NIECH !

 

Niech się święci 1 Maja, Niech!!!
Ja to jestem szczęśliwa, że nie muszę iść, jak drewniej bywało, na żaden pochód, nie muszę machać chorągiewkami, tylko spokojnie spędzać ten świąteczny czas w domowych pieleszach.
Domowych? Ano tak, po pierwsze wcale nie jest za ciepło, wręcz pochmurnie i nawet deszczem straszy, a poza tym z wiadomych powodów ciągle muszę być  w „zasięgu”, cóż takie mam przypadłości jeszcze. Chyba kiedyś  skończą   mnie one męczyć, co?
Mam nadzieję, że dwie moje maturzystki Matylda i Daria już zarzuciły morderczą naukę i te trzy dni wolne poświęcą odpoczynkowi i odstresowaniu się przed następnym tygodniem.
Czytałam wczoraj właśnie, że taka nauka na ostatnią chwilę nie jest wskazana, bo i tak wiele do mózgu nowego nie ‚wejdzie”, a egzaminy maturalne są raczej testowe i właśnie najwięcej przydatny będzie tak zwany świeży umysł, aby lepiej zagospodarować to, co już do tej pory do głowy wiedzy wpłynęło.

A tak w ogóle mam straszną ochotę na ….ogórka, ale nie na panią Magdalenę Ogórek, tylko takie pyszne 2-3 talarki tej jarzynki (owoca?), zapach ten od dwóch dni wprost mnie prześladuje. Tylko nie wiem, kiedy będę mogła zrealizować tą  swoją oskomę, nadal jem kaszki, chociaż wczoraj ugotowałam sobie jabłuszko, było pyszne, chyba nawet lepsze, niż to z Gerbera.

Okazuje się, że w Modlnicy było mi tak wspaniale, że gdy rano się budzę, ciągle mam uczucie, że jeszcze tam wciąż jestem. Ale cóż, takie jest życie, nawet z najlepszych wakacji trzeba do domu powrócić.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam i życzę miłego dnia