zamiast zdjęcia – filmik

 Jestem bardzo ciekawa, czy on sie Wam otworzy, jest zabawny
Zatytułowałam  go : „Wynoś się stąd wstrętny kocie, to moje łóżeczko”  🙂 🙂 🙂  


https://www.facebook.com/animaltalesbywaggle/videos/234143740667623/?t=0

 

 

Czasami trzeba coś zmienić, więc i ja postawiłam dzisiaj na pewna innowację.
Ale co z tego wyniknie, nie mam pojęcia. Sami oceńcie.

W każdym razie wczoraj sensacja, padał wieczorem śnieg.Takie olbrzymie z nieba płaty spadały, że myślałam, że już całkiem biało się zrobi, a tu…..ZONK.
Popatrzyłam godzinę później przez okno, a tu ani śladu już po śniegu nie zostało, tylko pozostały mokre chodniki i mokre dachy samochodów, które jeszcze niedawno były pokryte białą pierzynką. Ale temperatura nie była niestety ujemna, stąd ten śnieg się nie utrzymał zbyt długo.
Tak wiec wczoraj mieliśmy dziwny dzień, prawie wszystkie pory roku (no oczywiście prócz lata), rano deszczowa i chłodnym wiatrem wiejąca jesień, potem na chwilkę się rozjaśniło i słonko zajaśniało na niebie, późnym popołudnie nastąpiła znów zima, bo śniegiem sypnęło, aby znów deszczem dzień się zakończył.
Na całe szczęście zdążyłam wczoraj załatwić wszystko to, co planowałam, czyli  byłam w Słodkiej Manufakturze, gdzie zamówiłam sernik, orzechowiec i makownik na święta, a potem odwiedziłam plac  i na szczęście okazało się, że mogłam na jednym ze stoisk kupić tę pszenicę do kutii. Tak więc spokojnie, najważniejszą  cześć tej potrawy mam już w domu, resztę zamówię w Tesco, żeby za dużo nie trzeba było dźwigać.
Tak więc już jestem prawie że do świąt przygotowana.
Oczywiście postanowiłam jednak upiec tort w domu, bo żadnego specjału w tej Manufakturze nie wynalazłam, na szczęście Olka już wyraziła chęć pomocy w  tortowych wypiekach.
Niedawno czytałam artykuł o rozbiórce mojego szpitala, więc ponieważ plac, na którym robiłam zakupy był w pobliżu, poszłam przy okazji odwiedzić swoje dawne kąty i…….. nic literalnie się tam nie dzieje ciekawego,  budynek po szpitalu jak stał, tak nadal nienaruszony stoi, no chyba, że zaczęli go burzyć od wewnątrz???? Oczywiście do środka nie zagadałam, pewnie i by mnie tam nie wpuścili, a po drugie, pewnie jednak byłoby mi przykro wejść tam, gdzie może jeszcze tylko jakieś zbłądzono duchy dawnych pacjentów  się plątają, a żywego człeka już nie uświadczysz.
Po tej zakupowo – wspominkowej wędrówce wsiadłam już do autobusu, gdyż zmarzły mi już uszy,  bo oczywiście ubrałam się ciepło: zimowe boty, ciepły sweter , zimową kurtkę, ba, nawet rękawiczki miałam przy sobie, zapomniałam jednak o czapce .
Dzisiejszy  poranek też śniegiem lekko postraszył, ale był to raczej deszcz ze śniegiem, a nie sam śnieg, wiec wszystko szybciutko stopniało, znów pozostały tylko mokre chodniki.  Na szczęście pogoda jest plusowa, wiec nie ma ślizgawicy.

A ja tu tak gadu, gadu o niczym, a tyle ciekawych rzeczy się znów w Polsce dzieje.
Afera z księdzem Jankowskim nabiera rozmachu, teraz już na wokandę wszedł wniosek  nie tylko o usunięcie jego pomnika z centrum Gdańska, ale także o pozbawienie go tytułu honorowego Obywatelstwa miasta Gdańska.
Jego pomnik został już kilkakrotnie sprofanowany , a to przez oblanie go czerwoną farną, a to przez obrzucenie go jajkami i teraz padł pomysł, aby ten pomnik po prostu przenieść z centrum miasta na teren któregoś gdańskiego kościoła, czyli de facto kościół nadal chroni pamięć tego, który niby z jednej strony  był osobą oddaną Solidarności, ale z drugiej strony okazał się człowiekiem nikczemnym, moralnie upadłym , na pewni nie będący wzorcem dla katolickiego kościoła. 
Pewnie, że sprawa nie jest łatwa do przeprowadzenia, bo ksiądz Jankowski jako osoba zmarła nie może sam się bronić przed zarzutami, które wobec niego padają, ale z drugiej strony jest tak wiele faktów, które o jego niecnych czynach świadczą, tak że wniosek powinien nasunąć się sam.
Zresztą sam Papież Franciszek bardzo ostro potępia szerzącą się w kościołach  pedofilią i wyrzuca z Kościoła osoby, które tym czynom się poddały bez najmniejszego cienia wątpliwości w olbrzymią szkodliwość i co tu mówić podłość tych osób, które wykorzystują swoje stanowiska i co tu kryć ogólne zaufanie, szczególnie do kościelnych dygnitarzy, którzy mają być wzorcem, a okazują się  bestiami w ludzkich skórach.
Co prawda rodzina księdza Jankowskiego ma podobno wystąpić na drogę sądową przeciwko dziennikarzom z Gazety Wyborczej, którzy ujawnili fakt znamion pedofilii  u tego księdza, twierdząc, że podają oni nieprawdziwe fakty, ale nie sadzę, że jednak do takiego procesu mogłoby jednak  dojść, zbyt boleśnie mogłoby się to na opinii całej rodziny odbić.  Zresztą wiadomo, że żaden pedofil nie przyzna się dobrowolnie do swoich czynów, tym bardziej nie zrobi tego an rodzina, ani kościół, który niestety nadal próbuje cała tę sprawę zatuszować, czym wyrządza sobie tym bardziej wielką szkodę.
Sprawa jest rozwojowa i sądzę, że tylko drastyczne i zdecydowane odcięcie się od tej mrocznej sprawy i zdecydowane jej potępienie mogłoby jeszcze w jakiś sposób pomóc kościołowi w utrzymaniu swojego autorytetu, który jest i   tak bardzo już nadszarpnięty.
Z jednej strony sprawa pedofilii w kościele bulwersuje opinie publiczną, z drugiej nadmierne bogacenie się kosztem ludzi, którzy jednak wciąż wierzą w wielkość kościelnych prominentów, świetnie ustawionych w naszych życiowych realiach.
Negatywnym wzorcem  tu może być chociażby arcybiskup  Głódź, którego codzienne życie bardzo daleko odbiega od katolickiego wzorca człowieka służącego Bogu w ubóstwie i w umartwianiu się, do czego został powołany wstępując w stan duchowny.
Niestety, patrząc na przepych życia niektórych biskupów człowiek zastanawia się , czy Kościół, który na skale postawił Pan Jezus wciąż jest tym samym kościołem, wyznającym nadane im przez Boga obowiązki.
Nie wspomnę tu już o następnym „katolickim” bogaczu, Ojcu Rydzyku, którego działalność nie tylko stoi w sprzeczności z Boskimi ale i z naszymi ludzkimi prawami, a którego bezczelność i cynizm, którym się na odzień posługuje, pobija już chyba wszystkie przyjęte  normy.
A teraz jeszcze jego cwaniactwo może doprowadzić go, co nie daj nam Panie Boże, wyżej, do osiągnięcia celu najwyższego, czyli do  pełni władzy, o która teraz walczy z Jarosławem.
Ale czy na pewno walczy? a może to jest tylko gierka na prawicy, aby nadal władzę utrzymać?
Bo przecież wiadomo, że gdy Kaczyński władzę straci, żaden następny rząd nie będzie już takim wielomilionowym  darczyńcą dla tego klechy, a wtedy jego królestwo w niwecz może się obrócić.
Zresztą i Pis nie może narzekać na finansową niedolę.  Dzisiaj  ze zdumieniem przeczytałam . ile kosztowała taka konwencja Pisu w Jachrance, najbardziej wypasionym ośrodku wypoczynkowym  pod Warszawą, gdzie za nasze podatki partia Pis urządza sobie swoje wyjazdowe i odlotowe spotkania.
A pomyśleć, że to oni kiedyś zazdrościli  i krytykowali PO  o zajadanie się ośmiorniczkami, które w porównaniu z ich wypadami były  po prostu tylko śmieszną namiastką  bogactwa i rozpusty.
A kto, jak nie Pis,  krytykował PO twierdząc, że władze powinna cechować pokora i praca  – niestety to były tylko słowa, wyborcza kiełbasa, gdy Pis do żłoba się dorwał, czerpie ile się da bez żadnych skrupułów i bez umiaru.
Czy to się zmieni?????
Ano zobaczymy za rok, tylko czy następna władza nie będzie też łasa na podobne pokusy?

Kończę już te dzisiejsze moje rozważania, bo południe niedługo już  do nas dotrze.
Zresztą mam jeszcze jedno wielkie zadanie przed sobą, któremu będę musiała podołać, a na to potrzebuję tez trochę czasu i trochę weny.
Będzie to…….. a może kiedy indziej o tym napiszę……

Życzę przyjemnej drugiej części wtorku

ciągle pada…..

 

 

Miał być śnieg,  tym czasem za oknem deszcz całkiem niemiły sobie z nieba kapie i ludzi burością niby poranek denerwuje.
Pogoda nas zaskakuje, zimą jesień, tylko lato i wiosna były w miarę normalne.  No nie można powiedzieć, jesień też była niezła, więc dzisiaj sobie pogoda może po kaprysi troszkę.
Nimesil już skoro świt zażyty, bo kostki tego już się od samego mojego powstania z łóżka domagały.Rano już załatwiłam sobie wizytę na środę u pani Krysi i u pani Eli ( przypominam, na piątek muszę być super elegancka na tym spotkaniu wigilijnym naszej firmy), a jeszcze dzisiaj przede mną wizyta w Cukierni, która ma wdzięczną nazwę ; „Słodka Manufaktura”, gdzie zamówię świąteczne wypieki.
No i własnie z tym  mam taki dylemat, co zrobić z moim imieninowym tortem, czy mam sama upiec ten już mój  tradycyjny koksowy tort imieninowy, czy tym razem skusić się i zamówić jakiś pyszny torcik w Manufakturze?
Mam wiec problem do przemyślenia, ale…Po pierwsze decyzję podejmę po dzisiejszej wizycie w owej cukierni, a po drugie, muszę się spytać Olci, czy jak zwykle pomogłaby mi przy własnym wypieku.
Niech dziewczyna się uczy, gdy kiedyś mnie już zabraknie, będzie mogła taki tort upiec już bez dyktanda i będzie swoim dzieciom, albo nawet i wnukom mogła powiedzieć: taki tort zawsze  piekła moja Babcia Ania i moja Ciocia Ewa.
Tak, bo nasz tort kokosowy jest już tradycją objęty, można by powiedzieć, że nawet mogłabym się starać i licencję w Uni Europejskiej pod nazwą tradycyjny kokosowy tort rodziny Wyrobków. 🙂 😉 🙂 
A co, skoro taką unijną  licencję  ma  góralski oscypek, czy krakowski obwarzanek, dlaczego nie miałby mieć go i mój tort?
Żarty na bok, ale jednak  co tu dużo mówić, co domowy wypiek, do jednak inny (lepszy?) smak. Przynajmniej wiem, co do środka dodaję.
No i Rodzinka tez bardzo lubi mój kokosowy torcik. I co najważniejsze, wcale nie jest on trudny do wykonania.
Tym razem nie podam już dokładnego przepisu, bo robiłam to już wielokrotnie przed moimi imieninami, ale tylko nadmienię, że zrobiony jest on tylko z  bitej piany z cukrem i wymieszanym i wiórkami kokosowymi, oczywiście każdy blat, pieczony osobno (a są 3 blaty) ma w sobie też i łyżkę mąki i ciut cytryny by piana nie siadła.
No a masa do niego jest robiona według uznania, oczywiście z prawdziwego masła  (żadna tam Kasia, czy inne smarowidło), można robić ją z budyniu (tak kiedyś robiłam), albo dodawać do niej masę kajmakową  i oczywiście kawę, bo ten tort  zdecydowanie najlepszy jest z masą kawową (ja dodaję Nescafe w granulkach). Oczywiście nie można też zapomnieć o odrobince prawdziwego spirytusu do masy, wraz z tą granulowana kawą  dodają jej takiej fajnej ostrości.
Poza tym oczywiście będę tez musiała pomyśleć o kutii, bo wiem, że gospodarz domu, do którego idziemy na Wigilie w tym roku, czyli mąż Agi – Jarek własnie bardzo moja kutie lubi.
Tak wiec po drodze do cukierni będę musiała jeszcze zaglądnąć na plac na ul Lea, gdzie pewnie już powinna pojawić się w którymś stoisku potrzebna do kutii pszenica , wszak do Świąt pozostało tylko nieco ponad  dwa tygodnie. pomału już we wszelakie dobroci i łakocie pewnie się już pokazały i trzeba zacząć się  w nie zaopatrywać. Stopniowo, nie wszystko na raz, ale niczego potem zabraknąć nie może .
No i właśnie, chociaż pogoda za oknem całkiem nie grudniowa, nie można zapominać, że przed nami już niewiele czasu do rozpoczęcia świętowania nam pozostało.
Zresztą zawsze w tygodniu, w którym wypada nasza Firmowa Wigilia  zawsze już tak jakoś   przedświąteczne  się czuję.
A teraz popatrzyłam właśnie za okno i zaczęło się wyraźnie już przejaśniać, deszczyk sobie odszedł, chmury wietrzyk po przeganiał i nawet coś na wzór słonka pokazuje się na niebiesie – znak, że mogę wyruszać na zakupy.
Życzę przyjemnego poniedziałku i całego tygodnia, niech spełniają się nasze przedświąteczne marzenia, na te świąteczne jeszcze troszkę musimy poczekać.

a dzisiaj imieniny obchodzą Wiesie i Wiesławy

 Wszystkim Solenizantkom i Solenizantom życzę wiele radosnych i szczęśliwych chwil. 

Już południe minęło, a jeszcze mojego blogu nie widać dzisiaj.
A to wszystko dlatego, że za mną fatalna noc.
Co prawda poszłam wczoraj jak zwykle po Szkle Kontaktowym spać i prawie natychmiast, gdy tylko zaczęłam oglądać moją „kołysankę”, czyli Rodzinę Zastępczą, zasnęłam, ale potem było już gorzej.
Budziłam się  prawie co godzinę, wstawałam, łaziłam po mieszkaniu, znów się kładłam spać i znużona na następna godzinę zasypiałam,.
Do kitu  z taką nocą, człowiek budzi się niewyspany i wręcz przez to wściekły.
Co prawda było nawet przez chwilkę troszkę słonka w moim pokoju, ale zaraz gdzieś ono  znikło i jedyna światłość w moim mieszkaniu mogła płynąć tylko od małej lampki przy komputerze no i od światła telewizora.
Ale jak to zwykle bywa, nic ciekawego w tej telewizji nie ma do oglądania, więc moje frustracje na ten niedzielny dzionek chyba tylko rosną, a nie maleją.
Więc w związku z tym nie będę się dzisiaj politycznie udzielała, chociaż…. wczoraj Zero powiedziało coś, co nawet największe zero na świecie powiedzieć nie powinno, mianowicie, że były szef KNF Wojciech  Kwaśniak jest sam sobie winny, że go bandyci napadli i pobili bo….. ich sam wcześniej rozzuchwalił.
Co najlepsze, te słowa powtórzył dzisiaj w Kawie na ławie byle Jaki.
Chamstwo i arogancja w Pisie rośnie w miarę ich spadania w dół.Co prawda, ktoś może mi tu zarzucić, że ani Zero, ani byle jaki do Pisu nie należą, ale to jest niestety ta sama chora niby prawicowa formacja, podległa jednemu wodzowi, który już pomału tę władze oddawać będzie.
Mam wrażenie, że takie ostre słowa przez Zero wypowiedziane są jego zapowiedzią o walkę o władzę w tej formacji.A będzie miał się z kim bić o tę władzę, bo w Pisie, tym już rodzimym, jest sporo takich, którzy schedę po Kaczyńskim chcą przejąć.
A pomyśleć, że tak niewiele brakowało, żeby Zero przed Trybunał Stanu kiedyś  postawić, niestety przeszkodziło temu lenistwo i opieszałość  kilku posłów z PO, którym nie chciało się na głosowanie w tym dniu iść. Powinni zostać teraz oni oskarżeni o przyzwolenie na dziką działalność  na szkodę państwa pewnego ministra, gdyby wtedy ta ustawa przeszła, nie mielibyśmy dzisiaj tak bezczelnego Ministra Sprawiedliwości i Naczelnego Prokuratora w jednej osobie .
Inna sprawa, kto wie, jaki byłby ten inny prokurator, pewnie też Naczelnikowi podporządkowany, ale mam nadzieję, że nie był by to jednak byle Jaki, bo na stanowisko ministra sprawiedliwości zdecydowanie jest zbyt głupi. Chociaż Jarosław takich powołuje na wysokie stanowiska, głupich i spolegliwych. Minister według koncepcji Kaczyńskiego nie może być jednak zbyt mądry, bo wtedy nie udałoby się nim rządzić. 
Słuchając ostatniego przemówienia Jarosława Kaczyńskiego zastanawiałam się, kogo on jeszcze chce przekonać o tej wspaniałej, pełnej demokracji idei swojej formacji. Wszystko, co się  aktualnie dzieje, akuratnie dokładnie temu zaprzecza.
Wczoraj w Onecie przeczytałam bardzo obszerny artykuł pana profesora  Dariusza Dutka, oskarżonego przez pana ministra Z i jego rodzinę o umyślne spowodowanie śmierci jego ojca. Kto na zdrowym umyśle może przyjąć za pewnik, że lekarz z premedytacją działa na szkodę pacjenta.
I chociaż liczne rozprawy oddaliły wniosek rodziny Zero, to ten, wykorzystując swoje stanowisko, już po objęciu władzy znów powrócił do sprawy śmierci swojego Ojca , próbując wymusić na świadkach niezgodne z prawdą zeznania i na pociągnięcie do odpowiedzialności pana profesora, któremu niestety nie udało się uratować pacjenta, gdyż w ten proces leczenia włączył się najbardziej zagrażający życiu czynnik – zawał serca.
I teraz po 11 latach pan profesor znów przeżywa gehennę pomówień i groźbę utraty całego swojego życiowego, bardzo bogatego zresztą dorobku naukowego., spowodowaną zwykłą mściwością pewnego Zera.
I podobnie działa zresztą cała  pisowska machina , oparta na wykorzystywaniu stanowisk, kolesiostwu i nadmiernego bogacenia się naszym kosztem.
A co z tego wynika??
Niestety wciąż jest sporo osób ślepo wierzących , mimo, że drożyzna zjada nas coraz bardziej, a zapowiada się na jeszcze większe wydatki, przecież skądś ten rząd korzyści czerpać musi….. 
Ostatnio PSL zaproponowało dobrą zmianę dla emerytów, którzy mieliby nie płacić podatków, przez to ich emerytury mogły by wzrosnąć nawet o kilkaset złotych, niestety to PIS, ta taka „wspaniała” i  rzekomo pro -społeczna partia, zablokowała tę ustawę, od razu wyliczając, jakie szkody poniósłby budżet przy wprowadzeniu takiej ustawy.
A czy budżet nie ponosi szkody, gdy rząd kradnie nasze pieniądze, dając sobie lewe podwyżki, nagrody, gdy za nasze pieniądze rozbijają samochody, jeżdżą na wycieczki krajoznawcze, pod wymyślonym wcześniej pretekstem???
Oj biedny emerycie, teraz nie tylko nie będzie cię stać na lekarstwa, ale nawet na suchą bułkę ci zabraknie.
Przecież Pis sam o sobie mówią „PANY” – więc  dla nich pieniędzy zabraknąć nie może.

ALE DO CZASU……..

Miało nie być o polityce, a tak jakoś znów mi wyszło, znów się nakręciłam.
Ale przecież sami wiecie (no z małym może wyjątkiem!!), że tylko prawdę piszę. Brutalną, ale jakże wszystkim nam znaną……

Ale i tak wszystkim życzę przyjemnej przynajmniej tej drugiej części niedzieli.
Do Świąt coraz bliżej…….

Bądźmy jednak dobrej myśli

 

 

 

 

 

PIS pada na pysk.
I tego wyraz wyraźnie był wczorajsze niby przemówienie Wodza Jarosława, który dużo m mówił o…..niczym.
Taka mowa trawa typu to PO jest beee, my jesteśmy cacy. No i oczywiście wszystko co złe, to wina Tuska, skąd my to znamy?
Czy jeszcze  ktoś w to uwierzy?
Z przerażeniem czytałam niektóre posty pro pisowców na forach i zadziwiałam się, czy oni naprawdę są tacy tępi, czy im po prostu tak dobrze za te fałszywe hejty płacą? Bo na pewno w tej chwili, gdy Pis stanął już nad własną  krawędzią totalnego upadku, tacy hejterzy będą bardzo im  potrzebni.
Ktoś wreszcie musi głośno  powtórzyć za wodzem: czarne nie jest wcale czarne.
No oczywiście nie mówiąc o pożytecznych mediach- tubach rządowych, ci którzy słuchają TVP, Polskie Radio  albo Polsat mogą sobie wyrobić tylko jedną opinię: biedny Kaczyński walczy o wolność i demokrację z demonami nie tylko opozycji, ale i z demonami mediów i zagranicy, którzy chcą koniecznie odsunąć ten wspaniały rząd od władzy.
A my się nie damy przecież odsunąć, bo po pierwsze nigdy już nie dojdziemy do takich wspaniałej egzystencji, jaką nam ten rząd zapewnia, a po drugie, co jest chyba jednak gorsze, po odsunięciu od koryta, niestety będziemy ponosić prawne konsekwencje świadomego niszczenia Polski – takie mniej więcej było  wczorajsze przesłanie plączącego się w swoich własnych wypowiedziach szefa Pisu.
Z tym, że Kaczyński już doskonale zdaje sobie sprawę, że coraz szybciej  zsuwa się z tej równi bardzo już pochyłej i jeszcze próbuje przekonywać o swojej racji, może nie tych nieprzekonanych, bo to już w tej chwili jest niemożliwe, ale przynajmniej swoich, którzy też już zaczynają powoli wątpić w słuszność pisowskiej polityki.  Widmo upadku coraz bardziej dociera nawet do ich świadomości.
Niestety ich polityka coraz bardziej się sama kompromituje, co niestety fatalnie odbija się na naszym wizerunku w Europie i w całym świecie.
Skoro już  nawet nasi sojusznicy z USA patrzą z wielką nawet  rezerwę na polska demokrację i na  polskie sądownictwo, jest to chyba zdecydowaną kompromitacją naszej dyplomacji, o ile można powiedzieć, że takowa w Polsce jeszcze istnieje.
Wielkim blamażem Polski była Konferencja Klimatyczna w Polsce, na którą wydano  (oczywiście z naszych podatków) sporą sumę, a która nie tylko mnie przyciągnęła, jak było w założeniu, ważne persony Europy, ale było dokładnie zaprzeczeniem założeń tej konferencji, co wprowadziło w wielkie osłupienie ich uczestników.
Już samo umieszczeniem jej na dymiącym Śląsku zakrawało na jakąś ironię, a jeżeli do tego dodamy już sławetne wystąpienie naszego pełniącego obowiązki prezydenta, który twierdził, że węgiel jest najcenniejszym naszym surowcem, na którym oparta jest nasza gospodarka, a CO2 wcale nie jest szkodliwe dla ludzi i dla środowiska pokazuje, że Polska jest nie tyle zacofana, co nie reformowalna  i nie jest krajem odpowiedzialnym i partnerskim.
To nie była jedna z większych przeprowadzonych ostatnio kompromitujących Polskę pisich akcji.
Zresztą  sam prezydent wydatnie przyczynia się do tego, że świat postrzega nas jako dziwny twór. Prezydent, który  popiera nie do końca przeczytany przez siebie  hejterski tekst, po to, by z niego potem wycofywać się okrakiem, nie jest wiarygodnym reprezentantem Polski w świecie, co zresztą było świetnie widać podczas ostatniej jego podróży do USA na pogrzeb byłego prezydenta Busha. Co prawda to Duda był niby oficjalnym przedstawicielem Polski w udziale w tej smutnej uroczystości, jednakowoż amerykańscy prezydenci z entuzjazmem witali innego przedstawiciela,  byłego prezydenta, Lecha Wałęsę, któremu okazywali należny mu szacunek, Duda był traktowany jako niepotrzebny dodatek, mimo, że prawica usiłowała wmówić naszemu społeczeństwu całkiem odwrotne relacje.
Szczytem cynizmu i wręcz arogancji jest ostatnie aresztowanie byłych funkcjonariuszy CBA, oskarżonych o brak dozoru nad sprawą Skoków  – Wołomin.Tylko smaczku tej aferze nadaje fakt, że to własnie Pis, dla którego Skoki były motorem i źródłem ich dobrobytu, kiedyś sami  zablokowali możliwość ich kontroli, aby tym chronić swoje nieczyste interesy, a gdy jednak sprawa została jednak, dzięki determinacji PO  przeprowadzona do końca i KNF miał możliwości na przeprowadzenie takiej kontroli, jeden z badających  tę sprawę został brutalnie pobity, a teraz własnie to on dla ironii został oskarżony o brak  takiego dozoru.
Gdybym przełożyła to  na świat bajek, wyglądałoby to tak, jakby Czerwony Kapturek został przez wilka oskarżony, że babcia nie  przez tego wilka została zeżarta, ale własnie przez…Czerwonego Kapturka.
Ale niestety cała  polityka Pisu to tylko bajeczka dla naiwnych ludzi
Niestety tak wiele ludzi na te bajki dało się nabrać.
Ale dla nich własnie dedykuję ten tekst zawarty w powyższym memie: Jeżeli kiedyś poczujesz się głupio, pamiętaj , że to dziecko (czyli bardzo naiwna osoba) nie potrafi odróżnić wilka od chorej babci.
Na szczęście tych naiwnych w Polsce jest coraz mniej, pozostaje rzeczywiście tylko ten ciemny, niedouczony lud, którym jeszcze usiłuje pis wpierać nieprawdę.
Ale dla tych ludzi nie jest wcale ważna  polityka, bo na niej się raczej nie znają i jej nie rozumieją, a jedynie materialny byt, który wydawałoby się, ze im partia pis zapewniła.
Nic bardziej mylnego, niebawem i nawet ten najciemniejszy lud poczuje na własnej skórze biedę, która jest nam szykowana, poprzez olbrzymie, czekające nas podwyżki.
A ja zadaje znów to samo pytanie : tylko co będzie potem?
Zapowiadało się całkiem pozytywne rozwiązanie w postaci  zawarcia Koalicji w nieprawicowych partiach, teraz niestety znów jakieś zupełnie nierozważne kroki PO i niektórych polityków z Nowoczesnej poplątały możliwość stworzenia prawdziwej anty pisowskiej  Koalicji.
Bo pozostałe partie teraz mogą zacząć się bać, żeby nie zostać przystawką PO, podobnie jak ta część Nowoczesnej została, bo w ten sposób upada koncepcja sensu powstania niby Koalicji, w której znów jedna partia byłaby dominująca.
Zrozumiałą sprawą jest to, by odsunąć tę rujnującą Polskę partię Pis  w polityczny niebyt, ale to nie może być tylko jedynym  samym w sobie celem.
Musimy całkowicie przebudować polską politykę tak, by znów nie powstały żadne pokusy jedynowładztwa i  poczucia, że władza jest tylko  domeną jednej partii.
Po tragicznym czasie rządów Pisu powstało tak wiele złych, antydemokratycznych ustaw, że do naprawy ich potrzebna jest decydowanie wiarygodnych i kompetentnych osób z różnymi spojrzeniami i poglądami na te problemy.
Dopiero doprowadzenie do consensusu może wyprowadzić Polskę z tych manowców, po których ostatnio brniemy.
Czyli reasumując: dobrze, że era Pisu pomału odchodzi w dal, ale nie jesteśmy wciąż jeszcze niestety przygotowani do tego, by ponieść trudy podniesienia naszej Polski z gruzów zburzonej demokracji, nie tylko w naszym polskim wymiarze, ale również i na tyle, byśmy znów mogli odzyskać wiarygodność w Europie, w świecie. …..
Niestety teraz wydaje się to prawie niemożliwe, ale kiedyś też nikt nie wierzył w to, że Wałęsa przeskoczy płot i zmieni oblicze Polski.
Oczywiście nie on sam, otoczony był naprawdę mądrymi ludźmi dobrej woli, którzy stanęli do walki o normalną Polskę.Czy teraz tez tacy ludzie się znajda???

Ale bajki najczęściej dobrze się kończą niech ta nasza bajka też dotrze do Happy Endu.

Miłej soboty

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

co nowego u mnie?

 

 

 

Nareszcie mogłam dzisiaj z wielką rozkoszą popluskać się w dobrze gorącej wodzie.
Piecyk naprawiony, woda gorąca z prysznica leci, z piecyka już się nic nie leje, więc nawet nie musiałam dzisiaj zbierać wody z całej powierzchni, na szczęście z niezbyt dużej mojej łazienki
Czyli jednym słowem : pełnia szczęścia w piątkowe przedpołudnie.
Żeby tak jeszcze jakieś słoneczko przez okno zaglądnęło…..ale nie, park spowity w ołowianych chmurach, czasami coś tam z nieba skapnie…..No proszę, jak nie wiele czasami człowiekowi do szczęścia jest potrzebne.
Co prawda pogoda nieco mnie deprymuje, ale kto by tam w piątkowe popołudnie (bo akurat już się faktem ono stało) przejmował by się takimi sprawami.
Najgorzej jednak, ze w piątek zdecydowanie nie ma czego w tej TV oglądać.
No proszę, niby mam Cyfrowy Polsat, niby mam na nim tyle programów, ale nic ciekawego dla mnie w tych programach nie umiem sobie znaleźć.
Do tego polikwidowano wiele stron, na których bezpłatnie można było sobie pooglądać jakieś filmy w internecie, przerabiając je na płatne.
No dobrze, wykupię sobie na ten jakiś przykład film za 9.50 zł, który potem okaże się dla mnie nie ciekawy i ….no własnie, nie dość, że stracę te 9.50 to w dodatku nadal nie będę  miała co oglądać. Do kitu.
Co prawda bywają jeszcze niektóre  stare filmy dostępne na Youtubie, ale i tu często mona przeczytać wiadomość, że film został zablokowany. Jednym słowem, smutny los potencjalnego pożeracza starych filmów.
A te, w porównaniu z dzisiejszymi były o całe niebo lepsze, przynajmniej miały jakieś przesłanie, teraz główna treścią obecnych filmów jest bij – zabij.
Może komuś się takie filmy podobają, mnie zdecydowanie one nie odpowiadają.
Może dlatego z takim sentymentem sięgam po te stare filmy, pełne romantyzmu, przepełnione jakąś lepsza wizja świata, niż ta, która nas ogarnia.
A ta niestety nie zapowiada się ciekawie. Dzisiaj przeczytałam przepowiednie na rok 2019, ułożone według znanego  staro wiecznego wróżbity Nostradamusa, a także przepowiednie Saby, czy nawet aktualną naszego rodzimego wizjonera Jackowskiego i przyznam, że skóra na moim ciele się zjeżyła.
Przyznam, że bardzo złowróżbnie one brzmią, wszystkie mówią o wielkich zawirowaniach pogodowych, powodujących olbrzymie wręcz katastrofy, a także niestety też mówią o wybuchu III wojny światowej, tym razem  jądrowej na wschodzie, która ma swoim ogniem  objąć całą Europę.
W wyniku tych wszystkich katastrof i wojen wiele kontynentów wprost może przestać istnieć.
No i jak po przeczytaniu takich przerażających wizjonerskich artykułów człowiek ma miło spędzić piątkowe przedpołudnie?
Nawet ten poranny, miły prysznic stał się dla mnie już mniej ważny…..
Do tego dzisiejsza strona mojego blogu znów „fiksuje”, co chwilę się wyłącza i znów ten tekst przepisuje w nieskończoność.
Ech, to nie będzie dla mnie chyba jednak szczęśliwy piątek.
Oczywiście muszę dodać, że Święty Mikołaj do mnie jednak nie dotarł, widocznie na żaden prezent nie zasłużyłam.
Koniecznie muszę zrewidować swoje życie.
Jedyna pociecha, że następny piątek będzie dla mnie zdecydowanie milszy, albowiem własnie wtedy będziemy obchodzić Firmową Wigilię.
Znów spotkamy się wszyscy razem, tym razem nie przy stanowiskach pracy, a przy wspólnym, biesiadnym stole, powinno być miło.
Oczywiście nowa sukienka już czeka w szafie, w przyszłym tygodniu muszę jeszcze odbyć wizytę u fryzjerki Krysi i u  pedikiurzystki pani Eli i będę gotowa do imprezowania.
Szkoda tylko, że po raz ostatni będę robiła sobie fryzurę u pani Krysi, od stycznia niestety ten Zakład już nie będzie istniał.  Będę musiała sobie znaleźć inna fryzjerka(fryzjera?), bo z panią Elą nadal będę kontakt utrzymywała.
Tylko to było takie praktyczne, że dotąd  oba zabiegi mogłam w jednym Zakładzie zrobić.
Znów muszę się duchowo (i cieleśnie) przestawić i znaleźć inna alternatywę na moją urodę.

I chociaż troszeczkę nastraszyłam może niektórych swoim wpisie o ewentualnie czekających nas w bliskiej przyszłości tarapatach, jednak życzę przyjemnego piątku

HO HO HO JADĘ DO CIEBIE !!!!

 

A dzisiaj z drżeniem serca czekamy na tego Starszego, sympatycznego Pana z siwą  brodą i z olbrzymim workiem pełnym prezentów, prawda?

Tradycja, to tradycja, Ważny element z życia  każdego z nas od najwcześniejszych lat życia, aż po całkiem już dojrzałe lata.I znów przypominają mi się lata dziecinne, gdy na ogół Mikołaj przychodził do naszego domu wieczorową pora, wiec nigdy nie mogłam go podejrzeć, jak wkłada mi prezenty pod poduszkę.
Zawsze czułam w pewnym stopniu rozczarowanie, które jednak,oczywiście w trakcie rozpakowywania prezentów, gdzieś znikało.
Co prawda postać Świętego Mikołaja nadal owiana była tajemnicą, ale  już za chwile ważniejsza była zawartość pięknie zapakowanego  prezentu. 
Tak było do czasu, gdy raz moi Rodzice postanowili złamać tajemnicę tej postaci i zaprosiła Świętego do naszego mieszkania.
Ale to było wielkie przeżycie dla nas dzieciaków. Razem z moimi kuzynkami :z Krystyną i z Gugą, a także z kuzynami z Witkiem i z Piotrkiem czekaliśmy na tę ważną Osobę.
No i przyszedł, ubrany w zimowy kożuch, akurat wcale nie czerwony, ale obowiązkowo miał czerwoną czapę i oczywiście białą brodę.
Z wielkim przejęciem odbieraliśmy od niego nasze prezenty, ale w pewnym momencie było coś, co skupiło moją uwagę.To były buty, akurat takie same, jakie nosił Wujek Zbyszek, czyli Ojciec Witka i Piotrka.
Poczułam wtedy wielkie rozczarowanie i głośno wyraziłam swoje spostrzeżenie : to nie był żaden Święty Mikołaj, to był Wujek Zbyszek, bo nie dość, że nosił buty wujka, to w dodatku miał takie same okulary jakie on nosił.
No i sprawa się wydała. Od tego momentu przestałam wierzyć  w Świętego Mikołaja, moje kuzynki zresztą chyba również, tylko kuzyni, jednak o kilka lat młodsi niż my, do końca jeszcze nie  byli pewni, czy to był ich Tata, czy jednak  to był Święty Mikołaj.
No cóż, każdy z nas chyba pamięta ten ból, gdy wreszcie uświadomił sobie, że prawdziwy Mikołaj nie istnieje, że to rodzice  kupują nam prezenty, które następnie wkładają pod poduszkę, albo koło łóżka, o ile prezent był większego gabarytu. 
Ale nie mniej zawsze człowiek, będąc już całkiem dorosłym  czekał na ten dzień 6 grudnia.
Zresztą kiedyś była taka tradycja, że rodzice zamawiali przebranego  za mikołaja człowieka, który wraz z Aniołkiem i czasami z diabłem przynosił dzieciom prezenty przygotowane przez rodziców.
Pamiętam, że gdy Marcin i Magda byli jeszcze małymi dziećmi, moja siostra zamówiła kiedyś taką świąteczna ekipę do domu i…….
No nie był to najlepszy pomysł, bo dzieci przestraszyły się diabełka i wlazły pod stół, nawet nie chciały już żadnego prezentu, tylko płakały, żeby ten Mikołaj i jego świta już sobie poszli. Czyli jednym słowem nie była to zbyt udana impreza, bo jeszcze długo trzeba było dzieci uspakajać, tulić i oczywiście przekupywać prezentami, do których jednak za bardzo zaufania nie miały, mimo, że przebierańców już w domu nie było.
Zresztą kiedyś, wiele lat później sama przebrałam się za Świętego, ubrana zresztą byłam w ten sam kożuch, w którym kiedyś występował jako Mikołaj Wujek Zbyszek, do tego miałam ubrane buty mojego Taty, więc o kilka numerów za duże i ledwie w nich się poruszałam.
Ale wtedy zrobiłam niespodziankę nie tylko domownikom, ale również i mojemu koledze z parteru, a potem przemaszerowałam (z wielkim zresztą trudem), uczepiona ręki mojego Taty (ach, te za duże buty!!)  ulicami Krakowa do domu Feli, czyli drugiej zony mojego Taty z mikołajową niespodzianką.
Ach, z jaką ulgą zmieniałam potem buty na już normalne, moje własne, mogłam  spokojnie wrócić  do domu, nie potykając się o chodniki .
Ale mnie wtedy ludzie zaczepiali, każdy pytał, czy mam dla niego prezent, a ja odpowiadałam: nie, bo byłeś niegrzeczny.
Ale za to jakie piękne wspomnienia pozostały……
A potem, niestety im człowiek robił się bardziej dojrzalszy, jako Mikołaj zaczął coraz częściej zapominać o mnie, a teraz, gdy już mieszkam sama, na pewno mnie nie odwiedzi 😦
Taka jest niestety kolej rzeczy, ale nie szkodzi, zawsze pocieszam się tym, że przecież niedługo mam imieniny, więc na pewno z tej okazji jakiś prezent dostanę.
Bo ja bardzo lubię otrzymywać prezenty, zresztą kto tego nie lubi?????
Ale tak na wszelki wypadek będę dzisiaj przez okno na mój Park spoglądała, może akurat jakiś Święty Mikołaj się gdzieś  niespodziewanie pojawi.
Ale jedno wiem na pewno: dzisiaj pojawi się pan od naprawy piecyka, czyli sama sobie dzisiaj już po jego wizycie i po naprawie piecyka  zrobię mikołajkowy, w postaci nareszcie  cieplutkiej kąpieli. 
Też będę miała FUN, prawda??? A to jest najważniejsze!!!!

A ponieważ dzisiaj jest taki szczególny, świąteczny dzień, nie wypada zajmować się sprawami przyziemnymi, jaką może być polityka, więc zamiast moich politycznych rozważań dodam dzisiaj tylko jedno zdjęcie – mem, które bardzo mi się zresztą spodobało, bardzo mnie rozśmieszyło przez swój specyficzny humor sytuacyjny.

 

A wszystkim życzę bardzo przyjemnego czwartku i mnóstwo sympatycznych prezentów –  niespodzianek
Na szczęście od samego  rana świeci słoneczko, jakie to miła i wesoła odmiana po tych kilku „ołowianych” dniach.

I chociaż nie ma ani grama śniegu, to wydaje mi się, że już słyszę gdzieś  w oddali odgłosy dzwoneczków…………..

Bo dzisiaj znów mamy środę Uleczko

Masz rację Uleczko, w coraz krótszym odstępie czasu  są te nasze środy.
Ale przecież to dobrze, bo mamy znów okazję dzisiaj tutaj razem się spotkać i posłać sobie cotygodniowe pozdrowienia i całuski.
Ba, nawet posyłam Ci kilka słonecznych promyczków, bo takie już rano się pokazały.
Jakie to przyjemne, zwłaszcza, że wczoraj było tak buro i ciemno za oknem, że przez cały dzień musiałam palić światło w mieszkaniu.
Końca własnego nosa nawet nie widziałam……..
A dzisiaj od razu weselej na mojej duszy się zrobiło, chociaż……… musiałam rano wziąć kąpiel w ledwie co chłodnej wodzie.
Znów mój piecyk w łazience wysiadł i nie ogrzewa wody.
Nie mogę powiedzieć, że szczególnie w tej porze roku, taka chłodna  kąpiel należy do przyjemnych, ale jakoś ochlapać się trzeba.
Jutro już mam zamówiona wizytę „pana Piecyka”, oj chyba po takiej naprawie  przez godzinę będę pławiła się w cieplutkim strumieniu mojego prysznica.
Ale to będzie pyszna kąpiel!!!!!
No to jeszcze raz samych pomyślnych godzin Uleczku w oczekiwaniu na Świętego Mikołaja, bo ten na pewno dzisiaj, lub jutro do Ciebie z prezentem dotrze, zasłużyłaś sobie na to.

No własnie, trzeba będzie się dobrze dzisiaj rozglądać, bo nuż i mnie ten święty dzisiaj odwiedzi??
Chociaż raczej wątpię, zbyt niegrzeczna  i zbyt pyskata byłam ostatnio, szczególnie zbyt aktywna w politycznych rozważaniach byłam, co może akurat  świętemu  nie całkiem się spodobać????
No cóż, każdy przecież ma prawo do własnego osądu bieżących spraw, wiec i ja tutaj, korzystając z mojego blogu to czynię, co jak widzę raczej z wieloma  poglądami innych się nawet zbiega, chociaż bywa, że są i  tacy, którzy jednak troszkę inaczej, przez różowe okulary  ten świat widzą. Też maja takie prawo, wszak mamy demokrację, jakkolwiek inaczej przez niektórych pojmowaną.

Wczoraj przeczytałam (przynajmniej dla mnie) optymistyczny sondaż, w którym Zjednoczona Opozycja osiągnęłaby poparcie 50 procent, czyli pokonałaby Pis i miałaby szanse odsunąć ten obecny rząd od władzy.
Tylko…….
No własnie, zawsze jest jakieś „TYLKO”
Źle ostatnio dzieje się w Nowoczesnej, po  odejściu od niej Petru partia wyraźnie nie może nabrać rozmachu, a wręcz można by powiedzieć, że już się podzieliła, tak więc jej poparcie jest poniżej progu wyborczego. Nie będzie więc można mówić o Wielkiej Koalicji, o jakiej marzy PO, co może niestety zaważyć na dalszych wspólnych planach powstałej Koalicji.
Również i po prawej stronie nie dzieje się najlepiej.W planach jest powstanie całkiem nowej partii prawicowej pod egidą Ojca Rydzyka, o szumnej nazwie Ruch Prawdziwa Europa – cokolwiek taka nazwa miałaby znaczyć.
Podobno już w Sądzie zostały złożone odpowiednie papiery.
Powstanie tej nowej partii to przede wszystkim  bardzo silny cios w Jarosława Kaczyńskiego, którego partia przez wewnętrzne starcia już teraz wyraźnie  traci na sile, a teraz jeszcze nowa partia odciągnie sporą liczbę potencjalnych wyborców, tych wszystkich, których sobie zagospodarował Ojciec Rydzyk, a jak widać po ostatnich wydarzeniach, jest ich spora liczba. Kościół niestety silnie potrafi zjednoczyć elektorat, do tego jeszcze dochodzi (wątpliwa)  charyzma Ojca Rydzyka………..
Więc na nic poszły pląsy i podlizywanie się  sprzed kilku dni Przewielebnemu, teraz on będzie starał się przejąć władzę, aby już całkiem, bez żadnych przeciwności  zadysponować sporymi sumami na spełnianie swoich rydzykowych zachcianek i przeróżnych  interesów, bynajmniej nie dla zapewnienia swojemu ciemnemu ludowi  luksusów życia. Takie luksusy należą się wybranym, inni musza je po prostu je tym wybrańcom dostarczać.
Nawet wtedy, gdy się jest  na przykład biednym, bezdomnym człowiekiem z samochodem 🙂
No bo powiedzcie samemu : po co bezdomnemu samochód? Niech podzieli się. z tym, który z niego będzie umiał skorzystać!!!!
Tylko czy my jeszcze pamiętamy, że te pieniądze wciąż jeszcze płyną z naszych kieszeni?????
Tak więc następne wybory, może jeszcze nie te do Parlamentu Europejskiego, ale te do naszego krajowego Parlamentu, mogą być bardzo ciekawe.
Kto zwycięży, kto polegnie, kto zyska, a kto na tym straci?
Podejrzewam, że głównie stracimy my, podatnicy, ale………..
Pewnie nie jeden  z obecnych prominentów też żyje w strachu, bo nie ma nic gorszego, niż odpływające koryto…… 
Krajobraz polityczny ciągle się w Polsce zmienia jak w kalejdoskopie i już sama nie wiem, czy ewentualna zmiana partii Pis na partię Ruch Prawdziwa Europa wyjdzie nam na dobre.
A może jednak będzie całkiem inna rzeczywiście pro Europejska nie tylko z nazwy zmiana?????
A co na to ta tak zwana Totalna Opozycja?
Chyba znów przysypia, trawiona wewnętrznymi rozgrywkami, a wróg czuwa!!!!
No dobrze, już nie rozwijam dalej tego tematu, by nie denerwować pewnej mojej oponentki, widać, że jednak bardzo moje wpisy ją deprymują, bo burzą jej pięknie poukładany świat, widziany całkiem inaczej niż ja i wiele jeszcze innych osób to widzi.
Ale zawsze ma wyjście, może po prostu nie wchodzić do mojego blogu i nie czytać moich postów – jakie to proste, prawda????

No to raz jeszcze życzę Uli, ale nie tylko Jej bardzo przyjemnej środy.
Dzisiaj czekamy na Świętego Mikołaja, a potem już będziemy Gwiazdki wypatrywać…..

 

 

 

Niech nam żyją Kochane nasze Barbórki

 

W Rodzinie mamy jedną Basię, która często do mnie zaglądała do mojego blogu (nie wiem, czy nadal tu gości), wiec tutaj i Jej i zarazem Wszystkim Basiom w Dniu Imienin wszelakiej pomyślności w życiu życzę.
Niech każdy Ich dzień będzie samymi sukcesami spleciony, a miłość najbliższych będzie ich oparciem w każdym momencie życia.

Powodzenia Basienki!!!!!  

A dzisiaj swoje święto obchodzą Górnicy. Dawniej to dopiero było prawdziwe ich święto, ubrani w czarne, górnicze mundury, przy śląskiej halbie świętowali swój wielki dzień, swój trud, który ponosili.
Fakt, jest to bardzo ciężki  i bardzo niebezpieczny zawód, zagrożenia płynące spod ziemi są nadal tak samo niebezpieczne, chociaż wydawałoby się, że przy obecnej automatyzacji powinno to zagrożenie nie wyglądać tak tragicznie, niestety, wystarczy jeden zapalny moment i wiele osób  znajdujących się pod ziemią traci zdrowie, albo i niestety  życie.
Ale niestety zdrowie traci każdy z nas, który narażony jest na wdychanie powstającego szczególnie własnie zimową pora smogu, który w wielu miejscach kraju jest wielokrotnie przekraczany, wdychamy do naszych płuc nie świeże, zdrowe powietrze, tylko jedną smołę, która osiada na naszych płucach.
I tak dzieje się nie tylko w dużych miastach, ale także, o ironio, na przykład w miastach dotąd uznawanych za uzdrowiska, w których przyjeżdżający turysta opłacać musiał tak zwana taksę klimatyczną, a wdychał smog.

Dla rodowitych górników, takich z tradycjami z dziada, pradziada dzisiejszy dzień jest ważnym momentem, szczególnie teraz, gdy nasze polskie górnictwo okazuje się niewydolne i w dodatku sprzeczne z ekologicznymi zasadami naszego życia. I własnie o ironio na polskim Śląsku, w kolebce polskiego węgla, odbywa się  EKOLOGICZNY SZCZYT KLIMATYCZNY, na którym Gospodarz tego szczytu, czyli prezydent Duda, usiłował wmówić wszystkim biorącym udział w tej konferencji, że energetyka oparta na węglu  nie stoi w sprzeczności z postępem ochrony klimatycznej. Jest to swoisty afront wobec zaproszonych na ten szczyt gości, którzy przyjechali, aby wspólnie negocjować i znaleźć sposób na zatrzymanie globalnej katastrofy. 

Tymczasem teoria pana Dudy jest w całkowitej sprzeczności z założeniami wielkiego zagrożenia,  spowodowanego używaniem własnie wszelakich kopalin, w tym węgla, dla celów ogrzewania, a dowodem na to maże być własnie wielki  obłok smogu, którym zostali wprost opleceni duszący się z możliwości swobodnego oddychania , o czym niejednokrotnie, biorący udział w tej konferencji podczas wywiadu z nimi, mówili.
Duda starał się przekonać, że polska racja stanu oparta jest na wielkim zasobie węgla, który posiadamy. Owszem, nadal są liczne pokłady tej kopaliny, ale niestety wydobywanie ich jest nie tylko sprzeczne z normami ekologicznymi, ale również i z normami ekonomicznymi, o czym zdaje się obecny rząd udawać, że nie pamięta.A przecież nasze pokłady węgla już są na tyle nie wydajne, żeby utrzymywać jakiś poziom naszej energetyki , musimy go sprowadzać z Rosji, albo z USA, płacąc za niego dewizami, które śmiało można by było zainwestować w inny, bardziej ekologiczny i ekonomiczny  sposób ogrzewania, chociażby poprzez czerpanie energii elektrycznej z elektrowni wiatrowych, wodnych, czy słonecznych. 



RATOWANIE KLIMATU NA ZIEMI WYMAGA SZYBKIEGO OGRANICZENIE ENERGETYKI OPARTEJ NA WĘGLU,

Niestety nasz rząd, który poprzez swoje dziwne zobowiązania jest sprzężony z przemysłem górniczym, nie tylko  nie potrafi sobie poradzić sobie z tym wielkim problemem, ale wprost idzie w tak zwane „zaparte”, ośmieszając tym swoja politykę, a zarazem stając się następnym bardzo poważnym zagrożeniem dla racji naszego stanu, naszego zdrowia.

Koordynator działu Klimat i Energia Greenpeace pan Paweł Szypulski  stwierdził, że wypowiedz prezydenta Dudy jest absolutnie skandaliczna, zwłaszcza, że padła ona  podczas inauguracji  negocjacji klimatycznych w Katowicach, gdzie spotkali się liderzy, pragnący znaleźć drogę ocalenia nas od katastrofy klimatycznej.
Ta wypowiedź stoi w sprzeczności ze stanem nauki, Raport IPCC jednoznacznie pokazuje, że aby odejść od możliwości katastrofy klimatycznej, konieczna jest jest odejście od spalania kopalin, w tym w pierwszej kolejności od własnie węgla, co w Polsce zalecone jest przeprowadzić do roku 2030 , czyli mamy jeszcze 12 lat na przeobrażenie polityki energetycznej kraju.
I w dodatku oburzeniu dodaje fakt całkowite zafałszowanie prawdy o rzekomych zasobach  polskiego węgla, które przecież  sprowadzamy z Rosji, w związku z tym całe przemówienie pana prezydenta zostało odebrane przez gremium jako wieki afront w stosunku do zaproszonych gości.

Widocznie (pełniący obowiązki) prezydent raczył zapomnieć, że nie miał do czynienia z ciemnym ludem, któremu da wmówić się wszystkie pisie założenia, pisią słuszną rację,  a który pustymi słowami i głupimi minami łatwo można omamić. 
I tym sposobem znów Polska wypadła na światowym forum  jako wzór arogancji  i niestety jako kraj, z którym nie można przeprowadzać żadnych ważnych negocjacji.
Jest to niestety  następna olbrzymia porażka Polski na światowym forum. do której nas obecny rząd zaprowadził.
Czy może jeszcze być gorzej????

Widocznie może i tak będzie dopóki nasza polityka oparta będzie nie tylko na pisich, ale przede wszystkim na wtrącającej się w politykę opcji kościelnej, która teraz wydaje się czuje się całkowicie nie zagrożona.
Całkowita kompromitacja naszej rządzącej trupy, która z  wprost poddańczą uniżonością radośnie   pląsała w Toruniu w takt Rydzykowej batuty, ukazała małość i nędzę tego, co można by nazwać naszą polityką krajową, czyli naszą racją, a właściwie porażką kraju.  
Do tego coraz częściej  wychodzą na wierzch  brudy nie tylko obecnej władzy rządowej, ale też i zakłamanie naszego polskiego kościoła.
Ostatnio na tapecie jest głośna afera sławnego nie żyjącego już  księdza kapelana Henryka Jankowskiego, który nie tylko, że okazał się pedofilem, ale również  o tej całej aferze Kościół był świetnie poinformowany i skutecznie zacierał ślady przestępstwa, a Jankowskiego ogłosili niemal bohaterem Solidarności, wystawiając mu pomnik chwały.
No tak, na pomnik podobno trzeba zasłużyć, tylko jakoś dziwnie się składa, że u nas w Polsce stawia się głównie pomniki nie tym, którzy na to zasługują.
Zainteresowanym polecam dzisiejszą lekturę w Gazecie Wyborczej: Dlaczego Kościół przez lata pozwalał Księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci.

Ja ten artykuł przeczytałam w całości i przyznam, że włos zjeżył się na mojej głowie, a w sercu poczułam ból i złość.
Złość, że to, w co kiedyś wierzyłam, było mrzonką, fałszem, że nikt nie odważył się powiedzieć DOSYĆ.
I taka własnie jeszcze myśl mi do głowy przyszła: Czy ja jeszcze wierzę? i w co właściwie ja wierzę?

Przyznam,  to nie będzie dla mnie dobry dzień, bo jednak na pewno będę powracała dzisiaj do tych zadanych powyżej pytań.
A to, że on był tylko człowiekiem nie jest dobra odpowiedzią. 
Człowiek,  który chowa się za religią, a czyni zło,  zasługuje na szczególne potępienie.
Kiedyś był nim własnie Jankowski, teraz mamy Rydzyka, też wcielenie zła, chciwości i arogancji.
No to jaka może być moja wiara, skoro na takich wzorach jest oparta????



Imieniny

Dzisiaj imieniny obchodzi mój Kochany Chrześniak – Ksawery. Czegóż mu mogę życzyć w tym dniu?
Chyba jeszcze więcej szczęścia, niż ma go teraz, ma wspaniałą Dianę koło siebie, która bardzo kocha i która bardzo  jego kocha i przede wszystkim ma najsłodszą córeczkę Zeldę, która akurat dzisiaj, w imieniny swojego Taty,  kończy pół roku swojego życia.Tak więc obydwóm i, czyli Ksawrowi i Zeldzie w dniu dzisiejszym życzę wiele szczęścia i pogody na wszystkie następne dni ich życia. Niech zawsze otacza ich miłość, radość i szczęście.

Pół roku, mój Boże, a wydaje mi się, że dopiero co był ten dzień, gdy Ksawer przyszedł do mnie  z wizytą i oznajmił mi, że będzie miał dziecko.
A potem przyszedł czas oczekiwania, oczywiście „poznałam” tę słodką dziewczynkę wcześniej, gdy jeszcze była w  brzuszku swojej Mamy, Ksawer przysyłał mi wtedy zdjęcia z USG,   na których wyraźnie było już widać zarysy jej twarzyczki.  Co prawda skutecznie zasłaniała się wtedy rączką, jakby chciała powiedzieć, poczekajcie, zobaczycie mnie dopiero wtedy, gdy już zawitam do was na ten świat, ale już wtedy wiedziałam, że to będzie najpiękniejsza dziewczynka na świecie. No i rzeczywiście tak jest! Potem kolejno dostawałam od Ksawra zdjęcia Zelduni, począwszy od pierwszego dnia Jej życia, aż po to ostatnie, które zamieściłam tutaj dzisiaj w blogu, a które jest najbardziej aktualne. Słodka dziewczynka, nieprawdaż????
Mam na swoim komputerze specjalny folder zatytułowany Zelda, w którym chowam wszystkie przesłane mi Jej zdjęcia, oraz te, które robiłam podczas wizyty Zeldy u mnie w domu.
Będzie to kiedyś  wspaniała pamiątka. Gdy Żelda skończy 18 lat (jak tylko doczekam) stworze wielki folder z wszystkimi Jej zdjęciami, jako mój urodzinowy dla Niej prezent.
Przynajmniej mam takie plany, myślę, że mi się one udadzą.

A skoro dzisiejszy dzień, ba, dzisiejszy tydzień rozpoczęłam takim miłym akcentem, czy warto go sobie psuć jakimiś moimi politycznymi wynurzeniami?
Stanowczo nie warto, chociaż znów wiele dziwnych rzeczy w tym zakresie się działo, chociażby bałwochwalczy zjazd Pisowców, opiewający  „wielkie sukcesy” ich trzyletniej już kadencji, ( pewnie nawet w tym samego Gierka zawstydzili), czy wielkie spotkanie urodzinowe u dobrego Wujka Tadzia, gdzie rządowcy wesoło pląsali w rytm muzyki pod batutą Solenizanta.
A niech się bawią, póki jeszcze wciąż trwa ta pisia maskarada…… Wszystko kiedyś ma swój koniec…….

A my wszyscy oczekujemy na  koniec tego tygodnia, bo………. w nocy przybędzie do nas  pewien Święty z prezentami.
No oczywiście nie wszyscy na takie prezenty zasłużyli i pewnie ich nie dostaną, może co najwyżej dostaną rózgę, albo mały, czarny węgielek, jak symbol tego, że nie byli grzeczni.

Już od IX wieku  w chrześcijaństwie wschodnim i zachodnim Mikołaj   był chrzczony jako  święty i cudotwórca.
Żywot pióra Michała z IX wieku przekazuje, że ten dzień traktowano jako przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia.
Kult Świętego Mikołaja był czczony od XVI wieku.
Co prawda wiele lat później Sobór Watykański zrobił małą rewizję pośród świętych, chcąc z jego pocztu wyłączyć kilku świętych w tym  własnie postać Św Mikołaja, ale papież Paweł VI zdecydował o kompromisowym rozwiązaniu tego problemu i postanowił o dowolności obchodzenia tego święta, z tym, ze z kalendarza usunięto średniowieczne teksty poświęcone Mikołajowi. Zezwolono jednak na obchodzenie wspomnień pewnych świętych według uznania i przywrócenia ich kultu zgodnie z tradycja poszczególnych krajów.

No to spróbujcie teraz swoim dzieciaczkom powiedzieć, ze nigdy nie było żadnego Świętego Mikołaja i  w związku z tym rodzice zwolnieni są z jakichkolwiek prezentów w tym dniu. Ba, nie koniecznie tylko dzieci nie zgodziłyby i  takim twierdzeniem, bo przypuszczam, ze każdy w pewnym sensie czeka z drżeniem serca i z myślą: a nuż w tym roku i mnie ten Święty obdaruje??

Więc najpierw w Grudniu, a dokładnie w nocy z 5/6, z prezentami  przychodzi św Mikołaj, a w Boże Narodzenie , czyli w Wigilię w zależności od rejonu Polski, prezenty rozdaje Dzieciątko,  Gwiazdor, Aniołek, czy św Mikołaj. 
W  Krakowie (i chyba w  Małopolsce) oczywiście w wigilijny wieczór to  Aniołek przez otwarte okno wlatuje do pokoju, w którym stoi choinka i pozostawia pod nią prezenty. Tak było jak sięgam pamięcią  u mnie w domu i pewnie jeszcze dużo wcześniej

Tylko……. no własnie jak ten biedny święty Mikołaj w ten piątek  na saniach ma przyjechać, skoro znów plusowe temperatury powróciły, nawet w nocy nie spadnie ona poniżej zera. I tak ma być przez najbliższe dni.
Ja to się nawet z tego cieszę, nie powiem, nie tylko dlatego, że nie jest ślisko,  a może też i dlatego, że w Mikołaja jednak nie wierzę? (ciiiiiiii!!!)

Miłego poniedziałku i całego tygodnia Wszystkim zatem życzę i miłego oczekiwania na Pana w czerwonym płaszczu.
A jutro mają swoje święto górnicy, ale o tym napisze dopiero w nastopnym moim blogu

Na razie.

historia łóżkowa

 

2 grudnia jest to 336 dzień roku. 
Słońce wschodzi o godzinie 7:22, a zachodzi o godzinie 15,29, z tym, ze zmierzch nadchodzi o godzinie 16.08

Jeszcze bardzo leniwe jest to słonko, długo sobie śpi, nie dziwota, że i ja teraz później się budzę.

Wieczorem mam taki rytuał, że godzinkę przed położeniem się spać ogrzewam sobie pościel moim elektrycznym kocykiem, tak więc z wielka radością wskakuję potem  do cieplusieńkiego już  łózia i prawie natychmiast zasypiam. Takie piękne sny wtedy się ma.…….
 
A jak wyglądało spanie naszych przodków???
Co prawda nie było wtedy elektrycznych kocyków, ale ..

No właśnie, czy ktoś kiedyś zastanawiał się, jak ewaluowało się to najwalniejsze miejsce w naszym domostwie?
Pierwsze łózką nazwać można właściwie posłaniami, tworzonymi ze skór oraz z gałęzi. Ludzie wtedy czuli potrzebę odizolowania się od mokrej, zimnej ziemi, aby zregenerować swój organizm, przy czym, co ciekawe, godziny snu nie przypadały wcale na godziny nocne, , nasi przodkowie spali wtedy, gdy odczuwali potrzebę snu.

W starożytnym Egipcie ludzie z niższej warstwy społecznej spali na plecionych matach rozłożonych na podłodze. W przeciwieństwie do osób zamożnych, które miały specjalnie profilowane łoża z podpórką pod głowę.  Takie funkcjonalne rozwiązanie miało chronić misternie ułożone fryzury przed zniszczeniem. Najekskluzywniejszym łóżkiem owych czasów był mebel wykonany na życzenie faraona Tutenhamona. To łoże wykonane z drzewa hebanowego i złota, ozdobione inkrustacją z kości słoniowej, fajansu, srebra. Nogi w formie lwich łap zwrócone są ku stopom śpiącego, a rama wypełniona plecionką łukowato wygina się w dół. Można je obejrzeć w Muzeum Egipskim w Kairze

Czasy Imperium Rzymskiego to epoka stojąca pod znakiem rozwoju i innowacyjnych rozwiązań, również w kwestii sypialni. To właśnie Rzymianie jako pierwsi wynaleźli materac! Początkowo jego wypełnienie tworzyły trzcina, słoma, wełna lub pierze. Dodatkowo każde łóżko mające materac ozdobione było małymi dekoracjami z brązu lub złota. Jednak Rzymianie nie osiadali na laurach! Idąc o krok dalej, zaprojektowali również łóżko wodne. Jego celem było zapobieganie pojawianiu się odleżyn. Jak ono działało? – Osoba kładła się do kołyski z wodą, w której pozostawała do momentu, aż stała się senna. Następnie była przenoszona do miejsca wyściełanego materacem, gdzie spokojnie kołysano ją do snu.

Warto wiedzieć, że łóżko to mebel, który uwielbiali najwięksi władcy oświeconej Europy. Jednym z nich był Ludwik XIV, który spędzał w nim całe dnie i noce. Posunął się nawet o krok dalej i wydawał z niego wyroki na swych poddanych paryżan. To król, który słynął ze swej miłości do snu – właśnie dlatego w Wersalu mieści się aż 413 łóżek!

Kompozycja wełnianego materaca oraz stalowej konstrukcji to ukłon w stronę zdrowia. Taka solidna forma zabezpieczyła łóżko przed insektami i bakteriami, z którymi zmagano się w ubiegłych wiekach. Co więcej, już w drugiej połowie XIX wieku stworzono pierwszy, sprężynowy materac. Podobny do tych, na których wypoczywamy teraz.


Od czasów neolitu łóżko kompletnie zmieniło swoją formę. Obecnie największą wagę przywiązuje się do wygodnego i higienicznego podłoża snu. Ekologia jest trendem, który święci triumfy w XXI wieku. – Wykorzystanie do produkcji materacy naturalnych pianek, które zawierają blisko 50 proc. olejów naturalnych, to jedno z bardziej innowacyjnych i przyjaznych środowisku rozwiązań – podsumowują eksperci.
Od lat 90. XX wieku, czerpiąc z technologii NASA, do powszechnej produkcji wprowadzono materace z pianki termoplastycznej, które nie są sprężyste, ale dopasowują się do kształtu ciała pod wpływem jego nacisku i temperatury.

A jak dawniej ogrzewano pościel, zwłaszcza w zimową porę roku?
Stosowano tak zwane szkandele, czyli naczynia podobne do patelni z pokrywką i z rękojeścią Te szkandele napełniano żarzącymi się węglami lub
gorącą wodą i umieszczano je pod kołdrą, czy pod pierzyną.

Dopiero w 1903 Edward  Penk wynalazł termofor, czyli gumowa poduszkę wypełnioną gorąca wodą, która ogrzewano sobie pościel.
No a teraz już mamy możliwość ogrzewania naszych zamarzniętych części ciała wspaniałym elektrycznym kocykiem, albo specjalnymi masującymi zmarznięte stópki specjalnymi  rozgrzewającymi  bucikami.

Właśnie jestem posiadaczkom takiego fajnego elektrycznego kocyka, który z wielka radością używam wieczorami, myślę jeszcze ewentualnie o tych  ocieplających bucikach, bo często siedzą przy komputerze marzną mi stopy, trudno wtedy je kocem okrywać. A tak włożyłabym tylko te buciki, zrobiła pstryk  i już ciepłe powietrze masowało by moje obolałe stópki.
Już parę razy przymierzałam się do takiego zakupu, bo ostatnio dosyć często rzucają ni się w oczy reklama takich fajnych botków, może jednak się skuszę???

Wczoraj moja Złota Rączka Maciek naprawił mi mój zdezelowany fotel, w którym urwało się przednie kółko. I bardzo dobrze, bo naprawdę trudno na takim kulawym foteliku wysiedzieć, gdy co chwilę grozi upadek z niego.Zamówiłam w Allegro jedno co prawda kółko, nawet pani się upewniała, czy na pewno potrzebuje go tylko w ilości 1 sztuki, ale porządna firma w cenie jednego kółka + zapatę za kuriera( a ta była droższa niż owe kółko) dosłała mi w gratisie jeszcze jedno, dodatkowe, tak więc na wszelki wypadek mam zapas.

A dzisiaj mamy słoneczną znowu niedzielę, chłodna, al słońce od rana nam przyświeca.  W pokoju mam nieco chłodniej, więc Maciek przestawił mi wczoraj ogrzewanie pokojowe z jedynki na dwójkę, a co mi tam,  teraz, gdy nie wydaje pieniędzy na papierosy, przynajmniej będę miała je na co wydawać, czyli na ogrzewanie.
Ciekawa jestem tylko, jakie dostanę następne rachunki za to moje elektryczne ogrzewanie, bo wczoraj któryś z rządzących ministrów   stanowczo potwierdził, że nikt z  prowadzących  gospodarstwo domowe na podwyżce elektryczności nie ucierpi. Co prawda nie umiał wytłumaczyć, na czym miałby ten brak dopłat przez prywatne osoby polegać, ale uznał to za pewnik,  czyli tak będzie i już.Ano poczekamy, zobaczymy.

Póki co miłej i spokojnej niedzieli  i ewentualnych krótkich zimowych spacerków życzę.