mokro wszędzie, ciemno wszędzie, co to będzie, co to będzie….

Ano będzie całkiem deszczowa pogoda, akurat świetna na pobyt w ciepłym łóżeczku.
Trochę jestem podziębiona, więc taka łóżeczkowa kuracja bardzo mi odpowiada.
Wczoraj w parku czciłam ostatni, słoneczny dzień lata, ale było przyjemnie.
Aż wierzyć się nie chce, że wczoraj było 27 stopni Celsjusza, dzisiaj tych stopni jest tylko 12, czyli niższa o więcej niż połowę.
Ale przecież meteorolodzy zapowiadali tę drastyczna zmianę pogody, więc wczoraj zrobiłam odpowiednie zakupy, abym już dzisiaj nie musiała wychodzić z domu. No i bardzo dobrze zrobiłam, przynajmniej dzisiaj moknięcie mi nie grozi.
Więc zaraz do łóżeczka wskakuję, jakiś dobry film na laptopie sobie puszczę i…..pewnie, znając mnie będę sobie smacznie spała.
Co prawda ma dzisiaj do mnie przyjść brat mojej Renatki – pan Krzysiu, aby wymierzyć mi miejsce na kotarę w przedpokoju.
Zawsze w zimie będzie troszkę cieplej, tym bardziej, że te drzwi nie są za bardzo szczelne i dołem przelatuje zimne  powietrze, oziębiające całe mieszkanie.
Co prawda powinnam jeszcze jedną taką kotarę na zimę sobie sprawić i powiesić ją na tej ścianie w pokoju, która graniczy z klatką schodową, ale na razie poprzestanę na tej jednej.  A może jednak ta zima nie będzie aż taka straszna, skoro mamy takie ocieplenie klimatu????
Zawsze trzeba być dobrej myśli, co najwyżej znów będę na siebie nakładała kilka warstw ubrania.
Ale i tak sporo na elektryce już zaoszczędziłam, rok temu o tej porze już miałam włączone ogrzewanie elektryczne, na razie się jeszcze bez niego obchodzę, tylko jak długo?
Wczoraj usłyszałam, że  po nowym roku elektryka ma skoczyć w górę nawet o 50 procent, więc na ogrzewaniu też trzeba będzie oszczędzać.
Ale na przykład taki Eskimos wytrzymuje w lodowym igloo całą zimę, to co, ja nie będę potrafiła????
Tylko o ile wzrośnie koszt elektryki, o tyle wzrosną wszystkie ceny, oj mocno trzeba będzie się za kieszenie trzymać.
Bo inaczej będą przymusowe wizyty najpierw u lekarza pierwszego kontaktu, a potem w aptece, a leki są i tak już bardzo drogie.
A propo’s lekarza, przeczytałam  na Onecie, że w jednej bardzo „pomysłowej” przychodni na Lubelszczyźnie pacjenci dostawali ksywki, według których potem byli go gabinetów wzywani. Ksywki dotyczyły  postaci z bajek, z filmów, czy z mitologii. Nie wszystkim pacjentom to się spodobało.
Czytałam o oburzeniu pewnego pana, który przyprowadził do lekarza pierwszego kontaktu  swojego 90 letniego ojca, któremu dano ksywkę……..Jogi.
Starszy pan i jego syn poczuli się obrażeni – ot taka twórcza fantazja kierownika przychodni.
W mojej przychodni sprawa jest rozwiązywana po prostu przy pomocy numerków, które pacjenci dostają podczas rejestracji. Rejestratorka przynosi mi do pracowni skierowanie pacjenta z zaznaczonym numerem, wiec wychodzę na korytarz i proszę do rentgena pacjenta/pacjentkę na przykład nr 2, odbieram od pacjenta numerek i jeszcze dla pewności upewniam się czy mam podane dobre dane pacjenta.
Nie rozumiem, po co tamten kierownik zadawał sobie tyle trudu wymyślając te ksywki i nie dość, że pacjenci czuli się niezadowoleni z takiej maskarady, to teraz pan kierownik musi się jeszcze teraz dodatkowo w NFZ tłumaczyć.
Jak widać, czasami wymyślna twórczość nie przynosi pozytywnych skutków.
A ponieważ bardzo cenię sobie moich Czytelników, dzisiaj na specjalne życzenie Krikso jest mój cały wpis do blogu bez słowa o polityce.
Czasami tak można, też się da 🙂

Mimo deszczowej pogody, wyraźnie nie skłaniającej do żadnych spacerów, czy do uprawiania sportu w postaci na przykład biegania, czy grania w piłkę, życzę wszystkim miłej i spokojnej soboty.
Co prawda w publicznej, zresztą podobnie i w niektórych prywatnych pasmach  TV w soboty i w niedzielę akurat nie bardzo jest co do oglądania (najwyżej co są powtórki, ale ile razy można to samo oglądać), może spędzimy więcej przez to czasu z rodzinką, o ile ma się dzieci w takim wieku, w którym jeszcze z rodzicami chętnie przebywają bo gdy dorosną już własnymi ścieżkami zaczynają chodzić. Można zagrać w karty, w Monopol……
No chyba, że ktoś ma akurat Netflix, tam zawsze jest coś ciekawego do oglądnięcia.
Ja niestety go nie mam 😦

DOBREJ SOBOTY