No tak. wczoraj była chyba pierwsza od bardzo dawna środa bez róży.Ale mam nadzieję, że Uleczka nie będzie zawiedzione, w tym świateczno – poświąteczny czasie róże zamieszczam w y j a t k o w o w czwartek. 🙂
A żeby mojej Uleczce smutno nie było, dołączam dla osłody pudełko czekoladek, wszak słodko nie musi być tylko w święta.
Za tydzień, w środę będzie już normalnie, „różowo”
Wczoraj rano laptop odmówił mi posłuszeństwa i nic nie chciał zamieszczać, więc się zdenerwowałam i go zamknęłam z hukiem, no prawie, że z hukiem.
No a potem……… najpierw sama poszłam w gościnę, a potem goście przyszli do Magdy i było tłumnie, wesoło, nie było czasu na internetowe buszowanie.
Uleczko serdecznie Cię pozdrawiam w tę niezwyczajną środę, czyli de facto w czwartek i posyłam Ci tyle samo pozdrowień i całusków, jakbym to zrobiła we wczorajszą środę., a może nawet i nieco więcej?????
No to czas ŚWIĄT jest już czasem przeszłym.
Było bardzo miło, ale jak pisałam, chyba zbyt jestem do tej domowej ciszy przyzwyczajona, dzisiaj napawam nią swoje uszy.
Wigilię, jak już pisałam spędziliśmy u Agi i u Jarka, w pierwszy dzień ściśle rodzinnie, czyli Magda, Jacek Kamila Ola. Jasiek, Shiran i ja spędziliśmy w domku.Jeszcze wtedy jakieś ślady po zimie pozostały.
Wczoraj niestety obudził nas ponury, deszczowy dzionek i tak jest i dzisiaj.
Wczoraj, czyli w drugi dzień świąt, byłam z wizytą u Maćków, na bardzo pysznym obiadku, ale ile może ten brzuszek tych pyszności pochłonąć Oczy by jadły, brzuszek mówi STOP.
Posiedzieliśmy chwilkę, porozmawiali, oczywiście dostałam o nich w imieninowym prezencie piękne dwa ceramiczne talerze ozdobne.
A wieczorem do Magdy przyszli goście, więc było dosyć spora liczba głosów i gwar rozmów tylko po salonie się rozlegał.
I znów dostałam prezent imieninowy, tym razem od Basi i od Pawła, przepiękny zimowy szalik .
Ja to jestem szczęściara, tyle prezentów dostaje w Święta 🙂
W sumie miałam bardzo przyjemny czas w te święta, tylko ciągle trzeba było uważać na psotną Abrę, która z mojej walizki wyciągała moje ciuchy, a to sweter, a to spodnie i łaziła z nimi po mieszkaniu. Taki to już urwis z tej Abry jest, ale ma dopiero 6 miesięcy, jest nadzieja, że kiedyś się ustatkuje i nie trzeba będzie przed nią zamykać drzwi od pokoju.
Teraz już powróciłam w domowe pielesze i moje uszy i głowa odpoczywają od gwaru, a mój biedny brzuszek od nadmiaru jedzenia, bo jednak nie całkiem udało mi się łasuchowania uniknąć, jak to w święta
Teraz już odliczamy czas do Sylwestra, nie wiele tych dni pozostało…..
Życzę Wszystkim miłego czwartkowego poświątecznego odpoczynku, chociaż dla wielu osób dzisiejszy dzień jest normalnym dniem pracy.
