I jak tu żyć panie prezydencie – elekcie?

 

Normalnie, jak dotąd. Jeszcze nic złego się nie stało, może być gorzej.
Zacisnąć trzeba mocno zęby (byle tylko szczęka się nie złamała i nie wyleciała) i zgodnie ze słowami mistrza Wojciecha zaśpiewać sobie każdego poranka
Róbmy swoje!!!!!!

No właśnie, róbmy swoje – ja dzisiaj rano idę na popołudniową zmianę, więc już wczoraj ugotowałam sobie ćwiartkę z kurczaka, będę miała znów pyszne jedzonko na dzisiejszy i jutrzejszy obiadek. Dzisiaj zjem pół z tego z jarzynkami, a  pojutrze ugotuję sobie ziemniaczka i…. znowu marchewkę? Już przyznam nieco mi ona zbrzydła, a jakoś nie bardzo wiem, jaką jeszcze mogę sobie jarzynkę przyrządzić. Szpinak mój nowy żołądek nie bardzo lubi, buraki mają za dużo cukru, pomidory,sałata zielona, ogórek  też są beeee……….
A może ktoś z czytelników „podrzuci” mi jakąś jarzynową propozycję?
Pomyślałam o duszonych ogórkach, znalazłam nawet przepis, tylko co tu dać zamiast masła, którego nie wolno? Może kapkę oliwy z oliwek, chociaż mogę zepsuć smak. Muszę sama to sprawdzić. Albo duszone pomidory, te pewnie więcej mi smakować będą, niż te surowe.
Dziwne teraz mam te smaki…….

I znów pogoda dzisiaj „niewygodna dla moich stóp, niby nie pada deszcz, ale jest ponuro, ale pewnie w nocy padał deszcz. Suma summarum moje stopy „zażądały” sobie dzisiaj Nimesilu. Coś boję się, bo za często go ostatnio używam, ale gdy minie ta okropna, deszczowa pora znów na jakiś czas go odstawię.
A poza tym nic nowego, prócz tego, że mja waga chyba się „zacięła”, wciąż pokazuje tą samą wagę. Uparta jakaś, przecież dla mnie 1 kg w dół to sporo radości,a poza tym moja dieta naprawdę w 1000 kaloriach się mieści, więc o co tu chodzi????
Wiem, że nie będę teraz tak szybko chudła, jak dotychczas, ale taka stagnacja wagi, to dla mnie naprawdę deprymująca.
Mimo nie najlepszej pogody życzę wszystkim miłego wtorku.