Piękna, słoneczna,pełna radosnej werwy niedziela.
Trzeba przyznać, że w tym roku udała nam się ta majówka.
Można powiedzieć, że niektórzy mieli całkiem przyjemny mini urlopik.
Tylko teraz te powroty do domu…… zapchane szosy, wypadki, nerwy.
Ale i tak chyba było warto zaryzykować i wyjechać, teraz tylko trzeba szczęśliwie do domu powrócić.
Mnie też czeka powrót do domu, na szczęście nie mam daleko.
A tak wspaniałe są te poranki, gdy jeszcze ten szum na pobliskiej drodze nie jest taki wielki i da się gdzieś w oddali usłyszeć głos kukułki.
Kuku, kuku, pamiętam z dzieciństwa, gdy taki głos usłyszałam i pytałam, kukułeczko, ile będę miała dzieci, a kukułka coś tak odkukiwała i człowiek się cieszył.
Dzisiaj już takich pytań kukułeczce nie zadaję, ale dziecinne wspomnienia wciaż we mnie trwają.
W każdym bądź razie nadal trwam we wiosennym relaksowym humorze i żadne depresje, kłopoty, zmartwienia mnie nie są dzisiaj w stanie mnie dopaść, zostawiam to sobie ewentualnie na potem.
Politycy też zresztą lightowo potraktowali te pierwsze majowe dni, nawet polityczne grille już odprawiali.
Niestety grill, ani polityczny, ani nie polityczny jest nie dla mnie, mój brzusio wyraźnie go nie toleruje.
W piątek tegoroczni maturzyści już zasiadali do swoich pierwszych egzaminów z języka polskiego. Ale z tego, co widziałam w tV nie byli jakoś zawiedzeni tegorocznymi pytaniami. Swoją drogą jakieś dziwne są ostatnio te matury z „polaka”.
Za moich czasów ( HE,HE, HE) były podawane jakieś tematy do rozwinięcia, nie było mowy o żadnej interpretacji tekstu, czy wiersza.Trzeba było mieć dobrze oprutą literaturę, aby poprawnie maturę napisać, teraz wystarczy przeczytać podany tekst i coś o nim napisać, czyli…praktycznie można nawet nie przeczytać przez cały czas żadnej podanej lektury??????
No nie, tak łatwo chyba nie ma, jednak ogólne pojęcie trzeba mieć, gdy zdaje się tylko podstawową część języka, więcej, gdy daje się egzamin poszerzony, też jakaś nowość, dawniej takich „dziwactw” nie było, był jeden egzamin z polaka, z matmy, z języka i z wybranego przedmiotu.
Polski i matmę najpierw się pisało, potem zdawało się je ustnie no i dochodzi jeszcze język ocy, jak pamiętam, ja jeszcze zdawałam historię, o której w tej chwili w szkołach tak mało i to przez krótki czas się mówi no i jakiś zdawałam dodatkowy przedmiot. Nawet już nie pamiętam, chyba była to geografia?????
Tak to dawno, dawno temu było, już minęło od tej pory całe 51 lat, szmat czasu już przeleciał, tylko kiedy???
No, ale jak już niedawno pisałam, czasami we śnie jeszcze tę maturę zdaje i oczywiście niczego nie umiem, koszmarny to sen,
A jutro będę trzymała kciuki za tegorocznych i ubiegłorocznych maturzystów, którzy poprawiają swoje oceny, by dostać się na upragnione studia.
Też nowość, dawniej osobno zdawało die maturę, osobno egzamin wstępny na studia. Teraz są ułatwienia, bo zdaje się tylko raz (no chyba, że ktoś chce poprawić rok później swoje szanse), mniej przez to stresów dla młodzieży.
I tym maturalnym akcentem kończę dzisiejszy wpis, życząc jeszcze wiele miłych, słonecznych niedzielnych godzin