15 MAJ

 

Na pewno zaglądnie tu dzisiaj nie jedna Solenizantka Zofia. Niech więc się ucieszy bukiecikiem pięknych kwiatków i bukietem życzeń samych pomyślności. Zofia – imię kiedyś tak bardzo popularne, dzisiaj jakoś mniej kobiet o tym pięknym imieniu  się spotyka.
Ale dlaczego mówi się Zimna Zośka?? Na pewno związane jest to tylko z pewnym ochłodzeniem, które przez kilka kolejnych majowych dni następuje.
Najpierw zimni  trzej ogrodnicy  : Pankracy, Serwacy i Bonifacy, później do nich dołącza właśnie Zośka, niby zimna kobieta, ale wszystkie Zosie które znam takie charakterem wcale  nie są. To na ogół dobrotliwe i szczerego serca kobiety. Kilka Zofii przez moje życie się przewinęło.
Pierwszą chyba Zosię, którą poznałam, to była moja przyjaciółka z lat dziecinnych, z która siedziałam w ławce przez cała podstawówkę. Zosia mieszkała niedaleko mnie, na sąsiedniej ulicy i razem przechodziłyśmy przez lata dziecinne i młodzieżowe, potem los nas trochę rozdzielił, niestety moja przyjaciółka Zosia od wielu lat już nie żyje 😦  Umarła tak młodo 😦
Drugą ważną Zosią w moim życiu była i jest nadal moja bratowa. Zosię – Bratową poznałam, gdy byłam jeszcze dzieckiem, a ona wraz z moim bratem studiowali na medycynie. Zosia często przychodziła do nas do domu i ja, jak to dziecko koniecznie chciałam jej i mojemu bratu przez cały czas towarzyszyć. No cóż, młodzi czasami chcieli być sami, więc bawili się ze mną w chowanego, podstępnie długo wyszukiwali miejsca, gdzie schować przede mną jakiś fant, ale zawsze on był  na tak  widocznym miejscu, żebym szybko go odnalazła, a oni znów mieli czas na chowanie jego, czyli czas dla siebie.
Dzisiaj uśmiecham się do tamtych wspomnień…….
Pamiętam ślub mojego brata z Zosią, miałam wtedy taką śliczną różową, szeroką  sukienkę na halce, bo takie wtedy właśnie były modne, byłam bardzo szczęśliwa. Czasami oglądam zdjęcia z tej uroczystości, mój Boże, byłam jeszcze dzieckiem, a mój przystojny brat – wtedy jeszcze brunet stał cały szczęśliwy koło swojej nowo poślubionej małżonki.
Pamiętam dzień, gdy Zosia uległa strasznemu wypadkowi, potrącił ją motocykl i cudem uniknęła śmierci, wiele dni była nieprzytomna, ale potem dzięki swojemu uporowi powróciła nie tylko do zdrowia, ale zrobiła specjalizację i doktorat. Zosia zawsze była bardzo ambitna.
Urodziła aż 5 dzieci, które wspaniale wychowała, niestety los tu troszkę boleśnie ją i brata doświadczył, jeden z synów w wieku 33 lat nagle zmarł.
Jednak nie poddała się i wraz z bratem nadal ciężko pracowała, dzisiaj, mimo wielu niedogodności zdrowotnych no i bolesnych doświadczeń życiowych, jakim była najpierw śmierć syna, a potem śmierć męża, nadal pracuje i stara się być podporą rodziny, która coraz bardziej się rozrasta, coraz szersze korzenie rozpościera.
Jeszcze muszę wspomnieć te wszystkie przyjęcia, które Zosia wydawała, zawsze lubiła doborowe towarzystwo i zawsze była wspaniałą  i uśmiechniętą gospodynią, a spod jej rąk wychodziły nie tylko pyszne dania, ale i wspaniałe wypieki.
I ja tam byłam, miód i wino piłam…….

Na drodze mojego życia spotkałam jeszcze kilka miłych Zoś, chociażby Zosię – Słoneczko, czy Zosię z Jeleniej Góry, które poznałam w pokoju 50 na Polchacie, do tej pory, mimo, że dzieli nas odległość utrzymujemy kontakty, co prawda nie tak często jak ongiś, ale teraz każda z nas ma już inne swoje zajęcia.
Więc chociaż temperatura pogody w dniu imienin Zośki rzeczywiście nieco się obniża,  można powiedzieć, że Zosie, przynajmniej te, które znam  są wspaniałe i wcale nie zimne !!
I dzisiaj im wszystkim same serdeczności posyłam, życząc im długich szczęśliwych dni życia w otoczeniu miłości i radości Rodziny i Przyjaciół.

A wszystkim nie Solenizantom życzę po prostu bardzo przyjemnego wtorku