I kolejna środa

I pewnie jeszcze ciągle bez Ulki, bo podejrzewam, że jeszcze Jej nie ma w domu. Ale różę środowa oczywiście zostawiam, niech cieszy oko Uli.
W zeszłą środę Ulka zatelefonowała do mnie, może dzisiaj się odwdzięczę, wszak nareszcie zanotowałam sobie Jej numer telefonu.
Ulu, bez względu gdzie jesteś, serdecznie Ciebie pozdrawiam i całuski z Krakowa ślę. Mam nadzieję, że Twoje marzenia się szybko spełnia i znów niedługo będziesz sobie śmigać ze swoimi kijkami na wspaniałych spacerach, czego Ci z serca całego życzę. Trzymaj się cieplutko i do szybkiego zobaczenia na moim blogu, a może i w realu. Szybciutko, bo potem  możesz mnie jeszcze nie rozpoznać ha ha ha.

Okazuje się, że jednak dalej chudnę, pomału, ale lecą  w dół te kilogramy. To tylko moja waga jest chyba niewyzerowana, bo wczoraj byłam się ważyć po sąsiedzku i zdecydowanie mam 2 kg mniej niż na mojej wadze. Zresztą coraz bardziej po ciuchach to widać, na przykład moja marynarka wisi na mnie jak na wieszaku. Jeszcze może miesiąc, dwa i pójdzie, podobnie jak i wiele innych rzeczy do lamusa 🙂

Szczególnie, że wreszcie pokazują się truskawki, może za nimi aż tak bardzo nie przepadam, ale są nawet dosyć sycące, no i przede wszystkim mało kaloryczne. 10 dkg truskawek to tylko 35 kalorii, czyli gdybym nawet zjadła ich 30 – 40 dkg, oczywiście nie na raz, ale w odstępach czasowych, to dopiero było by ok. 150 kalorii. Ale nie samymi owocami człowiek żyje. Musi być koniecznie i białko, np wczoraj biały ser i 1/2 ćwiartki kurczaka z jarzynami, ale tym razem bez ziemniaka, za to było więcej marchewki ( tak ze 2-3 ) pietruszka i troszkę gotowanej w rosole kapusty włoskiej. Wystarczyło.
Dzisiaj wypróbuję sobie duszonej kalarepki, też mało kaloryczna, oczywiście, gdy nie jest smażona na masełku :-).
Pokroiłam kalarepkę na drobną kostkę, dodałam ciut rosołu spod wcześniej gotowanego kurczaka i troszkę wody, dodałam 2 kosteczki knorra- czosnek i wkroiłam sporo koperku. Tak dusiłam ją prawie godzinę, na koniec podbiłam 2 łyżkami jogurtu naturalnego, chwilę poczekałam, aż wszystko się razem zwiąże i już mam pyszną jarzynkę do kawałka kurczaczka na obiad, do tego jeden, niewielki ziemniaczek  i jedzonko będzie jak z Wierzynka.
Pisze tu te wszystkie przepisy, bo może akurat ktoś skorzysta z moich dietetycznych propozycji? Dla nie odchudzających się można kalarepkę posmażyć na niewielkiej ilości masełka (lub oliwy), a zamiast jogurtu można dodać śmietanę.
Ja tam wolę bez tłuszczu dania.
Dziwne, jak bardzo się zmieniły moje smaki. Wolę sól, niż cukier, chociaż ze solą też trzeba uważać, bo one zatrzymują sól

Wczoraj oglądałam swoje zdjęcia sprzed dwóch lat, jest spora różnica, ale do ideału jeszcze mi wiele brakuje…
No cóż, skoro 60 lat z hakiem człowiek zjadał się „na zapas”. trudno to odrobić w 2-3 miesiące.
Musze nauczyć się cierpliwości, co łatwe nie jest. Najlepiej byłoby, gdybym położyła się wieczorem do łóżka, a rano wstała o następne 15 kg mniej. Ale mi się marzy, co??
Na razie jest 16 kg mniej niż przed samą operacją (niecałe 2 miesiące) no i 26 kg od początku, gdy wypowiedziałam walkę mojej tuszy.
Wiem, że są tacy, którzy mi zazdroszczą, ale niestety trzeba trochę się poświęcić i zadać sobie trudu, żeby zacząć odnosić skutki, nieprawdaż?
Chciałabym schudnąć jeszcze jakieś 25 – 30 kg, tylko czy mi się uda? Ale spokojnie, mam przed sobą jeszcze co najmniej rok, co nie oznacza wcale, że potem
znów będę się przejadać. Zresztą się nie da, bo żoładek teraz bardzo szybko mówi, że jest syty i więcej nie potrzebuje i nawet nie przyjmie.

Życzę wszystkim miłej środy wszak do weekendu już bliziutko i podobno ma być on o wiele cieplejszy niż poprzedni i te ostatnie dni.
Słoneczko, gdzie jesteś???