Chryzantemy złociste W kryształowym wazonie Stoją na fortepianie kojąc smutek i żal…….

MEMENTO MORI!!!!
Nie lubię ani pierwszego, ani drugiego dnia listopada, a właściwie to nie lubię całego tego miesiąca.
Zawsze dopadają mnie wtedy same smutne myśli, wspomnienia, które jako ta łza pod powieką uwiera i myśl o tym, co w niedługim czasie i mnie nieuchronnie czeka.
Zawsze myślę o tym, że najchętniej 31 października położyłabym się chętnie do łóżka i zasnęła, na tyle mocno, żebym obudziła się już w grudniu.
Może to egoistyczne podejście do życia, ale nigdy nie potrafię opanować tych złych myśli, tego mojego złego nastroju.
A im jestem starsza, tym mam większe z tym kłopoty.
Przyznaję się bez bicia, nie byłam wczoraj na cmentarzu, nie czułam się tyle na siłach, bym dała radę w takim tłumie się tam poruszać.
Gdy byłam młodsza nie wyobrażałam sobie, żeby 1 listopada nie odwiedzić grób Rodziców, od pewnego czasu już sobie odpuszczam.
Pójdę tam kiedyś w normalny, nieświąteczny dzień z Magdą, gdy cisza pozwoli mi na moment modlitwy i zadumy nad Ich grobem, gdy nie będzie już tego listopadowego, smutnego chłodu tych dni.
Pod konie października byłam w Modlnicy na grobie mojej Siostry, wczoraj też tam nie dotarłam.
Przyznaję, mam nawet wyrzuty sumienia, ale po protu nie dałam rady.
Za to cały dzień myślałam o mojej Rodzinie, o Tych Bliskich Kochanych, moich Rodzicach, o moim Rodzeństwie, o Babciach, Dziadkach, Ciotkach, Wujkach i o Przyjaciołach, którzy już odeszli, których już koło mnie nie ma, moją modlitwą była rozmowa z Nimi w moich myślach i wiem, że Oni świetnie mnie rozumieją i nie mają do mnie pretensji z powodu mojej wczorajszej nieobecności nad Ich mogiłami.
Ból i modlitwa jest zresztą w sercu, a nie koniecznie tam, gdzie często nawet człowiek nie ma okazji porządnie się skupić.
Tak po prawdzie wczorajszy dzień był Świętem Wszystkich Świętych, na cześć Wszystkich Świętych, którzy są w Niebie, a prawdziwym Świętem Zmarłych jest dzień dzisiejszy, 2 listopada. Jest to Dzień Zaduszny poświęcony wszystkim naszym Zmarłym.
Jednak zwyczajowo przyjęte jest, że dniem wolnym od pracy jest właśnie dzień 1 listopada i wtedy wszyscy idą na cmentarz do tych osób, które kiedyś wierzyły, czyli według naszej wiary są teraz zbawieni i do tych, którzy dalecy byli od wyznawania wiary w Boga.
Ale zarówno i jedni i drudzy bliscy byli czyjemuś sercu, ktoś o nich wspomina, ktoś po nich płacze i właśnie wczoraj zapalił na ich grobie znicz.
Wiele osób również i w dniu dzisiejszym odwiedza cmentarze, zwłaszcza, że akurat w tym roku Dzień Zaduszny wypada w sobotę, która też jest dniem wolnym od pracy.
Ale to już zależy od chęci ponownego spotkania z naszymi Najdroższymi Zmarłymi, wiele osób uważa jednak, że już wczoraj dopełnili takiego obowiązku.

Również i dzisiaj nie pójdę na cmentarz, niestety nie mogę się przemóc w mojej niechęci do odwiedzania nekropolii, jest mi przykro z tego powodu, ale jednak taką decyzję podjęłam i już.
Chryzantema – piękny kwiat, kojarzący się nam z jesienią i właśnie z tym smutkiem, z czymś, co już niestety, jak napisałam wczoraj w moim wierszu, już nie powróci.
Pomalutku opadają rdzawe płatki chryzantemy (taki kolor tych kwiatów właśnie był szczególnie ulubiony przez mojego Tatę, taki zawsze kładł na płycie grobu swojej Żony, a mojej Mamy), przemijają, tak jak i przemijają nasze dni………..
Sami widzicie, że nadal mój smutek nie pozwala mi na jakieś pozytywne myśli, po prostu muszę się otrząsnąć, a na to potrzebuję trochę czasu.

Wstał nowy, nawet ciepły jak na listopad dzień.Pewnie jest to zasługa Halnego, który szaleje w Tatrach, on zawsze ocieplenie przynosi.
Ale chociaż słonko czasami przedziera się przez chmury, nie jest to dzień, który mogłabym w moim kochanym Park spędzić, na to muszę raczej do wiosny poczekać.
No chyba żebym na krótki momencik na ławeczce gdzieś przysiadła i jakiegoś Pokemonka złapała…
Wszystkiego dobrego na sobotę i na cały weekend.
Sporo miłych chwil abyśmy nałapać mogli pozytywnej energii na nowy tydzień