
Dzisiaj trzymam kciuki za wszystkich maturzystów, ale szczególnie za dwie moje super dziewczyny, za Darię i Matyldę, które dzisiaj do egzaminu maturalnego podchodzą już o 9 godzinie rano.
Dla nich obydwóch liczy się nie tylko to, by zdać maturę, ale wszystkie pisemne testy i ustne egzaminy muszą zaliczyć z najlepszymi, jakie się da wynikami, albowiem obie startują na medycynę. Tylko każdy doskonale napisany test i każdy najlepiej zdany egzamin daje im przepustkę na wymarzone studia.
Wierzę w Was Dziewczyny, wiem i czuję, że na pewno wam się to uda, bo obie jesteście zdolne i świetnie przygotowane. Wiem, że obie przygotowywałyście się do tego egzaminu nie dopiero w ostatniej chwili, ale już od 2-3 lat, każda wasza nauka poświęcona była właśnie nadchodzącym teraz maturalnym egzaminom.
Oddaję was w opiekę Maryi, oby opiekowała się wami przez najbliższe, ciężkie dla was dwa tygodnie. I głęboko wierzę w to, że wszystko będzie dobrze.
Matylda! Daria! – głowa do góry, cała rodzina i wszyscy zaprzyjaźnieni są dzisiaj i przez najbliższe dni z Wami.
Dzisiaj poniedziałek, więc i ja przyjmuje na siebie nowe wyzwanie, dzisiaj po raz pierwszy po chorobie idę do pracy.
Jest to dla mnie nie lada wyzwanie, bo wcale jeszcze nie czuję się na siłach, ale….. muszę przestać cackać się ze sobą. Najwyższa pora, bo po to przecież po to zdecydowałam się na operację, by było lepiej, a nie gorzej.
Przez ostatnie dwa dni czuję się bardzo słaba, wręcz kręci mi się w głowie, chyba jednak źle się odżywiam, po prostu przesunęłam się w drugą stronę, bo moja dieta to ostatnio około 600-700 kalorii dziennie, co stanowczo jest za mało. Muszę koniecznie zweryfikować swoją dietę i nieco ją wzbogacić, czego ciągle jeszcze po prostu się boję. Muszę chudnąć, ale nie tak jak do tej pory, za szybko, a z drugiej strony boję się jeść, żebym nie rozepchała sobie tego małego żołądeczka. Pewnie sama nie dam sobie rady z tym problemem i będę musiała iść do jakiejś dietetyczki, która dobrze zna temat bariatryki i którą mądrze rozpisze mi mój jadłospis. Jutro mija już 3 tygodnie od operacji i pora najwyższa, abym z tych kleików już pomalutku wychodziła i zaczęła normalnie funkcjonować. Czuję się jak małe dziecko ( no cóż, wszak jadłam te 7-8 miesięczne kleiki, ha ha), które bardzo ostrożnie i jeszcze nieporadnie czynię pierwsze kroki w nowym moim życiu. Obym tylko gdzieś po drodze nie upadła!!!
Zamówiłam już sobie wagę łazienkowa, będę miała się czym kontrolować !!!!
Życzę dobrego tygodnia, nie tylko maturzystom, ale ich Rodzicom, bo wiem, że dzisiaj rozpoczynają tak zwaną „nerwówkę”, a także wszystkim, którzy dzisiaj radośnie jak i ja do pracy wyruszają.