pomału wszystko wraca do normy

 

Przynajmniej u mnie.
Przedwczoraj przywieźli mi z naprawy mój telewizor, a wczoraj pan zabrał mi ten zastępczy i podłączył mój, już własny

Jak widać w opisie naprawy, poszła płyta główna telewizora i trzeba było ją całą wymienić. Jak to dobrze, że dopłaciłam to dodatkowe ubezpieczenie, po pierwsze: przez ten cały czas nie zostałam bez telewizora, po drugie : została wymieniona mi płyta, więc telewizor mam tak jakby był całkiem nowy i w dodatku nadal mam ważna gwarancję do 2020 roku, no a po trzecie: co dla mnie jest bardzo ważne, nie musiałam sama martwić się o transport obydwóch telewizorów, ani nie musiałam ich podłączać,  czyli usługa nastąpiła  całą parą. Co prawda kiedyś tam do tej usługi dopłaciłam, ale teraz wyraźnie mi się wszystko z nawiązką wróciło.

Czyli czasami i ja mam jakieś tam swoje małe szczęście…..
Pewnie, że mogłabym zawsze liczyć na pomoc mojej „złotej rączki” Maćka, który w takich technicznych sprawach jest mi zawsze pomocny, ale po co miałam mu zawracać głowę, wystarczająco jest swoimi sprawami zajęty, a był ktoś, kto tez mi mógł pomóc. I tak pewnie jeszcze nie raz skorzystam z grzeczności Maciusia 🙂
Pan prezes K. przebywa w szpitalu, więc wczorajsza „smoleńska impreza” odbyła się w bardzo skromnej oprawie. co prawda była msza św, było składanie kwiatów pod pomnikiem, tylko bez uczestnictwa tego NAJWAŻNIEJSZEGO z najważniejszych. Dobrze, że nikomu z pisioro -lubów nie przyszło do głowy, by wystawać pod oknem prezesika i wywoływać go błagalnym głosem:  przemów do nas  chociaż kilka słów.
Może tez już mają dosyć tego „dochodzenia do prawdy”???
Zresztą pisiory już w piętkę biegają, wczoraj nawet poseł Żalek poszedł z kwiatami przepraszać protestujących w Sejmie rodziców niepełnosprawnych dzieci, których obraził beznadziejnie głupimi i lekceważącymi słowami. Ale z jakimś wielkim entuzjazmem nie został on przyjęty, wręcz przeciwnie, został potraktowany tak, jak na to zasłużył i nawet ani ten wiecheć, ani udawane słowa pokory  mu nie pomogły.
Proszę mi powiedzieć, dlaczego chamstwo, gburowatość   i pycha muszą być świadectwem piso politykom? Czy im to na pisich posiadówkach przekazują, czy już po prostu takimi gburami się urodzili???

Ale jakikolwiek ten pan Kaczyński jest, życzę mu, by operacja się udała i wkrótce znów mógł sobie bez problemów na tej nóżce po górkach chodzić, skoro tak lubi. Zawsze lepiej wejść na górkę, niż na drabinkę.
A swoją drogą, kto z taką chorą nogą naraża siebie na takie niedogodności. Wiem doskonale, co oznacza ból kolana, może dlatego mu współczuję???
Ale co ja tam będę się czyimiś bólami przejmowała, wystarczają mi moje własne, a wczoraj akurat kolanko dało mi nieźle do wiwatu.
Pewnie przez te przelatujące nad Krakowem deszcze i burze. I co gorsze, już lepiej nigdy nie będzie, no chyba, że jednak na operację się zgodzę.
Nawet Uleczka mi ją w komentarzu do blogu doradzała, ale to nie jest takie łatwe, mam jeszcze pewne zastrzeżenia i…życiowe komplikacje.
Chociażby taką, jak ja sobie dam sama po operacji radę w domu? A przecież nie mogę nikogo zmuszać, by się mną zaopiekował, ani, żebym mogła gdzieś u kogoś zamieszkać. A przez kilka pierwszych dni niestety takiej pomocy będę potrzebowała. Mam jeszcze kilka innych zastrzeżeń, ale nie będę o tym tutaj  teraz pisała. Tak więc odkładam i odkładam tę decyzję w przyszłość, tylko nie wiem jeszcze, czy  nie daleką, czy  raczej daleką, lub  wprost nieosiągalną

Wczoraj skończyłam czytać ten pożyczony od Olci  thriller  „Wstrzymaj oddech” Trochę czasu na przeczytanie mi zeszło, bo co prawda akcja była bardzo ciekawa, ale jednak dziennie mogę czytać tylko po kilka kartek, potem oczka mnie bolą.Trzeba powiedzieć, że akcja książki jest wartka, a koniec dosyć zaskakujący,
Czasami wydawało mi się, że nie potrzebnie tyle dodatkowych osób wprowadzanych było w główny watek książeczki, ale potem okazało się, że jednak pozornie mało ważne tematy odgrywały zdecydowaną rolę w jej zakończeniu.  W każdym bądź razie, polecam ten ciekawy thriller.

No to teraz pora na życzenia : miłego, spokojnego, słonecznego i wesołego piątku i  udanego  całego weekendu życzę.
Idziemy wraz ze słoneczkiem na lody 🙂

Słonko na dzień dobry

 

 

 

A przyda się dzisiaj  troszkę tego słonka, zwłaszcza po nawałnicy burzowo – deszczowej, która wczoraj popołudniu przeszła nad Krakowem.
Była istna ściana deszczu, nic nie było widać, prócz błysków na niebie, nie było słychać przerażonych i pochowanych  gdzieś w gałęziach ptaszków, tylko głuche grzmoty dochodziły do naszych uszów. Ale na szczęście ta burza była może i intensywna, ale krótkotrwała.
A dzisiaj już wstał znów słoneczny dzień, może jeszcze nie całkiem bardzo cieplutki, ale mam nadzieję, że do mojego wyjścia z domu już się powietrze zdecydowanie ociepli.

 Wczoraj specjalna ekipa czyściła mury naszej kamienicy z tych durnowatych pseudo graffiti, bębniła w mieszkaniu całkiem głośno ta maszyna , bo napisy  były umieszczone akurat koło mojego okna. Ciekawa jestem, jak długo mury pozostaną czyste. Znając życie jacyś idioci znów zaczną na kamienicy wypisywać swoje durnowate hasła typu WISŁA PANY, albo…. lepiej nie wymieniać tu  tych chamskich, wręcz wulgarnych  „dzieł” naszego „kwiatu młodzieży” 
Ciekawe, czemu jeden z drugim nie wymalują sobie w ten sposób ścian własnego mieszkania, tylko wyżywają się na kamienicach?
Rączki bym połamała, gdybym dorwała takiego drania. Powinno się takich łobuzów powynajdować i zagnać do prac społecznych, niech tam dają upust nadmiarowi swojej energii. Słów po prostu brak!!!
Kto wychowuje, a raczej nie wychowuje dzisiejszą młodzież, jakie wzorce im przekazują?
Kiedyś chwaliłam w swoim blogu niektórych młodych ludzi, że bywają  uprzejmi, empatyczni, niestety chuligaństwa pośród młodych jest coraz więcej. Napije się taki jeden z drugim jakiegoś bełta, zapali trawkę i już ma swoją fantazję do niszczenia – apogeum ich możliwości.
Dawniej były organizowane obozy dla junaków, gdzie prócz pracy uczyli się zasad społecznego współżycia. Dzisiaj wszystko idzie na HURRA, niech żyje młodość  –  głupota i bezhołowie . Bo ja,PANEM  jestem i BASTA.
Zresztą  ostatnio wiele rzeczy mnie denerwuje. Niby taka relaksowa gra Wiejskie życie, a ile nerwów tam człowiek niepotrzebnie traci.
To jest jawne naciąganie ludzi na koszty, bo do prawie wszystkich budowanych i potrzebnych maszyn, ale także i do roślin potrzebne są dukaty.
Owszem, raz na tydzień wspaniałomyślnie darują graczowi aż 11 dukatów, tylko… potem te dukaty w cudowny sposób nikną.
Szlag mnie trafił kilka dni temu, gdy zabrali mi aż 20 uciułanych dukatów, teraz już nie ciułam tylko od razu je wydaję, bo przynajmniej coś za nie kupię, ale nie zawsze to, na co mam akurat potrzebę, bo tych dukatów wciąż jest za mało. Owszem, można je realnie kupić, cenę niby dają promocyjne, ale  co z tego, gdy cena 5 dukatów wynosi niby tylko 2,50, ale przesłanie ich kosztuje już 2. 90, czyli w sumie trzeba wydać 5 złotych. Ale co to jest pięć dukatów?, ano nic, potrzeba ich o wiele więcej, żeby coś sensownego na tych działkach porobić, ale im większa ilość dukatów, tym więcej za ich przesłanie się płaci. Jednym słowem obłuda i zachłanność właścicieli tego portalu przechodzi ludzkie pojęcie.
Oczywiście, że napisałam skargę do supportu,ale niestety właściciele w nosie mają swoich graczy, nawet nie raczyli mi odpisać, czemu bezprawnie zabrali mi  z powrotem moje uciułane dukaty. Rozumiem, stworzyli tę grę, chcą na niej zarobić, ale od razu muszą nachapać się wielkimi chochlami????
Pewnie, zawsze można zrezygnować z gry, już nie raz taką decyzję podjęłam, ale zawsze jest coś, co mnie do niej ciągnie. 
Tylko, że to co powinno być relaksem dla człowieka, przysparza mu tylko  masę stresów, tak, jakby już realne życie ich nam nie oszczędzało.
Ech życie, życie…….
Raz jeszcze muszę dobrze sprawę rozpatrzyć, czy grać sobie spokojnie, na tzw pół gwizdka, rezygnując z wielu zadań i realizować tylko te dla mnie dostępne, czy całkowicie z tej gry zrezygnować.

Miłego i pogodnego czwartku Kochani Wam życzę, słonka i humorku dobrego

 

ach ta środa !!

Piękna ta róża, specjalnie ją dla Ciebie Uleczku wyszukałam, wzmaga marzenia o lecie, dobrej pogodzie , wspaniałym towarzystwie i o tym wszystkim, co w naszych myślach tkwi. I nawet czasami szara, czasami słoneczna rzeczywistość nie jest wstanie odgonić te nasze pozytywne myśli, które teraz do Poznania, wraz z  nieśmiałymi jeszcze promyczkami słonka do Ciebie posyłam. A właściwie to nie do Poznania, ale tam, gdzie teraz przebywasz w doborowym towarzystwie swojej Żaby. Pewnie łazicie na wspaniałe wyprawy, bo i czas ku temu wspaniały. I znając Ciebie na pewno się nie nudzisz.
Miłych chwil na wsi Uleczku tak długo, aż tam przebywać będziesz.

A Kraków wczoraj nawiedziła spora burza. Co prawda późnym wieczorem dopiero, chociaż i cały dzień na to się zanosiło.Trochę się martwiłam, bo miałam zamówiona wizytę u mojej fryzjerki i pedikiurzystki, a jakoś tak ostatnio się składało, że co zrobiłam sobie nowa fryzurkę, zaraz w tym samym dniu  spadał deszcz. Na szczęście mi się wszystko wspaniale udało. Pani Krysia, która  zawsze mnie obcina i farbuje moje włosy jest już na szczęście po operacji kolanka w doskonałej formie. Bardzo szybko doszła do normy, a wygląda…jak 1000 dolarów, mimo, że jest w moim wieku.
Byłam oczywiście bardzo ciekawa, jak ta operacja przeszła i przyznam szczerze, że zaczynam się poważnie zastanawiać, czy jednak również na taką operację kolana nie powinnam się zdecydować. Zresztą pani Krysia stwierdziła, że nie taki straszny diabeł, jak go malują i żałuje, że tak długo się męczyła z tym swoim bólem. Pewnie, że trochę też zaraz po operacji cierpiała, a teraz nadal chodzi na rehabilitację i już myśli o operacji drugiego kolana. Stwierdziła, że teraz to już prawie że luksus życia. Świetnie ją rozumiem, bo i mi też te moje przeróżne reumatyczne bóle dają w kość, a najwięcej właśnie dokucza mi kolanko, A więc teraz muszę podjąć „męską” decyzję i…….  Tym bardziej, że już nawet od mojego chirurga ortopedy dostałam skierowanie na zabieg. Co prawda to skierowanie gdzieś zasiałam, ale zawsze mogę poprosić go o wystawienie następnego.
Tak więc wczoraj przeszłam obie upiększające terapie, u fryzjera i u pedicure, a potem wskoczyłam do lokalu Banialuka na pierog.  Nie była to jakaś rewelacja, ale  to już była najwyższa pora, by coś do żołądeczka wrzucić, za długo nie mogę być głodna, bo potem mnie przecież boli zaraz brzuszek.
A ponieważ słonko nawet pięknie jeszcze świeciło, posiedziałam chwilkę na ławeczce na Plantach i pooglądałam sobie ten tłum ludzi przetaczających się tam i z powrotem i cieszący się miłym czasem.  Długo tam nie posiedziałam, bo chciałam zdążyć jeszcze na mój serial Klan, ale zawsze trochę się zrelaksowałam.
Szczęśliwie dla mojej fryzurki dotarłam do domu, na szczęście  tym razem deszcz ją zaoszczędził, padało dopiero wiele godzin później.
Tak więc miałam bardzo przyjemny i relaksowy wtorek, bo wiadomo, że dla kobiety nowa fryzura zawsze przynosi pozytywne myśli 
Nie wiem, czy jednak dzisiaj nie będę zmuszona używać parasolki, na wszelki wypadek wyjęłam już ją z szuflady i noszę ją ze sobą w torebce.
Coś moje kości mi podpowiadają, że dzisiaj  całkiem możliwie nastąpią jakieś tam opady. Ale i tak życzę wszystkim słonka, chociażby tego w sercu i miłej środy

czy może być coś piękniejszego niż……

……. własnie, niż piękny słoneczny majowy poranek?
Tęsknie spoglądam na park, jeszcze  widać tylko  klecącym się po nim pracownikom, ale za niecały miesiąc park ożyje.
Oj, ożyje, jeszcze bokiem wyjdą mi podokienne wrzaski na placu dziecinnych zabaw. Ale przynajmniej będzie ruchliwie, coś się będzie działo.
No i zawsze mogę sobie wyjść z domku i na ławeczce w parku usiąść, parte pokemonów połapać, czy poczytać jakąś książkę.
 Przyznam, że ostatnio trochę mało czytałam, jakoś szybko wzrok mi się męczy, pozostawałam na brukowych gazetach, tam są krótkie opowieści, jeszcze oko jakoś wytrzymało.Ale ostatnio, będąc w domu Magdy znalazłam na półce thriller „Wstrzymaj oddech”. Zaciekawiła mnie jego treść : Młoda, 15 sto letnia dziewczyna została napadnięta, pierwotnie podejrzewano, że także została  zgwałcona, ale potem okazało się, że jednak seks odbył się za jej aprobatą, w każdym bądź razie zapadła po tym rozboju w dziwny stan nieświadomości, nie była to typowa śpiączka, ale nie można było  z nią nawiązać żadnego kontaktu.Sprawa zainteresowała się pewna dziennikarka, jej równolatka, która po kilku latach stara się odkryć prawdę.  Treść tego thrillera prowadzony jest wielokierunkowo, z punktu widzenia wszystkich osób, które są w pewnym sensie zamieszane w tę całą sprawę. Tymczasem okazuje się, że młodej dziennikarce, która zaczyna prowadzić to śledztwo zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo……
Bardzo ciekawa jestem zakończenia tej sprawy, muszę poodkładać wiele swoich dorywczych, jak na przykład gra w Wiejskim życiu, by mieć czas na kontynuację czytania. Na cale szczęście Oliwka pożyczyła mi tę książkę do domu.
Dzisiaj mam w planie wizytę u Pani Eli – pedicurzystki, żeby znów odświeżyć moje obolałe  nóżka, a może i uda mi się również cos zrobić ze swoją fryzurką? Troszkę już „zarosłam”
Tak więc plany na dzisiaj mam całkiem ambitne.
I takich wspaniałych pomysłów na dzisiaj też Wam życzę,
Wiosna to najlepsza pora do zmiany swojego imagu.

wszystko co dobre szybciutko się kończy, niestety

Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/sport/biegi-i-rekreacja/a/wings-for-life-world-run-poznan-2018-dariusz-nozynski-zwyciezca-piatej-edycji-wings-for-life-zdjecia,13151114/ 

 

 

No i  własnie minęła wspaniała majówka i bardzo sympatyczny pobyt u Magdy i u Jacka. Uwielbiam jeździć do Modlnicy, bo czuje się tam całkiem domowo.
A jeszcze gdy pogoda dopisuje…..

Czy może być coś przyjemniejszego? No nic, następnym razem znów będę się napawała  pięknem zieleni i słonkiem i popijała oczywiście poranna kawkę na tarasie. Taka kawka wspaniale smakuje, zwłaszcza, że nie jest tak jak u mnie rozpuszczalna i zalewana wodą, tylko jest prawdziwa kawą z ekspresu.

Ach ten zapach, ach ten smak……..
No i  muszę cierpliwie czekać do następnego zaproszenia mnie do Modlnicy, 

A teraz trzeba już zapomnieć o wolnych słodkich chwilach i  do rzeczywistości czas powrócić.
A jaka ona jest?
Ano…polityczna, jak zwykle. Dużo się ostatnio działo. Prezes przestraszył się, tylko nie wiadomo, czy bardziej chirurgicznego noża, czy tego, że go ze stolca prezesury wykopią i…zrejterował ze szpitala.
Wziął swoje kule i poszedł w siną dal, no nie zupełnie (niestety) siną, bo do swojego domku na Żoliborz. Jego bodyguardzi taszczyli za nim  walizę, którą mu przytargali niepotrzebnie jak widać do szpitala. 
Nie ma lekko, ból kolana jest dotkliwy, ale chyba utrata stanowiska byłaby dla niego jeszcze bardziej tragiczna, nie mógł by do końca swoich lisich pomysłów przeprowadzić i swojego brata na przykład Królem Polski ogłosić.
Tak to jest, gdy w małym ciałku tkwi wielkie EGO.
Ale okazało się, że jednak ie jest tak do końca, kolanko musi jednak bardzo doskwierać, skoro w poniedziałek rano znów prezes pokazał się w szpitalu.
Bedze jednak ta operacja, czy nie?
Pan premier musiał ewakuować się wczoraj ze spotkania z wyborcami w Garwolinie, albowiem wywiązała się kłótnia i bijatyka miedzy zwolennikami Pisu i opozycją, w ruch poszły ręce, kuksańce były tak chętnie rozdawane, że policja musiała ewakuować premiera, bo mogło grozić mu niebezpieczeństwo.
No ładnie się teraz w tej Polsce dzieje, nie ma co.
Rząd już całkiem się pogubił i nie daje sobie rady z protestującymi w Sejmie rodzicami dzieci niepełnosprawnych i wydaje się, że jednak będą musieli pod presją ludzi popierających ten protest, ustąpić. Ale trzeba przyznać, że robią to całkiem nieudolnie, ta sprawa już dawno powinna była być załatwiona, tymczasem rząd szukał wykrętów i sam się zapętlił w swoich pomysłach.
Pycha i Szmal – to ostatnie tłumaczenie skrótu tej partii i jest w tym niestety zawarta cała prawda.Żadnej zapowiadanej pracowitości, uczciwości i  pokory, pozostała tylko chciwość i arogancja, o którą tak chętnie oskarżali poprzedni rząd.
No cóż, to prawda, ze punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia. A Pis zasiedział się na swoich słodkich posadkach tak mocno, że teraz bez walki nie ustąpi.
Odciąganie koryta będzie bardzo bolesne.
Również na spotkaniu w Radomiu z marszałkiem Terleckim  też doszło do incydentów i też wywieszono transparenty Pycha i Szmal. Co prawda Terlecki zarzekł, że do rozmowy będą dopuszczani tylko ludzie  radykalnie myślący ( czytaj wyznawcy Pisu), ale również i krytyce rządu domagali się głosów i zadawali Terleckiemu bardzo niewygodne pytania.
Chyba zaczyna się jednak palić grunt pod klasa rządzącą. Najwyższa pora.

Ale nie jest tak z Polakami źle. Wczoraj w kilku polskich miastach, ale również i w wielu miastach na świecie odbył się  bieg Wings for life , w którym brało udział sporo osób nie tylko pełnosprawnych, ale i tych na wózkach inwalidzkich, ba, nawet osoby chodzące o kulach również uczestniczyli w tym pięknym przedsięwzięciu. W tym roku stolicą światowego biegu był Poznań.

To jedyny bieg bez tradycyjnej linii mety. I każdy go ukończy! Po 30 minutach od rozpoczęcia, w pogoń za uczestnikami wyruszają samochody pościgowe wyznaczające symboliczną linię mety i eliminujące kolejno napotkanych biegaczy. Nie ważne, czy zakończysz na 5., 35., czy 80. kilometrze i tak zostaniesz udekorowanym medalem zwycięzcą. W maratonie ze względu na formę i zdrowie nie powinien startować każdy, w Wings for Life World Run można wyznaczyć sobie realny i dogodny dystans – mówią organizatorzy Wings for Life. 

Piękna jest to sprawa, tym bardziej, że fundusze z niej przeznaczone są na pomoc ludziom  niepełnosprawnym, poszkodowanym przez życie.
Polacy w takiej wielkiej światowej sprawie odegrali zaszczytną rolę i chyba jest to ważniejsze niż  ten cały polityczny  brud, który wokoło Polski zalega i przynosi naszemu krajowi złą opinię.
BRAWO POLSCY, BRAWO UCZESTNICY WCZORAJSZEGO BIEGU !!!!!

Poniedziałek okazał się dniem słonecznym i pogodnym, zresztą prognozy pogodowe na cały nadchodzący tydzień i troszkę jeszcze później jest pomyślny.
To powinien być naprawdę wspaniały maj, czego wszystkim życzę.

to jest właśnie niedziela

 

Piękna,  słoneczna,pełna radosnej werwy niedziela.
Trzeba przyznać, że w tym roku udała nam się ta majówka.
Można powiedzieć, że niektórzy mieli całkiem przyjemny mini urlopik.
Tylko teraz te powroty do domu…… zapchane szosy, wypadki, nerwy.
Ale i tak chyba było warto zaryzykować i wyjechać, teraz tylko trzeba szczęśliwie do domu powrócić.
Mnie też czeka powrót do domu, na szczęście nie mam daleko.
A tak wspaniałe są te poranki, gdy jeszcze ten szum na pobliskiej drodze nie jest taki wielki i da się gdzieś w oddali usłyszeć głos kukułki.
Kuku, kuku, pamiętam z dzieciństwa, gdy taki głos usłyszałam i pytałam, kukułeczko, ile będę miała dzieci, a kukułka coś tak odkukiwała i człowiek się cieszył.
Dzisiaj już takich pytań kukułeczce nie zadaję, ale dziecinne wspomnienia wciaż we mnie trwają.
W każdym bądź razie nadal trwam we wiosennym relaksowym humorze i żadne depresje, kłopoty, zmartwienia mnie nie są dzisiaj w stanie  mnie dopaść, zostawiam to sobie ewentualnie na potem.
Politycy też zresztą lightowo potraktowali te pierwsze majowe dni, nawet polityczne grille już odprawiali.
Niestety grill, ani polityczny, ani nie polityczny jest nie dla mnie, mój brzusio wyraźnie go nie toleruje.
W piątek tegoroczni maturzyści już zasiadali do swoich pierwszych egzaminów z języka polskiego. Ale z tego, co widziałam w tV nie byli jakoś zawiedzeni tegorocznymi pytaniami. Swoją drogą jakieś dziwne są  ostatnio te matury z „polaka”. 
Za moich czasów ( HE,HE, HE) były podawane jakieś tematy do rozwinięcia, nie było mowy o żadnej interpretacji tekstu, czy wiersza.Trzeba było mieć dobrze oprutą literaturę, aby poprawnie maturę napisać, teraz wystarczy przeczytać podany tekst i coś o nim napisać, czyli…praktycznie można nawet nie przeczytać przez cały czas żadnej podanej lektury??????
No nie, tak łatwo chyba nie ma,  jednak ogólne pojęcie trzeba mieć, gdy zdaje się tylko podstawową część języka, więcej, gdy daje się egzamin poszerzony, też jakaś nowość, dawniej takich „dziwactw” nie było, był jeden egzamin z polaka, z matmy, z języka i z wybranego przedmiotu.
Polski i matmę najpierw się pisało, potem zdawało się je ustnie no i dochodzi jeszcze język ocy, jak pamiętam, ja jeszcze zdawałam historię, o której w tej chwili w szkołach tak mało i to przez krótki czas się mówi no i jakiś zdawałam dodatkowy przedmiot. Nawet już nie pamiętam, chyba była to geografia?????
Tak to dawno, dawno temu było, już minęło od tej pory całe 51 lat, szmat czasu już przeleciał, tylko kiedy???
No, ale jak już niedawno pisałam, czasami we śnie jeszcze tę maturę zdaje i oczywiście niczego nie umiem, koszmarny to sen,
A jutro będę trzymała kciuki za tegorocznych i ubiegłorocznych maturzystów, którzy poprawiają swoje oceny, by dostać się na upragnione studia.
Też nowość, dawniej osobno zdawało die maturę, osobno egzamin wstępny na studia. Teraz są ułatwienia, bo zdaje się tylko raz (no chyba, że ktoś chce poprawić rok później swoje szanse), mniej przez to stresów dla młodzieży.

I tym maturalnym akcentem kończę dzisiejszy wpis, życząc jeszcze wiele miłych, słonecznych niedzielnych godzin

sobota w Modlnicy

 

Kolejny  weekendowy dzionek. Słoneczny, z błękitnym niebem, chociaż o poranku wiał w Modlnicy chłodny wiaterek, nie dało rady, trzeba było spodnie na tyłeczek nałożyć, I tak zresztą ostatnio kicham, nie wiem czemu, bo katarku nie mam. Pewnie mojemu narządowi powonienia pyłki przeszkadzają,Ale ja nigdy nie byłam na żadne wiatropylne ekscesy narażona. Kiedyś widać trzeba zacząć.
Dzisiaj cieszę się dniem, bo nie często zdarzają mi się takie, by prawie calutki na „friszelufcie” można było przesiedzieć.
Zresztą w mieści to inna inszość, wieś jednak wiosną, latem i wczesną jesienią niezaprzeczalnie swoje uroki posiada.
Uroku dodają jeszcze zwierzątka : pies Czako i Kicia, a czasami wpada w odwiedziny Maćkowa Sisi. Ale jest tego tulenia na codzień, dobrze, że pieski i kotek nie są o siebie zazdrosne.
No cóż, pieska wlasnego posiadać nie mogę, bo jednak nie zawsze dałabym rady z nim spacerować, ostatnio nogi znów odmawiają mi posłuszeństwa.Nie będę sie tu wcale skarżyć i tak nikt, kto nie zna prawdziwego bólu nóg tego nie zrozumie… po prostu bolą jak cholera i stopy i kolana, czasami biodra…
Pozostaje ewentualnie mi do towarzystwa kotek, ale musiałby być to kot stricte domowy, bo gdy dzisiaj przeczytałam tarapaty Julki z jej kotem, którego po dachach goniła, zwątpiłam. No jeszcze tego brakuje, żebym się po rynnach na dach wspinała i nos do komina w poszukiwaniu kota wsadzała.A
A kotek to też Boże stworzenie i od czasu do czasu chce zażyć świeżego powietrza, chce pohulać, pobiegać za jakąś myszką, czy za ptaszkiem ( oby tylko go nie złapał), nie mogę kotka na stresy więzienne skazywać.
Tak więc raczej z towarzystwa kota zrezygnowałam, chyba, żeby jakiś mnie odwiedził, to owszem, gościny nie odmówię. Ale właścicielką żadnego zwierzaka nie chcę być, zresztą potem rozstania z takim ulubieńcem są strasznym przeżyciem, już cos o tym wiem.

Dzisiaj mamy przedostatni wypoczynkowy dzień, wiec życzę Wszystkim by go dobrze, na pełnym luzie wykorzystali.

Po prostu życzę Wam DOBREJ SOBOTY    

Piękny piątek

 

 

Kolejny weekendowy dzionek,  słonko, cieplutko, radośnie  i wciąż weekendowo.
No może nie dla wszystkich weekendowo, ale w większości Polacy jeszcze odpoczywają, pracują głównie tak zwane służby, urzędnicy mają wolne.
I bardzo dobrze, że pogoda dopisuje, bo i humorki są wtedy lepsze.
Dlatego posyłam Wam te piękne wiosenne kwiatuszki, byście jeszcze mocniej nasycili wiosenną radością swoje oczy, serca…..
Z nami dwa, a właściwie trzy państwowe święta. Było pompatycznie i całkiem populistycznie. Prezydent oczywiście ogłosił termin przeprowadzonego ewentualnie  referendum, oczywiście znów populistycznie miałoby to nastąpić w Dniu święta Narodowego 11 listopada.
Jak to chętnie takie ważne daty rezerwuje się dla własnych politycznych celów. I raz jeszcze pytam : po jaką cholerę zmieniać tę całkiem poprawną konstytucję? Wystarczy tyko ją przestrzegać, a do tego prezydent się zobowiązał wobec całego narodu, nawet imię Boże wykorzystując.
Do zmiany konstytucji Pis musiałby posiadać większość parlamentarną, a takiej nie posiada.

I co się już w Polsce dało zepsuć, zepsuli, czy trzeba jeszcze więcej szkód narobić?

Z kolei drugi mądraliński ogłosił wszystkim skrywaną do tej pory rewelację:

Rzeczywiście rewelacja, bo jakoś nikt tam akurat tego Lecha nie widział. Był owszem wtedy tam Lech, ale wszyscy, nie tylko zresztą w Polsce wiedzą, że był to Lech Wałęsa.
Oj Jarku, Jarku, chyba za dużo  świniny jadasz,  skleroza cię dopada. Tylko po co tak na siłę historię zmieniać i nowych bohaterów obsadzać w całkiem niesłusznych dla nich miejscach. To już naprawdę trzeba być całkowitą ciemnotą, żeby ci uwierzyć, a tych trochę chociaż rozgarniętych  ludzi chodzi po świecie. I po co takimi kłamstwami do ośmieszania  swojego własnego brata???? Odnosisz skutek wręcz przeciwny, niż zamierzasz, Jarosławie!!!

Dosyć polityki, ona już nam uszami i wszystkimi możliwymi otworami wychodzi i do obrzydzenia tylko prowadzi.

O pogodzie pisałam, o polityce też, o długim weekendzie też wspominałam, więc…..  

Pozostaje mi tylko życzyć dalszej radości na te jeszcze dwa dni przed nami, dużo słonka i wesołych lekkich podmuchach wiosennego wiaterka.
Wszystkiego dobrego

Nasze święto

 

To jest dzień tak bardzo ważny dla każdego Polaka.
Tym bardziej ważny, że teraz niektórzy ośmielają się na naszą konstytucję, na nasze prawa podnosić rękę.
I to w  dwojaki sposób, bo niektórzy jej nie przestrzegają, wręcz łamią ich zasady, inni   chcą ją na siłę przerobić według swoich wydumanych idei, dalekosiężnych  od prawdy i od dobra innych, im na sercu własne, partykularne interesy tylko leżą.
Nie pozwólmy się więc złamać  i tym bardziej szanujmy prawo, które kiedyś nam było dane i mówmy głośno:
NIE DLA PISOWSKIEJ SAMOWOLI ZMIANY KONSTYTUCJI !!!!!!   ZDECYDOWANE NIE!!!!! NIE ZABIERAJCIE NAM NASZYCH PRAW!!!!!

Ale dzisiaj mamy też święto rodzinne, moja Kochana Bratanica Basia obchodzi  swoje kolejne urodziny.
A ponieważ Basia jest moim wiernym Czytelnikiem, jeszcze tutaj składam Jej najlepsze życzenia w Dniu Jej Święta.
Niech miłość w Jej Rodzinie nadal kwitnie, szczęście oplata każdy Jej dzień,  a marzenia niech się spełniają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

 

 

 

 

 

Wszystkiego najlepszego Basiu 

A ja spędzam sobie kolejny dzionek w malowniczej i gościnnej Modlnicy, ciesząc się pełnym rozkwitem wiosny i przepiękną, pełną słonka i ciepłych podmuchów pogodą.

Myślę, że dzisiaj przepiękna pogoda dopisywać będzie w całej Polsce, czego Wszystkim życzę z całego serca

ciekawe,czy pamięta?

 

No właśnie, przez te świąteczne zawirowania dni tego tygodnia są troszkę poprzemieszczane.
Dlatego zastanawiam się, zy Uleczka będzie pamiętała, że dzisiaj mamy środę?

ALE JA PAMIĘTAM!!! 

Dlatego dzisiaj tradycyjnie posyłam Ci różyczki prosto z Modlnicy, bo zostałam przez Magdę i przez Jacka zaproszona do ich gościnnego domku, aby cieszyć się przemiłym i słonecznym weekendem.
Wczoraj rzeczywiście było słonecznie i w miarę ciepło, chociaż od czasu do czasu zawiewał chłodnawy nieco wietrzyk
Dzisiaj od rana jest niestety z tą pogodą gorzej, czasami nawet. przelotny deszczyk nas straszy, no i raczej jest chłodno, na miłe posiedzenia na tarasie na razie nie mogę liczyć. No i wstałam z lekkim bólem główki, ale od czego jest kawa i APAP ?????
No to odpoczywam sobie od tego krakowskiego hałasu , chociaż dom Magdy niemieszczony jest nieopodal trasy, która ostatnimi czasy, czyli od momentu wprowadzenia opłat na pobliskie katowickiej j autostradzie, popularna Olkuska jest ogromnie oblężona nie tylko przez auta osobowe, ale przez ciężarówki i przez Tiry, tak więc dochodzi do uszu przez cały dzień jeden wielki huk.
Podobno mają postawić tam ekrany wyciszające, ale kiedy to będzie, nie wiadomo. Na razie drogowcy szykują się do przebudowy całego kompleksu drogowego w tej okolicy, polegającej na poszerzeniu dróg, zbudowania ronda w pobliżu domu Maćka i Magdy, zrobienia poboczy, chodników itp.
Tak więc i Magdę i Maćka w najbliższym czasie czekają kłopoty z dojazdami do domu, ale potem…..
Ale póki co, jest jak jest i  na spokojne grillowanie w ogródku nie ma co liczyć, trzeba godzić się na samochodowy akompaniament. 
Ale przynajmniej tu w Modlnicy nie ma tego słynnego krakowskiego smogu, który nam Smok Wawelski do grodu Kraka sprowadził.
Za darmo, bez dewiz go mamy…….
Myślę Uleczku, że też ten weekend spędzasz wesoło u Magdy, albo gdzieś na jakichś dalekich rozjazdach…

Serdecznie Cię Uleczko pozdrawiam i życzę dużo miłych wrażeń z tego sympatycznego tygodnia.
I Wszystkim też życzę miłego i spokojnego odpoczynku