a dzisiaj u mnie eintopf

 

 

 

Już dawno niczego nie gotowałam, dzisiaj postanowiłam zaprosić na jednodaniowy poczęstunek V.I.P- a.
Czego tam nie ma…… jest pierś z kurczaka, cebula, czosnek, czerwona  pokrojona papryka, pomidorki, pokrojony ziemniaczek, biała fasolka, pomidory i kilka świeżych śliweczek, a wszystko to odpowiednio przysmaczone czerwoną sypką ostrą papryką, pieprzem, troszeczkę dodałam  kurkumy, dodałam też bulionetkę i wszystko to na końcu zaprawiłam mleczkiem kokosowym.
Próbowałam – pycha.  Mam nadzieję, że  mojemu gościowi tez będzie to danie smakowało.
A najważniejsze, że tego przepisu nigdzie nie przeczytałam, powstał sam w mojej głowie.
No i jak na eintopf wypada, podam go z razowym, ciemnym chlebusiem, żadnych klusek, ryżu, czy ziemniaków.
Zresztą od klusek się tyje. Ci prawda od chleba tez, ale kromkę razowego chleba można ewentualnie zjeść, wszak to danie jest samo od siebie syte.
Fakt, lubię sobie poeksperymentować czasami w kuchni.
Wczoraj na przykład zrobiłam sobie jabłka w cieście – że co? że to nie odchudzające? Ale od czasu do czasu można.
Taka właśnie wczoraj oskoma na placki mi przyszła, a nie dodałam tam ani grama cukru, wyłączając kapeczkę cukru waniliowego (proszek do pieczenia też dodałam) no i cynamonu, który nie tylko, że osłodził danie, to dodał mu wspaniałego aromatu.
Wcinałam, aż uszy mi się trzęsły, gorzej, że dzisiaj nieco wstrząsnął się tez i mój brzusiu – trudno, za łakomstwo trzeba zapłacić.
Oczywiście tylko od czasu do czasu, bo od jutra znów do ściślejszej diety powracam.

Dzisiaj znów mamy piękny dzień, jak wczoraj.Co prawda wczoraj rano padało i nic nie wskazywało na ocieplenie, ale popołudniu śmiało juz można było podziwiać żółcące się w słonku liście w moim parku. No i nawet sporo ludzi popołudniu powychodziło z domu. Spacerowały zakochane pary i starsi, panie z pieskami, dzieci na trawie grały w piłkę nożną, a na placyku niedaleko fontanny jakaś niewielka grupa młodzieży sobie wesoło  śpiewała, wybijając rytm na jakichś instrumentach i w rytm tego sobie tańczyła, słychać ich było na cały park, ale nie wydzierali się nadto, tylko widać i słychać było w nich tę radość.
Jednym słowem park tętnił wczoraj pełnią życia.
Oczywiście plac zabaw też był wczoraj pełen dzieciaczków, zresztą podobnie jak i dzisiaj od samego rana słychać wesołe okrzyki bawiących  się dzieci. 
A niech się bawią, póki czas, póki słonko świeci i ciepełko z nieba się leje, potem przyjdzie pora deszczowa, a potem śnieżna i na placu zabaw koło moich okien znów będzie cisza…..

Milutkiej i bardzo przyjemnej, pełnej słonka niedzieli Wszystkim życzę. W przyszłą niedzielę już do nas przywędruje jesień, tak więc tych letnich dni niewiele jeszcze mamy przed sobą.