dzień Iszej Komuni św.

 

Dzisiaj jest dzień I-szej Komunii św. naszej Mii.
Poruszenie w domu od samego rana, czesanie, ubieranie małej no i domowników.
Niestety ja nie będę brała udziału w tej uroczystości, nawet w Kościele Na Piasku ( a nie jak wcześniej pisałam w parafii), albowiem jest on nieco oddalony od naszego domu i ze względu na moje kłopoty żołądkowo – jelitowe nie wskazane jest, bym tak daleko się wybierała w miejsce bez możliwości zaplecza sanitarnego.
Mia wyglądała ślicznie, miała długą, białą sukienkę z krótkimi bufkami, na które miała nałożone „puchate” białe wdzianko. Uczesana była w malutki koczek, w który miała wpięte białe i różowe stokrotki.
Gdy rano, skoro świt wstałam, patrzyłam z przerażeniem na deszcz, który sobie całkiem gęsto padał. Wyszłam na balkon i starym zwyczajem go odczarowałam.
Rzeczywiście deszcz ustał, ale niestety jest ponuro i chłodno. Pewno zdjęcia już po kościelnej uroczystości , w ogrodzie koło kościoła nie bardzo się udadzą…..
Po kościele wszyscy goście udadzą się do Sheratona na proszone przyjęcie.
A ja w domu będę zadowalała się……szpinakiem i też będę szczęśliwa, co mi tam homary, krewetki i inne smakołyki.
I tak wczoraj lekko przesadziłam wczoraj z moją dietą, bo wprowadziłam serek twarogowy i rano obudziłam się z toną kamieni w brzuchu.
Ciekawe, wiejski serek mój  brzusio toleruje, a twarogowy ( też rozgnieciony) już nie. A to dopiero histeryk jeden!!!

Dzisiaj na face przeczytałam fajne stwierdzenie : Kaloria: mała wredna istota, która mieszka w twojej szafie i co noc zszywa ci ciaśniej ubrania.
Coś w tym musi prawdy być 🙂

No i na koniec trzeba wspomnieć, że dzisiaj jest dzień wyborów, trzeba mądrze  wybrać dobrego prezydenta.
Tylko chwilowo jestem uziemiona w domu ( znów te gastryczne kłopoty) i nie wiem kiedy i czy w ogóle się wybiorę na wybory.
Może potem jakoś się zmobilizuję. Na razie pozostaję w domku i sobie choruję.

Życzę przyjemnej niedzieli