a jednak są kaczuszki w parku

Wczoraj spędziłam bardzo miłą niedzielę w moim parku.
Było ciepło, słonecznie, czasami zawiewał lekki wietrzyk…..
Oczywiście  w pierwszej kolejności musiałam sprawdzić, co się stało z moimi kaczuszkami i…….
Są, są, pływają sobie po stawku. Co prawda jest ich zdecydowanie mniej, ale pewnie nie wszystkie jeszcze się z parku wyniosły.
Nie było wczoraj żadnego festynu, więc w parku było bardzo przyjemnie, chociaż nawet dość sporo ludzi korzystało z pięknie jesiennej aury.
No a potem……… usiadłam sobie na   mojej ulubionej  ławeczce i……..dostałam telefon od V.I.P-a, który też akurat spacerował po moim parku.
Dałam mu namiary na moją ulubioną ławeczkę koło klombu i już po chwili razem siedzieliśmy na niej i sobie przyjemnie  rozmawialiśmy.
Czułam się jak na prawdziwej randce, słowo daję, ja, On, park, kwiaty, drzewo i słońce, czy może być coś bardziej romantycznego???
 Siedzieliśmy dosyć długo,dopiero po kilku godzinach poszliśmy do mnie do domu na herbatkę.
Pewnie następna niedziela nie będzie już taka cudowna, bo raczej zapowiadają na nią opady deszczu, ale kto wie, może jeszcze zrobimy powtórkę z rozrywki. Bo to tak przyjemnie z kimś rozmawiać, gdy w tle nie ma ani telewizora, ani komputera.

No własnie, miałam malutki odsap i dlatego całe popołudnie nie interesowało mnie, co ciekawego się dzieje w polityce, ale oczywiście potem oglądnęłam sobie moje ulubione Szkło Kontaktowe, które nieco mnie z powrotem uświadomiło w jakiej Polsce obecnie żyję.
Na szczęście nie mieszkam w Stolicy, bo chyba popadłabym w kompleksy widząc to futurystyczne nowe osiedle Jakiego z jeziorami, plażami, jachtami i drogimi restauracjami, o wspaniałych biurowcach i mieszkalnych domach nie wspominając.
Oj panie Jaki, nie każdy może być pisowskim prominentem, którego na takie brewerie stać będzie, w Warszawie mieszka wiele zwyczajnych zjadaczy chleba, którzy i tak już sobie z  galopującymi podwyżkami dawać rady nie potrafią.
Co prawda nasz najlepszy Ojciec Narodu, czyli Jarosław Kaczyński obiecywał jakieś tam podwyżki dla emerytów, ale od razu zastrzegł, że będzie ciężko zadowolić biednych emerytów, bo to jest jednak dosyć spora grupa ludzi. No tak, zgadzam się, ale skoro emeryci płacą podatki, między innymi z tych pieniędzy opłacane jest 500 +, to nie można by, wzorem wielu innych państw, po prostu nie opodatkowywać i tak już biednych emerytów?, zawsze parę groszy w kieszeni by pozostało.
Pewnie znów dadzą na odczepkę 20- 30 zł i powiedzą, że to wystarcza. Pewnie, stary człowiek nie musi mieć już żadnych luksusów w życiu, wystarczy mu  tylko kromka chleba, a że na lekarstwa już nie starcza……
Pan Kaczyński ze swoja wielka emerytura, plus pensja posła, nie licząc pewnie profitów ze spółek, chociażby Srebrnej, nie rozumie zwyczajnego emeryta.
Ale on jest Pan emeryt, a ty, ja  jesteśmy emerytem – dziadem.

Rozpoczynamy nowy tydzień, oby był on jeszcze bardziej lepszy niż poprzedni.
Czy wiecie, że za dwa tygodnie w niedzielę przyjdzie już astronomiczna jesień??????

Miłego poniedziałku i wspaniałego całego tygodnia

moje Słoneczko

Moje Słoneczko, Kochana Zeldunia odwiedziła mnie wczoraj z Rodzicami.
Ale ta mała rośnie, jak na drożdżach.
No tak, minęło już 3 miesiące i kilka dni od dnia, gdy pojawiła się na tym świecie.
A ja mogłam ją podziwiać już na zdjęciach USG, gdy była  jeszcze w brzuszku swojej Mamy.
Teraz USG 3 D są tak dokładne, że widać na nich całą buzię dzieciątka.
I jeszcze troszkę, a Zelda będzie z Rodzicami przychodzić na plac zabaw w moim Parku i na huśtawkach się bujać, albo babki z piasku lepić.
A takie zdjęcia  z lat dziecinnych to są wspaniałe potem wspomnienia – kilka ich Zeldzie wczoraj zrobiłam.
Zresztą mam w komputerze specjalny folder ze zdjęciami Zeldy, począwszy od dnia jej urodzin. Tam umieszczam przysyłane mi przez Ksawra, albo przez Dianę nowe zdjęcia, które skrupulatnie datą podpisuję.
Kilka dni temu oglądałam własnie swoje zdjęcia z dziecinnych lat i zadziwiałam się, że kiedyś naprawdę byłam taka mała….
A potem, siedząc już na ławce w moim parku, obserwowałam małą, może roczną dziewczynkę, o wdzięcznym imieniu Zosia, która baraszkowała po alejce, a jej dziadziuś próbował jej robić zdjęcia, co łatwe nie było, bo mała Zosia była wielką wiercipiętą, wszędzie jej pełno było, a to zbierała jakieś patyczki  i kamienie ze ścieżki, brudząc sobie tym łapki. a to wyrażała zainteresowanie kwiatkami rosnącymi na klombie. A dziadek cierpliwie za nią z obiektywem biegał i strzelał jej fotki, co Zosia zawsze wdzięcznym uśmiechem przyjmowała.
I tak sobie pomyślałam, że  za jakieś 50 – 60 lat gdy te zdjęcia wpadną już w dorosłe łapki owej Zosi, z rozrzewnieniem będzie wspominała tamten miły czas spędzony z babcią i z dziadkiem w parku. 
Tylko wtedy nie będzie już ani babci, ani dziadka, ani mnie……..
I oby tak było, że doczeka tych lat, że żadna wojenna zawierucha nie zniszczy jej pięknego i wspaniałego świata, w którym teraz tkwi.
Bo wystarczy tylko jedna zła decyzja ludzi, którzy uważają, że to im wszystko się tylko należy, że oni są panami tego świata i mogą decydować o losach innych, a wszystko obróci się w perzynę, świat runie w posadach.
My starsi już swoje przeżyliśmy, chociaż każdy ma jeszcze chrapkę na przyzwoite i jeszcze długie życie, ale nie możemy zabierać szczęścia tym, którzy dopiero stanęli na swojej drodze życia. Im to szczęśliwe i bezkolizyjne życie po prostu się należy, bo to oni będą niejako naszymi kontynuatorami na naszej planecie i to od nich będzie zależało, jak będzie wyglądało ich życie i życie następnych pokoleń.
Dlatego zawsze trzeba stanąć po stornie prawdy, po stronie pokoju, po stronie miłości. Miłości nie tylko do najbliższych ale i naszego kraju, naszego świata.
Nie można pozwalać, aby jednostka niszczyła to wszystko, co tyle ludzi z takim trudem wybudowało.

Dzisiaj zapowiada się bardzo przyjemna niedziela. Nareszcie te okropne upały przeminęły, temperatura i słonko zachęcają wręcz do spacerów. 
Korzystajmy z nich, póki jeszcze nie nadeszła słotna jesień.
Na razie jesień jest łaskawa, już ją jednak czuć.
W parku drzewa już żółcieją, kaczki się już ze stawu gdzieś powynosiły, ale wciąż jeszcze słychać gwar dzieci na placu zabaw.
No to idę sobie do parku, po odpoczywać chwilkę na świeżym powietrzu, chociaż żałuję, że park z dwóch stron jest otoczony tak blisko umieszczonymi ulicami. 
Najgorzej jest od strony alei Mickiewicza, bo tam cały czas jest spory  ruch, może w niedzielę ciut mniejszy, jednak przez aleje przetaczają się auta, autobusy, inne pojazdy, opary spalin toczą się nad ulicami i do parku  też się przemieszczają niestety.
Co prawda posadzono specjalne krzaczki, które kiedyś, gdy urosną, będą skuteczniej aleje od parku odgradzały, ale na razie są jednak one bardzo małe.
No cóż, od remontu parku minęło dopiero kilka miesięcy.

Życzę Wszystkim mile spędzonego niedzielnego czasu 

SOBOTA

 

 

I mamy dzień wolny od pracy, niezbyt słoneczny, a właściwie wcale nie słoneczny, ale na szczęście ciepły.
A co u mnie?
Maciek z Rodziną polecieli sobie, jak te ptaki, do ciepłych krajów. Fajnie im, będą mieli świetną, słoneczną  pogodę.
Byle nie było tak jak rok temu, gdy też o tej pory polecieli do ciepłej Turcji, a gdy wrócili, w Polsce była zimnica.
Na to się zanosi, że tak nie będzie, bo podobno do października aura ma być dla nas ciepło łaskawa.

A jednak ich sunia nie będzie przez ten tydzień u mnie, ale zostanie  z Babcią Jadzią u nich w domu.
No tak, bo musiałabym mieć u siebie nie tylko Sisi, ale także dwa kocury, a to już by był za duży zwierzyniec na moje niewielkie mieszkanie.
A poza tym zbyt wiele obowiązków, co innego jeden pies, czy jeden kot, niż tak wiele tego zwierza na raz.

Za chwilę będę miała gości, przychodzi do mnie Zelda (tzn przyjeżdża w swojej karocy) z Rodzicami Dianką i Ksawerem.
Będzie wesoło, pójdziemy na pewno na chwilkę do parku. Ale już im zapowiedziałam, żeby żadnych ciastek po drodze nie kupowali, bo ciągle jestem na tej cholernej diecie.
Co prawda pomalutku mi to odchudzanie idzie, na razie straciłam niecałe 2 kg, ale dobre i to. Pomalutku, aż do skutku………
Po tej operacji to odchudzanie zdecydowanie lepiej mi wychodziło, teraz….ach, szkoda gadać. A tyle po drodze jest pokus.
Na szczęście są śliwki, które można traktować oprawie tak jak czekoladki, a w dodatku nie mają dużo kalorii i są według tego co przeczytałam bardzo zdrowe.

A co tam panie w polityce? Podobno Ojciec Rydzyk ma być pod szczególną   polityczną opieką. Powstał nawet specjalny komitet Obrony Ojca Rydzyka i jeżeli ktokolwiek jakiekolwiek złe słowo na niego powie, czy napisze, szanowny komitet odda sprawę do…….. prokuratury.
Hmmm, wolność słowa, chciałoby się powiedzieć D E M O K R A C J A !!!!
Teraz ich wzorem powstaną pewnie nowe komitety każdy z nich  będzie bronił kogoś innego  : Nadczelnika Kaczyńskiego, obronę Macierewicza, który koniecznie chce zostać szefem NIKU (jasne, będzie mógł do woli wszystkich i wszystko kontrolować), oczywiście będą bronić Ziobrę, Morawskiego, obu marszałków, zastępcę naczelnego, czyli Brudzińskiego, i kogoś tam jeszcze pewnie wymyślą, o na przykład Pawłowicz, która czuje się już molestowana i gotową do wkroczenia do Uni (oczywiście jako europoseł) Szydło, nie ważne, że kiedyś Unię lekceważyła, ale po pieniądze ręce należy się jej wyciągnąć.

Ale mam taką nadzieję, żer już pierwsze zapowiadane manifestacje mundurowych w październiku rozpoczną marsz do pozbawienia tego anty rządu mandatu. Najwyższa pora.
Najpóźniej do wiosny czuję zmiany, tylko po drodze są jeszcze wybory samorządowe.
Oh, żeby ci myślący ludzie do urn poszli……

Póki co życzę przyjemnej soboty.

P.S. ja się nie boję, niech mnie podają do prokuratury, prawdę przecież piszę co nie?
Najwyżej będzie mi ktoś musiał cebulę i papierosy przynosić. A może i przy okazji zgubię te nadrobione kilogramy??? 

I TAK NIEPOSTRZEŻENIE PIĄTEK NAM PRZYBYŁ

Piątek jest tym dniem, na który wielu z nas z radością czeka. Rozpoczyna on bowiem  weekend.
Ten weekend zapowiada się pogodnie, chociaż gdzieniegdzie deszczyk może popsuć niektórym humorki.No cóż, mimo, że po urlopach powrócilliśmy już do codzienności, ale w niejednej głowie jeszcze letnie klimaty po głowach się tłuką.
A jeszcze są i tacy, którzy dopiero swoje wakacyjne urlopy rozpoczynają i Im życzę wiele radości na te wesołe chwile odpoczynku od pracy i od codziennych  kłopotów.

Psie serce……….. niepojęte  przez nas ludzi zjawisko, miłości i oddania tak wiernego, jakim niestety ludzie nie zawsze potrafią obdarzyć innego.
Pies kocha ( kot zresztą też)za nic, za miskę codziennej strawy i za chwilę pieszczot. Nie zna pojęcia nienawiść, wredność, przecież zdarzają się niestety  przypadki, że pan nie jest dla swojego pupila dobry, potrafi go nawet niszczyć fizycznie, bić, czasem wręcz zadręczać, maltretować, a ta bezbronna wobec swojego pana istota pokazuje tylko pokorę.

A czemu dzisiaj piszę własnie o psim sercu? Wczoraj dotarła do nas wiadomość, że ukochana sunia Kory – Ramona odeszła. Przeżyła swoją Panią tylko o jeden miesiąc i jeden dzień, jej serce nie wytrzymało rozłąki. Zawsze Korze wszędzie towarzyszyła. Była też obecna na pogrzebie Kory, widziałam jej mądre oczy, które patrzyły na urnę i wiedziałam, że ona rozumie co się stało z jej panią, że pani do niej już nigdy nie powróci.Musiała tez odejść…..Często słyszy się o takich wypadkach, gdy wierny pies po odejściu właściciela przychodzi na cmentarz i kładzie się koło grobu swojego pana i czuwa.
Nie wytłumaczalny jest fakt, skąd takie zwierze wie, w którym miejscu leży jego przyjaciel, są to rzeczy dla nas ludzi chyba nie pojęte
W każdym bądź razie mam nadzieję, że Kora i Ramonka radośnie hasają po niebieskich halach i są teraz obie szczęśliwe.

Nie chcę psuć dzisiejszego piątkowego dnia polityką, mogę tylko powiedzieć, że przerażona jestem cenami, które rosną i rosną bez umiaru i jeszcze nadal będą przybierały coRaz większe wartości.Oto część artykułu, który dzisiaj ze zgrozą przeczytałam :

Jesień nie zapowiada się również optymistycznie dla osób, które mają ogrzewanie gazowe. Podwyżka gazu wynosi 6 proc. i już weszła w życie. W przypadku domu jednorodzinnego o powierzchni 150 metrów kwadratowych koszty ogrzewania wzrosną średnio o 200 zł.

już jesienią odczujemy w kieszeniach skutki niebywałej drożyzny. Co podrożeje? Niestety prawie wszystko, bez czego trudno na co dzień się obyć. Cena kostki masła ma przekroczyć 7 zł, a niektórzy eksperci przewidują, że może to być nawet 10 zł. W związku ze wzrostem cen zboża zdrożeje też mąka, a co za tym idzie również pieczywo, makarony i ciasta.

Na tym jednak nie koniec, bo w związku z podwyżkami cen prądu dla firm zdrożeją w sklepach prawie wszystkie produkty. Do podwyższenia cen artykułów na sklepowych półkach przyczyni się także wyższy koszt transportu z uwagi na drożyznę na stacjach paliw, spowodowaną głównie tym, że prezydent USA Donald Trump blokuje dostawy ropy z Iranu. W efekcie jest jej na świecie mniej, a cena baryłki rośnie.

Polskie koncerny paliwowe ropę kupują za dolary. W związku z tym, że wzrasta też kurs dolara, to odczują to w portfelach na pewno polscy kierowcy. Obecnie na zatankowanie 40-litrowego baku benzyną potrzeba 25 zł więcej niż przed rokiem. Jeśli ktoś ma silnik diesla, to przy oleju napędowym podwyżka ta, rok do roku, wyniosła aż 35 zł.

DOBRA   ZMIANA DZIAŁA !!!

MIŁEGO PIĄTKU JEDNAK.

Czwartek, to czwartek

 

 

Taki sam dzień tygodnia, jak każdy inny.
Niby wstał całkiem przyjemny dzień, ale…….
Jakoś znów dołek psychiczny mnie dopada, pewnie po tym wczorajszym niefortunnym moim upadku.
Zawsze po takim incydencie potrzebuję trochę czasu, żeby się psychicznie odbudować.
No cóż, prawda jest taka, że mimo, że mam tylko (albo aż) 68 lat jestem człowiekiem niezbyt pełnosprawnym, a to mnie denerwuje.
Czasami po prostu nie potrafię nad tym zapanować, chociaż….. staram się uśmiechać, bo co innego mi pozostaje???
Życie nie jest łatwe, niestety. A ono pędzi na przód jak szalone……
Jakie mam plany na dzisiaj: ano spacerkiem do autobusu przez park sobie przejdę, może nawet na chwilkę na ławeczce do słonka chwilkę przysiądę, popatrzę, jak jesień zagląda już do mojego parku………
Koniecznie muszę sprawdzić, czy jeszcze po stawku kaczuszki pływają, bo ostatniej niedzieli, gdy była festynowa impreza, w parku, a po stawku pływały kajaki, kaczuszki gdzieś się wyniosły, nawet na wysepce ich nie było.
A właśnie, moje ulubione kaczuszki, tak przyjemnie na nie popatrzeć.
Ale niestety nie wszyscy mają takie podejście do przyrody jak ja.
Ostatnio na Face dostałam od Koleżanki  link do  ciekawej strony : strony 
[EDIT: aktualna sytuacja – https://goo.gl/EEHa8m – bałwanki ptaków chronionych są usuwane ze sklepu, Decathlon nie odpowiada

Marcin Borowik, lider Częstochowskiej Grupy OTOP szukał bagażnika rowerowego w Internecie i natknął się na to… 
Wiecie co to jest? To jest skandal! 
Patrzycie na 3 screeny z „bałwankami myśliwskimi”. Bałwanki służą do tego by zwabić ptaki. Żeby poczuły się bezpiecznie, żeby bez obaw zbliżyły się do ukrycia myśliwych.
17 spośród 24 widocznych tu ptaków jest w Polsce pod ochroną! 
NIE WOLNO NA NIE POLOWAĆ!!! 
Pod ochroną jest sroka, kruk, płaskonos, świstun, edredon, rycyk, kwokacz, ostrygojad, krakwa, kszyk i kwiczoł. Wiele tych ptaków jest w Polsce skrajnie nielicznych. Choćby kulik wielki (na screenie przedstawiony z nazwy rodzajowej Numenius), którego ochrona pochłania co roku ogromne środki (śledźcie Ochrona kulika wielkiego). Po co naszym myśliwym bałwanek kulika!? 
Wiemy doskonale, że większość myśliwych zna jeden gatunek kaczki tzw. „dziką kaczkę”. Myślicie, że odróżniają kszyka od łownej słonki? Albo samicę krakwy od samicy krzyżówki? Wydaje się, że Decathlonu to właściwie żadna różnica.
Decathlon to francuski sklep, we Francji można bez przeszkód zabijać kuliki. Widać wielka firma jest wielce bezwładna i bezmyślnie wysyła produkty do swoich sklepów na całym kontynencie. A może trochę wrażliwości, a może trochę pomyślunku?

Hej, hej Decathlon Polska co zrobicie z tą sprawą? Mam sporo Waszych rzeczy, pewnie je donoszę, ale na następne zakupy się nie szykuję. Coraz więcej ludzi obserwuje przyrodę bez zabijania – czas to zauważyć.

Barbarzyństwem jest zabijanie dzikich ptaków, zwierząt. Jest to „sport” który pozwala zaspokoić ego człowieka, który nie daje zwierzęciu żadnej szansy na przeżycie.
To prawda, każdy z nas jest w pewnym sensie mordercą zwierząt, bo każdy z nas (no prawie każdy) lubi dobry, chrupiący kotlecik, czy pyszną kiełbaskę.
Niestety, jesteśmy tak wykreowani, że jesteśmy osobami mięsożernymi,podobnie jak większa część populacji zwierzęcej w naszym świecie, który nas otacza.
Ale to wcale nie oznacza, że mamy być wobec świata zwierzęcego bezwzględni.
Chociaż przyznam, nie raz mam silne opory, gdy zastanawiam się nad moim codziennym menu.
Ale jeżeli niektóre zwierzęta objęte są ochroną, powinna ona być respektowana!!!!
Stosowanie takich metod, o której powyżej pisane jest karygodne.
Nasz stosunek do przyrody  zawsze jest miarą naszego humanizmu!!!
A ja bardzo lubię popatrzeć sobie na te pływające w parku kaczuszki, napawają mnie takim spokojem…..
No proszę, okazuje się, że można bez żadnych politycznych podtekstów o kaczkach pisać 🙂
Życzę przyjemnego, niestety już zdecydowanie jesiennego czwartku.
A podobno te wyższe temperatury miały do nas jeszcze powrócić

jaki to dzisiaj mamy dzień tygodnia????

 

A jeżeli środa to…………Witaj Kochana Uleczko, różyczka dla Ciebie 🙂
Mam nadzieję, że czeka dzisiaj na Ciebie wspaniała, słoneczna środa, pełna słonka i tak miłej temperatury, że spacerki będą dla Ciebie wielką przyjemnością i radością. Wszystkiego najlepszego na dzisiaj i na cały tydzień Uleczko 

Niestety ja dzisiaj ze spacerkowania muszę zrezygnować, bo miałam rano nieprzyjemny incydent, schylając się do szafki po sól zakręciło mi się w głowie i….poleciałam  do tyłu na ziemie, uderzając się w głowę o nogę stołu. Jakoś udało mi się jednak pozbierać, tylko niestety bardzo ucierpiał na tym upadku mój kręgosłup, bo boli jak cholera i chyba naciągnęłam sobie mięsień lewego podudzia, bo też mnie boli.
Nic to, wszystko kiedyś się skończy, ból tez przejdzie, tylko muszę znów zacząć zszywać moje tabletki przeciwko kreciołkom w głowie – starość nie radość 🙂
A może to kara za to, że tak bardzo ostatnio na ten pis ujeżdżam??????
Tylko dlaczego akurat mnie miałby Pan Bóg karać?????? Przecież ja jestem tylko za prawdą.
Zawsze brzydziłam się kłamstwem i niesprawiedliwością, a czyjaś bezczelność po prostu mnie denerwuje.
Ale ostrzeżenie widać miałam, więc dzisiaj już nic na ten temat nie napiszę.

Wczoraj wieczorem okropna burza nawiedziła Kraków. Na szczęście zaczęła się pod koniec mojego ulubionego serialu „M jak miłość”, tak więc zdążyłam go w całości oglądnąć. Ale potem już było gorzej. Pioruny waliły tak blisko mnie, że musiałam powyłączać i komputer i telewizor, ba, nawet płytę rozdzielczą odłączyłam, bałam się, żeby jakieś przepięcie nie nastąpiło. A prócz piorunów przerażająca jeszcze była ta ściana deszczu., Co prawda jej nie widziałam, bo już było ciemno, ale słyszałam tę przelewającą się jak z cebra wodę za oknem, jej szum był niesamowicie doniosły.
Nieco później burza przeszła sobie w inne rejony i na dobranoc mogłam sobie już włączyć swoją ukochaną „usypiaczkę” Rodzinę Zastępczą.
Podejrzewam, że i wcześnie rano była spora ulewa, bo na oknach miałam sporo kropelek deszczu.
Oj dzisiaj słoneczka raczej nie doświadczę, ale na pewno słoneczna pogoda jeszcze powróci do nas.
Ale tak po prawdzie, wcale mi się nie podoba to, że lato pomału już się kończy.
Co prawda jeszcze rano otwieram balkon na oścież, żeby świeże powietrze do domu wlatywało, ale jeszcze trochę i znów będę się kisiła w kuchni wietrzonej tylko od czasu do czasu.

Róża i miłe słówka dla Ulki były, o polityce coś tam wspomniałam, o pogodzie też już pisałam, chyba więcej ciekawych tematów na dzisiaj już nie mam.
W takim razie pozostało mi tylko życzyć Wszystkim jednak miłej środy, przynajmniej pozbawionych jakichkolwiek upadków,ani fizycznych, ani moralnych :-), za to radosnych i spokojnych, bez nerwów
 

Bezczelność poraża

ale czy tylko mnie??????

Czy słowo KONSTYTUCJA, wykrzyczana przez demonstrująca  przeciwko łamaniu praw konstytucjonalnych jest atakiem werbalnym?

Czy za słowo Konstytucja można bezkarnie i legalnie dostać w pysk?

Czy legalne jest popieranie  ataku  na kogoś za jego  polityczne poglądy, tylko dlatego, że atakująca należy do jednej słusznej partii?????

Czy legalna w Polsce jest polityczna korupcja, jaką jest obietnica popierania tylko tych samorządów, w których zasiądą tylko posłuszni jednej słusznej partiI???
To nie tylko KORUPCJA ,  to  jest  także OBRZYDLIWIE CHAMSKI  SZANTAŻ !!!!!!!!

I dziwię się, że nikt z opozycji nie zareagował na takie stanowisko ministra i zwyczajnego posła i nie podał ich do Sądu 

WNERWIA MNIE JUZ TA CAŁA POLITYKA

PIS JEST GORSZY NIŻ BYLI KOMUNIŚCI!!!

PIS PRZERASTA ICH BUTĄ, CHAMSTWEM, AROGANCJĄ, BEZCZELNOŚCIĄ.I to o całe niebo ich przerasta.

Ale z komunistami daliśmy sobie rade, to z Pisem sobie takiej rady nie damy???????

Nic już więcej dzisiaj nie napiszę, jestem zbulwersowana 

no i się zaczęło

 

 

Jak to dobrze, że to nie ja dzisiaj muszę zasiąść w szkolnej ławce, jak to dobrze.

Ale wiele dzieci dzisiaj znów skoro świt wstać musiało, aby odświętnie i pięknie wystrojonym iść do szkoły.Koniec wakacji, koniec laby, a tak niedawno śpiewaliśmy : niech żyją wakacje, niech żuje pole i las……

Smutny dzisiaj jest los każdego uczniaka. No może tylko pierwszoklasiści, którzy jeszcze nie wiedzą, co oznacza szkolny reżim, z bijącymi serduszkami i z uśmiechem na buzi, za rączkę grzecznie tam z mamusią, czy z tatusiem idą.
Bo nawet jeżeli mieli już przedszkolne nauczanie, jednak nie do końca wiedzą, że szkoła to jednak poważana sprawa.
A ja wciąż wspominam te śliwki, które jadłam podczas pierwszych moich szkolnych lekcjach i dziwowałam się, że wolno mi je będzie jeść tylko na szkolnej przerwie……….

Ale takie jest życie moi kochani uczniowie. Kiedyś, gdy dopadną was życiowe dylematy osób pracujących, jeszcze z łezką w oczach będziecie wspominać te szkolne, cielęce lata, gdy nie musieliście jeszcze o niczym decydować, a wasz byt materialny zależał tylko od waszych rodziców.
Potem na to wszystko będziecie sami musieli sobie zapracować i sami decydować, czy jakąś rzecz kupić, czy nie, czy starczy na czynsz, elektrykę i czy będziesz jeść suchy chleb, chleb z masłem, czy jeszcze do tej kanapki dołożysz jeszcze  plasterek szyneczki

Wczoraj był ostatni dzień wakacji tak pięknie obchodzony w moim Parku Krakowskim.
Co tam sie nie działo. Ludzi cała chmara, sporo konkursów i zabaw dla dzieciaczków, wiele atrakcji dla dorosłych.
Można było sobie po stawku na kajakach popływać, dotąd pływały tam tylko kaczuszki, wczoraj gdzieś się wyprowadziły, za to ludzie opanowali to urocze parkowe bajoro.
Było mnóstwo stoisk, nie tylko z pysznym jedzonkiem, ,ale i z sukienkami, z butami, można też  było kupić produkty ekologiczne, jak na przykład miód różnego rodzaju, nawet nie wiedziałam, że istnieje coś takiego, jak miód malinowy, można było napić się darmowego soczku z pomarańczy, albo poczęstować się jabłuszkami prosto z sadu.
Na szczęście pogoda dopisywała, co prawda późnym popołudniem od czasu do czasu zrywał się niewielki, chłodnawy wietrzyk, ale nikt jakoś się tym nie przejmował.
Podobał mi się pokaz tańców młodzieżowych do muzy płynącej prosto z głośników, młodzież hasała na głównej alejce parku, co chwilę zapraszając  do tanecznej zabawy przechodzących i obserwujących gapiów.
Nawet nagrałam sobie na telefonie taki fiilmik z tych tańców, przyjemnie było na nich popatrzeć.  

Przynajmniej nie musiałam wczoraj wysłuchiwać  „wspaniałych wywodów” Wielkiego Wodza i kłamstw jego przydupników.
Jedno,co wynika z wczorajszych przemówień  jest pewne, że opozycja oskarżyć  powinna partię pis o korupcję polityczną, bo czym innym są słowa Morawieckiego: damy tym województwom, które na nas zagłosują.
To sa słowa nikczemne, za które pis przed Sądem Najwyższym powinny odpowiedzieć. Czy uważacie podobnie?
To znaczy, że jeżeli władze któregokolwiek województwa nie będą pisowskie to będą dostawały z tego powodu mniejsze dotacje?????????To nie jest demokracja, to jest….sk….syństwo!!!!!!!

LUDZIE!!!!  I MY IM NA TO POZWALAMY ????????????????????

No dobra, nie będę się przy poniedziałku denerwowała, bo wtedy czekałby mnie bardzo nerwowy tydzień, a ten zapowiada się słoneczny i całkiem przyjemny.
I tak mam nieco stresów związanych z moją dietą, którą wdrożyłam, nadal kontynuuję, ale na skutki jeszcze trochę muszę poczekać. Narazie są one znikome.
Ale przynajmniej mogę Was zapewnić o jednym:  TRWAM !!!!!

No to dobrego i spokojnego całego tygodnia, niech Wam słonko przyświeca od rana do wieczora.
Ale fakt, coraz szybciej niestety robi się już ciemno i coraz później rano słoneczko wstaje, ale świeci i to jest najważniejsze.
I podobno następny weekend też ma być taki ładny, tylko szkoda, że w moim Parku Krakowskim będzie już cicho i spokojnie.
A może to i lepiej, tak przytulniej będzie……
A może i kaczuszki znów powrócą na jeziorko?????

moja podwójna prywatna rocznica

Ta pierwsza  dla mnie bardzo smutna.
44 lata temu zmarł mój ukochany Tato.
To był bardzo tragiczny dla mnie dzień, wtedy zawalił się cały mój świat.
Po śmierci mojej Mamusi, mój Tata był dla mnie Wszystkim. Kochałam Go jako Ojca, szanowałam Go jako naprawdę wspaniałego Człowieka.
Pewnie miał jakieś swoje ludzkie słabostki, bo kto ich nie posiada, ale trzeba przyznać, że odznaczał się wielka estymą pośród ludzi i zawsze z tego powodu byłam dumna, że własnie był moim Ojcem.
Czerpałam z Jego wiedzy i z Jego mądrości życiowej, to On uczył mnie żyć tak, by nikomu w życiu krzywdy nie zrobić.
Był bardzo sprawiedliwy, brzydził się kłamstwem i podstępnym knowaniom.
Żył w bardzo trudnych czasach, przeszedł piekło wojny, ale nie bał się w tym wojennym piekle pomagać potrzebującym, wystawiał na przykład fałszywe świadectwa o chorobie gruźliczej tym, którym groził areszt przez gestapowców, bali się bowiem okropnie tej choroby i takie osoby po prostu były w ten sposób chronione.  Przeprowadzał wiele anty niemieckich akcji, jak na przykład tą, gdy wraz z innym doktorem, też radiologiem, zatrudnionym w tej samej przychodni na wiadomość, że aparat rentgenowski ma być przez Niemców zarekwirowany , po cichu go schowali, a w pudła, w których rzekomo miał być już zapakowany przez nich aparat, schowane były  przez nich po prostu tylko ciężkie kamienie. Wyobrażacie sobie, jaka to była niesamowita odwaga, jak to mogło dla nich się skończyć, gdyby cała sprawa wyszła na jaw? . Skończyło się na szczęście szczęśliwie, w każdym razie wiem, ze aparat został przez nich uratowany.
Również i czasy powojenne nie były dla mojego Taty łatwe.  Wcześniej, jako młody lekarz wyjechał na stypendium najpierw do Szwecji, a potem do Paryża, gdzie oddał się nie znanej jeszcze w Polsce badaniom onkologicznym. Największą wiedzę nabył własnie, gdy pracował w Foundation Curie w Paryżu,  toteż po wojnie pod jego kuratelą stworzył w Krakowie Instytut Onkologii, którego został pierwszym dyrektorem.  To były lata ciężkie, ze względu na bardzo silne naciski polityczne, człowiek na takim stanowisku, według panującej wówczas władzy, powinien być członkiem jednej słusznej wtedy partii PZPR.
Tata  był człowiekiem wierzącym, nie wierzył w tamte partyjne ideały, wręcz nimi się brzydził, toteż po 4 latach dyrektorowania  był zmuszony odejść, ustąpić miejsca osobie silnie partyjnej, mimo, że to On stworzył ten Instytut, on wlał w niego całą swoja wiedzą, całe swoje zaangażowanie i trud jego rozwinięcia. Takie to niestety były czasy, a mój tata, harcerz, wychowany w całkiem innych ideałach nie mógł   złamać tego, co wyznawał, co czuł, nie chciał zapisać się do partii i czerpać potem z tego  korzyści.
Może i dlatego teraz i ja po moim Ojcu odziedziczyłam tę wierność ideałom i dlatego tak bardzo boli mnie, gdy ktoś te moje ideały niszczy, depcze.
Mojemu Tacie też na pewno nie podobałoby się to, co się ostatnio w Polsce dzieje.
Był wielkim patriotą, kochał swój kraj, kochał ludzi, kochał życie i do końca pozostawał niezłomny w swoich zapatrywaniach.
I może własnie to dzięki mojemu Ojcu mam teraz takie zapatrywania na naszą Polskę???

Mój Tata, tak, najlepszy chyba z wszystkich ojców, który nas tak bardzo kochał, że gotowy zawsze był na wszelkie dla nas dzieci poświęcenia, ale takie same zasady wyznawał wobec swojej rodziny, swoich przyjaciół i swoich znajomych.

Zawsze mówiłam, że jeżeli kiedyś wyjdę za mąż to tylko za człowieka, który pod tymi względami będzie podobny do mojego Taty.
Niestety, nigdy takiego kogoś nie spotkałam………

Dlatego przykro mi jest, gdy dostaje tutaj czasami niezbyt pochlebne komentarze.
Nie znaczy to wcale, że nie można mi zwrócić uwagi, ale jeżeli niektóre z komentarzy są dla mnie obraźliwe (na przykład ten wczorajszy), po prostu go usuwam.
Nie zmuszam do pisania komentarzy, ale jeżeli już ktoś je zamieszcza, niech miarkuje, że jestem osoba bardzo wrażliwą, ale równocześnie i bardzo zaangażowaną w to co piszę i nie mogę sobie pozwalać na to, by ktoś mnie obrażał.
Może lepiej by było, gdy ktoś się ze mną nie zgadza po prostu przestał odwiedzać mój blog?????

Pisałam, że pod tą data mieszczą się ważne dla mnie dwa wydarzenia.
Otóż dzisiaj mija już dwa lata od mojej przeprowadzki z poprzedniego mojego mieszkania.
To też był dla mnie bardzo nerwowy dzień, bo trudno jest rozstać się z mieszkaniem, w którym przeżyłam 66 lat swojego życia.
Ale tak się złożyło, że musiałam go wreszcie opuścić i przenieść się w całkiem nowe miejsce i………
Teraz, po dwóch latach, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ta zmiana wyszła mi całkiem na dobre.
Całe moje poprzednie lata związana byłam z wspólnym mieszkaniem, najpierw z rodzicami, potem z bratem i siostrą i ich rodzinami, kolejno z rodziną siostry, a po jej wyprowadzce zamieszkałam z rodziną mojej bratanicy Moniki. Było to więc wybitnie rodzinne mieszkanie i tam była umieszczona moja długa rzeczywistość
Wydawało mi się, że tak jest dobrze, że nie potrafiłabym żyć całkiem samotnie.

Nie prawda, w nowym mieszkaniu zamieszkałam sama i jest mi z tym całkiem dobrze.
Zresztą to, że mieszkam sama nie oznacza wcale, że jestem osamotniona, wręcz przeciwnie moja rodzina i znajomi często mnie odwiedzają.
Na przykład przedwczoraj był u mnie z powakacyjna wizytą V.I.P, a wieczorem odwiedziły mnie trzy moje Kochane Dziewczyny: Olcia, Darka i Wika.
To był bardzo miły wieczór, bo dziewczyny przyniosły mi stare zdjęcia, które znalazły w szufladzie ich Babci, a mojej siostry Ani, z różnych lat naszego życia.
Były tam i zdjęcia z dzieciństwa, na których prócz moich rodziców odnalazłam moją kochana Nianię, pannę Anusię, które dzieci nazywały Adzikiem.
Oj, zakręciła się łezka w moim oku, nie przypuszczałam, że takie zdjęcie jeszcze istnieje, że ja kiedyś będę mogła jeszcze zobaczyć.
Adzik to w sumie legenda naszej rodziny, byliśmy z nią bardzo silnie wszyscy związani, zarówno moi rodzice, moja ciocia Danka i jej mąż, a także i my, dzieci, zarówno mojej mamy, jak i cioci Danki. Miała swoje specjalne miejsce w naszym życiu, odeszła  gdy miałam kilkanaście lat 😦
Były zdjęcia z pobytu z moimi rodzicami i z moim rodzeństwem nad morzem, w Jastarni, były tez i zdjęcia późniejsze.
Niektóre osoby na zdjęciach były nieznane moim dziewczynkom, musiałam im mówić, kto na nich jest umieszczony.
To był taki miły, bardzo sentymentalny powrót do przeszłości.
No i mam koło siebie mój ukochany Park Krakowski, który codziennie odwiedzam.
Patrzę na te wspaniałe olbrzymie i piękne drzewa i słyszę głos mojego taty : to drzewo nazywa się jesion tam….rośnie kasztanowiec.
Mój Tata bardzo cenił przyrodę, znał wszystkie rośliny, drzewa, krzewy, wszystkie moje przyrodnicze z im wędrówki zawsze były bardzo przyjemne i pouczające. 
Pewnie dlatego i mnie teraz tak zachwycają te piękne drzewa????

Dzisiaj w moim parku tzn w Parku Krakowskim ostatnia impreza tego lata, organizowana przez Komitet Krakowski, już od samego rana ruch spory, rozwijają namioty, układają leżaki, pufy, pomału zaczynają się zjeżdżać traki………
Czytałam program zapowiadanej imprezy, wygląda na bardzo ciekawy, zarówno dla dzieciaków, młodzieży i dla dorosłych, sporo zabaw, konkursów.
Trzeba będzie pójść potem zobaczyć.
Jeżeli czyta mój blog ktoś z Krakowa, serdecznie zapraszam dzisiaj do Parku Krakowskiego im. Marka Grechuty, będziemy razem świętować ostatni dzień wakacji.
Od jutra znów tam będzie cicho, spokojnie , ale jeszcze wciąż kolorowo.
Miłej niedzieli 

niebywały skandal

„Wy jesteście w pierwszej kolejności spadkobiercą PZPR”, „łamiecie konstytucję, niszczycie praworządność; jesteście spadkobiercami stalinowskich władz z lat 40. i 50”, „Jesteście zaprzeczeniem wartości Solidarności Jesteście bandą kolesiów”, „Karol Guzikiewicz i spółka zerwali z Bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej portrety wielkich Polek i Polaków, bez których Porozumienia Sierpniowe 1980 roku nie byłyby możliwe. Bo Morawiecki, bo Duda… Ot, taki szacunek dla historii. Ale tych postaci i tak „Nie Wygumkujecie” – to tylko kilka z komentarzy niezadowolonych użytkowników portalu.

Premier naszego kraju, Mateusz Morawiecki pojawił się wczoraj w Stoczni Gdańskiej w związku z 38. rocznicą Porozumień Sierpniowych. Jego przemówienie wywołało wielką burzę w sieci. Wypowiedział się o solidarności w taki sposób, że opozycja poczuła się zażenowana.

Chodzi bowiem o to, że uznał on siebie i swój rząd jako jej spadkobierców. Nasz rząd czuje się spadkobiercą solidarności. Jesteśmy spadkobiercami wielkiej tradycji, która była emanacją walki o wolność. – powiedział podczas swego monologu. Można było nawet uznać, że to własnie on, Mateusz Morawiecki , pewnie pod dyktando wielkich wodzów Lecha i Jarosława Kaczyńskich pilnowali wtedy tych oszołomów jak Wałęsa, Geremek, Mazowiecki, aby nie użyli  oni karabinów, które już ostrzyli sobie na tamta władzę (????), dopiero zrównoważone stanowisko Morawieckiej grupy utemperowała ich krwawe zapędy.

Czy można powiedzieć jeszcze większa głupotę???
Widać pisiory uznają, że wszystko można powiedzieć, że każde kłamstwo można na prawdę przerobić. 

DO CZASU PANIE KŁAMLIWY MORAWIECKI, DO CZASU
Podobno dzban tak długo wode nosi, aż mu się ucho nie urwie!!!!

Również wczoraj, z okazji sierpniowych obchodów Solidarności lat 80 w kościele św Brygidy odbyła się uroczystość na której był oczywiście prezydent Lech Wałęsa, ale w momencie gdy zapowiedzieli, że teraz głos zabierze prezydent Duda (w kościele agitacja polityczna????, na pewno do tego jest kościół???????) ,  Lech Wałęsa oczywiście opuścił Kościół św Brygidy i już do niego nie powrócił.Brawo Lechu, pokazałeś tym pisowskim idiotom, że jesteś ponad ich chamstwo, ponad ich butę i obłudę,  i ponad ich niebywałe kłamstwa.
Oczywiście cała przemowa tego, który mniema się prezydentem, to było jedno wielkie plucie na opozycję, dewaluowanie ich zasług, ale w momencie, gdy ten żałosny manekin powiedział mniej więcej coś takiego, że państwo nadal drążą choroby,, którymi jest np fakt, że sądem rządzą ludzie, którzy skazywali kiedyś ludzi za czasów stanu wojennego (????) , a ta sprawa dopiero teraz wychodzi na jaw (w podtekście, dobra zmiana pokazała, jakich sędziów mieliśmy dotychczas i i pora ich wymienić), a skazy tych posunięć trzeba teraz likwidować (w domyśle: i my od tego jesteśmy) nie mogłam dłużej słuchać.
Po prostu poczułam, że moje serce kamienieje, że mam tam jakiś głaz, który uwiera i powoduje, że łzy same do oczów napływają.
Wiele jeszcze bzdur opowiadał Duda w tym kościele, oczywiście przy aplauzie swoich klakierów.
Bo jak są pieniądze, to są klakierzy, niestety też marne błazny, które dla pieniędzy się szmacą , którzy zdejmują z murów Stoczni portrety Lecha Wałęsy.

MIERNOTY!!!ŚWIAT NA WAS PATRZY I POTĘPIA!!!!! –  nie ujdzie wam to na sucho!!!!!!

I TO JEST NIESTETY  S K A N D A L E M !!!!!!!

Przeinaczanie historii, opluwanie tych, którzy wtedy rzeczywistą walkę podejmowali i przeprowadzili zmianę ustroju z komunistycznego na demokratyczny, przybieranie sobie zasług,m których nie było.

Czy taki rząd jest wiarygodny?????
Rząd, który przygarnia komuchów jak Kryże, Piotrowicz,, który teraz rozporządza sędziami, jak rząd, który nie tylko sobie uzurpuje prawo do narzucania innych swoich poglądów, ale w typowo komunistyczny sposób je wykonuje????

Czy dla pieniędzy taki Duda, Morawiecki, Czarnecki, czy  Szydło  i wielu jeszcze innych zaprzedają swoja duszę diabłu, tłumacząc, że oni mają katolickie korzenie. Ba, nawet kiedyś pokazywali, że ten wstrętny, zapiekły komuch Piotrowicz potrafi się na różańcu modlić. 
Ha ha ha, przewracanie paciorkami, to jeszcze nie modlitwa panie Piotrowicz, to tylko bluźnierstwo!!!!!!
No tak, jest nawet takie powiedzenie: ubrał diabeł komże i na msze teraz dzwoni.

Dzisiaj mamy bardzo smutną datę zniewolenia polskiego narodu pamiętnego 1 września 1939 roku.
I nie zapominajmy o tym, że te wydarzenia niestety mogą się powtórzyć.
Nasz kraj teraz jest podzielony, niestety znów zniewolony i pewnie za słaby na to, żeby podnieść głowę.
Ale wierzę w to, że tak będzie, muszę wierzyć, bo jak przyjdzie nam inaczej żyć?

NIGDY WIĘCEJ WOJNY, NIGDY WIĘCEJ NIEWOLI, NIGDY WIĘCEJ PRZEMOCY  I BEZPRAWIA.

Jesteśmy to wszystko winni tym Bohaterom 1939 roki i tym Bohaterom 1980 roku. 

JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA, KIEDY MY ŻYJEMY!!!!!

Na pohybel tym, którzy niszczą naszą Ojczyznę.