jak to w niedzielę…..

Podejrzyj(otworzy się w nowej zakładce)

Czyli nic specjalnego się nie dzieje, no chyba, że ktoś preferuje rowerowe wycieczki, bo dzisiaj do tego jest akurat doskonały klimat. Jest w miarę ciepło, deszcz nie pada a i słoneczko nie przygrzewa. można śmiało temu sportu się oddać.
Tylko nie dla każdego jest on dostępny, ja raczej śmiesznie na tych dwóch kółkach bym wyglądała, już nie mówiąc, że jestem całkowicie pozbawiona kondycji. Ale na pewno wzbudzanie sensacji jest ostatnim pomysłem, który mógłby przyjść mi do głowy.
Na razie przyznam, że terapia u pana Bartka nie wiele zadziałała i nadal różne bóle mnie trapią, ale nie zamierzam tu znowu biadolić, jest jak jest i jakoś z tym staram się dawać radę.
Już sobie uświadomiłam, że ból jest i będzie nieodzownym moim towarzyszem życia i skoro go zwalczyć nie mogę, muszę się z nim jakoś zakolegować, bo słowo zaprzyjaźnić byłoby raczej sporym nadużyciem
Od pana Bartka dostałam medyczne polecenie: spacery, ale przyznaję się bez bicia, ostatnio mój zapał do łażenia, ba nawet odwiedzania Parku całkowicie zgasł, może to lenistwo, może jakiś stan depresyjny, niech każdy nazwie to jak chce, ja wiem swoje i już.
Już raz o tym pisałam: nikt przecież nie odczuwa moich bólowych kłopotów tak jak ja.
Koniec tego tematu.
O polityce dość obszernie wczoraj się wypowiedziałam i po oglądnięciu dzisiejszej „na ławę” czy „Loży Dziennikarskie zostałam tylko utwierdzona w swoim przekonaniu, że jest źle, nawet bardzo źle i co najgorsze nie ma żadnych widoków na poprawę.
Kaczyński (trzeba przyznać) w mistrzowski sposób rozegrał całą opozycję i mimo, że większość doskonale zdaje sobie sprawę, że jest to jedno wielkie pijarowskie oszustwo, ale niestety wewnątrz opozycyjne, a ostatnio i nawet wewnątrz partyjne niesnaski i jawne podjazdowe walki w PO nie działają korzystnie na odwrócenie historii, a to własnie bardzo sprytnie Kaczyński wykorzystał, mimo, że sam jeszcze niedawno był w politycznym kryzysie. Ale teraz udało mu się jakoś zwaśnionych przeciwników Ziobrę, Gowina przekonać, że teraz oto jest następna doskonała dla nich okazja do nowego otwarcia, szumnie Polskim ładem nazwaną Co prawda pierwotnie ten program nazywać miał się Nowy ład, ale taka nazwa już kiedyś została przez Hitlera użyta, więc Kaczyński nie chciał być o tak haniebny plagiat posądzony i słowo nowy na Polski przerobił.
I stawiam orzechy przeciwko dolarom których nota bene nie posiadam, że przy następnym sondażu znów Pis osiągnie poziom zbliżony do 50 procent poparcia, bo nikt nie będzie pamiętał już niespełnionych przez Pis obietnic licznej budowy tanich mieszkań dla młodych, czy tworzenie elektrycznych samochodów itp, będzie się liczyło tylko jedno : znów rozdają pieniądzory , czyli są wprost doskonali w swoich programach, które znów będą tylko czczymi obietnicami.
I jako.s znów wiele ludzi zapomina o tej smutnej prawdzie, która kiedyś pani premier Thatcher ujawniła, że żaden rząd nie może nic nikomu dać, bo sam nie posiada żadnych pieniędzy, a te które rozdaje są własnością nas wszystkich, czyli znów będą musieli komuś zabrać (w podatkach) by innym łaskawie wdowi grosz (ochłap) rzucić.
I tak się kręci ta cała polityka, a opozycji teraz przyszło teraz siedzieć cicho i tylko skamleć, bo już nie są nawet totalną opozycją, są opozycją martwą, nijaką.
Już zresztą widać pierwsze pisie krętactwa, najpierw zapowiedzieli, że wszyscy emeryci i renciści będą zwalniani z podatków, teraz okazuje się, że będzie to dotyczyło tylko niektórych emerytów, dokładnie tych, których emerytury nie przekraczają miesięcznie 2500 zł brutto , chociaż po pierwsze każdy emeryt kiedyś płacił już raz podatki za składowe do dzisiejszej emerytury, a poza tym średnia krajowa wynosi ponad dwa razy więcej niż ta granica dla obliczania emerytury.
Znaczy, znów emeryci będą oszukani, a wiadomo, sami nie mają siły przebicia, by się temu sprzeciwić i nie znajdą raczej żadnych sojuszników mogących im pomóc.
Tak więc średnio emerytura dla tych szczęśliwców, którym podatków płacić nie będą musieli wzrośnie o kwotę około 100-150 zł miesięcznie, co łatwo sobie przełożyć na panującą drożyznę, więc nie są te pieniądze w żadnym wypadku w tanie pokryć szkody finansowe, które co miesiąc musi ponosić.
Ale kto powiedział, że emeryt ma się krewetkami zażerać, ogrzewać kości słodkim ciepełkiem i rozjaśniać horyzonty jasnym domowym oświetleniu?
Niech cicho siedzi w kąciku, chleb z margaryną wcina i cieszy się, że na te tańsze lekarstwa, których zażywać musi, mu wystarczy.
To tak tylko z punktu widzenia akurat mnie dotyczącego, czyli emerytki nadmieniałam, a będzie też i wiele innych przekrętów, o których z czasem się dowiemy, o ile oczywiście media nadal wolne będą, bo i z tym walczy Kaczyński wiedząc, że wiele nieprawidłowości wyszło na wierzch tylko dzięki rzetelności polskich dziennikarzy.

Tu pozwólcie, że wspomnę jednego z dziennikarzy TVN, którego każdy oglądający tę stację na pewno pamięta: w dniu wczorajszym odszedł w wieku niecałe 50 lat wspaniały dziennikarz Rafał Poniatowski, który ponad 20 lat życia poświęcił bardzo wydatnej i rzetelnej pracy w tej stacji, który walczył z nieprawidłowościami i zagrożeniami panującej polityki, niestety nie udało mu się pokona swojej strasznej choroby nowotworowej.
Niech tam gdzieś z białej chmurki nadal bacznie losy Polski obserwuje i czuwa nad dobrym i sprawiedliwym dalszym rozwojem Polski.

A Wam na dzisiejsze niedzielne popołudnie, które już niestety do nas zawitało życzę samych miłych chwil


Wielka ściema

Motylki fruwają, ptaszki śpiewają, słoneczko świeci, ach jak przyjemnie……
Może byłoby przyjemnie, gdyby mnie dzisiaj nie podkusiło i transmisji na TVN 24 (a nie na TVP!!!) z Nowym Ładem chwilę oglądałam, Tylko chwile, bo dłużej nie zdzierżyłam.
Boże! zdecydowanie czasy PRL-owskiej propagandy dzisiaj powróciły i to jeszcze we wzmożonej oprawie.
Te pięknie gadające gęby, obiecujące gruszki na wierzbie, te uśmiechnięte twarze na licznych telewizorkach, które po każdym przemówieniu prawicowego prominenta klaskała radośnie w dłonie, a tych telewizorków z gębami było sporo.
Taka mieszanina Polskiej Komuny i Korei Północnej, tam też klaszczą na każde rzucone słowo Wodza!!!!
To tylko zły sen? Nie sądzę, bo Polacy to taki durny naród, który na lep znów da się złapać
POLACY!!!!!! TO TYLKO JEDNA WIELKA ŚCIEMA!!!!!.
Te pieniądze nie dostajemy wcale od dobrego Dziadka Mroza Jarosława, te pieniądze dostajemy z funduszów UNII tylko dlatego, że jesteśmy jej członkami, że popieramy ich politykę, że godzimy się z warunkami i rozporządzeniami, które Unią żądzą, również, a może przede wszystkim dlatego, że czujemy się Europejczykami!!!!
To ani Kaczyński, ani Morawiecki nie otrzymał tych pieniędzy, to my wszyscy je dostaliśmy, by wspólnie wybudować nowy front, nową Polskę po post epidemiologicznym załamaniu gospodarki i finansów nas wszystkich.
To nie Morawiecki jest beneficentem tych pieniędzy, one należą nam Wszystkim się należą, i jakikolwiek rząd by teraz był u sterów, musiałby jakoś te pieniądze mądrze i sprawiedliwie rozparcelować .
Tymczasem Kaczyński z Morawieckim znów zrobili wielki show, na którym starają się odbudowywać swoje bardzo mocno upadające poparcie.
Jest podobnie, jak w tym powiedzeniu: Konia kują, żaba łapy podkłada, tylko tym razem to Kaczka łapy swoje podkłada, w duchu szczerze nadal Unii wręcz nienawidząc i gdyby nie te potrzebne mu do dalszego utrzymania się przy żłobie pieniądze, chętnie by do Polexitu przystąpił. Bo niestety Unia nie tylko rozdaje pieniądze, ale i wymaga przestrzeganie podstawowych praw, a przede wszystkim namawia do przestrzegania praworządności w umowach z Unią zawartych , co oczywiście nie podoba się zgorzkniałemu Jarosławowi, który miał całką inną wizję Polski, całkowicie i niepodzielnie mu podległej.
Chyba trzeba mieć niezłego moralniaka, z jednej strony chwaląc unię i łapę po pieniądze wyciągać, a z drugiej tak szczerze jej nienawidzić!!!
Pewnie dlatego te dzisiejsze wypowiedzi Jarosława są zdecydowanie krótkie, wręcz miętolił te słowa gdzieś tam pod językiem, gdy ze złości żółć mu mózg zalewała.
Niektóre pomysły są może i niezłe ( na przykład podoba mi się ta emerytura bez podatków), ale znając obietnice Matołusza- Kłamczuszka, z których nigdy nic nie wychodziło i tym razem mam głębokie wątpliwości, czy nie będzie dla nich jednak większą pokusą do zachachmęcenie tych pieniędzy do własnych kieszeni.
Co prawda jest niby w tej chwili wprowadzona wzmożona kontrola rozdziału tych pieniędzy, ale znając mafijny charakter tej grupy złodziei z rządu, rozwydrzeni tym, że dotąd wszystko jakoś im się udawało, rozpływało w eterze, gotowi są do dalszych przekrętów i dalszych malwersacji, tym razem unijnych pieniędzy.
Gdy ktoś raz na drogę przestępstwa wejdzie, łatwo z niej się nie usunie, no chyba, że będzie powołany do odpowiedzialności sądowej i do ukarania więzieniem.
No i przede wszystkim znów zadziała ta PROPAGANDA: PATRZCIE JACY JESTEŚMY WSPANIALI, OPOZYCJA NIC WAM BY NIE DAŁA, A MY SIĘ Z WAMI DZIELIMY !!!!
Tylko oni nie mają się wcale dzielić, tylko sprawiedliwie te pieniądze przeznaczać na cele dostępne wszystkim Polakom, a im ewentualnie na szarym końcu jakiś procent za mądre decyzje można wypłacić.
I tu mi się przypominają butne słowa byłej pani premier Szydło : im te pieniądze się należały”
Tak, te pieniądze się rzeczywiście należą, ale nam wszystkim i dzieciom, i rodzicom, którzy musza opłacać kształcenie dzieci i emerytom, którzy już w tej chwili skazani są tylko na wegetację i przede wszystkim tym wszystkim, którym epidemia odebrała środki do życia i nie pozwalała na dalszy rozwój swoich biznesów, które upadły, przynosząc krach całym rodzinom przedsiębiorców, którzy musieli zrezygnować ze swojej dalszej biznesowej działalności, dobytek ich dotychczasowego życia kosztem wielu wyrzeczeń i trudem ciężkiej pracy opłacanej bezpowrotnie tracąc.

I tu moja prośba do OPOZYCJI!!! nie pozwólcie znów sobie wmówić, że to całe dzieło, które powstaje jest sukcesem zjednoczonej, a już nie zjednoczonej prawicy, czy Pisu.
To jest dzieło Was Wszystkich, polityków, za każdej strony politycznej i musicie koniecznie włączyć się w ten Nowy ład, by był on przeprowadzany w pełni demokratycznych i sprawiedliwych rozwiązań, bez przekrętów i bez złodziejstwa tych, którzy wciąż mają lepkie rączki i którzy tylko knują jak tu wszystkich z pożytkiem dla siebie oszukać.
Trzeba ujawniać wszelkie ewentualne przekręty, a przede wszystkim nie pozwalać na rozszerzanie tej pisiej propagandy, to jest nasze polskie BYĆ ALBO NIE BYĆ i teraz własnie opozycja ma szczególne zadanie, którego nie może zaprzepaścić.
Teraz wszystko zależy własnie od mądrej polityki Opozycji, a nie rządzących, którzy nadal chcą się paść na unijnych pieniądzach.
To tyle o polityce.
Zapowiadali deszcze i wichury, wiatr owszem jest, ale na razie nawet słonko nam zaświeciło, więc milej soboty życzę 🙂

życie kolorowe jednak jest

Wystarczy tylko przez kolorowy kalejdoskop spojrzeć i wszystko układa się po naszych myślach.
Nawet wtedy, gdy się nie koniecznie tak się układa, ale od czego mamy marzenia????
Marzyć, marzyć i tylko marzyć, bo rzeczywistość nas nie rozpieszcza.
Co prawda pogoda nieco nas zasmuca, ale i na to sobie można jakoś poradzić, mały spacerek, jeżeli tylko deszcz nie pada, jest całkiem przyjemny, bo oczy porażane są teraz kolorem zieleni, a zieleń to podobno nadzieja.
Polityka też nas ciągle brudami swoimi zalewa, wylewają na siebie te pomyje prawicowi prominenci i boje coraz większe planują, co raz nowe haki zaostrzają, by w odpowiednim momencie uderzyć w przeciwnika, na zasadzie „ty dzisiaj mnie, ja jutro ciebie zniszczę.”
I wcale im nie przeszkadza, że cierpi na tym zwykły, przeciętny Polak, całkowicie w tych gangsterskich rozgrywkach zagubionych i z przerażeniem patrząc na całkowitą degrengoladę polskiej polityki.
Matko, co oni z tej Polski zrobili ?????, mamy Teraz państwo w mafijnej rzeczywistości pogłębioną i nic w tej materii się nie zmienia.
To tylko polityczna SFORA warczy i kły pokazuje, ale wiecie jak to jest, powarczą i potem im to przejdzie, bo jeden drugiego po prostu się boi.
Zresztą jest takie powiedzenie : KU..R..WA KU…..R….. WIE ŁBA NIE URWIE i jak widać akurat w naszej polskiej rzeczywistości to akurat działa.
Na razie stoją naprzeciwko dwaj przeciwnicy: Prezes NIK- u, który ma bardzo silne w rękach atuty i Pisowskie Wodzostwo, które tez nęka rodzinę pana prezesa NIK -u.
A w każdym n o r m a l n y m i d e m o k r a t y c z n y m państwie po takiej strasznej wtopie, jakim był hańbiący raport prezesa NIK-u, udowadniający przekręty i świadome łamanie Konstytucji przez premiera, który jak wiadomo, robił to pod presją jednego pana z Nowogrodzkiej, rząd wraz z premierem podałby się do dymisji.
Ale o czym my tu w ogóle mówimy?????
Po prostu musiał by się ktoś sensowny za to zabrać, a na pewno nie zrobi tego obecny prokurator, który z prawicy się wywodzi, z tym, że on też akurat ma na pieńku z premierem, więc kto wie co z tego wyniknie.
Siedź cicho Polaku w Polsce i czekaj, aż całkowicie się pozagryzają, może to coś nasz los odmieni????

Przed nami następny weekend.
Cóż nie zapowiada się in co prawda piękny i słoneczny, ale i aura czasami nam figle płata.
Miłego piątku
P.S. o akurat słonko teraz jakoś zaświeciło, ale radość!!!!

nadciągają upały

dzisiaj nieco burzowo, nawet się troszkę ochłodziło, ale niebawem nad Europę nadciągają bardzo wysokie, wręcz mordercze upały, sięgające nawet ponad 45 stopni.
Co prawda aż takie wysokie temperatury w Polsce nie przewidują, ale na pewno słupek rtęci w cieniu wskaże ponad 30 stopni. to ile to będzie w pełnym słonku?
Nareszcie ogrzeję dwoje już całkiem zastane od chłodu kości.
W Polityce też burza. Dzisiaj Kaczyński wezwał na dywanik całą swoją trupę, mieli niby dysputować od Nowym Ładzie, a tu w międzyczasie Banaś zrobił im siurpryzę i bardzo zdecydowanie oskarżył premiera a także i innych jemu podległych o przekroczenie kompetencji i złamanie Konstytucji , które powinny zaprowadzić i Morawieckiego i Sasina przed Trybunał Stanu.
Ale ma Kaczyński to co chciał, zadarł z Banasiem, to teraz zbiera żniwa, nie musiał do aresztowania syna Banasia doprowadzać, zdrowy rozsądek (a taki powinien mieć, skoro podobno jest takim mężem stanu) powinien mu podpowiedzieć, że taka decyzja rozsierdzi tylko Tatusia, który w obronie Synalka pójdzie na całość.
I tak się stała, sprawa sprzeniewierzenia wyborczych pieniędzy poszła do prokuratury, co na pewno jest sporym kłopotem, przynajmniej wizerunkowym dla Pisu.
No i mają teraz problem, jak to wszystko odkręcić.
Nawet współpraca z Lewicą nie wiele Pisowi pomoże, bo wczoraj niejaki Dyduch, prominenty komunista słusznych czasów PZPR wykreował swoją arogancją w kropce nad i bardzo niekorzystny obraz dla swojej politycznej formacji, myślę, że wielu wyborców zdecydowanie odetnie się od takiej komuszej postawy, po prostu znów okazali się niewiarygodni.
Po pierwszej ich wpadce z przed paru dni, gdy za kolaborowali z Pisem, wbrew temu, co wcześniej głosili, wczorajsza wypowiedź Dyducha dobiła Lewicę do dna, prędko z tego dna się nie wygrzebią.
A tak kiedyś pięknie Czarzasty, Zandberg, czy Biedroń prawili o demokracji, widać były to słowa bez pokrycia, im tez głownie chodzi o stołki, pewnie myśleli, że gdy porozumieją się z Kaczyńskim coś na tym zyskają, tym czasem owszem zyskali : WSTYD I SROMOTĘ !!!!
Taka jest ta nasza polityka, bez durna, szkoda o niej nawet wspominać.
A tak w ogóle, czy mamy w Polsce jakich rozsądnych polityków, którym zależy nie na własnych dobrach, tylko o Polskę jako całość
Coś tam Rafał Trzaskowski kombinuje, bo wiadomo, że PO już jest w rozsypce i chyba się jednak nie sklei, przynajmniej nie wróci do starej formy, ale czy to nie będzie znów tylko słomiany zapał???
No dobra, to czekamy na to ciepełko, a na razie przed nami nadchodzący weekend.
Ciekawe, jaki on będzie?

Na kolejny środowy wpis

Dzień dobry Kochana Uleczko! Jak masz się w ten śliczny środowy poranek????
Słonko świeci, ptaszki wesoło od rana świergolą, przynajmniej dzisiaj, bo już jutro, jak mi podpowiada moja zdrętwiała od bólu lewa ręka, na pewno już będzie żabami prało. A moja wewnętrzna „pogodynka” nigdy się nie myli.
No nic, trzeba się nie poddawać APAP zażyć i na spacerek wyruszyć, póki chmury nieba nie zaciągną.
Przykro mi Uleczku, że nie możesz z tymi swoimi ulubionymi kijkami chodzić na dłuższe spacerki, ale takie mniej intensywne na pewno Ci na Twoje serduszko na pewno nie zaszkodzą.
No i mam nadzieję, że jednak nad to swoje ukochane morze pojedziesz, nie ma jak szum morza, złote bursztyny, kolorowe muszelki i krzyk mew nad taflą morza się unoszące.
Też za tym tęsknię……….
Serdecznie Cię środowo Uleczko pozdrawiam i wszelakiej pomyślności na dzisiaj i na pozostałe dni, aż do następnej środy, życzę.

I znów dzisiaj nie mam melodii do żadnego „mądrego” wpisu.
Nic ponad to, co się dzieje, a niestety niezbyt dobrze się dzieje i pora zacząć się z tym oswajać.
Bo są jednak na świecie rzeczy, na które niestety nie mamy wpływu, a ciągłe myślenie powoduje tylko to, że w coraz głębszy dołek się wpada.
Bo tak po prawdzie ostatnio jestem dosyć zestresowana i jakoś pozbierać się nie mogę.
A trudno nie stresować się, gdy docierające do mnie wieści są niestety niezbyt pomyślne, a w dodatku ból staje się już nieodłącznym moim towarzyszem każdego dnia, zupełnie jak w tej opowieści Maćka o starszych pacjentach cierpiących na ZBCC (zaj…sty ból całego ciała).
Już nie pamiętam dnia, gdy nie dokuczało mi kolano, kręgosłup, nogi, ręce (ostatnio jeszcze palce u rąk, a do tego jeszcze dokucza mi mój brzuszek.
No cóż, ratuję się jak mogę, tu łyknę jedną tabletkę, tam drugą i jakoś dzień przeleci, raz lepiej, raz gorzej, ech…samo życie, nie ma po co narzekać, bo i tak nikt mi w tym nie pomoże, co najwyżej mogę tylko jeszcze bardziej ludzi do siebie zniechęcić.
Niestety w bólu i w zmartwieniach każdy człowiek pozostaje sam ze sobą.
Sam musi jakoś tę dziwną życiową grę przeprowadzić.
Chyba przydałby mi się jakiś dłuższy fajny wyjazd w inne strony, na przykład do…Kudowy, podobnie jak w zeszłym roku posiedzieć sobie wśród róż i zobaczyć, jak ludzie życiem się cieszą, ale wiem, że nie jest to możliwe i to z wielu względów.
A jednak miałaś rację Uleczku, że będę jeszcze za Kudową tęskniła, jaka szkoda, że ona tak daleko ode mnie.
Zawsze byłam zauroczona tymi dolno – śląskimi uzdrowiskami: Polanicą, Dusznikami, czy Lądkiem Zdrojem, jednak chyba rzeczywiście Kudowa jest pośród tych zdrojowisk najpiękniejsza.
Podobno marzenia są po to, by się spełniały, Ty Uleczku marzysz o morzu (zresztą i dla mnie Jastarnia też kojarzy się z najpiękniejszym okresem mojego życia), ja teraz myślami jestem w Dolinie Kłodzkiej, chociaż po prawdzie zawsze więcej nadmorskie tereny preferowałam.
Ale kiedyś moja koleżanka Asia napisała mi piękny wierszyk związany z moją nie całkiem do końca fortunną wyprawą do USA, bo wróciłam z niej wcześniej, niż przewidywałam, a zakończenie jego brzmiało mniej więcej tak :
„gdy nic w życiu się nie zmienia, pozostają nam marzenia I tak się nie tarzasz w puchu, nie upadaj więc na duchu”
I to są bardzo mądre słowa, dzięki marzeniom można i przenieść się w czasy, które otulały nas szczęściem, miłością i niesamowicie miłymi zdarzeniami, ale także i w miejsca, które realnie niestety nie zawsze są osiągalne,

Smutny ten dzisiejszy wpis, ale takie są dnie: raz lepsze, raz gorsze, a ten dzisiejszy niestety do najlepszych nie należy.
Bardzo wszystkich za ten wpis przepraszam, ale taki jest ten mój blog, raz piszę w nich wesołe historyjki, jak np wczoraj o tych zagubionych majtkach, raz jest nieco smutniejszy, taki nieco refleksyjny, jak ten dzisiejszy……
Zresztą dzisiaj moje myśli są całkiem w innym miejscu………….
Może lekki spacerek po słonecznym, zielonym Parku nieco mi humorku doda i odgoni te moje ciemne myśli?
Życzę radości na dzisiaj, chociaż to dopiero środek tygodnia i do weekendu jeszcze trochę czasu pozostało.

kolejny słoneczny i ciepły dzień

Aż żyć się chce, bo słonko rozgrzewa i wigoru do życia dodaje.
Co prawda w moim mieszkaniu wciąż jest chłodniej niż zza oknem, ale świecące słonko może być dobrym akumulatorem ciepła.
Wczoraj wieczorem niestety musiałam rozgrzewać moje zgrabiałe palce u rąk rękawiczkami, bo miałam je całkowicie usztywnione z zimna. Dokąd w tym moim mieszkaniu będzie tak chłodno (zwłaszcza wieczorami)?????? Czasami w domu jest nawet niższa temperatura niż na zewnątrz.
Wczorajszy poniedziałek nawet całkiem fajnie mi przeleciał, pozałatwiałam wszystko to, co miałam zaplanowane, między innymi zaniosłam skierowanie na gastroskopię do punktu, w którym 8 czerwca (a może i wcześniej) będę miała wykonywaną gastroskopię i w nagrodę za ten dzielny czyn zjadłam potem dużą porcję lodów (Maciek, nie czytaj tego zdania, omiń), ach jakie były pyszne, orzechowo – malinowo-pistacjowe.
Od czasu do czasu można przecież zgrzeszyć, wszak wiosenny czas już mamy!!!! PORA NA LODY!!!!
Co prawda mała przygoda mnie wczoraj nie ominęła, bo zgubiłam…majtki, tak, jakkolwiek by to głupio nie brzmiało, ale taka jest prawda.
Ponieważ wczoraj szłam na zabieg do pana Bartka wzięłam do siatki zapasowe majtki od stroju kąpielowego i schowałam je do siatki, niestety gdzieś w dziwny sposób mi one z siatki wyfrunęły.
Pal licho majtki, dobrze, że głowy ani portfela nie zgubiłam, dopiero byłby ambaras.
Ale przynajmniej wesoły ten poniedziałek miałam, oj wesoły, sama z siebie uśmiałam się do rozpuku.
Teraz tylko na Allegro muszę poszukać tej zagubionej części mojego kostiumu kąpielowego, bo gdyby akurat tak mi przyszła ochota na jakąś kąpiel na przykład w jeziorze??????
Syreną niestety nie jestem. łuskami się nie zasłonię…………..
Czyli mogę sobie tylko zaśpiewać : ależ owszem, czemu nie, babci też to zdarzyć może się 🙂 – w wieku 71 lat majtki zgubić?? – ZGROZA!!!

Jak już pisałam, pogoda znów nam dopisuje i już całkowicie przestałam przejmować się tym „co tam panie w polityce”
Niech się wszyscy razem pozagryzają, przynajmniej będziemy mieli spokój, a może własnie wręcz przeciwnie??
Jedno tylko zaczyna być pewne: PO całkowicie się już rozpada.
Właśnie, zdziwienie? To nie Pis , jak przepowiadano pada, ale w PO od dłuższego czasu nijakiego porozumienia nie było, a niestety prezesura Budki chyba przyniosła kres tej formacji.
Nie wystarcza tylko uśmiech od ucha do ucha i nawet nie wystarczają dobre intencje, trzeba mieć jeszcze w sobie jeszcze to „coś”, co przekonuje, że jest się odpowiednim człowiekiem na odpowiednim stanowisku, czego przy całej mojej sympatii dla tego człowieka , Budka nie posiada.
Jest wprawdzie jeszcze nadzieja, że Rafał Trzaskowski jakoś udźwignie naprawę Polski, albo raczej całkowitą zmianę tej centroprawicowej politycznej formacji, ale…… coś na mój gust zbyt powolnie do sprawy zabiera, nie wiem, czy rzeczywiście ta tworzona przez niego Formacja Młodych będzie na tyle silna, by całkowicie politykę zmienić.
Co prawda akurat Trzaskowski cieszy się największą popularnością wśród Polaków, co było widać podczas ostatniej kampanii przedwyborczej na prezydenta, wtedy rzeczywiście pociągnął za sobą tłumy i gdyby nie fałszywa propaganda siana przez prawicowe media mielibyśmy całkiem innego niż obecnie lokatora w Pałacu Prezydenckim.
Zresztą i w obecnej chwili Rafał Trzaskowski jest liderem rankingu zaufania Polaków i jak na razie nawet ten procent jego zaufania wciąż rośnie.
Tylko też samotnie też nie wiele mógłby zmieniać naszą Polskę, konieczne jest to porozumienie, którego wciąż nie ma, a o które apeluję w każdym moim wpisie.
Niestety trzeba przyznać, że Lewica skutecznie poplątała swoim dziwnym sojuszem z Pisem opozycyjne plany (jeżeli jakiekolwiek tam kiełkowały), a i Hołownia też dosyć dziwnie do sprawy podchodzi, niby chce sojuszu z PO, ale na jego warunkach, a to niestety się nie uda.
Tak więc nadal będziemy się kąpać w pisim błotku, aż…….. no własnie przyszłość niestety nadal pozostaje wielką niewiadomą.

Na dzisiaj jednak życzę spokoju i radości ze słonka i z pięknie rozwijającej się przyrody

to był nareszcie pięknie wiosenny dzień

Taki śliczny bratek z parkowego kobierca.

Trzeba przyznać, że pogoda wczoraj dopisała.
Kto tylko mógł, wyszedł wczoraj łapać słoneczne promyczki i swoje uszy napełniać wspaniałym ptasim świergotem.
I ja wczoraj też uległam tej wiosennej euforii i po raz pierwszy prawie całe niedzielne popołudnie w bardzo miłym towarzystwie V.I.P-a spędziłam.
Sporo ludzi sobie po Parku spacerowało, z dziećmi, z psami, bo po tym wyjątkowo zimnym kwietniu i po niezbyt udanej majówce nareszcie zrobiło się cieplutko.
Oglądałam potem zdjęcia w internecie z innych licznie odwiedzanych miejsc w Krakowie, ale nie tylko, na przykład Zakopane, a zwłaszcza Dolina Chochołowska, oblegana wprost była tłumem spacerowiczów.
Oczywiście wszystkie kramy z ciastkami i lodami były już czynne, nareszcie i handlowcy mieli okazję do nadrobienia finansowych strat, poniesionych przez ten dziwny ostatnio goszczący u nas okres ekonomicznego przestoju.
Pewnie część Krakowian (i nie tylko) wykorzystało ten wczorajszy dzień do ulubionego polskiego zajęcia, czyli do grillowania, co też można zaliczyć do pewnego rodzaju obcowania z naturą, o ile oczywiście ma się tylko kawałek własnego ogrodu, w którym „pourzędować” sobie można, ale ja byłam szczęśliwa, że taka przyjemność mnie ominęła i mogłam wreszcie ten miły dzień w Parku spędzić.
Co prawda rodzinne spotkania to na pewno miły akcent w naszym życiu, szczególnie, gdy ten czas naznaczony pandemią, był ograniczony i teraz można sobie nadrobić towarzysko- rodzinne zaległości, ale prawda jest taka, że z Rodziną też i różnie bywa, czyli jest tak jak w tym powiedzeniu, że najlepiej wychodzi się z nią na zdjęciu, ale trzeba uważać, bo stojąc nieco z boku, łatwo można z tej fotografii być wyciętym.
Nie jest to jednak rzecz obligatoryjna, zresztą już dawno moja Ukochana Ciocia Irena mawiała : Umiesz liczyć? to licz sama na siebie. Bardzo mądra była to kobieta, która też raczej na rodzinnym uboczu lubiła się skrywać, ale zawsze była pod ręką wtedy, gdy Jej ktoś potrzebował, a co najważniejsze, nigdy nie czuła żadnej urazy i nie miała poczucia, że jest piątym kołem u woza, jeżeli nawet zostawała czasami pominięta.
Bo najważniejsze dla każdego człowieka, nawet tego w starszym, więc mało atrakcyjnym okresie życia jest własne poczucie swojej godności i swojej ważności, nawet, gdy czasami ktoś tego nie zauważy.
No więc siedziałam sobie w całkiem już zielonym Parku, podziwiałam piękny klomb, pełen kolorowych bratków, które oczywiście musiałam na swoich zdjęciach udokumentować, zupełnie błękitne, bez jednej chmurki niebo, wsłuchiwałam się w wesołe trele ptaszków, które z wiosenną radością na kilka głosów wyśpiewywały swoje ptasie melodie, no i byłam szczęśliwa, że tuż obok, mimo wciąż niby epidemiologicznego zagrożenia, siedzi Ktoś, na kim zawsze mogę polegać i miło wspólny czas spędzać.
Niestety ból mojego kręgosłupa nie pozwolił mi na łażenie po Parku, wiem, wiem, że powinnam była trochę spacerować, tylko co robić, gdy ten nieszczęsny „pal pełen bólu” wciąż tkwi w moim kręgosłupie i przy każdym kroku sprawia wielki ból, a zresztą i nogi też odmawiają mi posłuszeństwa?
Ale to zrozumie tylko ten, któremu podobne jak mnie, podobne dolegliwości dokuczają.
Czasami nawet zażywane tabletki nie pomagają, mam jednak nadzieję, że po dzisiejszej wizycie u pana Bartka i po następnej partii masażu nastąpi znaczna poprawa. Jednak ten czas, gdy byłam unieruchomiona w domu bardzo na niekorzyść działał, a poprzednia wizyta u pana Bartka była dwa tygodnie temu, też niestety była więc nieco większa przerwa, spowodowana przez to majowe świętowanie.
Ale wszystko jest na dobrej drodze i mam nadzieję, że teraz, gdy zacznę trochę regularniej na te masaże tkanek głębokich chodzić, znów nabiorę wigoru do łażenia i ten ból nie będzie mnie tak ogromnie już ograniczał.
Co prawda nieco odchorowałam to wczorajsze siedzenie na parkowej ławeczce, po powrocie do mieszkania poczułam okropne zmęczenie, a zimno zalało całe moje ciało, nawet palce u rąk miałam wprost lodowate, no cóż w moim mieszkaniu mimo ciepła na polu, było tylko 18 stopni, a więc nieco chłodno.
Dziwne, że i w maju jest w sumie tak niska temperatura w moim mieszkaniu, ale przecież mieszkam w starej kamienicy, w dodatku na parterze, gdzie słonko przez Park nieco mniej napływa, mury są grube i potrzebują więcej czasu by je rozgrzać, a ogrzewanie elektryczne już mam od 10 dni przecież wyłączone.
No cóż odziałam się w dwa swetry, wlazłam (w spodniach) pod kołdrę, przykryłam się jeszcze kocem i dopiero po dłuższej chwili nieco się rozgrzałam i przestałam czuć te nieprzyjemne dreszcze.
Nawet zgrabiałe z zimna palce ożyły, już mogłam telefon w ręku utrzymać.
Był nawet moment, że zastanawiałam się, czy to nie jakaś grypa, czy inne przeziębienie mnie nie dopadło, ale chyba nie, chyba to była tylko taka nieprzyjemna reakcja mojego organizmu na te dziwne pogodowe skoki temperatur, widać mój nadwrażliwy organizm nie bardzo umie do nich się dostosować.
Dzisiaj też zapowiadają piękny, słoneczny i nawet dosyć gorący dzień, ale na dzisiaj mam całkiem inne plany, niż odwiedzenie Parku, muszę zawieść skierowanie na gastroskopię do Szpitala Dietla, potem mam wizytę u pana Bartka, no może (o ile nie będę bardzo tymi ćwiczeniami zmęczona) na chwilę w Parku pourzęduję, może nawet po tej dzisiejszej wizycie u pana Barka poczuję się na tyle silniejsza, że będę mogła przynajmniej jedno kółeczko po Parku zrobić.
Przed nami nowy dzień, ale i nowy tydzień.
Życzę więc samych pomyślnych chwil i sił do pokonania wszystkich, nawet tych trudniejszych momentów nowego tygodnia.

nie wiem, nie wiem, nic nie wiem,czyli polska beznadzieja

Jeżeli ktoś z Was czyta te wszystkie „mądre” posty w „mądrych” mediach, to już kompletnie zawrotu głowy dostaje, komu wierzyć, komu nie, kto chce pojednania, kto chce wojny…

Ta cała TOTALNA OPOZYCJA” to tylko jedna wielka ściema.
Budka twierdzi, że PO własnie dogaduje się z PSL-em i z Polską 2050, tworząc jeden front, od czego zarówno Hołownia jak i Kamysz się odżegnują, każdy z nich uważa, że tylko oni, ale każdy osobno, może jedynie całą polityką w Polsce zamieszać, mimo, że sondaże pokazują, że żaden z nich orłem politycznym nie jest, a Lewica, która takie wielkie pro wolnościowe słowa jeszcze niedawno głosiła, w cyniczny sposób od opozycji się usuwa i nie tylko kolaboruje z politycznym przeciwnikiem, zasiadając z nim w wielkiej zgodzie do wspólnego stołu, zgadzając się na wszelkie propozycje drugiej strony w imię wyimaginowanego „dobra dla ludzkości”, ale jeszcze w bezczelny sposób jeden z przedstawicieli Lewicy – Adrian Zandberg w całkiem wyrafinowany sposób promuje siebie i kilku swoich kolesiów przez stacją Orlen, która , jak wiadomo, w całkiem bezczelny sposób wykupiła większość polskiej prasy, by móc w niej swoją pisią propagandę szerzyć, a w dodatku powyrzucała niewygodnych sobie dziennikarzy i obsadziła te etaty oczywiście swojakami, czyli następnymi miernymi, ale wiernymi, którzy za niezłą kasę każdą bzdurę na rozkaz Kaczyńskiego napisać są gotowi, nawet w środku nocy.
Co z tego wynika?? Ano to, że nie tylko że jesteśmy w Czarnej Dziurze, ale wręcz w CZARNEJ DUPIE i pomału zaczynamy niestety w niej się urządzać.
A co to oznacza????
KONIEC DEMOKRATYCZNEJ POLSKI – MAMY AUTORYTARNĄ POLSKĘ PIS i nic nie wskazuje, żeby przez następne lata cokolwiek mogło się zmienić.

TAK POLACY, PRAWDA JEST JEDNA: JESTEŚCIE NARODEM WIERNYM, ALE BARDZO BIERNYM, WRĘCZ DURNYM I SPRZEDAJNYM, ZA KILKA SREBRNIKÓW MOŻNA WAS KUPIĆ, .
Nie liczcie, że Unia cokolwiek za was zmieni, to tylko NASZA POLSKA SPRAWA i to od nas zależy, jaką Polskę w najbliższym czasie będziemy mieć. Nikt za nas bić się nie będzie, skoro sami na wszystko się zgadzamy. co najwyżej nas z Unii wykopsają i na tym się skończy polskie rumakowanie !!!!
I tyle na ten temat.

A pogoda jaka jest? każdy widzi.
Też nas oszukują, już, już miało być ciepło, a tu nadal chłód, na termometrze tylko około 8-10 stopni i okropne wietrzysko.
No nie, żebym w maju musiała w swoim mieszkaniu w 2 swetrach siedzieć, co najmniej jakby to wciąż jeszcze zima była i w dodatku nadal z zimna się trząść?????
Można co prawda iść na spacer do całkowicie zielonego Parku, ale takie przechadzki wcale do przyjemnych nie należą, gdy dmucha w nos, a chłód pod sweter bezczelnie się wdziera.

ŚWIAT CAŁKOWICIE OSZALAŁ!!!!
Już przestałam wierzyć, że kiedykolwiek będzie ciepło, jak i przestałam wierzyć, że kiedyś Polska na dobre tory powróci.
Zniesmaczona jestem też Facebookiem, która utrudnia zamieszczanie gifów, którymi tak bardzo lubiłam witać każdego dnia, za każdym razem mam komunikat: przepraszamy, ale tego filmiku nie możemy udostępnić.
A niby dlaczego nie mogą?
Napisałam już 3 monity, ale oczywiście nikt się nimi nie przejął, mają mnie w nosie. Też robią co chcą,
Taka ogólnopolska samowola, każdy robi to, z czym mu jest wygodnie. nie licząc się, że innym może to przeszkadzać.
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam jako tako przyjemnej sobory, bo jakieś miłe zajęcie zawsze można sobie znaleźć, na przykład moim ulubionym ostatnio zajęciem jest otulenie się ciepłym kocykiem i spanko.
Ale nie polecam mojej sugestii nikomu, czynne życie jest zdecydowanie ciekawsze !!!!!

i znów dzien bez blogu

Po prostu mi się nie chce i już, bo o czym ciągle pisać?????? wciąż o byle jakiej majowo nie majowej pogodzie, czy o głupawej polityce?
Jeżeli ktoś jest ciekawy, polecam wpis na Facebooku Grześka Markowskiego.
Po prostu wpiszcie w facebookowA przeglądarkę Grzesiek Markowski i tam znajdziecie słowa tego znanego dziennikarza, skierowane do Włodzimierza Czarzastego,
Są one w tak zwany punkt trafione, nic dodać, nic odjąć, podpisuje się po tym tekstem obiema rękami
A teraz nadal idę sobie podrzemać, może jak ten miś prześpię ten niekorzystny czas?
Do jutra