bo dzisiaj mamy środę :-)

Oczywiście, że środowa róża musi dzisiaj  zagościć w moim blogu.W następną środę już święta trwać będą, a właściwie to już będzie prawie ostatni dzień, na który jeszcze wciąż teraz czekamy.
Pozwól więc Uleczko, że prócz normalnych środowych pozdrowień i całusków życzyć będę Tobie, Madzi, i Jej wspaniałej Rodzince naprawdę miłych, zdrowych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych we wspaniałej rodzinnej atmosferze, pełnej ciepła i miłości.
Niech w ten cudowny czas spełniają się Wasze najlepsze marzenia, a gwiazdka pomyślności, która nad choinka zabłyśnie niech świeci wam przez cały następny rok.
Wszystkiego najlepszego.

 

Dzisiaj czekam na kuriera, który przywiezie mi same dobrocie do domu. Bo po co mam dźwigać te wody, mąki, cukry i inne pyszności, skoro pan nie dość, że mi je przywiezie, to jeszcze  wniesie mi je do domu.
No dobra, wygodnicka jestem, ale kto powiedział, że całe życie człowiek trudzić się musi?
Nie popieram wcale samo  umartwiania, skoro może być inaczej, łatwiej.Zakupy zamówiłam na dzisiejszy dzień, bo gdyby jeszcze się okazać miało, że o czymś, co mi bardzo będzie potrzebne  zapomniałam, zawsze będę jeszcze miała okazję jutro, czy pojutrze  dokupić.

Zresztą żadnych rarytasów nie będę robiła, z wyjątkiem może  kutii, którą przygotuję u siebie w domu, a w niedzielę w południe jadę do Magdy i tam wraz z Oliwią  będę piekła tort kokosowy (a jednak).
A tak w ogóle to rzeczywiście stałam się bardzo wygodna, bo święta spędzać będę u Magdy (ale coś tam jednak będę pomagała robić, chociażby sosy i sałatki, a krojenie  sałatki to moja specjalność)), zakupy mi przywiozą, a jutro przychodzi do mnie Renia, aby świąteczne porządki porobić.
Ale grunt to dobrze się w życiu ustawić !!!!
Zresztą nie wyobrażam sobie, żebym sama okna myła (zresztą nie wiem, skoro jest mróz trudno będzie je chyba myć), czy po drabinie  miałabym się spindrać,, by wieszać firany, albo górne szafki w kuchni odkurzać. Zaraz by mi się w głowie zakręciło i mogłoby się to fatalnie dla mnie skończyć.
Dlatego nie zabieram się nawet za to, czego nie potrafię, lub fizycznie zrobić nie mogę.
A w moim wieku już wypada nie być tak bardzo ambitną do końca, nieprawdaż????
To oczywiście takie moje małe „Excuse”. ale……..

A co poza tym.???????

W polityce, jak to w polityce, pan Prezydent bardzo zły, że musiał podpisać  ustawę, która sam wcześniej zawetował, wiec całą swoją złość wylał oczywiście na Sędziów z Sądu Najwyższego, wręcz oskarżając ich o łamanie Konstytucji i o wprowadzanie anarchii w Polsce.
Ciekawe, że ten, który wielokrotnie już prawa ogłoszone w  Konstytucji złamał , oskarża o to innych.
Ale to jest tak, jak w tym powiedzeniu, że złodziej najgłośniej krzyczy łapać złodzieja.
Bardzo ciekawą dyskusję słuchałam w  programie Moniki Olejnik „Kropka nad i”, w której doradca pana prezydenta, nota bene z tytułem profesora, usiłował wytłumaczyć rację prezydenta, a czynił to z taką swarą, jakby nie rozumiał,  że prezydenta też prawo obowiązuje. Usiłował wytłumaczyć, że tak nie jest do końca, trochę się w tych  swoich wywodach poplątał.
I tak się wczoraj własnie po tej audycji  zastanawiałam nad tym, czy tych wszystkich utytułowanych pisowskich profesorów, po upadku Pisu oczywiście. nie powinno się  pozbywać tego tytułu, bo niestety swoimi głupimi i sprzecznymi z logiką wywodami przynoszę tytułowi profesor tylko hańbę. Wydaje mi się bowiem, że tytuł Profesor powinien obligować do rozwagi, inteligentnych argumentów, i przede wszystkim do a polityczności.
Ale widać to nie są kryteria przyjęte przez wszystkich, a przede wszystkim nie przez niektórych zainteresowanych.
A może to ja jestem w błędzie???

Zostawiam politykę i zabieram się za dzień dzisiejszy, niestety znów buro – szary i niezbyt pogodowo przyjazny.
Ale cóż, zima różne ma oblicza…

Życzę jednak miłych godzin, niekoniecznie wszystkich spędzonych przy miotle, czy w kuchni.No, chyba, że ktoś to akurat bardzo lubi.