poniedziałek może być miły???

 

Pewnie, że może, zwłaszcza gdy rano budzi cię wesołe słonko.
A taki słoneczny poniedziałek właśnie wstał.
Wczoraj miałam gości : Darkę i Maćka.
Jak to dobrze, że jeszcze kawałeczek tego makownika mi się zachował, no może nie było go dużo, ale zawsze jeszcze miałam w odwrocie paluszki Jaśkowe. Rozmawialiśmy miedzy innymi o RODO , które za kilka dni będzie wprowadzane w naszym państwie. Jest to odgórna, unijna dyrektywa, ale myślę, że jednak mało ludzi rozumie, o co w niej chodzi. Jakie nasze dane osobiste muszą być zabezpieczane przed niepożądanymi i wścibskimi osobami.
No i własnie dzisiaj sama się o tym przekonałam, gdy odebrałam rano telefon z jakiejś tam  dzwoniącej aż z Wielkopolski firmy, która mnie poinformowała, że…wygrałam tablet, tylko…
Nie wiem, co miałabym zrobić, żeby go otrzymać,, bo nie dociekałam, ale grzecznie pani odpowiedziałam, że za kilka dni wchodzi rozporządzenie RODO, o którym ta pani zapewne  słyszała , więc w związku z tym poprosiłam, by wykreśliła mój numer telefonu ze swojej listy i już więcej do mnie nie telefonowała, bo tego sobie nie życzę i nie wyrażam na to zgody. Zrobiłam to bardzo grzecznie, mam nadzieję, że ta pani zrozumiała moją prośbę, bo za kilka dni, gdy RODO wejdzie już stan prawny, będę każdą taką namolną firmę będę mogła zaskarżyć i będą płacili wtedy za takie molestowanie ludzi  olbrzymie kary.
No i co?, co zrobią te biedne osoby, zatrudniane w takiej firmie call center, która już nie będzie miała po prostu racji bytu????Będą musieli innej pracy szukać, ale jest to z pożytkiem dla nas, przynajmniej nie będziemy nękani i mamieni jakimiś mrzonkami, jak dotychczas.
Wciąż mam w pamięci dzień, gdy udało się pewnej firmie nabrać mnie na jakieś niepotrzebne gadżety i wstyd, jaki przeżyłam, gdy moja rodzina mi to wyjaśniła. Całe szczęście udało mi się potem jakoś z tego wyplątać. Ale wiele osób, szczególnie starszych daje się nabierać na cudownie grzejące koce, czy kołdry, na nieprzypalające się garnki, czy  samo masujące przyrządy przynoszące (podobno) ulgę. Takie firmy osaczają starsze osoby (na ogół celowo własnie ich wybierają zapraszając na przeróżne prezentacje), wmawiają im, że zrobią świetny interes kupując coś własnie u nich, licząc, że nie będą w stanie samemu się wyplątać z tej podstępnie  założonej na nich pajęczyny.
Niestety te zaostrzenia wynikające z RODO będą także i mnie dotyczyły, bo w swojej pracy też mam dostęp do danych moich pacjentów i teraz muszę bardzo uważać, żeby je odpowiednio chronić, aby mi nikt potem nic nie mógł zarzucić. Ale pewnie i tak dostanę odpowiednie dyrektywy , co mam w związku z tym uczynić i będę się tylko do nich ściśle stosować.
Nie wiem tylko, jak to będzie wprowadzane w innych firmach, chociażby sklepach internetowych, w których posiadają moje dane, czy na takich kontach jak Messenger, Facebook, czy chociażby poczta mailowa.Trzeba będzie pomalutku przyzwyczajać się do pewnych zmian.
No to mamy poniedziałek, przed nami calutki pogodny podobno tydzień, chociaż gdzieniegdzie zapowiadają trochę burz.
I tych politycznych burz też, co chociażby miało wyraz w Sali BHP Stoczni Gdańskiej, gdzie dwa dni temu „produkował” się nasz premier Morawiecki, który został z tej sali po prostu przegnany, I słusznie, bo to jest szczyt bezczelności, żeby własnie w tej historycznej sali wspominając Solidarność lat osiemdziesiątych i wymieniając bohaterów tamtych lat celowo pominąć nazwisko największego i niezaprzeczalnego Bohatera – LECHA  WAŁĘSĘ.
Nie można na siłę zamazywać historii panie premierze, Gdańszczanie pamiętają!!!!! Polacy pamiętają!!!!!!
Jak jeszcze długo  można będzie  się za pisi grosz bezkarnie sprzedawać?????

No to życzę wszystkim bardzo przyjemnego i cieplutkiego tygodnia, pełnego samych pozytywnych wrażeń.

I ja tam byłam…….

Co prawda wina nie piłam, ale…

Wstałam wczoraj  specjalnie  wcześniej, aby uporać się ze wszystkimi porannymi zajęciami przed rozpoczęciem tej uroczystości.
Zaraz po dziesiątej rano wyruszyłam na weekendowe zakupy, żeby już potem o tym nie myśleć.  I całe szczęście, bo cała uroczystość trwała jednak dosyć długo. A potem zrobiłam sobie drugą porcję pysznej kawki (pierwszą obowiązkowo piję zaraz po otwarciu oczów), ukroiłam sobie kawałek zakupionego na tę okazję makownika (jak święto, to święto) i zasiadłam przed telewizorem.
Ze skruchą przyznaję, oglądałam całą tę uroczystość w TVP 1, a to tylko dlatego, że oni najwcześniej rozpoczęli transmisję z Londynu, na długo jeszcze przed oficjalnym  rozpoczęciem całej uroczystości. Mogłam wiec podziwiać wspaniałe stroje zaproszonych gości, którzy udawali się do Kaplicy św Jerzego
Ale była wspaniała gala. Panowie we frakach, smokingach, panie w bardzo kolorowych kreacjach, według dworskiej etykiety, skromne, ale bardzo eleganckie  sukienki  sięgały tuż poza kolanko, a na głowie oczywiście obowiązkowo założony był kapelusz względnie toczek.
Co prawda nie odbyło się od pewnych  dworskich wpadek, dwie młode dziewczyny ubrane były w sukienki na ramiączkach, z odkrytymi ramionami, co nie przystawało do wczorajszej uroczystości. Ale kto bogatemu i w dodatku na świeczniku zabroni?????
Oczywiście wszyscy z niecierpliwością czekali, aż z podjeżdżającego samochodu wyjdzie panna młoda, czyli Meghan. Każdy zastanawiał się, jaką to wspaniałą suknię  na tę uroczystość przywdzieje i jaki diadem będzie na głowie nosiła. Ale na tę chwilę  trzeba było troszkę poczekać, Podziwialiśmy więc bardzo znane, bliskie dworowi osoby, księżną Kate, ubraną w bardzo skromny, jasnoróżowy komplecik (który nota bene miała podobno, jak uważni internauci zauważyli, ubrany po raz trzeci ten sam) i we wspaniały, pełen róż kapelusz, podziwialiśmy nieco udziwnią dla mnie , w za szerokim jak na mój gust kapeluszu, bardzo rzucającym się w oczy,Kamilę i liczne inne damy dworu i kobiety i mężczyzn znanych z  tak zwanego wielkiego świata.
Uroku dodawały małe dzieci, które brały udział w orszaku ślubnym, między innymi dzieci Williama i Kate.
Mała Charlotte, ubrana w biała sukienkę, z wiankiem na głowie wyglądała wprost uroczo. No i trzeba przyznać, że jest szalenie podobna do swojej Babci, czyli Królowej Elżbiety, można by powiedzieć, skóra zdarta z babci. Do tego jest to bardzo odważne i żywiołowe dziecko, swoimi minami potrafiła wzbudzić wielką sympatię.
Aż w końcu doczekaliśmy się na dwie najważniejsze w tym dniu Panie. Królowa Angielska ubrana w bardzo kolorową w łączkę sukienkę i w żółtym wdzianku i  w żółtym kapeluszu, a potem….z samochodu wysiadła bohaterka dnia Meghan. Boże jak pięknie wyglądała!!! Miała bardzo skromną, ale piękną suknię, bez żadnych koronek, czy perełek i przez to wyglądała tak świeżo i bardzo skromnie, ale bardzo elegancko. Jej bardzo skromnie uczesaną w niewielki koczek głowę zdobił diadem należący kiedyś do Królowej Mari, czyli babci Królowej Elżbiety i składał się z  diamentów.W  sumie trzeba przyznać, że Meghan swoją prostota i umiarem zachwyciła wszystkich, a pan młody, książę Harry wprost nie mógł od niej oczów oderwać.
Co mnie szczególnie zachwyciło na tym ślubie? ano przede wszystkim bardzo ekspresyjne i bardzo ciekawe kazanie, które wygłosił amerykański, ciemnoskóry biskup , trzeba przyznać, że był bardzo przekonywujący i nietuzinkowy, a co ciekawe, był na topie obecnych czasów, potrafił wspaniale powiązać siłę miłości, ze siłą ognia, a przeplatał swoją wypowiedź całkiem nowoczesnymi wkrętami, jak na przykład messenger, czy SMSy, niejednokrotnie wzbudzając uśmiech, a nawet salwę śmiechu słuchających.
Po skończonej uroczystości para Młodych wsiadła do otwartej bryczki, z której mogła pozdrawiać licznie przybyłych mieszkańców Londynu i pewnie wielu turystów. Pierwsza uroczystość weselna odbywała się w godzinach południowych, na nią zaproszono wielu gości z różnych środowisk, a główna część wesela odbywała się w późnych godzinach wieczornych, którą sponsorował  ojciec pana Młodego, Książę Karol, ta część uroczystości zarezerwowana była tylko dla ścisłego grona 200 najbliższych parze młodej gości.
Muszę przyznać, że z zachwytem oglądałam wczorajszą uroczystość, żałowałam tylko, że nie było na niej najważniejszej dla Pana Młodego  OSOBY – JEGO MAMY. I na pewno i on sam w tym ważnym dla niego dniu wspomniał nie raz z łezką w oczach swoją najdroższą Mamę, która byłaby taka dumna ze swojego syna i ze swojej synowej.
Co prawda był Ojciec Harre’go, który nawet poprowadził z braku obecności własnego ojca Panną Młodą do ołtarza, jednak Matka………. zawsze na pewno jej brak sprawiał  bolesne piknięcie w sercu chłopaka, który przecież tak bardzo ją kochał……
Widać, ze dla Pana Młodego również pamięć o Matce była w dniu jego zaślubin bardzo ważna, wyrazem tego były umieszczone w ołtarzu ulubione  przez Dianę białe róże, a bukiet Panny Młodej przesiany był ulubionymi przez Dianę niezapominajkami, które własnoręcznie dla niej zbierał w ich ogrodzie Harry

Jednym słowem można powiedzieć : ACH CO TO BYŁ ZA ŚLUB………

Dzisiejsza niedziela zapowiada się całkiem milutko, może jeszcze nie z zaskakująco wielkimi temperaturami, ale myślę, że będzie na pewno wiele okazji do przyjemnych, wiosennych spacerów, żaden deszcz, ani żadna burza nie powinna nas dzisiaj zaskoczyć.

No to odpoczywajmy dzisiaj przed nadchodzącym nowym tygodniem, ładujmy swoje akumulatorki.

A ja dzisiaj jestem myślami daleko, pod Warszawą, gdzie odbywa się Komunijna uroczystość synka mojego netowego Kolegi, Grzesia.Na dzisiaj zamówiłam dla nich piękną pogodę i chyba mi się udało 🙂

czasami……

Czasami bajki się spełniają. I dzisiaj właśnie w Londynie taka bajka pod czujnym okiem licznej gawiedzi będzie trwać i trwać.
Co prawda Meghan nie była Kopciuszkiem, ba, nawet można powiedzieć, że już  jako aktorka była osobą światową, ale na swojej drodze życia spotkała pewnego księcia, no powiedzmy przystojnego, chociaż rudego księcia i wywiązała się między nimi LOVE STORY. Potęga miłości pomiędzy młodymi była tak wielka, że nawet złamała dworskie zwyczaje, dworskie etykiety i własnie dzisiaj  zostanie ona zwieńczona ślubem.
To nic, że Meghan jest Amerykanką i to w dodatku kobieta rozwiedzioną, takie fakty nie są teraz już na angielskim dworze wielką przeszkodą. Co prawda kiedyś książę Edward VIII musiał zrzec się swojej korony, gdy związał się z rozwódką panią Simpson , ale to już czasy dla rodziny królewskiej nieco odległe.
Wszak na angielskim dworze dużo ostatnio się działo, nawet syn obecnej królowej Elżbiety II został rozwodnikiem, a później wziął ślub ze swoją od lat już kochaną Kamilą, No cóż, nie potrafił, podobnie jak jego pradziad Edward, sprzeciwić się rodowi i poślubił najpierw wbrew sobie, wbrew swojemu uczuciu do Kamili dziewczynę wskazaną przez dwór – Dianę  i co prawda małżeństwo to zaowocowało dwoma potomkami rodu, Williamem i Harrym, ale jednak nie wytrzymało spełnienia obietnic danych przy ołtarzu. I teraz własnie drugi syn księcia Karola staje na ślubnym kobiercu z  piękną i szalenie elegancką kobietą, co prawda rozwódką, w dodatku amerykanką, a nie  z krwi i kości angielką , ale dostał przyzwolenie na ten krok od swojej Babci Królowej, a cały angielski lud, tudzież i cały omalże świat oszalał na punkcie dzisiejszej uroczystości. Przyznaję, że i ja również z przyjemnością będę śledziła w TV transmisję z Londynu, przyjemnie popatrzeć na wielki świat, a potem…….. trzeba zejść po prostu na ziemię.Dlatego też wstałam dzisiaj nieco wcześnie, żeby uporać się z wszystkimi swoimi planami przed godziną dwunastą.
Za chwilę idę na zakupy, potem będę już miała czas dla królewskiej pompy.Nie ma jak pompa – śpiewała kiedyś Maryla Rodowicz, ano nie ma.
Ale jutro będę mogła powiedzieć: i Ja tam byłam, chociaż miodu i wina nie piłam 🙂
Na mnie nie czeka już żadna bajka, ale dlaczego nie mogę przynajmniej oczów nią nacieszyć?
Trochę się martwię, że jeszcze szaro jest za oknem, zapowiadali na dzisiaj nawet słoneczną pogodę, może nieco później to nastąpi, wszak jest dopiero po godzinie ósmej.
A u nas w kamienicy ruch już od samego rana, wynoszą gruz z podwórka, strasznie przy tym hałasując. Ale nic to, może wreszcie nasze podwórko zacznie nabierać jakiegoś przyjemniejszego wyglądu? – już kiedyś o tym przecież pisałam.
No to tradycyjnie przemiłej i słonecznej, pełnej samych przyjemnych przeżyć soboty Wszystkim życzę

szary piątek

Bo optymizm jest na dzisiejszy dzień bardzo wskazany,
Za oknem buro, za oknem szaro, wiatr łamie gałązki drzew.
I to ma być początek weekendu????
Spokojnie, od jutra podobno znów ciepła wiosna do nas powróci. Może przestanę wreszcie w tym golfie w domu siedzieć i blizeczkę jakąś cienką załozę?
Bo nic tak nie cierpię, jak marznąć, a teraz ostatnimi trzema dniami tak się trochę czuję jak w późnej jesieni.
No i kostki bolą, więcej APAPu trzeba troszkę pojeść sobie.
No proszę, zamiast pysznych lodów – APAP, ale ci zamiana.
Tak więc dawka optymizmu na dzisiejszy dzień jest   moim lekarstwem dla Was i chętnie nim się z Wami podzielę.

No i nic specjalnego dzisiaj nie mam Wam do powiedzenia, nie chcę się powtarzać, bo…..

no to dobrego i spokojnego weekendu życzę.
Jutro czeka nas telewizyjna bajka pod tytułem ślub Harry’ego o Meghan
Będziecie oglądać?
Bajki czasami się spełniają, a która z nas nie marzyła kiedyś zostać księżniczką???
Chociaż to raczej w obecnych czasach same obowiązki, a nie radość.
No chyba, że ktoś lubi etykietę – ja nie bardzo.

czwartkowo

 

Nie udało mi się zaczarować tych zimnych dni i niestety takie znów ponure dni nam nastały.
Ale nic to, po każdym deszczu kiedyś słonko zaświeci, nam tylko teraz wypada na nie czekać i  niecierpliwie wypatrywać.
Szczególnie ważne jest to dla wszystkich meteoropatów, dla których niskie ciśnienie zawrotami i bólami głowy się kończą, no i oczywiście dla wrażliwych na wszelkie reumatyczne bolączki, bo niestety przy takiej pogodzie bóle stawowe się nasilają, wiem coś o tym.

A, dostałam odpowiedź od Supportu gry Wiejskie życie. Oczywiście, jak było do przewidzenia, wina tkwi w mojej nieuwadze, a nie w ich pazerności. Myślałby kto, że oni przyznają się do jakiegoś błędu – nigdy, przenigdy. Napisali mi na przykład, że sprawdzali moje konto (???) i pobrali (czytaj ukradli)mi 20 dukatów za dokończenie zadania. Tylko nie sprawdzili, że do zakończenia tego badania sama zbierałam przez wiele godzin potrzebny materiał i miałam go w wystarczającej ilości, nie musiałam za niego dodatkowo  płacić dukatami. Ale oni (podobnie jak pis) zawsze mają rację, nawet, gdy jej nie mają.
A najbardziej wnerwiło mnie to, że gdy napisałam im, że z oszustami nie chcę już nic mieć do czynienia, więc rezygnuję z gry, bezczelnie odpisali mi : konto będzie na panią, czekało i życzymy  dalszej miłej gry. Jakiej dalszej gry????, nie ma już mnie na tym koncie i BASTA.
A ile teram mam wolnego czasu….HO HO, teraz mogę sobie spokojnie ułożyć pasjansa, poczytać ciekawostki na Face i wcześniej niż dotychczas iść spać.
Dlatego w żadne tego typu gry nie dam się już  wciągnąć, chociaż….. przyznam, że czasami mnie kusi.
Ale muszę być stanowcza.
Zawsze denerwuje mnie ludzka pazerność – chcesz mieć pieniądze, sam na nie zapracuj, a nie wyzyskuj innych
Nie ukrywam, że dotyczy to przede wszystkim tych naszych wspaniałych ministrów, którzy zachachmęcili nasze pieniądze, a teraz niby oddają je na cele charytatywne, tylko nikt do końca nie ma wglądu w to, czy i ile naprawdę tej niewłaściwie pobranych pieniędzy oddają. Sami plączą się w swoich zeznaniach. A już totalnym szczytem bezczelności dla mnie jest oddanie  przez byłą panią premier na cele charytatywne kościoła, w którym „urzęduje” syn pani premier. Hejże, Hola, to nie są pieniądze rodziny Szydłów, którzy mogą sobie nimi dowolnie dysponować, to są wciąż nasze pieniądze i powinny wrócić do naszej wspólnej kasy.
Wiem, że coraz więcej ludzi widzi to, jak nas rządzący nabierają, ile bezczelności jest w ich posunięciach, tylko….niestety, niektórzy dla zaspokojenia swoich własnych funduszów w postaci dodatkowego 500 plus nadal będą na nich głosować.
Rozumiem, że są rodziny, dla których te dodatkowe pieniądze są ważne, ale rozdział takich dodatkowych pieniędzy powinien być sprawiedliwy i nie wynikać ze względów czysto populistycznych, a tak niestety jest. Pis po prostu „kupił” sobie obiecankami elektorat, który nadal bojąc się, że mogą to utracić, chcą na pis głosować.

Boże, ile razy o tym już pisałam….to już pomału zaczyna być nudne…….

Reasumując: polityka jest beee, pogoda jeszcze bardziej bee, przynajmniej dzisiaj i jutro zapowiadają chłodne deszczowe dni, może nawet i burze.
Ale kiedyś w końcu to słoneczko musi wyjść, znów będziemy się cieszyć wiosną, a może już prawdziwym latem?
W każdym bądź razie dzisiaj jednak ubiorę nieco grubsza bluzeczkę, już i tak wystarczająco kicham. Boże, jaki ze mnie zmarzlak!!!!!

No to miłego czwartku

nastała środa

 

Nasza ukochana środa. I dzisiaj zapraszam Cię Uleczku do ogrodu pełnego róż, takich właśnie łososiowych, które najbardziej lubisz.Patrz, jak pięknie uśmiechają się do Ciebie i schylają w pokłonie swoje główki 🙂
Nie wiem, jaka pogoda jest u Ciebie w okolicy, u nas w Krakowie nadal jeszcze podmuch Zimnej Zośki trwają, ale mam nadzieje, że do początku weekendu złe chmury się rozejdą i znów słonko zawita. Na razie deszcz siąpi…..
A weekend tak blisko…. własciwie to mogę powiedziec, że mój tydzień składa sie z dni weekendowej i ze środy, na którą zawsze czekam.
Pozdrawiam Cie serdecznie Uleczku i milutkiego dnia życzę, chpciaż wiem, że dla Ciebie będzie on bardzo zaganiany, jak zwykle.

No to dzień mamy całkiem ponury i chłodny (ej ogrodnicy i Zośka idźcie sobie wreszcie precz), a i polityczna aura nie jest ciekawa.Dzisiaj, przyznam, że ze zdumieniem, przeczytałam, że znów wzrosły szansy Pisu. Boże mój drogi, czy te 500 plus zadziałało jak papierek lakmusowy i zamazała Polakom mózgi??Tu dają (niby) 500 zł biednym dzieciom (no, niektórym już podobno odebrano), a nie dbają wcale na przykład o tych, którzy naprawdę przez los są poszkodowani  pozostają nadal sami se swoimi troskami, są po prostu zlekceważenia przez naszych łaskawie panujących. I niby ponad 80 procent Polaków popiera ten protest niepełnosprawnych, ale jakoś w poparciu partyjnym najlepszej z najlepszych partii jakoś tego nie widać.  
Jakoś wszelakie machlojki tej partii, w postaci najpierw łupienia naszych podatków, które poszły na nagrody i na inne pisie wymysły, na przykład na drogie przeloty samolotowe byłej pani premier wydają się nie aż takim wielkim przestępstwem, niż te biedne ongiś ośmiorniczki w cenie 32 zł za sztukę.
Ludziska, liczyć nie potraficie???????? Ile takich ostryg, krewetek, szampanów  i innych smakołyków za pisie przekręty można byłoby kupić?

Teraz nowy janosikowy pomysł dochodzi do głosu, jasne, ktoś ciężko pracuje, oszczędza i dlatego swoich sporych pieniędzy się doczekał to niech teraz się dzieli z tymi biednymi taka to myśl przewodnia najbardziej uczciwej partii ostatnio zakwitała. Bogatym odebrać, biednym  jakiś ochłap rzucić, a przy okazji i do własnej kieszeni coś zahamącić.

A rząd?? no cóż, rząd zawsze się jakoś utrzyma i to całkiem dobrze utrzyma, pewnie już uknuli nową intrygę wyciągania pieniędzy z kieszeni podatników, by własne kiesy zaspokoić. Coś za coś, niby musieli oddawać nagrody, to jakiś inny sposób na wytarganie tych pieniędzy się odnajdzie, może tym razem żaden Brejza czy inny peowiec się nie połapie……..
Już im nie wierzę, tak jak nie wierzĘ, że jednak oddadzą te zagrabione  nasze pieniądze.
A może by tak Jaruś sam siebie najpierw opodatkował i z tych Srebrnych i innych spółek  i sypnął trochę grosza  biednym z własnej, a nie z czyjejś kieszeni????. Łatwo jest dysponować czyimiś dobrami , przy okazji swój dobytek pilnować.

Ewa – musisz??  muszę, bo mnie już krew zalewa i czasami nawet myślę sobie, żeby dać sobie spokój, bo polityka nie na mój łeb i nie na moje serce, ale wtedy znów przeczytam jakąś wzmiankę na Face lub na Onecie i złość znów powraca. Tak już mam, nie cierpię , obłudy i kłamstwa i jawnego złodziejstwa zw dodatku z dobrotliwie fałszywym uśmiechem na twarzy.
Niestety wiele Polaków na to wciąż się łapie., na szczęście Rada Europy tak łatwowierna nie jest i mocno po ziemi chodzi.|
Co z tego wyniknie? Zobaczymy Na razie dobrze nie jest i już

No nie jest dobrze, bo akurat się rozpadało. Cóż, przyroda od czasu do czasu też musi nałykać się świeżej porcji wody, byleby tylko z umiarem
No to dobrej środy życzę, skoro słonka tak mało niech humory chociaż będą wspaniałe.

15 MAJ

 

Na pewno zaglądnie tu dzisiaj nie jedna Solenizantka Zofia. Niech więc się ucieszy bukiecikiem pięknych kwiatków i bukietem życzeń samych pomyślności. Zofia – imię kiedyś tak bardzo popularne, dzisiaj jakoś mniej kobiet o tym pięknym imieniu  się spotyka.
Ale dlaczego mówi się Zimna Zośka?? Na pewno związane jest to tylko z pewnym ochłodzeniem, które przez kilka kolejnych majowych dni następuje.
Najpierw zimni  trzej ogrodnicy  : Pankracy, Serwacy i Bonifacy, później do nich dołącza właśnie Zośka, niby zimna kobieta, ale wszystkie Zosie które znam takie charakterem wcale  nie są. To na ogół dobrotliwe i szczerego serca kobiety. Kilka Zofii przez moje życie się przewinęło.
Pierwszą chyba Zosię, którą poznałam, to była moja przyjaciółka z lat dziecinnych, z która siedziałam w ławce przez cała podstawówkę. Zosia mieszkała niedaleko mnie, na sąsiedniej ulicy i razem przechodziłyśmy przez lata dziecinne i młodzieżowe, potem los nas trochę rozdzielił, niestety moja przyjaciółka Zosia od wielu lat już nie żyje 😦  Umarła tak młodo 😦
Drugą ważną Zosią w moim życiu była i jest nadal moja bratowa. Zosię – Bratową poznałam, gdy byłam jeszcze dzieckiem, a ona wraz z moim bratem studiowali na medycynie. Zosia często przychodziła do nas do domu i ja, jak to dziecko koniecznie chciałam jej i mojemu bratu przez cały czas towarzyszyć. No cóż, młodzi czasami chcieli być sami, więc bawili się ze mną w chowanego, podstępnie długo wyszukiwali miejsca, gdzie schować przede mną jakiś fant, ale zawsze on był  na tak  widocznym miejscu, żebym szybko go odnalazła, a oni znów mieli czas na chowanie jego, czyli czas dla siebie.
Dzisiaj uśmiecham się do tamtych wspomnień…….
Pamiętam ślub mojego brata z Zosią, miałam wtedy taką śliczną różową, szeroką  sukienkę na halce, bo takie wtedy właśnie były modne, byłam bardzo szczęśliwa. Czasami oglądam zdjęcia z tej uroczystości, mój Boże, byłam jeszcze dzieckiem, a mój przystojny brat – wtedy jeszcze brunet stał cały szczęśliwy koło swojej nowo poślubionej małżonki.
Pamiętam dzień, gdy Zosia uległa strasznemu wypadkowi, potrącił ją motocykl i cudem uniknęła śmierci, wiele dni była nieprzytomna, ale potem dzięki swojemu uporowi powróciła nie tylko do zdrowia, ale zrobiła specjalizację i doktorat. Zosia zawsze była bardzo ambitna.
Urodziła aż 5 dzieci, które wspaniale wychowała, niestety los tu troszkę boleśnie ją i brata doświadczył, jeden z synów w wieku 33 lat nagle zmarł.
Jednak nie poddała się i wraz z bratem nadal ciężko pracowała, dzisiaj, mimo wielu niedogodności zdrowotnych no i bolesnych doświadczeń życiowych, jakim była najpierw śmierć syna, a potem śmierć męża, nadal pracuje i stara się być podporą rodziny, która coraz bardziej się rozrasta, coraz szersze korzenie rozpościera.
Jeszcze muszę wspomnieć te wszystkie przyjęcia, które Zosia wydawała, zawsze lubiła doborowe towarzystwo i zawsze była wspaniałą  i uśmiechniętą gospodynią, a spod jej rąk wychodziły nie tylko pyszne dania, ale i wspaniałe wypieki.
I ja tam byłam, miód i wino piłam…….

Na drodze mojego życia spotkałam jeszcze kilka miłych Zoś, chociażby Zosię – Słoneczko, czy Zosię z Jeleniej Góry, które poznałam w pokoju 50 na Polchacie, do tej pory, mimo, że dzieli nas odległość utrzymujemy kontakty, co prawda nie tak często jak ongiś, ale teraz każda z nas ma już inne swoje zajęcia.
Więc chociaż temperatura pogody w dniu imienin Zośki rzeczywiście nieco się obniża,  można powiedzieć, że Zosie, przynajmniej te, które znam  są wspaniałe i wcale nie zimne !!
I dzisiaj im wszystkim same serdeczności posyłam, życząc im długich szczęśliwych dni życia w otoczeniu miłości i radości Rodziny i Przyjaciół.

A wszystkim nie Solenizantom życzę po prostu bardzo przyjemnego wtorku

właśnie, co ja miałam powiedzieć????

A po  każdej niedzieli nadchodzi niestety poniedziałek, Zresztą sama nazwa tego dnia na to wskazuje, że to jeden dzień po naszym odpoczynku, dzień pracy, rozpoczynający nowy tydzień nowych wyzwań i nowych zdarzeń.
I życzę Wam, żeby były to szczęśliwy tydzień, pełen słonka i radości.
Nawet nie zauważyłam wczoraj, że to był trzynasty dzień miesiąca, widać trzynastka nie zawsze jest dla mnie pechowa, bo nic złego na szczęście wczoraj mi się ie zdarzyło.  A zresztą….. taka stara baba i w jakieś zabobony wierzy……
A dzisiaj….no cóż, od rana słonko i dobry humor, bo nareszcie się wysypiam do woli, chociaż….. ciągle mi się wydaje, że tego snu mam za mało. Ale przecież nie można całego życia przespać, prawda? Swoja drogą, nie wiem, czemu tak jest, bo przecież morfologię mam całkiem poprawną, złe koszmary przeszłości w postaci niedokrwienia już za mną, wiosna na polu  (na dworze?) szaleje, a ja ciągle bym spała i spała
Jak w tym filmie : ” EWA CHCE SPAĆ”””  🙂 🙂 🙂 
Nawet wczoraj około 18 zrobiłam sobie druga kawkę, bo już w głowie z tej senności mi się kręciło, owszem, na chwilę pomogło, ale już o 22 byłam szczęśliwa, że mogę do łóżeczka zalec. 
Myślałam, że to komputer tak m ie usypia, ale teraz, gdy już (dzielnie) trzeci dzień nie gram w te grę Wiejskie życie i nie poświęcam tyle czasu bzdurom, komputer jest raczej mało przeze mnie używany, ot, zaglądam na Facebooka, oczywiście obowiązkowo na mojego bloga i od czasu do czasu jakieś wiadomości czytam na Onecie, czy w Gazecie. Ale polityka znów mi zbrzydła  i zbyt wiele czasu jej staram się też nie poświęcać. Wolę sobie jakiś serial oglądnąć na TV. Zastanawiałam się nawet nad wypróbowaniem Netflixu, dostałam nawet link, który pozwoziłby mi przez amnesiac oglądać te programy całkiem za darmo, tylko co potem? Mam znów ponad 30 zł dopłacać do telewizji?
Niby mam  tych programów z Cyfrowego Polsatu dosyć sporo, ale i tak nie wiele z tamtych programów mnie interesuje, jakieś filmy science fiction nie bardzo mnie frapują, ani żadne filmy traktujące o jakiejkolwiek przemocy, lubię filmy familijne lub o zwierzątkach, No, jeszcze się zastanowię nad tyn problemem. Bo to jednak ciągnie za sobą ponoszenie pewnych kosztów…..
Tak, czy tak, zawsze mój ukochany serial „Rodzina Zastępcza” świetnie służy mi za usypiacza. 🙂
A co poza tym? Ano nic, najwyższa pora zabierać się za życie, czas rano tak jakoś szybciutko ucieka, a tu tyle pracy jeszcze przede mną, zanim do pracy wyruszę.
Więc na dzisiaj kończę swoje wywody i tradycyjnie miłego poniedziałku i całego tygodnia raz jeszcze życzę.

niedzielna mieszanka

 

A jak zapowiada się ta niedziela ?  Wydaje sie, że wspaniale, przynajmniej pogodowo wspaniale, bo juz od samego ranka słonko przyświeca radośnie.
A jaka będzie rozrywkowo – przygodowa? Jeszcze tego nie wiem, bo przyznam, że żadnych planów na dzisiaj nie mam, Park wciąż jeszcze jest nieczynny i odliczam tylko dni, aż będę mogła tam urzędować.Teraz, gdy porzuciłam już tę beznadziejną grę Wiejskie życie, mam sporo czasu, nie muszę się biedzić i klikać na te roślinki i zwierzątka i nie muszę się martwić, że znów dukaty mi znikną. Jestem już szczęśliwie poza tym i na żadną grę nie dam się więcej namówić. A trzeba przyznać, że sporo czasu na tej grze straciłam, w lipcu minęło by mi już rok takiej gry, no, nie doczekałam. Ba, nawet niepotrzebnie te 10 miesięcy bezpowrotnie straciłam. Widać, że  jestem niestała w grach, bo i Pokemony właściwie też prawie że porzuciłam, jeszcze od czasu do czasu,  jak coś mi „strzeli” do głowy, łapię jakiegoś potworka, ale już nie gram tak namiętnie, jak kiedyś. Wszystko widać kiedyś się znudzi.
Za to z przyjemnością poukładałam sobie  wczoraj kilka pasjansów na necie, ale nie byłam nimi zniewolona, tak jak kiedyś tą durna grą, układałam je tak długo, aż mi się to nie znudziło – nic na siłę.
Za to wyzwolona od nałogu poszłam bardzo wcześnie spać, nie musiałam trawić czasu na bezmyślne układanie czegokolwiek. Co prawda obudziłam się też wcześnie, bo pierwszy raz o drugiej w nocy, potem o czwartej, ale i tak potem udało mi się jeszcze kapkę podrzemać.
A wiecie co mnie najwięcej cieszy?? To, że wygląda na to, że Polska chociaż troszkę normalnieje. Myślę oczywiście o Marszu Wolności , który odbył się wczoraj w Warszawie i cieszy mnie to, że tak sporo osób, w tym i politycy i aktorzy się zaangażowało. Podobały mi się słowa Schetyny, który mając na myśli pewnych siebie jeszcze do niedawna  rządzących ocenił: oni teraz stoją tam za firankami okiem, obserwują nas i się trzęsą ze strachu. Chyba jednak tak było, co widać w oficjalnych komunikatach TVP szczekaczkach Swoja drogą zastanawiam się, co taki Ziemiec czuje, gdy musi kłamstwa ludziom wciskać, nie ma człowiek za grosz dziennikarskiego honoru. Nie widzi, nie boi się, że ta władza już pomału upada i on potem nigdzie już żadnej pracy nie znajdzie, bo kto taką dziennikarską wszę będzie chciał „przytulić” A życie to nie tylko ” tu i teraz”, zawsze jest potem jakieś jutro, o które też trzeba właśnie teraz zadbać, pani Z. Widać, że ten człowiek nie potrafi przewidzieć swojego już bliskiego upadku i tragicznych dla niego wynikających z tego faktu  skutków.
Zresztą podobnie jak i pani senator Kryńska, która jest podobno pielęgniarką i matką niepełnosprawnego dziecka, ale pokazuje tyle pogardy i buty wobec własnie ludzi potrzebujących pomocy, aż dziw, gdzie się taka uchowała. Nigdy w życiu nie dałabym jej mojego dziecka pod opiekę, nawet bałabym się, by jakiejkolwiek iniekcji na moim dziecku, czy na mnie dokonała. .
Ale widać, trzeba być arogantem bez jakiegokolwiek charakteru, żeby przynależeć do partii Pis, tylko tacy mają tam prawo istnienia. Oczywiście nie wspomnę o lizusostwie wobec Prezesika. To lizusostwo przybiera już ogromne, wprost błazeńskie  wymiary i przechodzi wszystkie życiowe normy.
Ostatnio, pod pretekstem przeprowadzania badań antyterrorystycznych, zamknęli Szpital na Szaserów, w którym przebywa i będzie operowany prezesik. Chorzy, którzy mieli w tym dniu terminy na badania, a także rodziny tych, którzy w tym szpitalu leżeli nie zostali do środka przez pewien czas wpuszczeni.
To już Kim Uno przy naszym prezesiku wymięka!!!
 A propo’s,  znacie ten kawał ? 
idę sobie kiedyś ulicą, a tu nagle słyszę za sobą głośne TUP TUP TUP, więc oglądam się a to  PRZECHODZIŁO LUDZKIE POJĘCIE !!!
No własnie, chyba niektórzy już całkiem w tej Polsce ogłupieli!!!!!!!!
A jeszcze jedno, widziałam ostatnie zdjęcie Kaczorka, trzymającego kule w rękach (nota bene nawet ich trzymać nie potrafi, krzyżuje je niczym szable), a pod zdjęciem złośliwy napis „CZŁOWIEK, KTÓRY SIĘ KULOM NIE KŁANIA”
To takie całkiem ironiczne nawiązanie do postaci Karola Świerczewskiego, komunisty z którymi ponoć Kaczyński walczy.
Wiele jeszcze prześmiewczych pisowskich faktów się ostatnio dzieje, aż trudno je wszystkie wymieniać, strony by mi w internecie zabrakło.

No to raz jeszcze słowo o pogodzie : Trochę się martwię, bo znów zapowiadają ciemne chmury i burze nadciągające nad Polskę.
Moje kolanka wyraźnie to potwierdzają, tak więc musiałam rozpocząć dzień od APAP-u, już jest lepiej ( czyli lepiej nie mówić ha ha)
W każdym bądź razie, póki na to czas, wykorzystuję każdą cieplejszą chwilę otwartym na oścież balkonem, na którym wietrzy się moja pościel.
Nie ma nic lepszego, niż wieczorem w takiej przewietrzonej pościeli się ułożyć, od razu przychodzi spokojny i dobry sen .
Wykorzystuję więc i w tym celu słonko, bo gdy się rozpada, niestety z takiego luksusu będę musiała zrezygnować.
Więc cieszmy się słonkiem, bo być może następne dni nas tak słonecznie już nagradzać nie będą…….
Miłej niedzieli

Ech, ta dzisiejsza młodzież….

 

 

No i znów muszę pochwalić tych pełnych jednak serca, zrozumienia i empatii młodych ludzi. Pewnie, że zdarzają się jednostki aspołeczne, ale czy można uogólniać, że taka zła jest nasza młodzież? Nie, tacy nieludzkie istoty pojawiają się w każdym przedziale wieku, śmiem nawet twierdzić, że najwięcej ich jest własnie pośród zgorzkniałych, starszych osób, czemu z kolei nie można się dziwić. Bo już sama wiem po sobie, co oznacza „radość życia”, gdy budzisz się z różnymi bólami, niektórzy w dodatku  niektórzy jeszcze budzą się z poczuciem osamotnienia i często  po prostu  głodu.
Ale powracam do dnia wczorajszego.
Otóż wychodzę wczoraj z mojej bramy, patrze, a na chodniku obok leży na ziemi jakiś człowiek, a obok stoi  niewielka grupka młodych ludzi. Nie, nie stali i się przyglądali, tylko  próbowali telefonicznie ściągnąć pomoc dla leżącego człowieka. Również zainteresowałam się  tym zdarzeniem, wydawało się, że człowiek był  lekko „zmęczony” i po prostu położył się na chodniku, aby sobie odpocząć, smacznie sobie spał. A ponieważ zobaczyłam, że ów człowiek nie został porzucony samopas, że jest ktoś, kto jego losem się przejął, poszłam robić swoje zakupy.Po niecałej pół godzinie wróciłam pod dom i zauważyłam, że ten człowiek nadal na chodniku sobie leży, a młodzi ludzie czekają cierpliwie na pomoc, która jakoś opornie nie nadjeżdżała. Zamieniłam kilka słów z młodymi, okazało się, że Pogotowie nie chciało do zdarzenia przyjechać, więc młodzież ściągnęła Straż Miejską i teraz na nich czekali.
Powiedziałam im, że jestem z nich dumna, że są pełni empatii dla człowieka, co prawda nieco pijanego, ale zawsze człowieka. Kto wie, jaki był powód, że ten człowiek zaległ na chodniku? 
Przyznam, że nadal nie śledziłam losów tego zdarzenia, myślę, że ten człowiek doczekał się jakiejś pomocy, chociażby przewiezienia do Izby  Wytrzeźwień, gdzie na pewno bardziej wygodnie mógł obie ‚odpocząć.
Za to miałam kłopoty z dostaniem się do bramy, bo co prawda szyfr działał i zaświecił się napis „WEJDŹ”, automat buczał, ale bramy niestety nie udało się otworzyć. Musiałam prosić o pomoc sąsiada spod dwójki, któremu też z domu nie udało się otworzyć bramy, musiał zejść na dół i ręcznie dopiero te drzwi rozpracować. Parodia losu, w zimie automat nie działał i nie chciał się zamykać, więc drzwi były uchylone i zimno przez nie wpadało do bramy (oczywiście również i do mojego mieszkania), a z kolei teraz, latem, brama nie chciała się otwierać.Na wszelki wypadek już nie wychodziłam z bramy, pewnie trzeba będzie poczekać do poniedziałku na  jej naprawę.
Za to pooglądałam sobie te wyczyszczone z durnych napisów mury naszej kamienicy, trzeba przyznać, że teraz wreszcie kamienica porządnie wygląda, tylko mam wątpliwości: jak długo tak będzie? Kiedy znowu te psuje wyjdą ze swoimi kredami i rozpylaczami i porysują nam z powrotem kamienicę?Zresztą  jak wczoraj widziałam, nie tylko nasza kamienica uległa takiej dewastacji, wszystkie kamienice obok również są porysowane.
A może by jakieś kamerki zamontować, żeby obserwowały i potem wyłapywały tych  pseud „artystów”
No i znów się denerwuję, ale trzeba przyznać, że powody do złości są słuszne.
Jeden problem już definitywnie jednak rozwiązałam, dzisiaj usunęłam z Facebooka aplikację do gry Wiejskie życie i…mam z głowy, już dłużej nie dam się w konia robić. Znów dzisiaj ukradli mi dwa dukaty, niby nic, ale najpierw jednego dukata dostałam za przejście do wyższego poziomu, nie minęło 10 minut i mi  zabrali i tego i pozostałego jednego dukata. Widać chcą tym zmuszać ludzi, aby kupowali za pieniądze te dukaty, oh, ich nie doczekanie. Oni nie są uczciwi i mają mnie w nosie, to ja też mam ich w nosie. Co prawda nie sadzę, żeby bardzo się tym przejęli, tym bardziej, że na dwa poprzednie moje zażalenia nawet nie byli łaskawi odpowiedzieć. Trudno, będą mieć jednego potencjalnego naiwniaka mniej w tej grze, już ode mnie na pewno nic nie zarobią. Pies im mordę lizał!!!! Pies??, jaki pies???? A co tu ma pies do tego????
W każdym bądź razie,okrutnie na nich się zeźliłam  i ….zdania nie zmienię

Pogoda nie jest wcale taka zła, gdyby możliwością nadchodzących burz nas tak nie straszyli.
Jedna wczoraj  gdzieś w pobliżu Krakowa nawet się przemknęła, ale samo miasto jakoś oszczędziło, skończyło się tylko na pomrukach, nawet deszcz wielki nie padał.
A jak będzie dzisiaj? zobaczymy.
Życzę udanej soboty.