Dla Ciebie…….

No jakże być może inaczej Ulu, te dwie śliczne róże są dla Ciebie. Tak jak my uśmiechamy się do siebie, tak i one też się do siebie skłaniają i uśmiechają.
Takie dwie serdeczne, różane przyjaciółki.
Ulu, wiem, 15 maj już tuż, tuż, a Ty zamiast świętować z jakąś Zosią imieniny, idziesz do szpitala……… przykre to, ale wiem, że konieczne.
Będę od Twojego tam pójścia,  przez czas Twojej operacji, aż do Twojego meldunku, że jesteś już w domku po operacji razem z Tobą, co prawda nie ciałem (trochę za daleko), ale na pewno całym sercem i całą moją duszą, wszystkimi myślami i będę niecierpliwie czekała na wiadomości od Ciebie. Niestety gdzieś zagubiłam w telefonie Twój numer telefonu, chociaż kilkakrotnie do mnie zadzwoniłaś, miło mi będzie, gdy wyślesz mi swoją wizytówkę.
Nie martw się, wszystko będzie dobrze, bo w końcu po to tam idziesz, a Ty jesteś dzielna Dziewczyna i z wszelkimi przeciwnościami dasz sobie radę.
A gdy wrócisz już do domku, sprawdź następne moje środowe wpisy, tam zawsze będzie na Ciebie czekała różyczka, którą kiedyś zabierzesz do swojej kolekcji.
Głowa do góry: do odważnych świat należy, ja już coś na ten temat mam do powiedzenie!!!!!

Wczoraj zrobiłam sobie po raz pierwszy porządny obiad. No, może wyłączając szpinak z jajkiem, który dwa dni temu zjadłam na obiad.
Mianowicie „utuptałam sobie wczoraj niewielkiego młodego ziemniaczka, kilka plasterków gotowanej w wodzie marchewki, a z tatara zrobiłam sobie mięsną kulkę, gotowaną też w wodzie. Pierwotnie chciałam zjeść 2 takie  małe kulki, niestety, nie zmieściłyby się w moim małym żołądeczku.
Dawniej byłaby to mucha dla słonia, a wczoraj po tym obiadku czułam się syta jak po bardzo wytrawnej uczcie u imć pana Wierzynka.
Precz kleiki i Gerbery, trzeba zacząć jeść normalnie, bo z czegoś tą siłę czerpać przecież muszę!!!!! Najwyższa już pora!!!!

Wczoraj, wracając z pracy zobaczyłam młodą, niestety tłustą dziewczynę, sadełko wylewało się ze spodni i za bardzo krótkiej koszulki, jadła ze smakiem lody czekoladowe z orzechami. I tak w moich myślach  ze sarkazmem jej powiedziałam : żryj młoda te lody, żryj, już jesteś tłusta, a za kilka lat zmądrzejesz i wylądujesz na stole operacyjnym, poddając się zabiegowi bariatrycznemu, Też byłam młoda, też bezmyślnie  wsuwałam i lody i boczusie i inne „pychotki” i co mi pozostało na bardzo już dojrzałe lata?. Same chorobowe kłopoty!!!
Jednego, czego może żałuję to tego, że nie poddałam się tej mojej operacji tak co najmniej 10-15 lat temu, niestety w Polsce nie były wtedy one  nikomu znane, ale na Zachodzie (szczególnie w USA) już były one wtedy  przeprowadzane. Co ciekawe, pomysł na odchudzanie tą metodą przyszedł lekarzom trochę przypadkowo, obserwując chorych, którym z powodu wrzodów lub raka żołądka usuwano część żołądka. No może choroba nowotworowa to jednak trochę co innego, bo przy niej najczęściej dochodzi do wyniszczenia, ale chorzy wrzodowcy po usunięciu kawałka żołądka osiągali sukcesy przy zwalczaniu wielu chorób metabolicznych.
Szczególnie osiągali bardzo dobre wyniki podczas walki z cukrzycą. To nasunęło pomysł, aby takie operacje wykorzystać właśnie w walce z otyłością, która jest przyczyną wszelakich zaburzeń metabolicznych.
Jak na razie  ja też już osiągnęłam spory sukces w opanowaniu cukrzycy, co prawda zażywam moje tabletki 3 razy dziennie, ale w zdecydowanie mniejszej ilości i teraz mój cukier oscyluje w granicach poziomu normy, a nie jak kiedyś, gdy wartości glukozy w mojej krwi przekraczały wielokrotnie ich dopuszczalną liczbę.
Na pewno na to ma wpływ nie tylko odpowiednia dieta, ale przede wszystkim  regularne przyjmowanie posiłków i pilnowanie przyjmowania lekarstwa.
No i nie podjadania między posiłkami, a przede wszystkim nie spożywania słodyczy. Co ciekawe, zmieniły i się nieco preferencje smakowe, smakuje mi i herbata i kawa z mlekiem bez cukru, słodycze jakoś specjalnie mnie nie ciągną, nawet bez cukru biały serek czy owoc wydaje mi się  słodki, a banan ma dla mnie smak tak słodki, jakbym zjadła pół tabliczki czekolady, dlatego staram się go jeść bardzo rzadko, najczęściej wymieszany z jogurtem albo białym serkiem.
W każdym bądź razie wcale za słodyczami nie tęsknię.
A dla tych, którzy chcą troszeczkę o siebie zadbać polecam cudowny eliksir:

• Duży  pęczek natki pietruszki
• 1 cytryna
• 1 mały ogórek (opcjonalnie)
• szklanka wody

 
Przygotowanie:

Drobno posiekać pietruszkę i opcjonalnie ogórek w sezonie, ( można zetrzeć na tarce) , najlepiej jeśli użyjesz blendera. Dodać wyciśnięty sok z cytryny i szklankę wody. Dokładnie wymieszać

Sposób użycia:

Pij ten napój codziennie rano na czczo przez 5 dni, następnie zrób przerwę 10-dniową. Drink ten pomoże Ci spalić więcej kalorii, oczyścić organizm i dostarczyć wystarczają ilość witamin i minerałów. Poza tym pietruszka poprawia trawienie, usuwa nadmiar wody z organizmu, eliminuje obrzęki które sprawiają ze wyglądamy grubiej niż jesteśmy w rzeczywistości.

W ciągu 5 dni można stracić do 3-3,5 kg.

Oczywiście należy pamiętać aby przez ten tydzień trzymać się zdrowej diety (wyeliminować słodycze, cukier i produkty przetworzone) pić dużo wody i znaleźć czas na spacer.

Można dodatkowo wypić raz jeszcze taki drink w godzinach popołudniowych.

Efekty poczujesz natychmiast, zmniejszy się brzuszek i oponki, poczujesz się świeży i pełen energii.

Może nie aż tak bardzo odchudza, ale na pewno jest zdrowy, nie ma w nim bowiem nic takiego, co mogłoby nam zaszkodzić

Dzisiaj mamy w kalendarzu szczęśliwą trzynastkę. Jaka przyjemność dzisiaj mnie więc czeka???
W zeszłym miesiącu właśnie trzynastego szłam do szpitala na operację. Więc jutro obchodzić będę pierwszą pooperacyjną miesięcznicę.
A dzisiaj się cieszę,  że to już jest za mną, że mamy nowy dzień…… no, może nieco na razie ponury, ale mam nadzieję, że słonko dzisiaj nam  jednak pokaże swoje uśmiechnięte oblicze i w ogóle, że jest fajnie.

Życzę wszystkim przyjemnej środy