dla pani Marii

 

Wczoraj o godzinie 14stej na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie pożegnaliśmy naszą kochaną panią Marię Czubaszek, znaną pisarkę, satyryczkę, dziennikarkę, kobietę wspaniałą, wybitnie inteligentną, z niesamowitym poczuciem humoru i troszkę zjadliwym, ale krytycznym podejściem do rzeczywistości.
Pożegnanie takie zawsze jest smutną uroczystością, ale ten, kto znał panią Marię wiedział, że jej pragnieniem byłoby, by ludzie nie płakali za nią, wręcz chciała, żeby pożegnali ją z uśmiechem i wesołą nutą. I taki ten pogrzeb właśnie był. Piękną przemowę nad jej grobem miał znany dziennikarz Artur Andrus,
Ale nie wspominał jej stereotypowo, wręcz przyznał, że żadne słowa, które zawsze w takim momencie są wypowiadane, nie pasują do postaci pani Marii.
Dlatego przytoczył tylko jedno epitafium, które jak zaznaczył pani Maria na pewno by tolerowała, a które Jonasz Kofta napisał dla Louisa Armstronga: Śmierć się ludziom przytrafia potocznie, umiemy uśmiechem ją zbyć, teraz po prostu odpoczniesz, tylko nam trudniej będzie żyć i dodał sam od siebie jeszcze trudniej, smutniej i nudniej.
Gdy kiedyś spytał Panią Marię o sens życia, ta odpowiedziała, że sensem jest przeżywanie, żeby co fajnego w tym życiu się zdarzyło. I tu Andrus zwrócił się do wszystkich obecnych ta tej uroczystości z apelem pani Marii: starajcie się w najbliższym czasie coś takiego przeżyć. To może być coś ze zestawu, który Marysia proponowała, czyli papierosy, szklaneczka campari, spacer z psem, czy partyjka pokera. Może też to być całkiem coś innego, jakiś szczęśliwy moment w życiu, coś, co się przytrafi miłego i ofiarujcie to z dedykacją dla pani Maria, na pewno jej się to spodoba.
Pani Maria nie bała się śmierci, ale zawsze twierdziła, że wraz ze śmiercią wszystko się kończy. Gdy kiedyś pan Artur zahaczy ł ją o temat nieba, odpowiedziała, że niebo nie istnieje, ale jeżeli miałaby go sobie wyobrazić, to odpowiedziała : Siedzę przy barze. Oczywiście palę, aniołki podają mi popielniczki. Obok dużo psów. Też przy barze. Dużo palących psów. Piją piwo wołowe. I sporo fajnych ludzi. Jacek Janczarski, Adaś Kreczmar, Jonasz Kofta, Jurek Dobrowolski. I tak sobie siedzimy przy barku i mówimy: po co to było się tak męczyć, jak tu jest fajnie?
Podczas tej uroczystości  koncert zagrał kwartet Grupa MoCarta , a prócz kwiatów na grobie ludzie kładli jeszcze parówki i papierosy, ulubione atrybuty życia pani Marii. po skończonej uroczystości ludzie zaczęli klaskać, a potem na cmentarzu, przy miejscu jej pochówku zapalili papierosy, aby raz jeszcze uczcić pamięć tej niezwykłej osoby. Bo jak sama kiedyś twierdziła zawsze  uwielbiała papierosy i jeszcze nawet po śmierci dymek z niej uleci.
Miał rację pan Andrus, teraz nasze życie będzie bardziej smutne i będzie pozbawione tego głosu rozsądku i trzeźwego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość.
Ale pani Maria nie była osobą, o której łatwo jest zapomnieć, dlatego wszystkie jej mądrości, które wygłaszała podczas spotkań z dziennikarzami, czy też ze zwyczajnymi jej wielbicielami będą jeszcze niejednokrotnie przytaczane.
Żegnaj Pani Mario. Odpoczywaj w spokoju