyło z radości. I oby tak pozostało.
Na przekór wszystkim przeciwności losu, które na każdym polu nas spotykają.
Wczoraj dostałam list ostrzegawczy, tzw przedsądowy z nakazem zapłacenia kary za zerwanie umowy z Tauronem. Próbowałam dodzwonić się do filii w Gliwicach (nie wiem, czemu tam, skoro prąd pobieram w Krakowie!!), ale niestety nikt telefonu tam nie odbierał, mimo, że była dopiero godzina 14.30
Zadzwoniłam do działu w Krakowie, gdzie najpierw pani nie wiedziała o co tu chodzi, skoro mam spłacone wszystkie zaległości, ale potem doszła do tego, że jest to kara za zerwanie umowy z Tauronem, ponieważ zerwałam umowę promocyjną. Jaka promocja to była, to nie rozumiem, skoro podpisałam z nimi umowę dokładnie 10 lat temu i żadnej zniżki z powodu promocji nie dostawałam.
Gdy podpisywałam umowę z Novą, ich przedstawiciele tłumaczyli mi, że weszła ustawa, która zwalcza monopolowe dostarczanie prądu i mam prawo podpisać umowę o przesył prądu z kim chcę. Nie poinformowali mnie wcale, że z tego tytułu będę ponosiła jakieś finansowe konsekwencje. A jednak!
I nie ważne jest to, że za dystrybucję nadal płacę Tauronowi, ważne jest, że nie płacę im już za dostarczanie energii, więc takiego klienta należy u k a r a ć.
Coś chyba nie tak jest w Polsce z tym zwalczaniem konkurencji, bo zawsze na tym tylko klient traci.
Czyli co, ja już na zawsze muszę być do Tauronu „przypisana”? Ubezwłasnowolnili mnie, czy co?
Na razie zastanawiam się, co z tym problemem zrobić, jakby co, to im odpiszę, że kwota 400 zł jest dla emerytki spora kwotą i proszę o rozłożenie jej na 8 rat po 50 zł miesięcznie.
No tak,  ale kto powiedział, że w życiu wszystko musi być proste??????

No to sobie raz jeszcze pomarzę, a co mi ta, dzisiaj jest piątek i w dodatku trzynastego to marzenia się spełniają

Zapraszam na wycieczkę na Karaiby nowym, dopiero co ochrzczonym i to przez samą królową Elżbietę II wspaniałym brytyjskim wycieczkowcem Britannia
http://pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/56,136156,17549958,Brytyjczycy_rzucaja_wyzwanie_swiatu__Oto_Britannia.html#Prze

Taka wycieczka kosztuje „tylko” około 20 tysięcy złotych, chyba nie wiele dla tych, którzy wczoraj chcieli  7 milionów w lotka wygrać, co???
Tylko znów nie byłam to ja 😦
Ale jest szansa na 10 milionów w sobotę, bo wczoraj nikt znów szóstki nie obstawił.
Czyżby………….
Już nawet z Magdą wczoraj omawiałyśmy, przy okazji  ewentualnej wygranej w lotka, święta w Krynicy, w ośrodku Ireny Iris, niesamowity tam luksus, te baseny i SPA…… prawie jak na Britanni…., gdzie są nawet apartamenty z własnym basenem.
Spokojnie na wszystko starczy, nawet na to mieszkanie, albo dwa, które budują na Żabińcu, wprost na przeciwko naszej przychodni,
Można pomarzyć? Wszak marzenia nic nie kosztują !!
Już wszystkich na parapetówkę zapraszam 🙂  A będzie trwała ona ze 2-3 dni, bo jak wszystkich gości na raz mam pomieścić??
Żarty na bok. Za oknem ponury, deszczowy dzień. Brawa dla moich kolan, znów pomyślnie  zdały test na prognozę pogody 🙂
I raz jeszcze powrócę do dzisiejszej daty, ściągając od mojej koleżanki z Facebooka taką oto kartkę z kalendarza:


A Ty do której grupy należysz?
Bo ja zdecydowanie do realistów.
Tak, czy siak, miłego piątku życzę.

ZAMIAST WPISU

 

 

 

ciekawe opowiadanie, które dostałam mailem od mojej koleżanki Eli

 
Pewnego dnia, kiedy ojciec był zajęty, podszedł do niego syn i zapytał:
Syn: Tato, czy mogę zadać Ci pytanie?
Ojciec: Oczywiście synu, o co chodzi?
Syn: Czy mógłbyś mi powiedzieć ile zarabiasz na godzinę?
Ojciec: To nie jest Twoja sprawa.
W ogóle dlaczego pytasz o taką rzecz?!
Syn: Ja tylko chciałbym wiedzieć.
Proszę powiedz mi. Ojciec: Zarabiam 100 złotych na godzinę.
Chłopiec spuścił wzrok i ze smutkiem zadał ojcu pytanie.
Syn: Tato, a czy mógłbyś mi pożyczyć 50 złotych?
Ojciec wściekłym głosem odpowiedział synowi:
Ojciec: Synu, jeżeli jedynym powodem, dla którego chcesz pożyczyć ode
mnie pieniądze jest fakt,
że masz ochotę kupić sobie jakąś zabawkę, lepiej pójdź do swojego pokoju
i połóż się spać.
Pomyśl po drodze, dlaczego jesteś tak egoistyczny.
Każdego dnia ciężko pracuję, a Ty zachowujesz się tak dziecinnie…
Chłopiec po cichu udał się do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i zaczął się zastanawiać nad pytaniem dziecka.
Był zły i nie rozumiał, jak chłopiec śmiał zadać mu takie pytanie tylko
po to, aby wyciągnąć od niego pieniądze.
Po jakimś czasie, gdy emocje opadły mężczyzna zaczął się zastanawiać nad
pytaniem syna.
Myślał, że może faktycznie potrzebuje tych 50 złotych na coś ważnego.
Chłopiec do tej pory nie prosił zbyt często o pieniądze.
Ojciec postanowił pójść do jego pokoju i z nim porozmawiać.
Ojciec: Śpisz synku? Syn: Nie tato, nie śpię.
Ojciec: Pomyślałem, że byłem dla Ciebie wcześniej zbyt ostry. Miałem
bardzo ciężki dzień i wyżyłem się na Tobie.
Oto 50 złotych, o które mnie prosiłeś. Chłopiec usiadł prosto,
uśmiechnął się i podziękował.
Następnie, sięgając pod poduszkę swoją małą rączką, wyciągnął kilka
zgniecionych banknotów.
Mężczyzna zauważył, że chłopak miał już pieniądze i znów wpadł w gniew.
Chłopiec powoli zaczął liczyć pieniądze, a potem spojrzał na ojca z
ogromną radością.
Ojciec: Dlaczego chciałeś pożyczyć ode mnie pieniądze skoro miałeś już
swoje? Syn:
Ponieważ nie miałem wystarczającej kwoty, a dzięki Tobie już mam.
Uzbierałem już 100 złotych. Czy teraz mógłbym kupić godzinę Twojego czasu?
Proszę wróć jutro wcześniej do domu, żebym mógł się z Tobą pobawić.
Ojciec oniemiał. Minęła chwila, po której chwycił swojego synka w
ramiona i zaczął go przepraszać…
Udostępnij tę dającą do myślenia historię – ludzie powinni zastanowić
się co w życiu jest najważniejsze.

Dzisiaj nie mam dużo czasu na wpis, bo skoro świt idę na badanie krwi, a potem stamtąd prosto do pracy.
Dlatego zamiast wpisu dałam to śliczne opowiadanie, może też komuś coś ono powie o sobie i swojej rodzinie?

Wczoraj przyszły już dwie ostatnie paczki z mojej wyprawki szpitalnej, mam już więc cały komplet.
Jednym słowem jestem gotowa do podróży.

Pogoda jaka jest – wszyscy widzą. Szaro – buro i ponuro, na szczęście nie pada deszcz, chociaż to wcale nie jest wykluczone, są takie zapowiedzi.
Czyli znów trochę oddalamy się od wiosny, chociaż temperatura jest na plusie. Trzeba czekać na lepsze dni.
Miłego czwartku

 



Kolejna środa

I tak dzień mija po dniu, środa po środzie……
I znów dzisiaj moje myśli do Poznania kieruję, do „mojej” Uli.
Dzisiaj niestety promyczków słonecznych Ulu Ci podeślę, bo ich nie ma, co prawda jeszcze nie pada deszcz, ale myślę, że niebawem zacznie padać, bo w pokoju zrobiło się tak ciemno, jakby to już co najmniej piąta popołudniu była. Słyszałam, że i w Poznaniu nieszczególna dzisiaj pogoda.
Ano, jakoś do następnej, na pewno już słonecznej środy musimy poczekać. A na razie póki co podsyłam Ci całuski z pięknego Krakowa, który pomalutku zaczyna się zielenić. Już widać niewielkie pączki na drzewach. Strach pomyśleć, gdy znów przepowiednia pogodowa się spełni i śnieg spadnie….
Oby jednak tak nie było. Dlatego u mnie w blogu jest ostatnio bardzo wiosennie, a szczególnie już dzisiaj tak pięknie rozrośniętą różyczkę wstawiłam, by rozpromienić liczko Uli, chyba mi się to udało???

Teraz z wielkim zainteresowaniem oglądam losy bohaterów „M jak miłość” – biedny Marcin, nareszcie się ustatkował, swój świat jakoś uporządkował i odnalazł w nim to, czego mu zawsze brakowało – prawdziwej miłości, a tu pech, jego ukochana prawie, że już żona, zmarła przy porodzie, a dziecko, które się im urodziło, pozbawione swojej ukochanej mamusi samo leży w szpitalu i w dodatku nie wiadomo, czy sąd przyzna ojcostwo Marcinowi, jako, że on i Kasia nie byli małżeństwem. Niby problem wydumany, ale i tak w życiu bywa. Tymczasem pazerna Janka już ostrzy sobie pazury na Marcina, w  którym od dawna już się podkochuje. Ciekawe, czy zostanie przybraną mamą małego Szymka (syna Kasi i Marcina)???
Życiowe problemy też porusza serial „Klan”, który również z przyjemnością oglądam. Tam codzienne kłopoty rodzinne i kłopoty zawodowo – miłosne też są poruszane w kontekście przybliżonym realiom naszego życia. Okazuje się, że zazdrość może w każdym wieku jednakowo zagrażać związkowi.
Jest wiele fajnych seriali, ostatnio i nowe weszły w życie, ale nie sposób ich wszystkich oglądać, czasu na pracę i na sen by zabrakło.
Za to uwielbiam serial „Rancho”, który tak bardzo przypomina nam obecną sytuację w Polsce, opisywane są w sposób humorystycznym, z wielkim przymrużaniem oka, ale  jakże prawdziwie przedstawiony, podziw dla reżysera tego serialu.

Rano w Krakowie było jako tako, teraz im bliżej południa, tym bardziej ponuro, patrzeć, jak deszcz spadnie z nieba, pewnie wtedy, gdy do pracy na popołudnie będę wyruszała.
Ale mimo to wszystkiego naj na tą środę wszystkim życzę

Bajka

 

 

Był sobie duży, duży las.
A w tym dużym, dużym lesie była duża, duża polana.
A na tej dużej, dużej polanie stał sobie duża, duża chata.
A w tej dużej, dużej chacie był duży duży pokój.
A w tym dużym, dużym pokoju stał sobie duży, duży stół.
A na tym dużym, dużym stole, stała sobie duża, duża zastawa stołowa.
A za tym dużym, dużym stołem stał duży duży piec.
A w tym dużym, dużym piecu były duże, duże drzwiczki.
A za tymi dużymi, dużymi drzwiczkami był duży, duży stos polan.
A te duże, duże polana paliły się dużym, dużym ogniem.
Wtem do dużego, dużego pokoju weszła duża, duża………

Czy nie lepiej od rana posłuchać takiej właśnie bajeczki, niż te, którymi karmi nas ostatnio przedwyborcza prasa.
Przecież to nie ważne, czy Komorowski utknął, czy nie utknął w korku, czy go wygwizdali w Nowym Targu, czy w Krakowie, czy nie wygwizdali.
Nieważne jest to jak wielkim jest kandydat Pisu na prezydenta Andrzej Duda, czy już przerósł, czy jeszcze nie swojego mistrza Lecha, nie mówiąc o Baraku Obamie, do którego ostatnio Bielan Dudę przyrównywał.
Nieważne, bo to wszystko jest propaganda, zależy tylko w której gazecie, lub na której stronie o tym poczytasz, którego  socjologa, czy dziennikarza  posłuchasz, czy to będzie z prawej, lewej czy środkowej strony. I zawsze masz szansę dopasowania którejkolwiek z wybranych idei do swoich zapatrywań, zawsze gdzieś poklask dla swoich myśli odnajdziesz, lub zawsze będziesz mieć szansę z kimś się nie zgodzić.
I tak już będzie do samych wyborów, które przyniosą takie, lub inne rozwiązanie, już nieodwołalne, chociaż z pewnymi konsekwencjami, na dobre, czy na złe  dalsze losy naszej Polski.
Więc nie ma potrzeby teraz się tym entuzjazmować, nerwy niepotrzebnie tracić i w polemiki na forum się wdawać, bo i tak każdy z forumowiczów pisze to, w co głęboko wierzy, lub nie wierzy, ale pisze ot tak, by innych wnerwić.
Poczekajmy cierpliwie do maja, gdy  my wszyscy i Ty i ja i inni wybierzemy  prezydenta, a potem do jesieni, gdy odbędą się parlamentarne wybory i wybierzemy nowych, starych czy jeszcze innych posłów.
A dopiero wtedy będzie można powiedzieć „a nie mówiłam, nie mówiłem”, chociaż to i tak nie będzie miało żadnego wpływu na to, co się w Polsce będzie działo.Taka po prostu jest polityka!.
Może właśnie dlatego bajki są jednak lepsze?

A propos bajek : Wieczorem przed snem córka prosi mamę: Mamusiu, opowiedz mi bajkę.
– zaraz przyjdzie tatuś to i Tobie i mnie bajkę opowie – odpowiedziała mama.

Wczoraj przyszła jeszcze jedna przesyłka – genialne leginsy, leżą na mnie jak ulał, jakby specjalnie dla mnie były szyte.
Czekam wciąż na tą pierwszą zamówioną paczkę, wczoraj, po 5 dniach napisali mi maila, że już kompletują moją paczkę(!!!!), zaledwie 7 produktów, ale czegoś tam nie ma. Dziwne, już 5-6 dni mają moją wpłatę, a tak lekce mnie ważą. Mieli mój mail i mój telefon, powinni już na drugi dzień  poinformować mnie o brakach, a nie dopiero po 5 dniach. Rano już interweniowałam i  mi obiecano, że jeszcze dzisiaj (!!!) postarają się wysłać moją paczkę. Dziwne, bo to co zamówiłam dużo później już do mnie dotarło, tylko oni się tak opóźniają.
Na wszelki wypadek daję ostrzeżenie, to jest sklep n-bielizna, widać że nie są do końca wiarygodni.

Za oknem słonko. Co prawda rano temperatura (przynajmniej w Krakowie) była na lekkim minusie, ale do południa ma się bardzo temperatura podnieść i osiągnąć nawet 13 stopni, oczywiście na plusie, czyli wiosna Mocium Panie.
Najgorsze, że na jutro, pojutrze i popojutrze znów będziemy z temperaturą na bakier, może być deszczowo, a podobno i śniegowo, więc cieszmy się tym co  teraz mamy, bo ja na przykład mam zawsze Nimesil pod ręka, tak na wszelki wypadek!

Miłego i słonecznego wtorku wszystkim życzę

to co, że dzisiaj jest poniedziałek?


To taki sam dobry dzień tygodnia, jak na przykład piątek, tylko pokazuje nam, że przed nami następny tydzień naszego życia
Grunt, że słonko nam świeci

Jest tak ciepło i miło i…. od razu na sercu lżej. Szkoda tylko, że znów zapowiadają kilkudniową zmianę pogody (na deszczową?), ale liczę, że ta prognoza jednak się nie spełni.
Już niektórzy działkowicze w ogrodach robią pozimowe remanenty, bielą drzewka owocowe, nawożą roślinki różnymi wspomaganiami i odżywkami.
Jednym słowem, czuć już wiosnę.

Dzisiaj listonosz przyniósł mi przesyłkę, taką malusieńką paczkę, że aż się zdziwiłam, czy to aby na pewno do mnie?
Ale po otworzeniu przesyłki zobaczyłam, że są w niej zamówione leginsy. Takie małe? – pomyślałam, ale od razu je wypróbowałam i są O.K. Nie ciasne, nie luźne, w sam raz. Czyli druga przesyłka „wyprawki szpitalnej” też już przyszła, teraz czekam na tą trzecią, z podomką, pewnie też jeszcze dzisiaj, albo i jutro zostanie wysłana i będę już „ciuchowo” do szpitala przygotowana, potem trzeba będzie pomyśleć o duszy, rozumie i nerwach, które wciąż jeszcze  chwilowo oszukuję, po prostu nie dopuszczam do myśli, że to już tak blisko ten czas nastanie…..
A swoją drogą taka możliwość zakupu przez komputer to fajna sprawa. Można sobie wybrać towar dowolnej wielkości i dowolnej ceny ( jest spora konkurencja w tych internetowych sklepach), chwillkę, nie tak zmów długo trzeba poczekać i listonosz przyniesie Ci towar pod same drzwi. Oczywiście jest też możliwość  drogą pocztową zwrotu towaru, gdy człowiek jest z niego z jakiegoś powodu niezadowolony. Jednym słowem, fajna rzecz.
Niektórzy się boją, że ich ktoś naciągnie, weźmie pieniądze, ale towaru nie przyśle – może tak się zdarzyć, gdy kupuje się coś np na Allegro, wcześniej nie sprawdzając takiej oferty, ale najczęściej na Allegro są produkty z prowadzącego aukcje sklepu i takie oferty s bezpieczne. Ja ostatnie produkty kupowałam przez sklepy wysyłkowe, więc byłam pewna, że towar dojdzie. Zresztą wcześniej potwierdzają zamówienie, potem dowód wpłaty (o ile płacę z mojego konta) i na końcu zawiadomienie, że ta paczka została wysłana.
I na tym ten cały proces wysyłkowy polega. A ze swojego konta mam bezpieczną przesyłkę, bowiem każda moja operacja bankowa jest odpowiednio zabezpieczona kodami, bez których nikt nic z mojego konta nie prześle dla siebie.
No dobra, koniec tematu.
Cieszymy się pięknym poniedziałkiem, a ja dzisiaj idę na popołudniu do pracy
Miłego!!!!