
A skoro środa, to oczywiście Ula, róża i ja……
A niebo nad moim Parkiem jest takie śliczne, jak na tym zdjęciu…….
A kwiaty w moim Parku już zaczynają cieszyć oczy…….
Jaka szkoda, że nikt nie zasiał tam jednak róż…….
Ale zawsze, w każda środę znajdziesz ją dla siebie u mnie Uleczku , a dzisiaj posyłam ci ją wraz z naprawdę słonecznymi i wiosennymi pozdrowieniami., wierząc, że i u Ciebie w Poznaniu też słoneczko pięknie dla Ciebie świeci.
Wiosna, wiosna, wszystko do nowego życia się budzi.Dzisiaj dostałam bardzo ciekawy link od Koleżanki Bożeny – podgląd na żurawie gniazdo.
http://zurawwlesie.pl/?fbclid=IwAR0_DXTacXOGwE3zsFmkGjwuRcTlu2DMU82tuPFoYqBNT9k1mfRP2HtiPjQ
Naprawdę bardzo ciekawy widok. Przyzwyczajona do podglądania gniazda „na wysokości”, trochę dziwnie wygląda gniazdo, które odbija się w wodzie.
Ale nie mniej samca jest bardzo cierpliwa i również pięknie się swoim przyszłym potomstwem, czyli na razie jajeczkami.
Niestety kamera jest trochę w oddaleniu od siedliska ptaków, tak więc jajeczka nie są widoczne i trudno ocenić ile ich jest.
Trzeba będzie poczekać, aż wyklują się małe żurawie, co będzie chyba o wiele wcześniej niż w bocianim gnieździe, bo ten proces u żurawi jest o wiele krótszy, trwa około miesiąca. Na ogół samica żurawia składa 1-2 jajka, czasami trzy.
Z jaj po około miesięcznym wysiadywaniu klują się „dinozauropodobne” pisklęta, sprawnie chodzące i pływające, ale do osiągnięcia lotności (2-4 miesięcy) pozostają pod opieką rodziców, a czasem nawet do następnego sezonu rozrodczego.
O popularności tego ptaka wśród ludzi może świadczyć fakt, że aż 69 miejscowości w Polsce wywodzi swe nazwy od tego gatunku np.: Żurawieniec, Żurawce czy też po prostu Żuraw. Z tym dostojnym ptakiem związanych jest wiele wierzeń i przesądów mówiących na przykład o duszach ludzi zamienionych w żurawie i wraz z nimi odlatujących do nieba. Ptaki te spotkamy także w pieśniach, poezji i wielu innych dziedzinach sztuki pięknej.
A my już jako dzieci poznaliśmy tego pięknego ptaka w znanej bajce Jana Brzechwy „Żuraw i czapla”, gdy dumny pan Żuraw nie potrafił się dogadać z panią Czaplą, chociaż obydwoje z podobnego środowiska się wywodzili, a jednak innymi cechami się odznaczali.
Zresztą bardzo podobnie, jak i wielu ludzi, niby bliskich sobie, a jedna innymi myślami, pasjami ogarnięci, innym językiem duszy przemawiający, też ze sobą do porozumienia dojść nie mogą.
Bo ilu z nas, podobnie jak ten żuraw, jemy tę swoją codzienna „żurawinę” własnych stresów i kłopotów i z kwaśną miną zupełnie nieraz niepotrzebnie do drugich się z pretensjami zwracamy?
A to tylko jeszcze bardziej pokazuje, jak blisko związani jesteśmy z prawami natury, któremu podlegają nie tylko wszystkie gatunki ptaków, zwierząt i roślin, ale również i nasz ludzki gatunek, który ma przewagę nad pozostałymi w tym, że został obdarzony umysłem, niestety często zapominając, że należy nim się na co dzień posługiwać tak, by nie tylko sobie, ale i innym takie myślenie i działanie korzyść przynosiło.
Zwierzęta posługują się głownie instynktem, nam prócz instynktu pozostaje jeszcze mózg i…..jednak uczucia, które też przecież odgrywają w naszym życiu wielką rolę. Przynajmniej taką rolę powinny odgrywać.
I o tym wszystkim właśnie, gdy wiosna i przyroda budzi się do życia, należy pamiętać, bo każdej wiosny i nasze uczuciowe, ale nie tylko, życie budzi się na nowo i wtedy powstaje tak wiele fajnych nowych projektów, nowych pomysłów, które warto w życie wdrożyć.
I to wcale nie prawda, że dotyczy to tylko ludzi młodych, sama wiem po sobie, że każdej wiosny mam w sobie taką wielką radość życia i takie pragnienie, aby coś w mojej codzienności zmienić. Inna sprawa, że nie zawsze są sprzyjające warunki, aby wszystkie swoje zamierzenia spełnić, ale przynajmniej staram się odkrywać coś nowego, pięknego, coś naprawdę pożytecznego w moim nowo – wiosennym otoczeniu.
Wczoraj zrobiłam już pierwszy krok i … odwiedziłam fryzjera. Trochę miałam obawy, bowiem pani, która dotąd zawsze opiekowała się moimi włosami zawiesiła swoją działalność, musiałam szukać nowego salonu fryzjerskiego i całkiem przez przypadek trafiłam do bardzo miej pani, która po przeprowadzce do Krakowa, otwarła całkiem niedawno lokal na salon fryzjerski niedaleko mnie.
I muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona i z całkiem ładnie wymodelowanej swojej głowy, jak i z koloru, który mi na włosy nałożyła.
Najpewniej znalazłam już swoje nowe miejsce do pielęgnacji mojej fryzury.
Pozostaje mi jeszcze pielęgnacja moich stóp, które z racji moich niedomagań, wymaga w miarę regularnego pedicure leczniczego, ale na całe szczęście mam nadal kontakt z moja panią Elą, do której już od wielu lat chodziłam i chociaż ona również nie pracuje w żadnej placówce, ale będzie wykonywała ten zabieg w domu klienta. Już jestem z nią na ten piątek umówiona.
Tak więc pomału już dokonuję wiosennej odnowy, tym bardziej ważnej, że już całkiem niedługo, bo 16 kwietnia, jak wiecie, wyjeżdżam na 7 dniowy turnus sanatoryjno – świąteczny do Wisły.
Co prawda to nie będzie pobyt w Sanatorium Miłości, ale… kto wie…… czasami w starym piecu diabeł pali 🙂
Dzisiaj zapowiadają naprawdę prześliczną środę. w całej Polsce ma być ślicznie, słonecznie, ciepło i wiosennie.
Tak więc super przyjemnego dnia Wszystkim życzę.