
Ale skąd, przecież wiedziałam, że jutro (czyli już dzisiaj) jest środa i to w dodatku świąteczna środa, więc dzisiaj będę tu miała spotkanie z Ulką.
Uleczku Serdecznie i bardzo świątecznie pozdrawiam Cię z Krakowa, a ponieważ dzisiaj jest szczególna środa, posyłam Ci róże w towarzystwie pięknej lilii.
Może i ponuro i łzawo za oknem, ale i tak moja dusza już dzisiaj się raduje, bo jesteś Ty………. jak śpiewał Krzysztof Krawczyk.
A dzisiaj jest dzień wolny od pracy, więc na pewno wcześniej niż zwykle tu zaglądniesz i swoje róże odbierzesz.
No a teraz słowo o wtorkowym zmartwieniu.
Jak już pisałam wczoraj, miałam niespodziankę dla Magdy Italiana, a tą niespodzianką było to……… że jej nie było, po prostu nie wypaliła.
Już w sobotę zamówiłam przez Allegro święto-marcińskie rogale w wysyłkowej cukierni w Poznaniu, bowiem właśnie Poznań jest tym tradycyjnym miejscem, gdzie te smakołyki z okazji święta św Marcina wypiekają. Jeszcze w sobotę specjalnie telefonowałam do tej cukierni, by upewnić się, czy na pewno we wtorek rogale do mnie dotrą, obiecali mi, że dotrzymają słowa.
Ba, nawet na stronie Allegro jest wzmianka tej cukierni: Dodano 2015-11-07 20:26
Wszystkie zamówienia złożone do dnia 8.11.2015 zostaną wysłane 9.11.2015 (poniedziałek ) , czyli dostawa na 10.11.2015.
No i co? Jeden wielki zonk. Najpierw wczoraj nie mogłam dodzwonić się na numer podany na stronie, gdy wreszcie pan odebrał telefon powiedział, że rogale zostały wysłane (w co nie bardzo wierzę) i dał mi numer telefonu do dystrybucji w Krakowie, tam z kolei dali mi numer do magazynu, gdzie dowiedziałam się, że kurier po prostu mojej paczki nie wziął i już, rób co chcesz. Co prawda pan obiecał mi, że dowie się, dlaczego paczka nie została doręczona, ale gdy do niego kilkakrotnie potem oddzwaniałam, miał włączoną pocztę głosową, najwidoczniej uznał, że jakaś namolna baba tylko mu przeszkadza w odpoczynku (a była dopiero godzina około 16). Gdy zadzwoniłam ponownie do pana z cukierni, ten odpowiedział mi, że to nie jego wina, bowiem rozwozem zajmuje się firma zewnętrzna, której oni to zlecają i płacą za tę usługę. Więc się wkurzyłam i powiedziałam, że to nie oni płacą tej firmie, tylko to ja zapłaciłam całe 15 zł za przywiezienie paczki, a poza tym mnie to nie obchodzi z kim on zawarł umowę o rozwozie paczek, ja ten towar miałam mieć na miejscu już wczoraj i dlatego specjalnie w sobotę monitowałam tę sprawę.
Byłam bezsilna, co prawda chciał mi w rekompensacie dosłać jeszcze gratisowo dodatkową porcję rogali, ale wściekła odpowiedziałam, że mnie to nie interesuje, albowiem specjalnie zależało mi na wtorku, a nie na innym dniu, więc niech mi nie przesyła już żadnych rożków, ani tych pierwszych, ani dodatkowych, tylko niech zwróci mi pieniądze za zakup i dostawę, której nie dostałam.
Oczywiście nie omieszkałam na Allegro, w jego ofercie, napisać negatywną opinię, że firma jest niesolidna, nie profesjonalna, nie wywiązująca się z obietnic, a właściciele mają lekceważący stosunek do klientów. Dziwię się tylko, że miał sporo pozytywnych opinii, nawet z wczorajszego dnia, tylko jedna moja była negatywna. Czyżby facet w ten sposób się dowartościowywał i sam sobie pozytywne opinie wystawiał????
Ale tak to już jest, że gdy człowiekowi na czymś zależy, zawsze ten „zły” przyjdzie, ogonem zamiesza i musi wszystko wyjść na opak.
Zresztą nie pierwszy raz kupowałam coś przez Allegro, ale dopiero po raz pierwszy spotkała mnie tam taka przykrość.
Ale mam nadzieję, że Magda mi wybaczyła wczorajszy brak deseru, może to i dla mnie nawet lepiej, miej kalorii, mniej cukru, ale swoją drogą taką wielką oskomę na te rogale sobie zrobiłam….. dlatego nie kupiłam gdzie indziej nic słodkiego, niestety zaufałam firmie, której zaufać nie wolno było.
Za to zrobiłam bardzo miły nastrój, zgasiłam górne światło, a mała lampka na stole dawała taki przyjemny i ciepły nastrój jesiennego popołudnia.
Zajadałyśmy pyszne befsztyki po tatarsku, które Magda kupiła już w prawdziwie profesjonalnej restauracji, rozmawiałyśmy i było naprawdę bardzo, bardzo sympatycznie, prawda Magdusiu?
Wieczorem przyszedł jeszcze do mnie Maciek, przyniósł mi recepty, które muszę jutro wykupić (znów 150 zł nie moje!!!), rano za to była Basia Sz, czyli tzw Ciocia Basia (kiedyś opiekowała się Mią), tak, że wczorajszy dzień był dla mnie dniem pełnym wrażeń.
Za to dzisiaj będzie na pewno cicho, miło i przyjemnie.
Wczoraj w TV1 był puszczony film familijny „Marley i ja” – historia rodziny, która miała w domu psa prawdziwie z piekła rodem, był strasznym rozrabiaką, wszystko psuł, gryzł, wyrywał, ale i tak ta rodzina bardzo go kochała.
Ponieważ miałam gości, nie zdążyłam oglądnąć tego filmy w TV, ale za to znalazłam go sobie w c.d.a i tam spokojnie oglądnęłam, muszę się przyznać, że na końcu filmu, gdy ten pies niestety już se starości odchodził, popłakałam się…. przypominałam sobie moje kolejne rozstania najpierw z Atą, potem z Tiną, a na końcu z Kają. Wszystkie te momenty dla właściciela psa są bardzo smutne i trudne, ale zawsze pocieszałam się, że tam w psim raju jest im na pewno już dobrze, dalej rozrabiają i przede wszystkim już nie cierpią.
Dzisiaj Dzień Niepodległości, już mi skóra cierpnie, gdy pomyślę, co będzie się dzisiaj wyprawiało na tych licznych demonstracjach i w Warszawie i pewno i w innych polskich miastach.
Jesteśmy niestety narodem całkowicie politycznie i demokratycznie nie dojrzałym, w każdym cywilizowanym kraju dzień niepodległości jest traktowane jako wielkie narodowe święto, tylko w Polsce ten dzień stwarza powody do wszczynania burd.
Czy kiedyś w Polsce będzie normalnie???????
Ale mimo to miłego odpoczynku wszystkim życzę, nie musimy przecież brać udziału w żadnych wiecach, wystarczy, że z rodziną wybierzemy się na jakiś jesienny spacerek, skoro pogoda nawet całkiem sprzyja, przynajmniej nie pada deszcz.