róża oczekująca

Oczekująca? Tak, na Ulę, bo przecież dzisiaj jest środa.
Wiem, że jeszcze dzisiaj nie będzie tu Ulki, jeszcze jest w szpitalu, mam nadzieję, że bardzo nie cierpi po tej swojej operacji.
Ale jak tylko wróci do domu na pewno tu zaglądnie i te wszystkie róże do siebie pozbiera.
Ta jest szczególna, śliczna, tęczowa, niech sobie tutaj trochę na właścicielkę poczeka.
Nawet ma kilka kropelek rosy, które wyglądają jak łezki  tęsknoty w oczekiwaniu na właścicielkę.
Na pewno przyjdzie stosowna chwila, gdy Ulkę ucieszy.
Hallo Ulka!! jestem ciągle z myślami przy Tobie, pewnie to czujesz, ale już się za Tobą stęskniłam i chciałabym, byś jak najszybciej do nas wróciła.

Wczorajszy dzień nie był dla mnie tak miły, jak się tego spodziewałam. Co prawda słonko pięknie świeciło i grzało, ale tylko do wczesnych godzin popołudniowych.
Potem poczułam się jakaś senna, więc nieco się zdrzemnęłam, ale wstałam z jeszcze gorszym „dołem”, niż przed popołudniowym odpoczynkiem.
A może Magda ma rację, że bardzo się zmieniłam ( na niekorzyść), bo zbyt mocno zanurzyłam się w swoich problemach? Coś w tym prawdy jest, po prostu przebudowałam swoje życie i głównie zajęłam się swoją dietą, fakt, to teraz mój priorytet, ale wymuszony sytuacją, bo co teraz może być dla mnie ważniejsze, niż racjonalne odżywianie? Muszę jeść nie za wiele, ale też i dostarczać mojemu organizmowi należytą ilość energii, a także  i białka i węglowodanów i przede wszystkim witamin, które teraz są dla mnie najważniejsze. Bo i owszem, zażywam witaminy w tabletkach, ale to za mało, co naturalne, co naturalne.
Dlatego często jeszcze będę wspominała w moim blogu o moich poczynaniach dietetycznych, które są przecież skutkiem przebytej operacji.
Wczoraj do diety, w ramach eksperymentu, dołączyłam na przykład 2 łyżki gotowanej drobnej kaszy, ciekawa jestem skutku tej decyzji.
A radość życia? To zależy, jak kto na to patrzy, koleżanka z pracy, Jadzia, na przykład powiedziała mi, że zyskałam znowu tą wesołą  iskierkę w oczach, Magda twierdzi, że się zamykam w sobie…. i komu tu wierzyć?
A ja po prostu miewam i lepsze i gorsze dni, tak samo zresztą, jak bywało przed zabiegiem i jak pewno ma każdy z nas.
Czy konieczne jest bym cały czas szczerzyła zęby i udawała, że wszystko jest O.K. gdy na przykład boli mnie brzuch? A tak często teraz bywa, chociaż staram się z tym nie ujawniać. Ot, takie po prostu jest życie, raz pod górkę,  a raz z górki.

Wczoraj w nocy szalała nad Krakowem burza. Nie wiem, jak długo to trwało, bo wracała ona kilkakrotnie, ale jakoś udało mi się w końcu zasnąć.
Dzisiaj rano pokazało się na momencik słonko, ale niestety nie na długo, znów niebo jest zachmurzone. Czyżby nadal miało padać?
W każdym bądź razie przynajmniej raz prognostykom przewidywanie pogody się udało 🙂

Ale i tak wszystkim miłej środy życzę