przed „kawą na ławę”

Czy będę oglądała ten polityczno – publicystyczny program?
Ależ oczywiście, że tak.
Muszę wyrobić swój dystans do tego, co się w Polsce dzieje, chociaż przyznaję, że wszystkie kłamliwe wypowiedzi polityków z prawej strony ławy bardzo mnie wnerwiają.
Ale oni też maja swoje racje, jeżeli ich nie będą usilnie bronić, nie będą mogli siedzieć tam, gdzie siedzą.
A co z nimi będzie potem?
Jakoś się urządzą, podobnie jak byli politycy, którzy już od polityki odeszli, a przygotowując sobie wcześniej odpowiedni grunt pod nogami, całkiem znakomicie potrafili się w nowych warunkach poruszać.
Przykładem może byc chociaż Adam Hofman, który kiedyś występował jako prominentny działacz Pisu, bo był przecież rzecznikiem tej partii, teraz założył własną spółkę z usługami z zakresu public relations.
Na pewno poprzednia jego działalność w Pisie ułatwiła mu taką drogę, bo niestety nie każdy może sobie pozwolić na przeprowadzenie takiego przedsięwzięcia. Ale trzeba mu przyznać, że był orz tym młodym, dobrze wykształconym człowiekiem i to również było dla niego wielkim ułatwieniem. Czy oznacza to, że się zachwycam tym człowiekiem? Bynajmniej, tyle buty i arogancji, którą wykazał będąc w poprzednim swoim wcieleniu nie pozwala mi zapomnieć, że jest człowiekiem interesownym i pazernym, nie wzbudza taki człowiek w mojej głowie wrażenia, że jest to wielki człowiek. Ot, taka sobie byle jaka moralnie jednostka, której udało się wybić nad innych dzięki życiowemu sprytowi.
Dla niego na pewno słowo”Mieć” jest ważniejsze niż „Być”
Wiele jest innych podobnych mu ludzi, nie każdemu udało się tak wysoko wskoczyć jak panu Adamowi, ale jako w życiu musieli znaleźć swoje nowe miejsce. I tak pewnie będzie z tymi, którzy też od koryt, po upadku Pisu będą odsuwani, zależy tylko, na ile silnie tkwią w dzisiejszych strukturach i ile podłości za pazurami mają.
Ale na szczęście nie jest to mój problem.
Zawsze starałam się wobec ludzi być autentyczna, życzliwa pomocna, bo tego własnie nauczył mnie mój Tata.
I chociaż nie raz płakałam w życiu, czasami czując się niedowartościowana, czy może i oszukana, ale nigdy bym nie odważyła zrezygnować z poczucia mojej szlachetności wobec innych, a szczególnie wobec mojej Rodziny, która dla mnie jest najważniejsza i pewne potknięcia niektórych ich członków ( o ile oczywiście one były) jestem gotowa zapomnieć. Zresztą ta sama maksyma wobec moich Przyjaciół też się tyczy
Po prostu taka jestem.

Dzisiaj „gorąca” niedziela, bo za oknem w krakowie aż 17 stopni, trzeba po oglądnięciu „Kawy na ławę” na jakiś spacerek się przejść
Na szczęście sklepy są dzisiaj zamknięte, wiec mój portfel nie będzie zagrożony.
A to jest ważne, bo w związku z planowanym remontem musiałam zdecydowanie wdrożyć akcję „0” – czyli oszczędzanie.
Coś za coś !!!!!

Miłej niedzieli