kropelki

Popadało troszkę wczoraj, ba, nawet i burzą nieco postraszyło….
Jednak mój „kostny barometr” jest niezawodny, nie darmo mnie dwa dni temu te kosteczki bolały.
Rano nic takiej pogody nie zapowiadało, co prawda wczesnym porankiem było chmurzasto, ale już około 11-stej słońce jednak zawitało na niebie.
Dopiero wczesnym popołudniem lunęło jak z cebra, akurat byłam na zewnątrz przychodni na papierosku i musiałam się pod daszek schować. Potem były ze dwa małe „grzmociki” i znów słonko zza chmurek wyszło.
Nie kłamię, mam to nawet  na zdjęciu udokumentowane :

 Tak więc udało mi się „suchą nogą” do domu dotrzeć, a nawet powiem więcej, co prawda był chłodnawy wiaterek, ale słonko przygrzewało na tyle mocno, że nawet nie zmarzłam.
Dopiero późnym wieczorkiem znów deszcz i grzmoty dały o sobie znać, ale wtedy mi już nie przeszkadzały, bo już miałam tak zwany dach nad głową i byłam bezpieczna.
Ha, ha, ha, jak się nie chce pisać na przykład o polityce, temat „pogoda” jest zawsze aktualny i łatwy do wykorzystania, prawda?
Ale ja akurat chcę Was przekonać, że moje kości prawdę jak cyganka przepowiedzą. Więc jeżeli ktoś będzie ciekawy, jaka nazajutrz będzie pogoda, proszę do mnie pisać, odpowiem na pewno, czy będzie czy nie będzie padało  🙂

Czy sądzicie, że nawet jeżeli wygrałam w Lotka większą sumę, to Wam się tutaj przyznam?
Nic z tego, zaraz by się znaleźli chętni na moją wygraną i wcale nie mówię tu o Rodzinie, czy o Przyjaciołach, zawsze jakieś sępy by się zleciały i mnie o pieniądze molestowały. Bo z Rodziną troszkę bym się nawet podzieliła, a co mi tam.
Ale do wygranej  „czwórki” to mogę się przyznać,  HURRA!!!! WYGRAŁAM „CZWÓRKĘ” – naprawdę, i nic więcej, słowo harcerza!!!.
Co prawda to nie będzie bajońska suma, zależy, ile szóstek padło i czy w ogóle padły”, ale satysfakcja, że cokolwiek wygrałam jest wielka.
Pewnie to będzie kwota około 200 zł, dobre i to!!
Muszę podziękować pani z punktu Lotto, bo to ona mnie namówiła, żebym kupiła dwa, a nie jedno na „chybił trafił” i właśnie w tym drugim rzędzie jest umieszczona ta czwórka. Następnym razem postaram się lepiej trafiać. No tak, następnym razem, bo za tę wygraną ani mieszkania sobie nie kupię, ani do SPA nie pojadę, najwyżej co zafunduję sobie jakąś sukienkę, a co, zaszaleję, hi, hi, hi. W końcu na takie szaleństwo sobie zasłużyłam!!!!!
A co najlepsze, czułam w związku z tą wygraną wczoraj taką satysfakcję, jakbym co najmniej główną wygraną i to samotnie trafiła.
Tak mało, a cieszy……..
Z ostatniej chwili: okazuje się, że „szóstka” znowu nie padła i na jutro jest spora kumulacja 60 tysięcy złotych…żeby tak ją trafić. A ja dostanę dokładnie 233 złote i 90 groszy. Ha, ale zawrotna suma, na sukienkę letnią starczy!!!

No to mamy już dzisiaj piątek trochę na razie chłodny, ale słonko dzisiaj próbuje zaistnieć na niebie.
Zaraz idę odebrać swoją wygraną i potem idę do pracy.
A popołudniu……. no tak, rozpoczynam weekend. Miły, bo z jutrzejszym gościem w pakiecie weekendowym. Zakupy odpowiednie już zrobione, mam nadzieję, że niczego mi nie zabraknie, a jutro od rana muszę przygotowywać małą przekąskę, naprawdę małą, nie bój się Madziu, możesz śmiało jutro rano  dobre śniadanko zjeść w domu, na pewno nie zaszkodzi. 🙂

Życzę zatem miłego piątku i miłego weekendu, chociaż tego ostatniego pewno jeszcze będę życzyła i jutro i w niedzielę.
Gdy świeci słonko, świat od razu jest piękniejszy i milszy, prawda???
A gdy do tego jeszcze dołoży się wygraną w Lotka, to ho, ho – nawet dla największej życiowej pesymistki takie chwile są miłe, a co dopiero dla mnie.
Precz smutki, niech zginą, a miłe chwile płyną…..