Niby piękna, bo słoneczna, ale całkiem chłodna.
Za oknem temperatura tylko niecałe 15 stopni, więc zimno i w dodatku wiaterek powiewa całkiem lodowaty.
Już coraz ciężej jest palić tego papieroska na balkonie, łapki marzną.
Jakoś nie man wcale dobrego humorku jak na ten jakby nie było radosny sobotni dzionek, bo i kości mi dokuczają i od paru dni żołądek daje o sobie znać.
Nie wiem, chyba jednak będę musiała włączyć to domowe ogrzewanie, przecież gdybym mieszkała w domu z centralnym, już by było i ciepło.
Wczoraj VIP mi właśnie się chwalił, jak to teraz przyjemnie się u niego w mieszkaniu zrobiło, gdy włączyli kaloryfery.
Ja niestety nie mam takiego szczęścia, sama muszę zadecydować o ogrzewaniu (no i w związku z tym o rachunkach).
Co prawda zawsze mogę dogrzać się swoim kocykiem, ale gdzieś tam przeczytałam, że jednak takie stałe używanie jego może być niekorzystne dla mojego zdrowia, z powodu powstającego wokoło pola elektromagnetycznego.
Czy ja wiem? jest tak samo dużo pozytywnych, jak i negatywnych opinii dotyczących tego koca.
Na razie jednak nie nadużywam go wcale, wieczorem przed snem ogrzewam nim trochę, bardzo króciutka pościel. chociaż wczoraj popołudniu nawet chwilkę tym kocykiem się ogrzewałam, było mi bardzo milutko i cieplutko, więc oczywiście nieco się zdrzemnęłam.
Ale tez nie jestem taka pewna, jak to potem odbije się na moich rachunkach za elektryczność, nigdzie nie znalazłam żadnej sensownej odpowiedzi ile taki kocyk „żre tego” prądu :-), czy tyle co piecyk, czy tyle co na przykład laptop, czy radio.
Na razie, póki co, jestem trochę zziębnięta i nieco obolała (co do licha z tym moim brzuchem się dzieje?), więc jeszcze na troszkę do łóżeczka, pod kocyk, ale ten normalny wskoczę, a potem…..Zobaczę co potem, bo i tak sama nie potrafię piecyka do ogrzewania włączyć, bo trzeba nastawić w nim czas i coś tam jeszcze, a zegar jest tak wysoko, że nie dowidzę jego tarczy i nic w związku z tym sama nie ustawie, muszę czekać na pomoc Maciusia.
Jak to dobrze, że on czyta mój blog, jak to dobrze, ze on lubi ciocie Ewę 🙂
No to życzę samych pozytywnych godzin na całą sobotę, ja szybko wskakuję kurować się do łóżeczka (A PSIK), a potem dopiero zobaczę, jak sprawy się potoczą
Miłej soboty
P.S. I znów udało mi się napisać blog bez polityki 🙂 🙂 🙂
