Mamusia

Czas pozostawia rysy na sercu i na zdjęciach.

Dzisiaj mija 55 rocznica śmierci mojej Mamusi.
Smutny to dzień, podobnie jak ten  19 listopada 1960roku, gdy Tata za rękę prowadził mnie, 10 letnie dziecię, do łoża śmierci Mamusi.
Byłam przy Jej ostatnim tchnieniu, chociaż pewnie nie rozumiałam dokładnie, co to znaczy umierać. Patrzyłam, jak odchodzi, otoczyłam Jej łóżko misiami i lalkami, które przyniosłam Jej wtedy, żeby nie czuła się taka osamotniona. Smutne to było. Jej brak zrozumiałam dopiero potem, chociaż byłam otoczona miłością i Taty, Rodzeństwa, Babci, która z nami mieszkała i niani Adzika, która mnie bardzo kochała, ale to nie to samo.
Jednak matczyna miłość jest najgorętsza i najdroższa na świecie.
Potem Mamusia przychodziła do mnie w snach, czułam wciąż Jej obecność, Jej opiekę.
Teraz Mamusia już w snach mnie nie odwiedza, ale wciąż wiem, że nade mną czuwa.
Dlatego dzisiaj ułożyłam dla Niej okolicznościowy wiersz, który tutaj pozostawiam.
MAMUSIU!! chociaż już mam siwy włos na mojej głowie, ale w duszy wciąż jestem i pozostanę Twoją małą, kochaną Córeczką.

Jest takie słowo na świecie
co brzmi jak najpiękniejsza gama
zna go dorosły, zna dziecię
to słowo – Matula, Mamusia, Mama
To słowo na ustach już z  rana,
w południe, wieczorem i w nocy
Jak płyta muzyką nagrana
Nabiera tajemnej swej mocy
I brzmi ta melodia w mym sercu
od lat niezmiennie mi dana
na wspomnień prześlicznym kobiercu
Mateńko moja kochana.
Dziś nie mam Cię już koło siebie
lecz miłość Twa nigdy nie zginie
Bo gdzieś tam wysoko, tam w niebie
czuwasz nade mną o każdej dnia, nocy godzinie.

E.W. 19 listopada 2015r

bo dzisiaj znów radosny dzień – środa!!!!!

Te siedem dni minęło jakby sen, niespostrzeżenie i szybciutko.
I dzisiaj znów mam tutaj rendez – vous z moją Ulką 🙂
Witaj Uleczko w ten jakże miły dzionek, bo mimo, że u Ciebie chyba  łzawy, a w Krakowie nawet lekko słoneczny, ale i tak  jednak dla nas radosny, wszak to nasza środa!!!
Posyłam Ci słodkie buziaczki ze ślicznego Krakowa i oczywiście bardzo romantyczną różę, bo bez niej każda środa byłaby nieważna, prawda?
Ciekawa jestem, czy już myślisz o Świętach? Co prawda jest przed nami jeszcze ponad miesiąc do tej daty, ale sama widzisz po tych naszych środowych spotkaniach, jak czas szybko leci.
Magda, jej Rodzina no i oczywiście ja mamy już zarysowane plany spędzenia i Wigilii i całych Świąt, ale wszystko jeszcze wymaga dopracowania.
Teraz jest przed nami ta przyjemna, rodzinna część roku. Przypominam Ci tylko, że już musisz zacząć być bardzo grzeczna, bo św Mikołaj już z nieba patrzy i może potem przynieść Ci tylko rózgę, gdy coś mu się nie spodoba.
Ale znając Ciebie, Ty zawsze jesteś bardzo serdeczna, więc na pewno  Święty nie będzie miał z Tobą żadnych kłopotów. Ale na wszelki wypadek bądź  teraz w tej materii  szczególnie ostrożna 🙂
Raz jeszcze posyłam Ci pozdrowienia i …do „zobaczenia” za tydzień, na spotkaniu w naszej następnej środzie.

A teraz zmieniam temat i powrócę do dnia wczorajszego.
Otóż nie taki straszny diabeł, jak go malują.

Chodzi o moją wizytę w Klicie Okulistycznej. Przyjmowała mnie przemiła pani doktor, bardzo młodziutka, ale już widać, że doskonale w swoim „fachu” wykształcona.
Po wnikliwym badaniu obu oczu podjęła decyzję o konieczności usunięcia tzw katarakty wtórnej laserem.
Przyznam, troszeczkę się bałam, ale tylko troszeczkę. I niepotrzebnie, bo samego zabiegu nawet się nie czuje, tym bardziej, że to oko wcześniej jeszcze dodatkowo było znieczulane kropelkami.
Położyłam brodę na specjalnej podpórce aparatury, głowę miałam dodatkowo unieruchomioną specjalną taśmą. Okazało się, że miałam dosyć grubą warstwę pozostawionej po operacji osłonki, którą trzeba było kilkakrotnie potraktować strumieniem lasera. Potem jeszcze miałam pomiar ciśnienia w obu oczach, okazało  się , że wszystko jest w porządku. Potem założoną miałam maść  z detreomycyną do lewego oka i musiałam zgłosić się jeszcze do recepcji, gdzie wyznaczono mi datę badania kontrolnego za tydzień, podczas którego dopiero okaże się, czy ta resztka zaćmy została wystarczająco usunięta, czy jeszcze raz trzeba będzie potraktować ją laserem. 
Z „namaszczonym” okiem nieco trudno mi się szło po ulicy, ale jakoś dotarłam do apteki, gdzie wykupiłam zaordynowaną maść i dotarłam też do autobusu. Jeszcze wtedy czułam się doskonale, pewnie dlatego, że oko wciąż jeszcze było znieczulone. Było gorzej, gdy znieczulenie przestało działać. bo ciągle miałam uczucie, że coś uwiera mnie w oko i czułam  tam nawet  lekki ból . Oczywiście przed snem znów założyłam sobie maść do oka, tak będę musiała robić przez jakieś dwa trzy dni, dopóki oko się nie podgoi. Pani doktor wytłumaczyła mi, że te pozostałości z tej błonki będą się naturalnie same usuwały, a część ich pozostanie na dnie oka. Pewnie dlatego czułam tą przeszkodę w oku?
Oczywiście do czasu wygojenia się oka mogę zapomnieć  o makijażu, nie mogę go przecież niczym drażnić. A tak się już do tego malowania przyzwyczaiłam……, trudno, poświęcę się jakoś, dla zdrowotności. Wszak i tak na żadną randkę w najbliższym czasie się nie wybieram 🙂

Wczoraj przyszły z Bonprixu 2 sweterki w rozmiarze 44-46, jeden nieco grubszy golf, a ta druga to sweterkowa bluzkę z długim rękawem i  z dekoltem w serek.  I…  oba były dla mnie w sam raz, niesamowite, przecież już tak nie chudnę!!!
Jeszcze spodziewam się przesyłki ze sklepu internetowego Ulla Popkin, tym razem będzie to T-shirt z długim rękawem i koszulka flanelowa, ciekawe, czy tutaj te rozmiary też się sprawdzą?

Wczoraj zostałam znów obdarowana zielonymi kwiatami w doniczkach,pozostałość po Rodzicach Tomka, między innymi mam jeszcze jedną paproć, kiedyś martwiłam się, że nie mam ani jednej, dzisiaj mam ich aż trzy sztuki. Będę miała co podlewać!!!!!!
A w pokoju mam teraz tak zielono, jakbym w oazie jakiejś mieszkała.

Dzisiaj wyjątkowo, jak na środę idę na poranną zmianę, więc już muszę się zbierać, bo zaraz po godzinie 10- tej mam już zapisanego pacjenta.
Miłego dnia

do okulisty marsz

Dwa miesiące oczekiwania w kolejce na NFZ do okulisty minął mi nawet całkiem szybko.
Nie, nie mogę narzekać, gdzie indziej są o wiele dłuższe kolejki.
Dzisiaj idę do Kliniki profesora Zagórskiego, aby usunąć te przeklęte resztki zaćmy w lewym oku i sprawdzić, jak wygląda sprawa w oku prawym.
Nawet nie pamiętam dokładnie, kiedy byłam na operacji tego oka, na pewno ponad 10 lat temu, bo zarówno lewe jak i prawe oko miałam operowane jeszcze, gdy pracowałam w Szpitalu Kolejowym. Tak liczę, że pierwsze oko miałam operowane około 2001 roku, drugie 2003 roku.
To lewe oko miałam operowane na Klinice Okulistycznej w Krakowie i od razu zapowiedziano mi, że będę kiedyś musiała w nim  dokonać poprawki.
Było one operowane tradycyjną metodą, czyli operacyjnie usuwana była stara soczewka i na to miejsce wklejono mi nową. Pamiętam, że leżałam wtedy na Klinice ponad tydzień. Dzisiaj przeszkadza mi na tym lewym oku  tzw. zaćma wtórna, którą właśnie likwiduje się przy pomocy lasera.
Muszę spytać się VIPa, może pamięta dokładnie rok zabiegu, wszak codziennie dzielnie  odwiedzał mnie wtedy w szpitalu.
Dwa lata później już prywatnie miałam usuwaną zaćmę w prawym oku, już nowoczesną metodą fakoemulsyfikacji, czyli na rozdrobnieniu soczewki przy pomocy ultradźwięków, następnie na odsysaniu resztek i dopiero wtedy na zakładaniu na to miejsce nowej soczewki.
Tak, jak przy pierwszej metodzie stosuje się dosyć bolesne  iniekcje do nerwu ocznego, aby go znieczulić, tak przy metodzie drugiej znieczulenie podawane jest tylko w postaci kropelek do oczu, a sam zabieg trwa krótko i jeszcze w tym samym dniu byłam w domu.
Oczywiście ta druga operacja nie była przeprowadzana na NFZ, ale była pełnopłatna. Miałam trochę kłopotów z zebraniem odpowiedniej gotówki, ale od czego ma się Rodzinę i Przyjaciół? Pomogli i dzięki temu teraz widzę na oba oczy. Ciekawa jestem tylko, czy w tym prawym oku również nie odrosła
ta błonka, otaczająca soczewkę, dzisiaj  wszystkiego się oczywiście dowiem.

Z innej beczki Wysłałam wczoraj list do pana od rogali:

Pan jest widać  na prężna firmę i zarabia niezłe pieniądze, a ja jestem emerytką, która u pana zamówiła niedostarczoną na czas przesyłkę.
Dla pana 39 złotych to pieniądz śmiało na piwo mogące być przeznaczone, dla mnie 39 zł jest dosyć znaczna suma.
Ale nie o pieniądze tylko chodzi, tylko o morale, których pan nie posiada, skoro odważył  się pan po prostu ukraść moje pieniądze.
Bardzo źle to świadczy nie tylko o panu, ale i o pana firmie.
Odwoływałam się do Biura Ochrony Konsumenta, które oznajmiło mi, że został pan dwukrotnie upomniany o zwrot pieniędzy.
Widać ma pan w nosie wszystko i wszystkich. Sorry, ale taki człowiek jak pan nie powinien prowadzić żadnej firmy.
Podstawą prowadzenia prywatnego interesu jest uczciwość, tej niestety panu brakuje.
Na czyjejś krzywdzie nigdy pan się nie dorobi i kiedyś odwróci się to przeciwko panu.
Nie chcę już  zwrotu tych 39 złotych, mam tylko prośbę, by oddał pan je jakiejś biednej osobie, potrzebującej pieniądze na chleb. Ja sobie dam radę.
Ale zdania o panu nie zmienię, jest pan po prostu złodziejem i już.

Chyba napisałam  mu do słuchu!!! Ale odpowiedzi nie oczekuję. Jest na to zbyt prymitywny.

Chyba jednak bardzo denerwowałam się dzisiejszą wizytą u lekarza, bo już przed czwartą rano się obudziłam i rozpoczęłam swoje urzędowanie.
Co prawda po godzinie szóstej jeszcze jakąś godzinkę się zdrzemnęłam (zadziałał mój „usypiacz”, czyli serial „Rodzina Zastępcza”, ale ogólnie czuję się dosyć rozbita, bo i pogoda nie jest na żaden euforyczny stan  odpowiednia.
To poprawię sobie i Wam humor kawałem, który dzisiaj nad ranem zamieścił ktoś na Face Booku.

Małżeństwo z czterdziestoletnim stażem leży wieczorem w łóżku, odwrócone do siebie plecami.
 Nagle żona się odzywa:

– Janek, a pamiętasz, że gdy byliśmy młodzi przed snem zawsze trzymałeś mnie za rączkę?
Mąż odwrócił się do żony przodem, chwycił ją za rękę, chwilkę potrzymał i znów odwrócił się do niej plecami.
Za chwilę ona znów się odzywa:
– Janek, a pamiętasz, że wtedy przed snem zawsze całowałeś mnie w policzek?
Mąż znów się odwrócił, pocałował żonę w policzek i znów położył się na drugim boku.
Po chwili mąż  znów słyszy:
– Jaśko, a pamiętasz, że przed snem zawsze ząbkami  delikatnie łuskałeś moje uszko?
Na to mąż gwałtownie się zrywa z łóżka, więc żona się go pyta
-Jaśko, gdzie ty idziesz?
– po zęby odpowiada jej mąż.
I na koniec jeszcze tradycyjnie kwiatka załączam, żeby ten dzień był naprawdę miły i radosny.



pomyrdane daty

 

Wczoraj radośnie ju o 7 rano wstałam do pracy, bo…myślałam, że to już poniedziałek.
Nie mam pojęcia, czemu pokręciły mi się daty, dopiero na Face koleżanki zwróciły mi uwagę, że chyba trochę  tym poniedziałkiem się pospieszyłam.
Nie powiem, całkiem nawet się ucieszyłam, że to jeszcze niedziela, że jeszcze mam przed sobą dzień odpoczynku.
Za to dzisiejszy dzień nie przyniósł już żadnych złudzeń, dzisiaj na pewno jest już poniedziałek.
I może dlatego, przybita taką wiadomością z wielkim trudem swoje ciało z łóżka podniosłam, może dlatego nie mogę jakoś się w całość złożyć i dopiero teraz ten blog piszę?
Może było i pięknie, ale trzeba o tym już zapomnieć i do rzeczywistości powrócić.
Właśnie przed chwilą dostałam wiadomość z Allegro, że wysłano temu panu od rogali wiadomość monitująca, bo niespotykane i wręcz niesłychane jest, aby taki bufon w majestacie swojego własnego prawa przywłaszczył moje 39 zł i nie czuł się w obowiązku ich oddać.
Bardzo ciekawi mnie rozwój tej rogalowej historyjki, ja nie żądam przecież rozlewu krwi, ja tylko domagam się zwrotu moich własnych pieniędzy, które wydałam na coś, czego w zamian nie otrzymałam.
Czekam też z niecierpliwością(???, cokolwiek miałoby to znaczyć) na zaprzysiężenie nowego rządu i na dalsze, raczej smutne losy naszej Polski.
Przyznam się, że jeżeli czegokolwiek już oczekuję, ty tylko utopi, zła i arogancji, która dopiero teraz osiągnie swoje apogeum.
Może ci, którzy do tej pory nie rozumieli słowa polityczny terror, nareszcie na własnej skórze o nim się przekonają?

Czego można spodziewać się po pogodzie już po połowie listopada? Jest właśnie taka, jak ta pora roku ją określa, mgława i łzawa.
Byle do wiosny.
Dzisiaj idę, jak to zwykle w poniedziałki bywa na tak zwaną drugą zmianę, więc jeszcze mam  chwilkę  całkiem prywatnego czasu, kto wie, czy nie wykorzystam ją na wypicie dobrej kawusi, bo jakoś taka kusząca ku temu jest ta aura za oknem.
Jutro za to idę do poradni okulistycznej zrobić sobie remanent z moimi oczkami. Ciekawe, czy na jednej wizycie to się skończy?

Życzę nie tylko miłego poniedziałku, ale także i miłego całego tygodnia

a po nocy przyjdzie dzień, a po burzy słońce (spokój)

I daj Boże, żeby tak było. Ale spokoju już nigdy nie zaznamy, póki fanatyzm króluje na świecie.
Zawsze w jakiejś części świata ten niepokój będzie dominował, bo prawdziwe zło jak na razie odnosi sukcesy.
Ostatnio, już po zamachu w Paryżu,  Donald Tusk powiedział, że dobro zawsze zwycięża, ale czy się aby nie pomylił?
Życie nie jest bajką i pisze swoje własne scenariusze, niestety bardzo często tragiczne rozwiązania przynoszące.
A człowiek niestety musi się z tym godzić, bo nawet najbardziej ostrożne rozglądanie się dookoła może stać się niewystarczająco bezpieczne.
Taki jest terroryzm, atakuje, nagle, w niespodziewanym miejscu i o niespodziewanej godzinie.
I nieważne jest to, że stoją za tym polityczno – wyznaniowe pobudki, ważne jest to, że największe straty ponoszą ludzie całkowicie w te ideologiczne sprawy niezaangażowani, ot, zwykli przechodnie, ludzie cieszący się życiem, którzy chcą odpocząć, zrelaksować się po tygodniu pracy, bądź na meczu, czy w restauracji na towarzyskim spotkaniu, czy idąc na koncert swojej ulubionej grupy wokalnej. Idą całkowicie nieświadomie po swoją niczym nie zasłużoną śmierć. Idą potulnie jak te owieczki na śmierć przez okrutny  i niezrozumiały los wiedzione, bo komuś wydawało się, że ma  dane od Boga, czy w tym wypadku od Allacha  prawo o decydowaniu o losach ludzkości, o narzucaniu swoich chorych wyobrażeń innym i wymaga od nich posłuszeństwa i respektowania swoich idei. To jest okrutne i niestety bardzo trudne do zwalczania.
I tak jak kiedyś  w mniejszym może stopniu Napoleon chciał narzucać narodom swoją wolę, poprzez liczne ekspansje, potem Hitler bardzo ostro niszczył Żydów i Słowian, którzy stali na jego drodze do ustanowienia swoich rządów w świecie, tak teraz islamscy terroryści wyznaczają swój krwawy szlak do opanowania całego świata, niszcząc tych, którzy nie chcą podporządkować się ich woli.  Czyli historia ciągle zatacza te same koła, zawsze jednak chodzi o dostęp do wszelakich dóbr, tu o dostęp do ropy i innych mineralnych łupów, które są  wyznacznikami bogactwa jednej wybranej grupy i tym samym sposobem podporządkowania i uzależniania od siebie sobie innych.
Terroryzm to zło, które trzeba zwalczać, nie można z nim się zgadzać, ani tym bardziej z nim się utożsamiać.
Nawet najmniejsze przejawy podjęcia próby podporządkowania sobie innych powinny być niweczone.
Akurat mam tu na myśli naszą obecną sytuację polityczną w Polsce, co prawda nie można mówić tu o terroryzmie, ale o próbach narzucania swojej własnej ideologii, której przejawy niestety już pomału zaczynają się u nas pokazywać. Próba przewrotu państwa demokratycznego w państwo totalitarne powinna być potępiana i niweczona w zarodku.  Każdy Polak, niezależnie od rodzaju skóry, od swojej wiary czy swoich przekonań politycznych ma takie samo prawo  do samostanowienia i do wymogów respektowania jego osobowości.
Ten przekaz daję dzisiaj rozpoczynającym obecne rządy pod rozwagę.

Dzisiaj mamy niedzielę. Jeszcze nie przebrzmiał płacz tych, których los trzynastego w piątek bardzo boleśnie uderzył. Jeszcze będziemy długo rozpamiętywać to, co się działo w Paryżu, czy wcześniej w Nowym Jorku.  W końcu musimy wracać do naszej codzienności, ale musimy być czujni, by nikt nam więcej nie zagrażał, by nasze i tak nie łatwe życie nie było całkowicie pozbawione przynajmniej części codziennej radości naszych dzieci, naszych najbliższych.

Paryż w żałobie

 
 Łączymy się dzisiaj w wielkim bólu i w żałobie z Narodem Francji, po tragicznej serii zamachów islamskich terrorystów w Paryżu.
Temu niewyobrażalnemu złu, które ludzie gotują innym ludziom, w myśl ich przewrotnej wiary w dobro Allaha, godne jest potępienia.
Jak można wyobrazić sobie wielkiego, dobrego Boga, który w swoje imię nakazuje zabijać innych, by nawrócić ich na swoja wiarę?
Bóg jest Wielki i rzeczywiście jest idealnym dobrem, tylko chore umysły mogły przeinaczyć jego znaczenie i powodować tym samym proces niszczenia.
Bo Bóg jest Miłością, jak można było ją przeinaczyć na Nienawiść? Zamiast budowania jedności pośród ludzi, tworzenie barier zgrozy i cierpienia?
Dzisiaj wszyscy swoim sercami i umysłami jesteśmy w Paryżu, gdzie zginęło 128 osób, ale liczba zabitych osób  może wkrótce drastycznie się zmienić, bowiem wiele zranionych podczas tej okrutnej akcji osób jest  w stanie bardzo ciężkim.Jesteśmy myślami z Rodzinami, którzy wczoraj stracili swoich najbliższych.
Kiedyś USA, potem Londyn, teraz Paryż….dokąd zmierzasz tymi swoimi tragicznymi krokami świecie?????

Dobry Boże, spraw, by spokój i ład zapanował znów na tym świecie, by żaden fanatyk nie zabijał więcej  w fałszywie pojęte  imię Twojej mądrości

historii świętomarcińskich rogali ciąg dalszy

Oj będzie dzisiaj o czym pisać, bo wczoraj zostałam dokładnie wyprowadzona z równowagi, tak, że wyszłam z siebie i stanęłam obok.
A wszystko to oczywiście za „zasługą” owych wspaniałych podobno rogali, których smaku niestety nie damo mi poznać.
Wczoraj dostałam SMS od firmy przewozowej, że w tym dniu spróbują dostarczyć mi przesyłkę z owymi rogalami.
Wkurzyłam się, bo przecież nie zapłaciłam 39 zł za stare rogale, które dwa dni przeleżały się w magazynie, miałam je, zgodnie z umową dostać we wtorek, zresztą jak już pisałam, taka adnotacja na stronie owego użytkownika Allegro była zamieszczona, że wszystkie rogale zamówione do 9 listopada będą dostarczone w dniu 10 listopada.
Zadzwoniłam więc na numer kurierski i odmówiłam przyjęcia starego towaru, skoro go nie dostarczyli na czas, nie muszę być ukarana nakazem zjedzenia nieświeżego ciastka. Odmowę przyjęli bez zbędnych uwag, więc zadzwoniłam do tej firmy cukierniczej z prośbą o zwrot pieniędzy za rogale i za ich dostarczenie, w sumie 39 zł. Może to nie jest bardzo duży pieniądz, ale nie widziałam powodu, dlaczego ja mam za niekompetencje tej firmy ponosić konsekwencje. Pan nie odbierał ode mnie telefonu (pewnie wyświetlił mu się mój numer, który już znał z poprzednich, wtorkowych rozmów), ale jednak w końcu zdecydował się odebrać, aby….. na mnie nakrzyczeć, jak śmiałam wystawić mu na Allegro negatywną opinię, skoro do tej pory dostawał same opinie pozytywne. Okazuje się, że pan prowadzi medyczną firmę wysyłkową, ta cukiernicza część to była tylko jakaś odnoga podstawowej działalności i taka negatywna opinia mogła mu rzeczywiście zaszkodzić.
Ale nie tylko to na mnie podziałało jak płachta na byka, mianowicie bezczelność tego typa mnie wprost poraziła, gdy powiedział mi, że on chciał zwrócić mi pieniądze (?) i w rekompensacie dosłać mi następne rogale, ale dopiero wtedy gdy zlikwiduję tę złą opinię.
Zatkało mnie, naprawdę zatkało mnie całkowicie, odpowiedziałam więc, że ja już z nim nie chce mieć nic do czynienia, nie chcę jego rogali, tylko proszę o zwrot moich pieniędzy.
Ale pan znów odrzekł, że je zwróci dopiero wtedy, gdy wycofam tę opinię, bo jestem osobą niezrównoważoną (w domyśle kopniętą wariatką – awanturnicą) i on nawet nie myśli teraz już o żadnej rekompensacie, a tym bardziej o zwrocie pieniędzy, bo to on został przeze mnie poszkodowany!
No nie, ludzie, gdzie ja żyję. Facet nie wywiązuje się z umowy, wyzywa od niezrównoważonych bab i w dodatku szantażuje mnie, bym tę opinię mu usunęła, bo inaczej on jeszcze jako sprzedający  wystawi mi też na Allegro  złą opinię .
Ręce (i nogi) opadają. Szczególnie, że we wtorek około 15.30 monitowałam, że nie mam tej przesyłki, gdyby panu rzeczywiście na kliencie zależało, zrobiłby co może, bym jeszcze w tym samym dniu przesyłkę otrzymała. A jego jedyne stwierdzenie było to, że to nie od niego zależy, tylko od firmy przesyłkowej, on umywa ręce, wysłał i nic go więcej nie obchodzi. Nieprawda, porządna firma dba o to, by klient dostał na czas zamówioną rzecz i wystarczył jego jeden telefon do owej firmy z ponagleniem dostarczenia paczki jeszcze tego samego dnia, były to przecież  jeszcze godziny urzędowania obu firm. Ale cóż, facet  po prostu mnie zlekceważył.
Napisałam więc zażalenie do BOKu firmy Allegro, opisałam całą historię z szantażowaniem i wyzywaniem mnie przez owego sprzedawcę i dowiedziałam się, że do tego pana została wysłana prośba o wytłumaczenie zaistniałej sytuacji i podjęcie próby polubownego ze mną załatwienia sprawy.
Zdaję sobie sprawę, że jego wersja będzie nieco inna niż moja, ale nie spocznę, by chociażby dla zasady nie odzyskać swoich pieniędzy.
Istnieje jeszcze coś w rodzaju Biura Ochrony Konsumenta i tam zawsze mogę się w ostateczności zwrócić z prośbą o interwencję. Chociaż nie wiem, czy temu panu za jedyne 39 złote warto wystawiać pod znak zapytania swoją kupiecką reputację.
Wszak jestem klientem i też swoje prawa posiadam, prawda?
Czekam na ciąg dalszy, to znaczy na zwrot owej niewielkiej kwoty, o przeprosinach nawet nie będę myślała, bo od razu widać z kim miałam do czynienia.
Cwaniak, bezczelny młody człowiek, któremu wydaje się, że mając firmę już wszystko mu bezkarnie można wyczyniać.
Dla przestrogi tylko podam jego nik na Allegro, gdyby ktoś kiedyś spotkał się z jego ofertą : TUTTOMED 1607. Unikajcie go z daleka!!!!!!!
No i w ten sposób znów nie spróbowałam tych świętomarcińskich rogali.
Coś czuję, że na przyszłego 11 listopada wybiorę się po nie specjalnie do Poznania, co Ty Ulu na to?????

Wczoraj był chyba jakiś wyjątkowo stresowy dzień, nawet w nowym Parlamencie, gdy ustępująca pani premier Ewa Kopacz dosyć dobitnie określiła, czego Pis po peowskiej opozycji może się spodziewać. Może i trochę panią Ewę uniosło (wszystkie Ewy tak mają?), ale wydaje mi się, że opinie głownie Pisu  o niej, że jest niezrównoważona są kontrowersyjne, wystarczy przypomnieć sobie, jak poprzednia opozycja w postaci Pisu arogancko odnosiła się do poprzedniego rządu, poprzedniej pani premier i poprzedniego prezydenta. A teraz Pis wymaga pełnej kultury i pochlebnego zachowania się wobec nich?
Właściwie nic złego pani premier nie powiedziała, tylko ostrzegała ich, by przestrzegali zasad demokracji i wywiązywali się z nadmiernych obietnic, które składali, a które wyniosły ich na rządowe ławy. Miała takie prawo, jako była premier, jako posłanka z przyszłej opozycji.
Poprzednia opozycja też często bez zdania racji tępiła rządzących, dlaczego teraz ta opozycja nie miałaby prawa patrzeć  obecnie rządzącym na ręce?
Czy tylko dlatego, że oni czują się wyjątkowi i nieomylni? Niech czują nad sobą bat, może nie będą się czuli tak bezkarni i to ich zmusi do prawdziwie dobrego rządzenia, wywiązywania się przynajmniej z części obietnic i do ograniczania smoleńskiej hucpy, czy powrotu do złych nawyków IV RP.
Bo nie tylko PO mają przeciwko sobie, co prawda lewica jest wyeliminowana z parlamentu, ale też z uwagą będzie się im przyglądała, nie mówiąc o partii Petru, PSL i może nawet Kukiza, który szybko się przekona, gdzie prawda leży.
Piękne patetyczne słowa łatwo na wiatr rzucać, gorzej, gdy trzeba wykonać to, do czego się zobowiązało.
A sporo wyborców zaufało Pisowi i czeka na tę wspaniałą odnowę Rzeczpospolitej, byle by się tylko nie zawiedli!!!!!

A dzisiaj mam wczesno – poranną zmianę, zastępuję Jadzię w rejestracji, więc muszę być na stanowisku pracy już przed 8 rano.
Dlatego kończę ten wpis i…zmykam

To nic, że dzisiaj jest piątek, trzynastego:

a dzisiaj już mamy czwartek

Wczorajszy Dzień Niepodległości przeszedł w miarę spokojnie i bez żadnych awantur.
Co prawda były mocne hasła Polska dla Polaków, cokolwiek by to miało znaczyć, rozumiem, że głównie to był sprzeciw wobec tzw islamizacji Polski, czyli brakiem zgody na przyjmowanie  „obcych”
Dziwnie jakoś Polacy zapomnieli, że w latach 80-tych ubiegłego stulecia sami szukali pomocnej ręki wśród obcych państw i ją otrzymywali, ba, chętnie z niej korzystali, a teraz większość z nich nadal przebywa poza Ojczyzną, szumnie nazywając się nadal Polkami, szczególnie, gdy w Polsce są wybory. Wtedy mają najwięcej do gadania, do urządzania Polski, do której już nawet nie myślą wracać.
Ale pamięć jest u Polaków krótka i wybiórcza, my potrzebujemy pomocy to nam ją  m u s i c i e  koniecznie dać, my możemy komuś pomóc, wtedy głośno krzyczymy NIE!!!! Bo Polska jest tylko dla Polaków. A co by było, gdyby w latach 80-tych podobnie mówiła Austria, Niemcy, Anglia?
Wtedy czulibyśmy się pokrzywdzeni, że nikt nam nie chce tej pomocy udzielić.
Nie jestem za islamistami, Boże broń, ale  jest wiele prześladowanych ludzi w Syrii, którym należałoby udzielić pomocy tak, jak i nam Polakom ją kiedyś udzielali. Czy naprawdę jesteśmy takim ksenofobicznym krajem, pozbawionym empatii dla tych, którzy pomocy potrzebują?
Właśnie to dokładnie wczoraj było widać, a przecież wciąż nie wiadomo, jak losy historii się potoczą, czy znów sami nie będziemy potrzebowali pomocy?
Pewnie nie, bo będziemy mieć tak wspaniałe rządy, które sypną nam dobrem wszelakim i odtąd opływać będziemy w dobrobycie i szczęściu, pewnie do czasu, gdy znów komuś nie przyjdzie do głowy zrobić w świecie wojennej rozróby, przecież nikt nam tego nie zapewni, że tak nie będzie, nawet ten wspaniały właśnie powstały rząd.
A tak nawiasem mówiąc, dziwne właśnie jest to, że właściwie jeszcze ten nowy rząd się nie usytuował, a już taki spokój na rozwrzeszczanej, pełnej burd do tej pory rocznicy obchodzenia dnia wolności nie było. Czyżby nie był to dowód na to, że poprzednich lat komuś jednak na tych rozróbach zależało, aby udowodnić, że mamy niedobry rząd? Nie wskażę paluchem, ale wnioski narzucają się same. To po prostu ciąg logicznego myślenia.
Z drugiej strony to jednak dobrze, że podobno dało się odczuć to zjednoczenie wszystkich Polaków w tym dniu, bo już w następnym, czyli dzisiejszym, gdy czytam zamieszczane na przykład w Gazecie Wyborczej posty pełne nienawiści do redaktorów Gazety, tudzież te prześmiewcze dotyczące poprzedniego prezydenta, czy poprzedniej pani premier robi mi się smutno, Nic się nie zmieniło, nadal nienawiść aż ziaje wśród Polaków.
Wszyscy poprzednio radzący i inaczej myślący niż prawica wrzucani są do jednego wielkiego kotła z napisem komuchy i ochoczo są przez tych wspaniałych nowych rządzących wraz ze swoimi odnogami, podpalani.
Czas jednak pokaże, że nie wszystko, co jest teraz oglądane przez różowe okulary, rzeczywiście różowe pozostanie. Obyśmy się wszyscy nie obudzili z rekami w nocniku, zapyziali w tej swojej chorej nienawiści i ksenofobii.

I dla mnie wczorajszy dzień przebiegł bardzo spokojnie, bowiem w ogóle ne włączałam telewizora i nie miałam żadnych powodów do politycznych frustracji.
Owszem, było wczoraj u nas parę gości, ale to byli goście Moniki (chociaz Rodzina), wyszłam grzecznie się przywitać, a potem już na swoim komputerze oglądałam jakieś filmy i czas szybko zleciał. Tym bardziej, że już o godzinie 17-stej można powiedzieć, że robi się ciemna noc, ale znów zapaliłam sobie małą lampkę stojącą na stole i znów miałam nastrojowo i przyjemnie w pokoju.

A dzisiaj idę na zmianę popołudniową, więc mam jeszcze troszkę dla siebie czasu, będę z domu wychodziła dopiero gdzieś przed godziną 13stą.
Tylko nie wiem, po co tak wcześnie się obudziłam? już przed godziną szóstą byłam na nogach.
Życzę przyjemnego czwartku. W Krakowie zapowiada się nam kolejny śliczny dzionek

czy mogłam się martwić we wtorek?

 

 

Ale skąd, przecież wiedziałam, że jutro (czyli  już dzisiaj) jest środa i to w dodatku świąteczna środa, więc dzisiaj będę tu miała spotkanie z Ulką.
Uleczku Serdecznie i bardzo świątecznie pozdrawiam Cię z Krakowa, a ponieważ dzisiaj jest szczególna środa, posyłam Ci róże w towarzystwie pięknej lilii.
Może i ponuro i łzawo za oknem, ale i tak moja dusza już dzisiaj się raduje, bo jesteś Ty………. jak śpiewał Krzysztof Krawczyk.
A dzisiaj jest dzień wolny od pracy, więc na pewno wcześniej niż zwykle tu zaglądniesz i swoje róże odbierzesz.

No a teraz słowo o wtorkowym zmartwieniu.
Jak już pisałam wczoraj, miałam niespodziankę dla Magdy Italiana, a tą niespodzianką było to……… że jej nie było, po prostu nie wypaliła.
Już w sobotę zamówiłam przez Allegro święto-marcińskie rogale w wysyłkowej cukierni w Poznaniu, bowiem właśnie Poznań jest tym tradycyjnym miejscem, gdzie te smakołyki z okazji święta św Marcina wypiekają. Jeszcze w sobotę specjalnie telefonowałam do tej cukierni, by upewnić się, czy na pewno we wtorek rogale do mnie dotrą, obiecali mi, że dotrzymają słowa.
Ba, nawet na stronie Allegro jest wzmianka  tej cukierni: Dodano 2015-11-07 20:26
Wszystkie zamówienia złożone do dnia 8.11.2015 zostaną wysłane 9.11.2015 (poniedziałek ) , czyli dostawa na 10.11.2015. 
No i co? Jeden wielki zonk. Najpierw wczoraj nie mogłam dodzwonić się na numer podany na stronie, gdy wreszcie pan odebrał telefon powiedział, że rogale zostały wysłane (w co nie bardzo wierzę) i dał mi numer telefonu do dystrybucji w Krakowie, tam z kolei dali mi numer do magazynu, gdzie dowiedziałam się, że kurier po prostu mojej paczki nie wziął i już, rób co chcesz. Co prawda pan obiecał mi, że dowie się, dlaczego paczka nie została doręczona, ale gdy do niego kilkakrotnie potem oddzwaniałam, miał włączoną pocztę głosową, najwidoczniej uznał, że jakaś namolna baba tylko mu przeszkadza w odpoczynku (a była dopiero godzina około 16).  Gdy zadzwoniłam ponownie do pana z cukierni, ten odpowiedział mi, że to nie jego wina, bowiem rozwozem zajmuje się firma zewnętrzna, której oni  to zlecają i płacą za tę usługę. Więc się wkurzyłam i powiedziałam, że to nie oni płacą tej firmie, tylko to ja zapłaciłam całe 15 zł za przywiezienie paczki, a poza tym mnie to nie obchodzi z kim on zawarł umowę o rozwozie paczek, ja ten towar miałam mieć na miejscu już wczoraj i dlatego specjalnie w sobotę monitowałam tę sprawę.
Byłam bezsilna, co prawda chciał mi w rekompensacie dosłać jeszcze gratisowo dodatkową porcję rogali, ale wściekła odpowiedziałam, że mnie to nie interesuje, albowiem specjalnie zależało mi na wtorku, a nie na innym dniu, więc niech mi nie przesyła już żadnych rożków, ani tych pierwszych, ani dodatkowych, tylko niech zwróci mi pieniądze za zakup i dostawę, której nie dostałam.
Oczywiście nie omieszkałam na Allegro, w jego ofercie, napisać negatywną opinię, że firma  jest niesolidna, nie profesjonalna, nie wywiązująca się z obietnic, a właściciele mają lekceważący stosunek do klientów. Dziwię się tylko, że miał sporo pozytywnych opinii, nawet z wczorajszego dnia, tylko jedna moja była negatywna. Czyżby facet w ten sposób się dowartościowywał i sam sobie pozytywne opinie wystawiał????
Ale tak to już jest, że gdy człowiekowi na czymś zależy, zawsze ten „zły” przyjdzie, ogonem zamiesza i musi wszystko wyjść na opak.
Zresztą nie pierwszy raz kupowałam coś przez Allegro, ale dopiero po raz pierwszy spotkała mnie tam taka przykrość.
Ale mam nadzieję, że Magda mi wybaczyła wczorajszy brak deseru, może to i dla mnie nawet lepiej, miej kalorii, mniej cukru, ale swoją drogą taką wielką oskomę na te rogale sobie zrobiłam….. dlatego nie kupiłam gdzie indziej nic słodkiego, niestety zaufałam firmie, której zaufać nie wolno było.
Za to zrobiłam bardzo miły nastrój, zgasiłam górne światło, a mała lampka na stole dawała taki przyjemny i ciepły nastrój jesiennego popołudnia.
Zajadałyśmy pyszne befsztyki po tatarsku, które Magda kupiła już w prawdziwie profesjonalnej restauracji, rozmawiałyśmy i było naprawdę bardzo, bardzo sympatycznie, prawda Magdusiu?

Wieczorem przyszedł jeszcze do mnie Maciek, przyniósł mi recepty, które muszę jutro wykupić (znów 150 zł nie moje!!!), rano za to była Basia Sz, czyli tzw Ciocia Basia (kiedyś opiekowała się Mią), tak, że wczorajszy dzień był dla mnie dniem pełnym wrażeń.
Za to dzisiaj będzie na pewno cicho, miło i przyjemnie.

Wczoraj w TV1 był puszczony film familijny „Marley i ja” – historia rodziny, która miała w domu psa prawdziwie z piekła rodem, był strasznym rozrabiaką, wszystko psuł, gryzł, wyrywał, ale i tak ta rodzina bardzo go kochała.
Ponieważ miałam gości, nie zdążyłam oglądnąć tego filmy w TV, ale za to znalazłam go sobie w c.d.a i  tam spokojnie oglądnęłam, muszę się przyznać, że na końcu filmu, gdy ten pies niestety już se starości odchodził, popłakałam się…. przypominałam sobie moje kolejne rozstania najpierw z Atą, potem z Tiną, a na końcu z Kają. Wszystkie te momenty dla właściciela psa są bardzo smutne i trudne, ale zawsze pocieszałam się, że tam w psim raju jest im na pewno już dobrze, dalej rozrabiają i przede wszystkim już nie cierpią.

Dzisiaj Dzień Niepodległości, już mi skóra cierpnie, gdy pomyślę, co będzie się dzisiaj wyprawiało na tych licznych demonstracjach i w Warszawie i pewno i w innych polskich miastach.
Jesteśmy niestety narodem całkowicie politycznie i demokratycznie  nie dojrzałym, w każdym cywilizowanym kraju dzień niepodległości jest traktowane jako wielkie narodowe święto, tylko w Polsce  ten dzień stwarza  powody do wszczynania burd.
Czy kiedyś w Polsce będzie normalnie???????

Ale mimo to miłego odpoczynku wszystkim życzę, nie musimy przecież brać udziału w żadnych wiecach, wystarczy, że z rodziną wybierzemy się na jakiś jesienny spacerek, skoro pogoda nawet całkiem sprzyja, przynajmniej nie pada deszcz.

Matematyka

Matematyka to bardzo skomplikowany przedmiot. Nawet w klasie IV.
Wszystko trzeba na pamięć policzyć. Na przykład : jest godzina 17.20, pytanie, która godzina była 4 godziny, 35 minut temu, a która będzie za trzy godziny i 17 minut, Okropieństwo. To niby uczy dzieci posługiwanie się zegarem, ale kto z dorosłych na co dzień takie karkołomne przeliczenia robi?
I właściwie po co?
Tak samo, jak nie jest wcale łatwe rozwiązywanie zadań, w którym zastosowane są nawiasy, a także wszystkie możliwe działania.
Trzeba pamiętać, że nawias bezsprzecznie ma pierwszeństwo, a potem kolejno działania: potęgowanie, mnożenie, dzielenie, dodawanie i odejmowanie. Kiedy to było, gdy się tego uczyłam? A teraz, za sprawą Mii, mam niewielką powtórkę i zarazem gimnastykę dla mojego rozumu.

Ale nie będę tym sobie dzisiaj głowy zawracała, albowiem mam coś całkiem innego dzisiaj na głowie.
Otóż dzisiaj popołudniu przychodzi do mnie z wizytą Magda Italiana. Mam przygotowaną dla niej małą niespodziankę, która mam nadzieję, że „wypali”
Oczywiście nie będę teraz wspominała o co chodzi, bo Magda czyta  codziennie mój blog i nie byłoby wtedy niespodzianki, ale w następnym dniu oczywiście o niej wspomnę.
A jeżeli chodzi o niespodzianki, to nowo powołany rząd Pisu wcale nie był dla mnie zaskoczeniem, po prostu wiedziałam, że ta „nowa twarz” Pisu to zwyczajna ściema wyborcza i że powróci niestety IV RP, chyba w jeszcze gorszej odsłonie. Znów Smoleńsk będzie  ideą fix tego rządu.
Zresztą, gdy czytam komentarze na forach aż włos się jeży na mojej głowie, jak wielu jest zwolenników zemsty na poprzednim rządzie.
Szkoda tylko, że PO w tej materii nie był taki skuteczny.
Ale zostawmy politykę, już nic nie zmienimy, będzie jak będzie.
Na razie dzisiaj jest dzień pracy, jutro mamy dzień wolny, to znaczy z przerażeniem czekam na to, co się 11 listopada będzie się działo, a potem pozostaje tylko 2 dni pracy i znów mamy piątek. Najgorsze jest to, że ten piątek będzie trzynastym dniem miesiąca listopada,
Na psa urok, ale na wszelki wypadek będę wszelakich czarnych kotów unikała.
No to na razie