niedziela we łzach

Łzawo, deszczowo, chłodno, ot listopadowa niedziela.
Jak to dobrze, że nie muszę nigdzie z ciepłego domku dzisiaj wychodzić.
Bo gdybym miała na przykład psa, o czym kiedyś nawet myślałam, musiałabym z nim na ten nieprzyjemny, mokry w sumie spacer po Parku się udać.
A tak pozostaje mi tylko oglądanie telewizji, a ponieważ jak zwykle nic ciekawego w niej nie ma, ewentualnie jakiś filmik na Netflixie sobie włączę, trochę nawet pospać sobie będę mogła. A co! sen, to przecież samo zdrowie.
Zresztą żadnych rewelacji na dzisiaj nie przewiduję, żaden rycerz na białym koniu, który porwie mnie na jakiś szalony bal, nie przyjedzie.
A polityka???? Owszem, oglądnę sobie „Kawę na ławę”, ale też nie wiem, czy w całości, bo polityka mnie już całkiem zamraża.
Najgorsze jest to, że dzisiaj sobie uświadomiłam, że wcale jutrzejszy Dzień Niepodległości mnie nie cieszy. Jestem tak zdegustowana tym, co się ostatnio w Polsce dzieje, że nie czuję żadnej radości z jej istnienia, oczywiście w takim wymiarze, w jakim jest teraz. Zupełnie jakby to nie była moja Polska, jakby to by jakiś obcy kraj, w którym przez przypadek wylądowałam.
PRZEPRASZAM CIĘ POLSKO!!!!!
Zawsze byłam z Ciebie dumna, teraz mój balon miłości do Ciebie pękł powietrze z niego uleciało……
MOŻE KIEDYŚ…………
A wczoraj był u mnie pan Wojciech i musiałam pierwszą ratę na łazienkowe zakupy wyasygnować.
Pan Wojciech znalazł jakąś okazyjną obniżkę na kabinkę prysznicową, stąd ten pośpiech.
Ale już coś przynajmniej się dzieje, wczoraj pan Wojciech kupił mi kabinkę i oprzyrządowanie do niej, we wtorek pewnie mi to wszystko przywiezie, ale i tak najpewniej remont zacznie się dopiero po Nowym Roku. Przecież to już niedługo.
Przez 3 lata właziłam. co prawda z kłopotami, ale jednak , do tej mojej nieszczęsnej starej kabinki, te 2 miesiące jeszcze wytrzymam, może całkiem nie pęknie i nie zatrzaśnie mojej nogi w pułapce?
A potem……. High Life
Ale na razie co życzę jednak miłej, miło braku pogody niedzieli