I ja tam byłam…….

Co prawda wina nie piłam, ale…

Wstałam wczoraj  specjalnie  wcześniej, aby uporać się ze wszystkimi porannymi zajęciami przed rozpoczęciem tej uroczystości.
Zaraz po dziesiątej rano wyruszyłam na weekendowe zakupy, żeby już potem o tym nie myśleć.  I całe szczęście, bo cała uroczystość trwała jednak dosyć długo. A potem zrobiłam sobie drugą porcję pysznej kawki (pierwszą obowiązkowo piję zaraz po otwarciu oczów), ukroiłam sobie kawałek zakupionego na tę okazję makownika (jak święto, to święto) i zasiadłam przed telewizorem.
Ze skruchą przyznaję, oglądałam całą tę uroczystość w TVP 1, a to tylko dlatego, że oni najwcześniej rozpoczęli transmisję z Londynu, na długo jeszcze przed oficjalnym  rozpoczęciem całej uroczystości. Mogłam wiec podziwiać wspaniałe stroje zaproszonych gości, którzy udawali się do Kaplicy św Jerzego
Ale była wspaniała gala. Panowie we frakach, smokingach, panie w bardzo kolorowych kreacjach, według dworskiej etykiety, skromne, ale bardzo eleganckie  sukienki  sięgały tuż poza kolanko, a na głowie oczywiście obowiązkowo założony był kapelusz względnie toczek.
Co prawda nie odbyło się od pewnych  dworskich wpadek, dwie młode dziewczyny ubrane były w sukienki na ramiączkach, z odkrytymi ramionami, co nie przystawało do wczorajszej uroczystości. Ale kto bogatemu i w dodatku na świeczniku zabroni?????
Oczywiście wszyscy z niecierpliwością czekali, aż z podjeżdżającego samochodu wyjdzie panna młoda, czyli Meghan. Każdy zastanawiał się, jaką to wspaniałą suknię  na tę uroczystość przywdzieje i jaki diadem będzie na głowie nosiła. Ale na tę chwilę  trzeba było troszkę poczekać, Podziwialiśmy więc bardzo znane, bliskie dworowi osoby, księżną Kate, ubraną w bardzo skromny, jasnoróżowy komplecik (który nota bene miała podobno, jak uważni internauci zauważyli, ubrany po raz trzeci ten sam) i we wspaniały, pełen róż kapelusz, podziwialiśmy nieco udziwnią dla mnie , w za szerokim jak na mój gust kapeluszu, bardzo rzucającym się w oczy,Kamilę i liczne inne damy dworu i kobiety i mężczyzn znanych z  tak zwanego wielkiego świata.
Uroku dodawały małe dzieci, które brały udział w orszaku ślubnym, między innymi dzieci Williama i Kate.
Mała Charlotte, ubrana w biała sukienkę, z wiankiem na głowie wyglądała wprost uroczo. No i trzeba przyznać, że jest szalenie podobna do swojej Babci, czyli Królowej Elżbiety, można by powiedzieć, skóra zdarta z babci. Do tego jest to bardzo odważne i żywiołowe dziecko, swoimi minami potrafiła wzbudzić wielką sympatię.
Aż w końcu doczekaliśmy się na dwie najważniejsze w tym dniu Panie. Królowa Angielska ubrana w bardzo kolorową w łączkę sukienkę i w żółtym wdzianku i  w żółtym kapeluszu, a potem….z samochodu wysiadła bohaterka dnia Meghan. Boże jak pięknie wyglądała!!! Miała bardzo skromną, ale piękną suknię, bez żadnych koronek, czy perełek i przez to wyglądała tak świeżo i bardzo skromnie, ale bardzo elegancko. Jej bardzo skromnie uczesaną w niewielki koczek głowę zdobił diadem należący kiedyś do Królowej Mari, czyli babci Królowej Elżbiety i składał się z  diamentów.W  sumie trzeba przyznać, że Meghan swoją prostota i umiarem zachwyciła wszystkich, a pan młody, książę Harry wprost nie mógł od niej oczów oderwać.
Co mnie szczególnie zachwyciło na tym ślubie? ano przede wszystkim bardzo ekspresyjne i bardzo ciekawe kazanie, które wygłosił amerykański, ciemnoskóry biskup , trzeba przyznać, że był bardzo przekonywujący i nietuzinkowy, a co ciekawe, był na topie obecnych czasów, potrafił wspaniale powiązać siłę miłości, ze siłą ognia, a przeplatał swoją wypowiedź całkiem nowoczesnymi wkrętami, jak na przykład messenger, czy SMSy, niejednokrotnie wzbudzając uśmiech, a nawet salwę śmiechu słuchających.
Po skończonej uroczystości para Młodych wsiadła do otwartej bryczki, z której mogła pozdrawiać licznie przybyłych mieszkańców Londynu i pewnie wielu turystów. Pierwsza uroczystość weselna odbywała się w godzinach południowych, na nią zaproszono wielu gości z różnych środowisk, a główna część wesela odbywała się w późnych godzinach wieczornych, którą sponsorował  ojciec pana Młodego, Książę Karol, ta część uroczystości zarezerwowana była tylko dla ścisłego grona 200 najbliższych parze młodej gości.
Muszę przyznać, że z zachwytem oglądałam wczorajszą uroczystość, żałowałam tylko, że nie było na niej najważniejszej dla Pana Młodego  OSOBY – JEGO MAMY. I na pewno i on sam w tym ważnym dla niego dniu wspomniał nie raz z łezką w oczach swoją najdroższą Mamę, która byłaby taka dumna ze swojego syna i ze swojej synowej.
Co prawda był Ojciec Harre’go, który nawet poprowadził z braku obecności własnego ojca Panną Młodą do ołtarza, jednak Matka………. zawsze na pewno jej brak sprawiał  bolesne piknięcie w sercu chłopaka, który przecież tak bardzo ją kochał……
Widać, ze dla Pana Młodego również pamięć o Matce była w dniu jego zaślubin bardzo ważna, wyrazem tego były umieszczone w ołtarzu ulubione  przez Dianę białe róże, a bukiet Panny Młodej przesiany był ulubionymi przez Dianę niezapominajkami, które własnoręcznie dla niej zbierał w ich ogrodzie Harry

Jednym słowem można powiedzieć : ACH CO TO BYŁ ZA ŚLUB………

Dzisiejsza niedziela zapowiada się całkiem milutko, może jeszcze nie z zaskakująco wielkimi temperaturami, ale myślę, że będzie na pewno wiele okazji do przyjemnych, wiosennych spacerów, żaden deszcz, ani żadna burza nie powinna nas dzisiaj zaskoczyć.

No to odpoczywajmy dzisiaj przed nadchodzącym nowym tygodniem, ładujmy swoje akumulatorki.

A ja dzisiaj jestem myślami daleko, pod Warszawą, gdzie odbywa się Komunijna uroczystość synka mojego netowego Kolegi, Grzesia.Na dzisiaj zamówiłam dla nich piękną pogodę i chyba mi się udało 🙂