Ech, ta dzisiejsza młodzież….

 

 

No i znów muszę pochwalić tych pełnych jednak serca, zrozumienia i empatii młodych ludzi. Pewnie, że zdarzają się jednostki aspołeczne, ale czy można uogólniać, że taka zła jest nasza młodzież? Nie, tacy nieludzkie istoty pojawiają się w każdym przedziale wieku, śmiem nawet twierdzić, że najwięcej ich jest własnie pośród zgorzkniałych, starszych osób, czemu z kolei nie można się dziwić. Bo już sama wiem po sobie, co oznacza „radość życia”, gdy budzisz się z różnymi bólami, niektórzy w dodatku  niektórzy jeszcze budzą się z poczuciem osamotnienia i często  po prostu  głodu.
Ale powracam do dnia wczorajszego.
Otóż wychodzę wczoraj z mojej bramy, patrze, a na chodniku obok leży na ziemi jakiś człowiek, a obok stoi  niewielka grupka młodych ludzi. Nie, nie stali i się przyglądali, tylko  próbowali telefonicznie ściągnąć pomoc dla leżącego człowieka. Również zainteresowałam się  tym zdarzeniem, wydawało się, że człowiek był  lekko „zmęczony” i po prostu położył się na chodniku, aby sobie odpocząć, smacznie sobie spał. A ponieważ zobaczyłam, że ów człowiek nie został porzucony samopas, że jest ktoś, kto jego losem się przejął, poszłam robić swoje zakupy.Po niecałej pół godzinie wróciłam pod dom i zauważyłam, że ten człowiek nadal na chodniku sobie leży, a młodzi ludzie czekają cierpliwie na pomoc, która jakoś opornie nie nadjeżdżała. Zamieniłam kilka słów z młodymi, okazało się, że Pogotowie nie chciało do zdarzenia przyjechać, więc młodzież ściągnęła Straż Miejską i teraz na nich czekali.
Powiedziałam im, że jestem z nich dumna, że są pełni empatii dla człowieka, co prawda nieco pijanego, ale zawsze człowieka. Kto wie, jaki był powód, że ten człowiek zaległ na chodniku? 
Przyznam, że nadal nie śledziłam losów tego zdarzenia, myślę, że ten człowiek doczekał się jakiejś pomocy, chociażby przewiezienia do Izby  Wytrzeźwień, gdzie na pewno bardziej wygodnie mógł obie ‚odpocząć.
Za to miałam kłopoty z dostaniem się do bramy, bo co prawda szyfr działał i zaświecił się napis „WEJDŹ”, automat buczał, ale bramy niestety nie udało się otworzyć. Musiałam prosić o pomoc sąsiada spod dwójki, któremu też z domu nie udało się otworzyć bramy, musiał zejść na dół i ręcznie dopiero te drzwi rozpracować. Parodia losu, w zimie automat nie działał i nie chciał się zamykać, więc drzwi były uchylone i zimno przez nie wpadało do bramy (oczywiście również i do mojego mieszkania), a z kolei teraz, latem, brama nie chciała się otwierać.Na wszelki wypadek już nie wychodziłam z bramy, pewnie trzeba będzie poczekać do poniedziałku na  jej naprawę.
Za to pooglądałam sobie te wyczyszczone z durnych napisów mury naszej kamienicy, trzeba przyznać, że teraz wreszcie kamienica porządnie wygląda, tylko mam wątpliwości: jak długo tak będzie? Kiedy znowu te psuje wyjdą ze swoimi kredami i rozpylaczami i porysują nam z powrotem kamienicę?Zresztą  jak wczoraj widziałam, nie tylko nasza kamienica uległa takiej dewastacji, wszystkie kamienice obok również są porysowane.
A może by jakieś kamerki zamontować, żeby obserwowały i potem wyłapywały tych  pseud „artystów”
No i znów się denerwuję, ale trzeba przyznać, że powody do złości są słuszne.
Jeden problem już definitywnie jednak rozwiązałam, dzisiaj usunęłam z Facebooka aplikację do gry Wiejskie życie i…mam z głowy, już dłużej nie dam się w konia robić. Znów dzisiaj ukradli mi dwa dukaty, niby nic, ale najpierw jednego dukata dostałam za przejście do wyższego poziomu, nie minęło 10 minut i mi  zabrali i tego i pozostałego jednego dukata. Widać chcą tym zmuszać ludzi, aby kupowali za pieniądze te dukaty, oh, ich nie doczekanie. Oni nie są uczciwi i mają mnie w nosie, to ja też mam ich w nosie. Co prawda nie sadzę, żeby bardzo się tym przejęli, tym bardziej, że na dwa poprzednie moje zażalenia nawet nie byli łaskawi odpowiedzieć. Trudno, będą mieć jednego potencjalnego naiwniaka mniej w tej grze, już ode mnie na pewno nic nie zarobią. Pies im mordę lizał!!!! Pies??, jaki pies???? A co tu ma pies do tego????
W każdym bądź razie,okrutnie na nich się zeźliłam  i ….zdania nie zmienię

Pogoda nie jest wcale taka zła, gdyby możliwością nadchodzących burz nas tak nie straszyli.
Jedna wczoraj  gdzieś w pobliżu Krakowa nawet się przemknęła, ale samo miasto jakoś oszczędziło, skończyło się tylko na pomrukach, nawet deszcz wielki nie padał.
A jak będzie dzisiaj? zobaczymy.
Życzę udanej soboty.