a jednak……..

Uległam presji moich Kochanych Blogowiczów i …postanowiłam jednak przemówić.
Eeee. bo ze mną zawsze tak jakoś dziwnie jest, wpadam łatwo w panikę i potem marudzę.
Bo przecież zawsze nie jest tak źle, żeby teoretycznie nie mogło być jeszcze gorzej, więc co tu narzekać?
Jeść dają i to bardzo smacznie, nawet powiedziałabym, że za bardzo smacznie (oj, na pewno kilogramów tu raczej nie zgubię), spać pozwolą, jeszcze opiekują się moim barkiem, kolankiem i kręgosłupem, serwując mi zabiegi: laser na kolano, miejscowa krioterapii na bark, a masowana jestem na łóżku wodnym.
Całkiem fajne uczucie, gdy leży się na falującym łóziu, a przelewająca się pod Tobą, ukryta  oczywiście w specjalnym materacu  woda, masuje całe ciało.
Można sobie jeszcze pospać troszkę, bo jedyny mankament, że te zabiegi mam o 7 rano, a potem 7.15 i 7.30. Trochę wcześnie, ale ja i tak przecież dospać nie mogę do rana, za to uskuteczniam godzinkę drzemki popołudniu, no i 10 minut na tym wodnym masażu.
Szkoda tylko, że tych zabiegów będzie tak mało, ale cóż, krótki ten mój turnusik jest przecież.
Biegać po tych górkach wcale nie muszę, nikt mnie przecież nie goni, chodzę na spacerki tam gdzie chcę i ile chcę, nic na siłę,
Basenu tez jeszcze nie zaliczyłam, chociaż jest on dostępny dla wszystkich kuracjuszy, nie wiem, mam jakieś dziwne opory, chociaż wszyscy, z którymi rozmawiałam chwalili sobie to pływanie. Może dzisiaj się przekonam, może też zaliczę tężnię, która jest u nas w sanatorium, tam się po prostu tylko siedzi i głęboko oddycha, co dobrze na moje zadymione płucka zrobi.
Za wiele czasu do namysłu nie mam, do odważnych świat należy.
Czyli w sumie, gdyby nie kłopoty z panią, z którą dzielę wspólną łazienkę, którą ta pani uwielbia okupować, byłoby wyśmienicie.
A swoją drogą, jak można z częstotliwością raz na pół godziny okupować tę łazienkę, co ona tam robi???? nie mam pojęcia.
Już nie mówiąc,  ze tak się rozłożyła ze swoimi bambetlami, że swój płyn do kąpieli muszę trzymać pod umywalką, na ziemi, gdzie też  stoją i jej płyny do prania, bo cała półeczka nad umywalka zapchana jest grzebyczkami, rolkami do włosów, tuszami, kremami itp.
Nie ma to jednak jak własna łazienka, bez współtowarzysza 🙂
A może z niej taka czyścioszka jest po prostu ?????????
A miałam już nie narzekać……… dobra, ja tylko sumiennie  relacjonuję 🙂

Dzisiaj w Kościele Katolickim rozpoczynamy Triduum Paschalne.
Dawniej wraz z moją sąsiadką zawsze brałam udział we wszystkich kościelnych  uroczystościach tych trzech dni.
Wielki Czwartek – dniem pamiątki Ostatniej Wieczerzy, ustanowienia Komunii świętej – święto wszystkich kapłanów.
Tylko czy teraz, gdy kościelna hierarchia bardziej zajmuje się sprawami politycznymi, niż duchownymi, ten dzień jest tak samo przez wiernych ceniony, jak dawniej? Wiele wiernych ma pretensje do księży o to, że nie zajmują się tym, czym powinni się zajmować, wręcz często dając temu wyraz, manifestacyjnym opuszczeniem kościoła, gdy kapłan przekracza pewną obowiązującą w kościele  granicę.
Ale w takich miejscowościach, jak Wisła na pewno Kościoły przez te wszystkie najbliższe dni będą oblegane.
W takich małych miejscowościach więcej jest tych tradycji katolickich niż we wielkich metropoliach, chociaż pewnie i w Krakowie odbędzie się dzisiaj wielka uroczystość na Wawelu.

To już ostatnie dni przygotowań do Wielkanocnych Świąt, niech będą one radosne i wiosenne, bo takie nam zapowiadają.

Przyjemnego czwartku, zapowiada się dzisiaj piękna pogoda w całej Polsce