i znów od początku…


Wszystkie uroczystości, spotkania, radości i godziny dumania już za nami, rozpoczynamy następny tydzień naszego życia.
Jedni spędzali weekend na wycieczkach,  na zwiedzaniu, inni na uroczystościach rodzinnych, komunijnych  czy też imieninowych, jeszcze Ci, którzy (tak jak ja) nie lubią chłodnego wiaterku, spędzali te dwa dni w domu, delektując się ciszą i spokojem, ale to już za nami.
Przyznaję, że trochę wczoraj popołudniu przysnęłam na chwilę i śniło mi się, że dostałam telefon ze Szpitala Kolejowego, żebym przyjechała i zrobiła pacjentowi zdjęcie rtg. Zdziwiłam się bardzo i powiedziałam do słuchawki, jak to, przecież ja już dawno u was  nie pracuję i pani przyznała mi rację. Ale potem, gdy się już na dobre rozbudziłam, uprzytomniłam sobie, że przecież nie tylko ja już tam nie pracuję, ale w ogóle nie ma już Szpitala Kolejowego, on już nie istnieje i to już od 11 lat, stoi tylko pusty budynek, koło którego czasami przejeżdżam autobusem, ale nic tam się w nim teraz nie dzieje, wieje pustką, ciszą, chociaż zawsze było w tym budynku tak gwarno….
A jednak wspomnienia do mnie po tylu latach powróciły. Ile to dni i nocy na dyżurach i na przyjazdach na tak zwany telefon tam spędziłam, nie licząc oczywiście normalnej, etatowej zmiany, albo porannej, albo popołudniowej, a czasami i nocnej. Gdzie się podziały te wszystkie wspomnienia i te dobre i te złe z tamtego okresu? Ano, przeminęły z wiatrem, podobnie jak z wiatrem przemija każdy dzień, każda godzina naszego życia i potem tylko we wspomnieniach powraca. I bardzo dobrze, że chociaż są takie wspomnienia, bo znów człowiek czuję się o wiele młodszy, bardziej żywotny i może uśmiechać się w myśli do tych przeważnie miłych chwil w przeszłości  spędzonych, starannie omijając te, o których chciałoby się zapomnieć. Bo taka jest natura człowieka, że to co było złe, albo niekorzystne, człowiek potrafi jednak wyeliminować z pamięci, za to pielęgnuje w sobie same miłe momenty życia. I to im bardziej jest starszy, im bardziej ta przeszłość jest odległa, tym więcej do niej się wraca, wspomina, przeżywa raz jeszcze od nowa.
Wspinając się po schodach naszych wspomnień, coraz bardziej oddalając się od nich paradoksalnie coraz mocniej je do siebie przygarniamy, mamy ciągle pragnienia powrotu, bo zawsze to co było kiedyś jest w naszych myślach lepsze, niż to co mamy obecnie, chociaż ta obecna chwila też kiedyś w przyszłości wspomnieniem tylko pozostanie.
Kto, jak kto, ale ja mam prawo o tym pisać, bo niebawem czeka mnie zmiana mojego mieszkania, to kwestia tylko 2-3 miesięcy i pozostawię swój bardzo bogaty już bagaż wspomnień przeżytych 66 lat w tym mieszkaniu i będę zaczynała wszystko od początku, chociaż na pewno stale myślami będę wracała do tych już wtedy starych czasów, może jeszcze nie całkiem odległych, ale jakże innych, może nie smutniejszych, a jednak zawsze będzie już mi czegoś brakowało.
Ale taka została już nieodwołalna decyzja, do której muszę się przyzwyczaić. Co prawda mówią, że nie przesadza się starych drzew, ale może jednak jeszcze nie jestem tak całkiem stara, żeby w nowym miejscu się nie za asymilować? Chociaż pewne obawy jednak we mnie tkwią, trochę się boję tej „samodzielności”, bo zawsze kogoś miałam koło siebie, teraz będę zdana tylko na siebie i ewentualnie na tych, którzy mnie będą w moim nowym mieszkanku odwiedzali, na początku pewnie często, potem coraz rzadziej i rzadziej, bo każdy przecież ma swoje własne życie. Ale dla tych chwilowo zabłąkanych jakiś ciepły kąt u Ciotki Ewy zawsze się znajdzie.
Cóż, trzeba być odważnym, trzeba życie wziąć za rogi i próbować….. Do odważnych świat należy. Rok temu podjęłam jedną mądrą decyzję, dotyczącą mojej bariatrycznej operacji i wcale jej nie żałuję. Teraz przyszła pora na wykonanie następnego ważnego kroku, na zmianę mieszkania.
I teraz też musi mi się to udać, jestem pewna, że za następny rok znów napiszę w swoim blogu: to była bardo dobra i mądra decyzja.
Tylko jednak nie mogę całkiem zapomnieć o tym, że :

Co było, to było, co może być – jest
A będzie to co będzie
Lecz zawsze to miło, że nie brak nam miejsc
Do których wracamy pamięcią

Gonimy za szczęściem, sięgamy do gwiazd
Na gwałt świat chcemy zmieniać
Lecz to najważniejsze, co żyje gdzieś w nas
Panowie, szanujmy wspomnienia

Szanujmy wspomnienia, smakujmy ich treść
Nauczmy się je cenić
Szanujmy wspomnienia, bo warto coś mieć
Gdy zbliży się nasz fin de siècle.

Więc biorę sobie za moje nowe motto życia te słowa  z przeboju Skaldów i staram się zrozumieć ich sens i wprowadzać je spokojnie w moje nowe życie

Zimni Ogrodnicy i zimna Zośka już za nami, a tymczasem:
Pierwsza połowa trzeciego tygodnia maja upłynie nam pod znakiem deszczowej pogody i rześkiego skandynawskiego powietrza. Takie warunki atmosferyczne będzie zapewniał nieprzyjemny niż znad Zatoki Fińskiej. W Polsce termometry wskażą jedynie od 10 do 16 stopni, a rano lokalnie mogą pojawić się przygruntowe przymrozki. Od czwartku, wspomniany niż odsunie się nad Rosję i dzięki temu sytuacja pogodowa w naszym kraju zacznie się stopniowo poprawiać. Wówczas będziemy mogli liczyć na dłuższe chwile ze słońcem, a do Polski zacznie napływać cieplejsze atlantyckie powietrze.

Czyli na ciepełko trzeba jeszcze trochę poczekać, może wreszcie koniec maja nam pokaże, że jest to najpiękniejszy miesiąc roku?
W oczekiwaniu na tę lepsza i cieplejszą pogodę życzę wszystkim miłego poniedziałku i udanego tygodnia