Czy jest tu dzisiaj moja bratanica Basia?
Mam dla niej piękny bukiet róż, wraz z najlepszymi urodzinowymi życzeniami.
Basiu, przede wszystkim spełnienia marzeń, a zwłaszcza tego jednego, o którym teraz pewnie już myślisz, radości z rodziny i wiele wytrwania i siły do pokonania niepokojów przez te nerwowe nadchodzące dla Ciebie chwile. Wszystko będzie dobrze, sama zobaczysz, zresztą sama o tym wiesz 🙂 Nie dopuszczam nawet myśli, że mogłoby być inaczej.
A te sześć następnych lat tak szybko Ci minie, że mając u boku swoją ukochaną panią doktor Matyldę, już będziesz troszczyć się o dalsze sukcesy Leona.
Wszystkiego najlepszego Basiu w dniu Twoich urodzin.
Wczoraj był dla mnie niezwykle radosny dzień. Skusiło mnie wypróbować jedno swoje ubranie, w które już dawno, dawno temu wchodziłam, potem nie było o tym nawet mowy, „skurczyło się” wydatnie!!!
Jest to białe spodium, składające się z bluzki i spodni. Najpierw delikatnie ubrałam bluzkę. Niedawno jeszcze nosiłam ją czasami jako fartuch w przychodni, ale się nie dopinała i na moim biuście i na brzuchu. Zdziwiłam się, bo weszłam „cała” i w dodatku się zapięłam, ale radość!
Ale jeszcze wielka radość była wtedy, gdy okazało się, że wchodzę całkiem bez problemu w spodnie, oj przeleżały się dobre kilka lat w szafie, ale doczekały się „swoich dni”. Oniemiałam z zachwytu, nie spodziewałam się nawet, że w tak krótkim czasie i w biuście i w pasie i w biodrach tyle centymetrów zgubię.
Zmierzyłam też dwie dżinsowe kurteczki, w których się nie zapinałam, dzisiaj są dla mnie akuratne, nawet mają lekki luz.
A jednak opłacało się troszkę pocierpieć, żeby teraz świętować swoją jak widać dobrą decyzję.
Oczywiście, nie oznacza to, że całkiem spocznę na laurach, zresztą mój malutki żołądeczek nie pozwoliłby mi teraz na to. Ale jak tak dalej pójdzie, to nie tylko ten mój biały strój, ale i wiele innych pójdą niestety do Lamusa. I bardzo dobrze, będę sobie stopniowo sprawiała całkiem nową garderobę i już.
Ale wielką frajdę, a także surprise to miałam, nie da się ukryć.
A takie coś to tylko człowieka mobilizuje do dalszej walki.
No i przekonuje, że warto było i jest nadal troszkę się pomęczyć.
A nadmieniam, że wczoraj minęło dopiero 2 i pół tygodnia od operacji, czyli jak na razie tempo pozbywania się sadełka mam spore, pewnie że z czasem ten proces nieco spowolnieje, ale nadal będzie trwać.
Świat jednak potrafi być piękny i ważne jest to, że niby to tak mało, a jak bardzo cieszy!!!
Pamiętacie? był taki film „Ja wam pokażę”.
Otóż ja też zacięłam się w sobie i głośno powiadam : JA WAM WSZYSTKIM JESZCZE POKAŻĘ 🙂
Życzę przyjemnej niedzieli.
