MATYSIA

Dzisiaj na pewno zaglądnie tutaj dzisiejsza Solenizantka MATYLDA, rodzinnie Matysią zwana.
Wszystkiego najlepszego Matysiu w Dniu Urodzin, niech Ci się spełniają wszystkie marzenia i te duże i te małe, bądź szczęśliwa, zawsze otoczona miłością swoich Wspaniałych Rodziców no i oczywiście przemiłego Jana.




Dzisiaj za Wielką Wodą wielkie święto, obchodzone tak samo rodzinnie, jak u nas Wigilia, czyli dzisiaj Dzień Dziękczynienia, zwanym tez Dniem Indora, albowiem jest to główne świąteczne danie, które dzisiaj Amerykanie zajadają.
My w Wigilię jemy karpia, oni w Dzień Dziękczynienia jedzą indyka, koniecznie nadziewanego chlebem kukurydzianym i podawanego ze sosem żurawinowym, ale także jedzą i inne pyszne tradycyjne potrawy ze słodkich ziemniaków, kukurydzy i przeróżnych na ogół zapiekanych jarzyn jak marchewka, fasolka, czy brukselka.
A na deser obowiązkowa tarta z dyni, ewentualnie tarta jabłkowa, w wszystko to podlewane jest pysznym cydrem.
Nie wiem, jak będzie w tym roku z tym świętem w Stanach, bo przecież i tam bardzo groźna jest epidemia Covidu, a Amerykanie przyzwyczaili się, że w ten dzień z najbardziej odległych zakątków kraju wszyscy ściągają do domu na uroczystą ucztę.
Teraz może by troszkę inaczej, może mniej rodzinnie, ale na pewno indor będzie królował na wszystkich amerykańskich stołach.

HAPPY THANKSGIVING DAY Przyjaciele zza Oceanu 🙂

A tu listopad pomalutku już dobiega końca, zaraz zacznie się grudzień, jednak trochę inny niż zazwyczaj, pewnie mniej radosny, mniej rodzinny, często z pustym miejscu przy wigilijnym stole, ze wspomnieniem tych, którzy od nas w tym roku odeszli.
Wczoraj znów dostałam wiadomość o śmierci mojego Kolegi ze szkolnej ławy, Zygmunta, którego pokonał niestety wirus Covid 19.
Smutna to wiadomość, jeszcze nie tak tak dawno widzieliśmy się na szkolnym spotkaniu wspominkowym, był w pełni sił i nic nie wskazywało na to, że wkrótce śmierć Go pokona.
Ale takie jest życie. Dlatego trzeba bardzo uważać na siebie, szczególnie już w moim wieku, bo niestety nieco starszy organizm ma mniejszą możliwość pokonania tego złośliwego wirusa, tym bardziej, że prawie każdego ponad 70 letni człowieka jakieś tam niedogodności chorobowe już dopadają, a ten wirus niestety jest nośnikiem wspomagającym śmiertelność.
Dlatego z niecierpliwością czekam na obiecaną szczepionkę przeciwko COVID -19, mam nadzieję, że nie będzie to tylko następna czcza rządowa obietnica, na którejś znów jakiś pisowiec złoty interes będzie chciał zrobić, podobnie jak robili interesy na lewych maseczkach, czy respiratorach.
Myślicie, że teraz będą się bać takich przekrętów???
Wątpię, pisowcy prominenci są na tyle bezczelni, że nie przejmują się losem Polaków, oni wciąż są nienasyceni i wciąż uzupełniają swoje kiesy, nie bojąc się żadnych wyciągniętych wobec nich konsekwencji, ponieważ wciąż czują się bezkarni. No tak, przecież Kaczyński im wmówił, że oni są z tej wyższej półki.
Ale zapominają, że z takiej wysokiej półki bardzo łatwo się spada i bardzo boleśnie ten upadek się potem odczuwa!!!! I oby tak się stało!!!

Za oknem jesienny chłód, ale świeci piękne jesienne słonko. Niestety świeci już bardzo niziutko nad ziemią i szybko zachodzi, nie dając tego upragnionego ciepła, na które musimy jeszcze trochę poczekać.
Miłego czwartku nie tylko dla Amerykanów, ale dla nas wszystkich, chociaż pewnie indora nie wszyscy jeść dzisiaj nie będziemy 🙂

ach ta ptaszyna !

Usiadła owa ptaszyna na różanym krzaczku, który pod oknem Uli w Ogrodzie Marzeń właśnie zakwitł.
Słonko za oknem, słonko tutaj na blogu, to wszystko w ten nasz środowy dzień spotkania z Przyjaźnią Uleczko Ci posyłam życząc przyjemnego dnia tego i wszystkich następnych aż do kolejnej środy.

A ponieważ słonko świeci, nie mam dzisiaj ochoty na żadne polityczne i chorobowe smutki, a ważne sprawy się toczą, bo wciąż rozpatrywane są kwestie przyznawania przez Unię pieniędzy, a jak wiadomo Polska ma dosyć specyficzne podejście do sprawy : Dawajcie pieniądze, bo nam się należą, ale wara wam od tego, w jaki sposób psujmy demokrację w Polsce, bo to jest tylko nasza wewnętrzna sprawa, że chcemy Polaków za mordy trzymać.
Co z tego wyniknie? Wciąż nie wiadomo, a to wszystko co będzie niestety odbije się na każdym z nas, Polaków, a także i na obywatelach każdego państwa należącego do Unii, gdy przyznawany budżet zostanie uszczuplony, lub wprost nie przyznany.
Na razie traktują nas w Unii tak, jak traktuje się nieznośne bachory, które ze złością tupią nogą, gdy im się czegoś nie chce dać i kładą się ze wściekłością na podłodze, wrzeszcząc.
Mądry Rodzic potrafi sobie poradzić z taką niesubordynacją, czy Unia też będzie skuteczna w swojej stanowczości wobec Polski i Węgier, czy jednak im ulegnie?
Niestety, to byłby już koniec Unii, wywołany precedens pozwoliłby w przyszłości każdemu państwu, który jest członkiem Unii, siłowo rozwiązywać swoje problemy i wymuszać na Unii swoje roszczenia.

Dobra, to napiszę coś dzisiaj optymistycznego, wprost zadziwiającego.
Wczoraj popołudniu złożyłam na stronie HEBE zamówienie na cztery opakowania mojego ulubionego czekoladowego żelu do kąpieli. Dzisiaj zaraz po godzinie ósmej zatelefonowała do mnie pani z tej firmy, aby potwierdzić adres dostawy, a już kwadrans po 10 rano dostałam przesyłkę z moim żelem. Ale będzie pachniało czekoladą w mojej łazience.
Ale przyznam, że aż się zdziwiłam, że tak szybko zadziałali.
Można? Można. Czasami nawet w Polsce dzieją się rzeczy, o których nawet filozofom się nie śni.
A ponieważ poprawił mi się dosyć wyraźnie humor, zarówno po bardzo co prawda bolesnej, ale skutecznej wczorajszej wizycie u pana Bartka (cóż, czasami trzeba chwilę pocierpieć, by potem lepiej się poczuć), jak i po pomyślnie otrzymanej dzisiaj przesyłce , powiedziałam sobie: nie martw się, żyj tak, jakby jutro miało nie nastąpić.
A może własnie to jutro powinno obrócić się na lepsze?
Zostawiam Was z tym przemyśleniem i miłej środy życzę.
Na politykę jeszcze pewnie przyjdzie czas…..

UFO????

Nie, to tylko pełny strój covidowy, który jest konieczny dla parowników Służby Zdrowia w dzisiejszych czasach epidemii.
I do takiego UFO-LUDKA – pana Bartka dzisiaj idę na kolejną terapię.
Można tylko współczuć panu Bartkowi, bo już podczas takich zabiegów w normalnych warunkach trzeba z siebie wydać sporo energii i trudu, a co dopiero, gdy trzeba na sobie nosić ten strój, a na buzi maseczkę, a właściwie sporą maskę z wentylatorkiem, przez którą tak trudno jest oddychać.
Ale takie są wymogi epidemiologiczne, które pan Bartek ściśle przestrzega, z pożytkiem i dla pacjenta i dla samego siebie.
Rzeczywiście oddech przez tę maskę jest bardzo ciężki, widać i słychać, ile trudu to od pana Bartka wymaga, ale jestem mu wdzięczna za to, że mimo tych bardzo trudnych warunków daje z siebie naprawdę pełnie swoich sił i profesjonalizmu, co widać po mojej o zdecydowaniew wiele lepszej kondycji.
Jeszcze co prawda od czasu do czasu muszę jakiś środek przeciwbólowy zażyć, ale nie jest to jak dawniej permanentne działanie , czyli jak mi to Maciek tłumaczył, nie traktuję już Apppu jako cukierków i jem go bez umiaru dwa, trzy razy dziennie. Niestety tak było poprzednio, każdy dzień zaczynałam i kończyłam Appapem, bo ból wydawał mi się nie do zniesienia.
Teraz już tylko wtedy gdy już ból jest bardziej dotkliwy sięgam po tabletkę, albo ewentualnie po Nimesil, w który zresztą ostatnio się zaopatrzyłam, może leżąc w szafce też działa na mnie przeciwbólowo, bo przynajmniej wiem, że mam go pod ręką i zawsze pod niego mogę sięgnąć, a autosugestia jest przecież w każdej terapii potrzebny..
Ostatnio dopływają do nas dosyć pocieszające komunikaty o mniejszej zachorowalności na COVID 19, jest mniej wykonywanych testów, co tłumaczą tym, że jest mniejsze zapotrzebowanie wystawiane przez lekarzy I-szego kontaktu na takie testy. Ale czy to oby znowu nie jest HURRA – OPTYMIZM ?? Zobaczymy, gdy następny element covidowej układanki, czyli liczba zgonów będzie również mniejsza, bo to będzie już całkiem adekwatne stwierdzenie prawdziwej, a nie politycznie zmanipulowanej epidemiologicznej sytuacji w kraju, nie będzie ona uzależnione od żadnych zaniżeń danych,one będą całą prawdą.
Wczoraj po raz pierwszy na konferencji premier przyznał się do błędu, do zbyt optymistycznej oceny bieżącej sytuacji zdrowotnej, ale teraz przecież już nie musi nikogo przekonywać , że tak właściwie nie ma żadnej epidemii, a zły wirus sobie odszedł, bo przecież nie ma w najbliższym czasie żadnych wyborów, do których trzeba by było dziadków i babcie namawiać.
Czyli ta jego „skrucha” nie jest tak do końca szczera.
Na pewno nie była to dla niego łatwa decyzja, bo kto lubi do błędów się przyznawać, ale skoro jest się na tak eksponowanym stanowisku, powinno się być przynajmniej prawdomównym, niestety jak wiemy, tej cechy komu jak komu, ale premierowi Morawieckiemu nie można przypisać.
Może na pewnego rodzaju wytłumaczenie jego decyzji wpływa fakt, że znalazł się w bardzo niekomfortowej dla siebie decyzji, jest atakowany tak ze strony Kaczyńskiego jak i ze strony Ziobry, ale przecież sam się w tę kabałę świadomie wpakował, więc nie ma go co żałować, tym bardziej, że w to polityczne błoto brnie coraz głębiej, jeszcze tylko wciąż rosnący nos Pinokia wystaje z tej politycznej bryi.

Dzisiaj mamy całkiem słoneczny jesienny wtorek, co prawda temperatura jest niezbyt wysoka, ale przecież taki mamy klimat 🙂
Miłego popołudnia

od rzeczy Do Rzeczy

Przyznam, że z wielkim niepokojem, ale i z wielka złością odnalazłam dzisiaj okładkę „poczytnego” prawicowego dziennika Do Rzeczy.
Czy te prawicowe prawie mózgi zdają sobie sprawę z tego ma co narażają nasz kraj takim artykułem?
To jest niestety sygnał o tym, że właśnie Pis z przystawkami uparcie dążą do Polexitu, wbrew woli 80 procent Polaków, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wreszcie wbrew bezpieczeństwu naszego kraju.
Nawet w głowie mi się nie mieści, że są ludzie, którzy jeszcze nie tylko tak myślą, ale starają się wpływać na społeczeństwo, rozwijając nienawiść do Unii a także snując fantasmagorie dobrobytu Polski poza Unią.
Musimy zdawać sobie sprawę, że wyjście z Unii jest tylko częścią interesu Polski, częścią tej bezczelnej władzy, która chce już do reszty Polską zarządzać według swoich własnych wskazówek, przynoszących tylko im zyski i to w bardzo wymiernych i wielkich aspektach,
Przypomnijmy sobie, jak rozpoczął się Brexit – też od niby nic nie znaczących wzmianek o rzekomo szkodliwej działalności Unii przeciwko interesom Wielkiej Brytanii.
Kropla draży skałę, niestety to im się udało.
Dlatego Kaczyński, który nie cierpi władzy nad sobą i nie cierpi do podporządkowania się żadnym regułom, chociaż byłyby one jak najbardziej słuszne, przy pomocy swoich tak samo usłużnych jak i ograniczonych dziennikarzy próbuje wprowadzać zamęt w polskich umysłach o szkodliwości Unii , a całkowicie podporządkowany mu premier już jawnie wierutne kłamstwa do wiadomości podaje, tworząc mity, całkowicie z prawdą nie mające nic wspólnego.
Skóra mi cierpła, gdy słyszałam to anty unijne wystąpienie premiera Morawieckiego i zastanawiałam się, czy to jest prawda, czy tylko mi się to śni.
Niestety, Morawiecki popłynął wartką rzeką kaczego ścieku, posłusznie wykonując powierzone mu zadanie, w obawie o stratę swojego wygodnego premierowskiego fotela w momencie, gdyby się sprzeciwił.
To go wcale nie tłumaczy, że się bał, jak to kiedyś powiedział Władysław Bartoszewski „wystarczy być przyzwoitym” – niestety Mateusz przyzwoitym nie pozostał.
Na razie zdecydowana większość Polaków jest za Unią, ale jak już pisałam, kropla drąży skałę, więc i u nas pod pływem takich sugestii może powstać wśród społeczeństwa taki anty unijny nurt, a to dla Polski będzie oznaczało już całkowitą katastrofę, nie tylko ekonomiczną, ale przede wszystkim katastrofę polityczną – pozostaniemy sami, skazani na pożarcie przez Brata ze Wschodu, który tylko czeka na taki rozwój wypadków.
I trzeba by się było zastanowić, czy to jest spowodowane tylko polityczną głupotą rządzących, czy aby nie można takiego anty unijnego trendu podciągnąć do perfidnego planu świadomego cynicznego niszczenia Polski, co tylko oznaczać może Zdradę Stanu.
Napisałam w tytule, że tygodnik Do Rzeczy jest od rzeczy, ale to nie jest cała prawda, oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, co czynią, a niestety za to dostają spore pieniądze, czyli po prostu można powiedzieć, że Lisiecki , Semka, Gmyz i inni redaktorzy tego politycznego szmatławca za ciężkie pieniądze sprzedają Polskę, A „smaczku” do tego stwierdzenia dodaje fakt, że opłacani są oni z państwowej kasy, czyli to my podatnicy ich fałszywe tezy opłacamy.
Na prawicy skandal goni skandal, ale niestety coraz wyraźniej widać, że PIS to nie jest żadna partia, to jest po prostu bandycka mafia, którą my podatnicy opłacamy, a niektóry wciąż jeszcze ślepi Polacy popierają.
To można by porównać do Rodziny, w której ojciec alkoholik upija się za pieniądze domowników, rozwala cały dom, a rodzinka mówi, że ma wspaniałego, rewelacyjnego tatusia.
Smutne to wszystko, bo tylu wspaniałych ludzi wsadziło sporo serca i sporo pracy do tego, żebyśmy do Europy wstąpili, a teraz to wszystko ma się w niwecz obrócić, a my z pięknie wyniosłymi słowami na ustach Bóg, Honor i Ojczyzna pozostaniemy niewolnikami politycznej mafii, o wpływach Rosji nie wspomnę.
To już sama nie wiem, co lepsze: Wielki Brat zza Wielkiej Wody (chociaż ostatnio ten Wielki Brat jest już inny, mniej prawicy spolegliwy), czy Wielki Brat zza Buga, który ostrzy już sobie na nas swoje pazerne zębiska.
I jeszcze raz powtórzę wczorajsze i dzisiejsze moje zapytanie: czy to tylko zły sen, z którego wkrótce się obudzimy, czy to niestety jakaś masakryczna jawa???

A co poza polityką?
Miałam wczoraj miłych gości : Elę, Darkę i Maćka oraz sunię Sisi.
Własnie wracali z jesiennego spaceru z psem po Błoniach i po drodze wstąpili do mnie na herbatkę.
Miłe są takie wizyty, chociaż zawsze trzeba jednak uważać, żeby zachować chociaż pozorne środki bezpieczeństwa epidemiologicznego.
Ale przynajmniej nie byłam jak ten Kevin całkiem sama, chociaż do Świąt jeszcze troszkę czasu minie.
Na razie w ten czwartek będziemy, a raczej to Amerykanie będą się zajadać indykiem w kolejny Dzień Dziękczynienia.
Czy do nas takie święto też przybędzie?
Raczej nie, bo na razie nie mamy za co dziękować, taka jest niestety smutna prawda.
W ten czwartek i w każdy kolejny po nim dniu możemy tylko na razie zapłakać…….

Miłego poniedziałku i udanego tygodnia.

budzę się w niedzielę i…..

….za oknem słoneczny dzień, co prawda jesienny i nieco chłodny, ale słonko chociaż namiastkę optymizmu dodaje.
A tn optymizm jest mi i nie tylko mi bardzo teraz potrzebny.
Bo ja tak bardzo chciałabym rano wstać z myślą, że wszystko to co było, to tylko zły sen.
Że nie ma już epidemii, nie ma obostrzeń, nie ma Pisu, a żaden polityk nie wciska mi kitu do łba, że jest wprost rewelacyjnie i nie każe mi myśleć tak, jak on chce.
Ba, nie jest niestety to sen, to wciąż ta sama masakryczna rzeczywistość, w której tkwię ja i wielu Polaków.
Jest byle jak, rząd wprowadza swoimi całkiem przypadkowymi rozporządzeniami co raz większy chaos, który trudno już ogarnąć.
Co prawda nie wybierałam się wcale na narty, ani na ferie do Zakopanego, ani do Bukowiny, Szczyrku czy innej zimowej miejscowości pełnej atrakcji dla narciarzy, ale wprowadzenie takiego zamieszania spowoduje tylko większy zamęt.
A swoją drogą jestem ciekawa, gdzie pan prezydent teraz na nartach sobie pojeździ? może mu wybudują specjalna górkę narciarską z wyciągiem koło Pałacu Prezydenckiego?
Bo przecież narciarstwo to jego pasja, bez tego żaden poprzedni sezon zimowy się nie odbył, a tymczasem jego pałacyk we Wiśle nie będzie tej zimy gościł tak wspaniałego gościa.
Bo mam nadzieję, że skoro nie będzie wolno podróżować przeciętnemu Kowalskiemu, nie będzie też wolno cieszyć się zimowiskiem, czyli narciarskim szaleństwem i Dudzie???
Wierny góralski lud teraz pewnie wreszcie poczuje zawód, bo ich ukochany Wódz odciął ich od dutków, brak turystów, nieczynne hotele, wyciągi to dla nich prawdziwa katastrofa.
Ale to może i dobrze, wreszcie przestana głosować jak ksiądz każe i zdrowy góralski rozsądek weźmie górę.
A ja się tak zastanawiam, że skoro Morawiecki chce podjąć decyzję o zakazie przemieszczania się, czy mój ewentualny wyjazd na Święta do Modlnicy będzie aktualny?
Bo niby to daleko od Krakowa nie jest, ale zalecenie jest takie, żeby święta spędzić w ściśle domowym gronie. A ja już jestem zdecydowanie poza nawiasem domowników Modlnicy,
Oj, coś mi się wydaje, że w tym roku nie Tylko Kevin na Święta będzie sam w domu.
Ale do czasu Świąt Bożego Narodzenia Morawiecki jeszcze będzie miał nie jedną okazję do zmiany decyzji, oczywiście nie swoich, tylko tych podjętych podczas bezsennych nocy Wodza nad Wodzami, który już się zastanawia, co by tu jeszcze sknocić, komu jeszcze na złość zrobić.
No chyba, że przestraszy się góralskich ciupag, bo już górale na Warszawę się szykują, niezadowoleni z tego, że im Wódz interes popsuł.
Bo przecież można było jakiś inny plan tych zimowisk przeprowadzić, a nie zamknąć dzieciaki na jedno terminowe ferie w domu, nie dając im żadnych szans na odpoczynek.
Nie wiem, w jaki sposób można byłoby przeprowadzić, ale od czego mamy rządzących? Przecież nie tylko od dawania zakazów, ale od rozsądnego rozwiązywania problemów.
No ale skoro nie dają sobie oni rady chociażby ze Służbą Zdrowia, tworząc tylko propagandowe szpitale polowe, które nie zapewniają żadnej lekarskiej opieki ludziom naprawdę potrzebującym pomocy, to jak można myśleć o tym, że oni potrafią inne problemy rozwiązywać?
To jest rząd wybitnych nieudaczników, którzy podejmują decyzję ad hock , bez żadnych przemyśleń o skutkach, które ich rozporządzenia przynoszą.
Oj jakbym chciała obudzić się w innej, normalnej Polsce !!!

Coś o Shreku i o Smoczycy

Shrek to jednak miał rację, że za Przyjaciela wybrał sobie Osła.
Niby Osioł, a jednak czasami na wspaniałe pomysły wpadał. Co prawda nie zawsze kończyły się one całkiem pomyślnie, bo po drodze jednak wiele wpadek zaliczali, ale zawsze z pomocą nadchodziła wreszcie Smoczyca, która niszczyła i unicestwiała złych przeciwników.
Nam by się przydała taka Smoczyca, która wpadła by na Nowogrodzką i ogonem pozamiatała by Polskę, przy okazji usuwając tych, którzy są szkodnikami.
Aż strach teraz cokolwiek pisać, bo okazuje się, że w każdej chwili mogą wpaść do domu, aresztować i na dołek odprowadzić, tak jak zrobili chociażby z tym 17 – sto latkiem, który za zmieszczony na Facebooku post został zatrzymany i stanie przed Sądem Rodzinnym, pieron wie za co.
Bo przecież wciąż mamy podobno demokrację, więc teoretycznie mamy prawo do wolnego słowa.
Ale niektórym wydaje się, że młodzież jest najłatwiej zastraszyć, z tym, że kij ma zawsze dwa końce, za 4 lata będą wybory i ta zastraszona teraz młodzież doskonale będzie pamiętać, kto im skutecznie tę wolność ograniczał, a to oni właśnie wtedy głownie do urn pójdą……
Inna sprawa, że przy ich niebywałym politycznym chamstwie mogą zakładać, że uda im się tak wybory skręcić, że znów dojdą do władzy i nadal będą bezkarnie mogli Polskę okradać, a ludzi szmacić.
Trzeba przyznać, że rząd odmacza się co raz większym tupetem i nawet w takiej chwili, gdy trwa niepokój, pandemia, brak jest funduszy na szpitale, nie wspominając już o obiecanych, a następnie cofniętych obietnicach podwyżkach dla lekarz walczących z COVID-em, oni jeszcze mają czelność wprowadzać znaczne podwyżki diet poselskich, a głownie dokładnie dla tych, którzy teraz Polska zarządzają.
Pytam się, za co oni te podwyżki dostaną? za niszczenie Polski, Polaków i demokracji?????
TO SIĘ PO PROSTU WE ŁBIE NIE MIEŚCI!!!!!
Z jednej strony mamy coraz bardziej szarżujący w bezczelności rząd, z drugiej całkowicie opadający już autorytet policji, będącej teraz na usługach tych przy korycie i wbrew założeniu sensu istnienia Policji nie bronią Obywateli tylko ślepo wykonują oni rozkazy z góry, przy tym są brutalni , jak ongiś za złych czasów działające ZOMO.
Na domiar złego całkowicie w Polsce upadł już autorytet Kościoła, który kiedyś był ostoją dla Polaków, a teraz stał się symbolem rozpusty i chciejstwa, bezczelnego kamuflowania swoich seksualnych przeciwko młodzież przestępstw.
Dokąd biedny Polaku możesz teraz się udać? no dokąd???
Tylko Smoczyca może nam pomóc.
Co prawda ostatnio objawił się nam jeden bohater w postaci Marszałka Czarzastego, który unieszkodliwił jednego policjanta i go (podobno) uszkodził, z tym że nie wiadomo, co mu właściwie uszkodził, bo zeznania są sprzeczne, ale jeden Superman Czarzasty Polski nie uratuje.
W przyszłym tygodniu odbędą się następne manifestacje.
Nie możemy pokazać tej zakichanej prawicy, że się ich boimy.
To oni nas muszą zacząć się bać.
Bo dłużej z nimi nie można się już cackać, a to co pokazali podczas środowych manifestacji jest tylko dowodem, że oni zaczynają się czuć bezradni.
Najlepszą obroną jest atak, ale skoro oni nas atakują……
Słonka na sobotę życzę

moja prywatna wojna

Wczoraj wypowiedziałam prywatną wojnę muszkom owocówkom, które mimo jesiennej pory, opanowały moje mieszkanie.
Małe to, prawie niewidoczne, a takie upierdliwe !!!!!.
Były na tyle bezczelne, że nawet na mom nosie siadały, wczoraj powiedziałam im DOSYĆ !!!
Kiedyś wszelakie porady człowiek w książkach musiał szukać, ale od czego jest internet.
Wpisałam wiec na pasem „muszko owocówki – jak się ich pozbyć” i już po chwili wiedziałam, jaką skuteczna broń przeciwko nim wyciągnąć.
Sprawa okazała się bardzo łatwa do przeprowadzenia, otóż do szklanki nalałam trochę octu winnego, dodałam kilka kropel płyny do naczyń i postawiłam szklankę koło telewizora, bo w pokoju najwięcej tych muszek sobie radośnie fruwało, chociaż nie wiem czemu, skoro nie mam koło siebie w pokoju żadnych owoców, te raczej przechowuję w kuchni.
Zapach octu zwabił bardzo szybko te muszki do szklanki, a ponieważ wlany płyn do naczyń nieco zmiękczył powierzchnię płynu i uczynił ją śliską i biedne muszki nie mogły się z pułapki wydostać.
Niestety, ja też w pewną pułapkę przez tę akcje wpadłam, ponieważ szklanka z tą mieszanin stała blisko mnie po jakimś czasie zaczęło mi się nieźle w głowie kręcić, zapach bowiem był dosyć intensywny.
Co prawda porównując powierzchnie ciała małej muszki i mojego zdecydowanie miały większy zamęt głowy, co zaowocowało zupełnie pełną muszek szklanką.
Przed snem wyniosłam szklankę do kuchni, ale jej jeszcze nie opróżniałam, bowiem i tam trochę tego szkaradzieństwa fruwało.
Dzisiaj wygląda na to, że mam spokój, że pozbyłam się tych niechcianych dokuczliwych lokatorów, ale jeszcze raz przygotuję dla nich taką piorunująca mieszankę, gdyby tam jakaś jedna muszka gdzieś jeszcze się zalęgła.
To tyle z mojego prywatnego pola walki, mogę odtrąbić zwycięstwo, tylko czy „wróg” nie powróci????

A co poza tym?

Aż 70 procent Polaków popiera manifestacje organizowane w ramach Strajku Kobiet – wynika z nowego sondażu Kantar, którego wyniki przytacza „Dziennik Gazeta Prawna”. Badanie pokazało też, że choć w demonstracjach częściej uczestniczą kobiety, to mężczyźni popierają inicjatywę w równym stopniu.

Nie uda się rządowi zamydlić oczu Polakom, te oczy wyraźnie otwarły się szeroko i mimo, że władza zaczyna stosować represje wobec manifestantów rodem Białoruś, jednak Jaruś nadal musi się bać najbliższej swojej przyszłości, jako, że i w swoim własnym prawicowym obozie zaczyna mieć przeciwników, którzy widzą beznadzieję, w którą nas wszystkich obecna polityka wprowadza.
I najgorsze jest to, że nie ma żadnej nadziei, że wkrótce się o zmieni, bo obóz miłościwie nam rządzących jest co raz bardziej agresywny, a opozycja(której defacto nie ma) jest coraz bardziej pasywna.
A my w tym wszystkim jak te muszki owocówki krążymy, bez żadnego pomysłu, bez nadziei, że wkrótce nie poginiemy jak te owocówki

Dobrego piątku

Sodomia i Gomora

To co się ostatnio wyprawia w Polsce to już istne PIEKŁO, które nas Pis zgotował.
Ale diabeł gdy się boi, atakuje, tak samo jest i w tej chwili.
Łamanie praw poselskich i marszałkowskich, poprzez ataki na nich i poprzez łamanie legitymacji poselskiej przez zwyczajnego pseudo policjanta, bo wydaje mi się, że tam byli po prostu uzurpatorzy policji, zbrojne ramie bandytów przez Pis wskrzeszonych pokazuje całkowity upadek naszego państwa.
A dzisiejsze wystąpienie w Sejmie ministra Mariusza Kamińskiego, odpowiedzialnego za zapewnienie porządku i spokoju w państwie tylko jawiło się obrazem strasznego lęku przed utratą władzy, która im się już wymyka z rąk.
On jawnie o tym mówił: chcecie odebrać nam władzę, daną przez demokratyczne wybory.
Tak, wybory były demokratyczne, ale ludzie byli po prostu oszukani przez Pis, pięknymi słowami i pieniędzmi przekupili biednych niezbyt ogarniętych ludzi, by zdobyć władzę, dorwać się do stołków, by czerpać z tego zyski, ale przy tym, skoro już tę władzę zdobyli, zupełnie pogubili się w swojej arogancji i wydaje im się, że skoro wygrali wybory, już im wszystko wolno, mogą pomiatać podstawowymi zasadami demokracji w imię swojej wyimaginowanej wielkości, mogą rozgrywać swoje prywatne interesy, nawet kosztem ewentualnej pomocy finansowej z Unii.
Tak nie może być. POLSKA NIE JEST FOLWARKIEM PIS-u, POLSKA JEST OJCZYZNA NAS WSZYSTKICH, bez względu na polityczne preferencje, czy bez względu na opcje wyznaniowe czy światopoglądowe.
O tym Pis zapomina!!!!!!
Nie wiem, jak skończy się ta cała afera, obawiam się, że nie skończy się ona szybko, ale ludzie nie dają już sobą pomiatać, a atak na posłów i na Marszałka Sejmu już jest symbolem wielkiej przegranej tego rządu. I oni o tym doskonale wiedzą.
Kwestią czasu, może już niedługiego będzie wypowiedzenie posłuszeństwa przez policję i przez wojsko, bo tak zawsze dzieje się w krajach autorytarnych, a to już będzie KONIEC PISU
Czekam na ten czas, ale wciąż obawiam się, żeby nie doszło jednak do rozlewu krwi, bowiem rząd jest zdeterminowany do bronienia swojej racji, nawet kosztem zdrowia i bezpieczeństwa Polaków.
Czy odważą się wykorzystać swoje bojówki Narodowców- zwyczajnych chuliganów, wypasionych byczków, których można nakarmić dragami, narkotykami, by poszli w bój?
Ale to będzie Wasz bój już ostatni.
Źle się dzieje w państwie Polskim, bardzo źle i każdy dzień przynosi co raz bardziej złe rozwiązania, wzmagane niebywała arogancją rządu.
A ich przywódca, czyli nad premier Kaczyński już wyraźnie w swoich niezwykle agresywnych wystąpieniach wykazuje cechy całkowitego obłędu.
Dziwię się, że nikt z posłów Prawicy nie odważy się na bardzo radykalny krok, całkowitego odsuniecie go od jakichkolwiek wystąpień i wydawania jakichkolwiek decyzji.
Każdy jego występ jest tylko gwoździem do trumny tej opcji politycznej.
I co by teraz nie mówili, a mówią wiele i na razie strasznie górnolotnie, ale również i całkowicie głupio, ich dni w rządach są policzone. A ich atak jest obroną, niestety na razie mało skuteczną.
Niech więc się dzieje co się ma dziać, bo najwyższa pora na zmianę w polityce Polski, oczywiście też przyjdzie i pora na rozliczenie wszystkich wrogich działań, jakie przez 5 lat wobec polski uczynili.
Powtarzam za wczorajszymi posłami : KACZYŃSKI, MORAWIECKI, KAMIŃSKI i reszta BĘDZIECIE SIEDZIEĆ!!!!!!
Teraz rządzi świata wielka marność, lecz zwycięży Polska Solidarność, znów zapanuje praworządność, spokój ład, znów wrócimy do EUROPY!!!!!
Ja w to wierzę, a WY?????

Dzień dobry w środę Uleczko :-)

W kolejną środę z różą.
Mam nadzieję, że dzisiejszej róży nie przegapisz, chociaż te dni tak szybko po sobie płyną, jedna środa, druga środa….. i tak niedługo koniec roku.
Ale chyba trochę wyszłam za szybko na przód, na razie wciąż mamy listopad i trzeba przyznać, że pogodowo nie jest on najgorszy.
Pewnie i dla Twoich spacerków też jest łaskawy, chociaż jun nie wiem, czy jesteś w Poznaniu, czy u Magdy.
W Poznaniu masz do spacerków kijki, u Magdy Olcię – Żabkę, więc żadna z tych opcji nie jest dla Ciebie niekorzystna.
W każdym bądź razie życzę miłych spacerów i dobrego humoru, chociaż te ostatnie dni są dla Polaków bardzo nerwowe.
No to miłej środy Uleczku, wykorzystuj każdą słoneczną chwilę, bo mogą deszczowe dni wkrótce nadejść i uważaj na siebie, bo niedobry wirus z korona wciąż gdzieś się tam za krzakami czai.

Wczoraj oczywiście byłam na „Pieszczotach” u pana Bartka.
Oczywiście, że bolało, ale zauważyłam, że jednak pomału te zabiegi zaczynają mi pomagać. Szczególnie ręka nie daje mi już tych bezsennych nocy, a pan Bartek stwierdził, że już nie mam tak bardzo spiętych mięśni wokoło barku, jak na początku.
No tak, to jeszcze nie koniec tych masaży, ale skoro pomagają……. warto jednak chodzić. Za tydzień we wtorek czeka mnie następna porcja.

I to tyle na środowy wpis.
Ponieważ w polityce nie dzieje się nic nowego, wciąż jest to samo (o, tu Ktoś akurat się zdenerwuje, bo nie lubi tego mojego stwierdzenia), więc nie będę pisała nic o polityce.
Przynajmniej na razie, do czasu, aż zacznie się coś klarować.
A może jednak tak będzie, bo w Pisie bulgocze, a w dodatku zapowiadane są na ten tydzień następne manifestacje kobiet, które wciąż jeszcze ostatniego słowa nie powiedziały. A może i do nich dołączą inni?
Teraz Polakom pewnie nie spodoba się to, że przez wewnętrzną walkę buldogów pod dywanem my Polacy stracimy miliardy, które mogły do nas spłynąć od Unii.
Ale przecież Wielki Wódz Kacza łapa powiedział kiedyś: uczynię wszystko, nawet ze szkodą dla gospodarki, żeby utrzymać władzę.
Bo Polska jest moja, KACZA!!!!!
I w tym niestety jest konsekwentny.
Ale do czasu, taczki są już przygotowane, bo Polska jest nie Kacza, a Wszystkich Polaków i o tym ten kaczy wódz musi pamiętać.
Jego koniec zbliża się co raz szybszymi krokami.
Co prawda uważam, ze Ziobro, który będzie chciał skorzystać z okazji słabości Wodza i szybko będzie się chciał dorwać się do władzy, jest jeszcze gorszy, ale i jemu historia pokaże miejsce na śmietniku – przynajmniej w to wierzę.

Wspaniale słonecznej środy życzę Wszystkim

nie będzie dzisiaj wpisu

będzie tylko piękne zdjęcie.
Zawsze humor taki widoczek poprawia.
A to, co się dzieje w Polsce, ta niebywała hucpa może człowieka do kresu nerwów doprowadzać.
W dodatku okazuje się, że ponad 60 procent ciemniaków w Polsce znów się ujawniło i popiera protest Morawieckiego, też uważają, że nie można łączyć przestrzegania reguł prawidłowości z budżetem unijnym.
Naprawdę tylu jeszcze idiotów jest w Polsce, czy po prostu znów pisowska propaganda układała sondaż?
Nie widzą te ciemniaki, że stryczek na szyję sobie i swoim dzieciom zakładają?
Co jest złego w tym, że każe się przestrzegać praworządności, czy musimy wiecznie być krajem cierpiętników z chomątami na karkach chodzącymi????
No i dobrze, gdy zaczną te ciemniaki suchy chleb wpi….lać , a ich dzieci w więzieniach siedzieć ,dopiero zrozumieją, że znów w maliny zostali wepchnięci.
Oj Polacy, Polacy…..
Ale potem znów będziemy śpiewać peany na cześć naszego zwycięstwa nad przemocą, której już teraz powinniśmy głośno powiedzieć NIE!!!!

A dzisiaj słonko jest za oknem, a ja zaraz idę na rehabilitację do pana Bartka.
Nie byłam w zeszłym tygodniu, bo tak jakoś grypowo się czułam, ale dzisiaj jest w miarę dobrze.
No to miłego wtorku