A jak środa, to oczywiście musi piękna róża dla Ulki w moim blogu zagościć!
I na szczęście jeszcze dodałam Ci Ulu wesołego słonika, aby ten i każdy następny dzień był dla Ciebie i radosny, przepełniony słonkiem, spokojem i miłością.
I oby tak się działo Ulu, bo jednak spokój każdemu się należy, zwłaszcza w tym wieku nieco bardzo dojrzałym.
Wczoraj powróciłam z Modlnicy i…od razu dopadły mnie od nowa stresy i niepokoje. Trudno jednoznacznie powiedzieć, jakie jest tego źródło, ale po prostu nagle poczułam, że jest mi źle.
Może dlatego, że znów usłyszałam, że mam takie wspaniałe, bezstresowe życie?
Tak, tylko tak twierdzą osoby, które całkowicie mnie nie znają, nie znają też historii mojego życia i łatwo wydać jest wtedy niezbyt obiektywny osąd.
Nie będę się skarżyła, bo nie ma po co, ale fakt, że znów wypowiedziane te słowa o moim fantastycznym życiu, wyprowadziły mnie z równowagi.
Każdy z nas ma takie życie, jakie ma i podejmuje te, a nie inne decyzje, bo takie są życiowe uwarunkowania. Może czasami bywały nie do końca przemyślane, czasami były podejmowane zbyt spontanicznie, ale przypuszczam, że gdyby ktoś dał mi szansę raz jeszcze przeżyć moje życie od nowa, a miałoby ono trwać w takich samych warunkach, w jakich dotąd były, moje podejmowane decyzje byłyby w większości podobne do tych, które uczyniłam w przeszłości, no może z niewielkimi poprawkami.
Człowiek nie żyje samotnie na wyspie bezludnej, na co dzień otoczony jest bliższymi i dalszymi osobami, czasami bardzo kochanymi, dla których gotowy jest zrobić więcej, niż to się innym wydaje możliwe do przeprowadzenia. I właśnie na tym polega życie, stosować w nim zasadę : być, a nie mieć. Takie zasady wpajał we mnie mój tata, który też wiele rzeczy w życiu robił czasami nawet wbrew sobie, aby tych, których kochał, nie zranić.
Już kiedyś wspominałam słowa mojego taty: pamiętaj, jeżeli chcesz coś od kogoś brać, musisz najpierw mu sama coś od siebie dać.
I wcale nie chodzi tu o rzeczy materialne, bo akurat tu bardziej liczy się całe zaplecze uczuciowe, które wynika właśnie z obcowania z innymi, nie tylko w rodzinie, w gronie przyjaciół, ale także w pracy, pośród sąsiadów i innych otaczających nas osób.
Może niepotrzebnie jestem przewrażliwiona na tym punkcie, ale akurat te słowa, wypowiedziane przez mojego ukochanego i bardzo mądrego tatę, głęboko zapadły w moje serce, w mój umysł.
Dlatego takie słowa o moim rzekomo bezstresowym życiu głęboko mnie ranią. Wcześnie straciłam rodziców, mama zmarła, gdy miałam 10 lat, tatuś, gdy miałam lat 24 i właściwie przez całą swoją młodość, lata dojrzałe i lata obecne sama musiałam borykać się z wieloma problemami i samotnie podejmować wiele decyzji, ale zawsze starałam się podejmować je według zasady głoszonej przez mojego tatę: pamiętaj, abyś nikogo nie zraniła, by nikt przez ciebie nie musiał płakać. I wierzcie mi, to wcale, wbrew pozorom, nie jest takie łatwe, wcale nie jest takie bezstresowe. Trzeba ciągle dokonywać wyborów, nie wiedząc do końca, czy są słuszne i jakie rozwiązanie one przyniosą.
Dlatego nigdy nie osądzajcie innych według swojej opinii, bo jednak każdy człowiek jest inny, ma inne odczucia, inne zapatrywania, inny stopień wrażliwości w odbieraniu rzeczywistości, a takie nasze osądy mogą być mylne i mogą wyrządzić komuś krzywdę.
A jak w takim razie wygląda życie bezstresowe? – nikt takiego nie prowadzi, jest to całkowicie w naszej rzeczywistości niemożliwe, każdy ma swoje problemy, z którymi się boryka, ale wszystko zależy od tego, w jakim stopniu potrafimy sobie w życiu poradzić z naszymi kłopotami, jak je emocjonalnie odbieramy, czy potrafimy wyciągać wnioski i czy umiemy przetworzyć nasze problemy na nasz pożytek, tak, by przy okazji innych nie skrzywdzić, czy jednak poddamy się i doprowadzą nas one do zguby.
Życie jest nowelą, tak śpiewa w Klanie tytułową piosenkę Ryszard Rynkowski.
No i przedwczoraj i wczoraj miałam okazję przeżyć również te miłe życiowe momenty, najpierw miłym, rodzinnym pobytem w Modlnicy, a potem odbierając telefon od Magdy Italiana z informacją, że jest już w Polsce, w Krakowie, bardzo mnie ta wiadomość ucieszyła.
Oczywiście jesteśmy wstępnie umówione na najbliższą sobotę, z tym, że w piątek, a więc już za dwa dni omówimy szczegóły naszego spotkania.
Nawet nie wiesz Magda Italiana, jaką wielką radość Twój telefon mi sprawił, chociaż przyznam skrycie, że już na niego podświadomie czekałam, bo kiedyś powiedziałaś mi, że z wiosną znów Kraków nawiedzisz. A teraz Twoje słowa stały się nie obietnicą, a realną prawdą.
Z wielką niecierpliwością czekam więc Magda na tę sobotę.
A dzisiaj wstał cieplejszy i słoneczny dzień i co ciekawe, od razu zrobił nam się środek tygodnia, tak więc sporo w tym tygodniu raczej nie popracujemy sobie.
Za to nareszcie porządnie się wyspałam ( idę dzisiaj na zmianę popołudniową, więc mogłam nieco dłużej pospać). Jednak co własny tapczan, to własny!!! Nigdzie się tak nie śpi świetnie, jak u siebie!!
Może przynajmniej w związku z tym moje frustracje dnia wczorajszego nieco się uspokoją?
Życzę przyjemnej pracy i przyjemnej środy.
