najpiękniejsza róża dla Ciebie Ulu

Pozdrawiam Cię Uleczku w te nawet słoneczna środę , a jeżeli tego słonka nie ma u Ciebie, z radością przesyłam Ci wszystkie słoneczne promyki z Krakowa
Niech ten dzień będzie dla Ciebie radosny, pełen samych miłych wydarzeń, a żaden promyk bólu czy zgryzoty nie osiądzie dzisiaj na Twoich policzkach.
Wszystkiego dobrego na dzisiaj i na wszystkie najbliższe dni, które mogą się już niestety w zimowym wydaniu okazać. Cóż, taka pora roku nieubłaganie do nas przychodzi
Byle do wiosny…….

A ja dzisiaj Was wszystkich zadziwię, bo nie będę nic wspominała o polityce, chociaż wczoraj był bardzo bogaty w polityczne wydarzenia dzień.
Chyba znów się wypaliłam…
Jedno co, to polecam wysłuchać na You Toubie wczorajszą wypowiedź Adriana Zandberga ostro było, ale jakże prawdziwie.
https://www.youtube.com/watch?v=BL646AKGRXs

Ale moje prywatne życie też było wczoraj bogate w różne wydarzenia.
Wczoraj wieczorem, o godzinie 19 minęła już 59 rocznica śmierci mojej Ukochanej Mamusi.
Młoda była, niestety przez złą chorobę – rak podstawy migdałka- musiała pożegnać się z życiem, mimo, że mój Tata robił wszystko co możliwe, aby Ją z tych szponów śmierci wyrwać, niestety, nie udało Mu się to 😦
Myślałam o Jego wielkiej tragedii, bezsilności, On, który z chorobami nowotworowymi spotykał się i walczył na codzień musiał się poddać. Pewnie, że spora złą rolę odegrała tutaj bezduszność ówczesnej władzy, która nie zezwoliła na wyjazd i leczenie mojej Mamusi we Francji Pół roku mój Tata walczył z tą biurokratyczna bezdusznością, a gdy udało mu się ją wreszcie pokonać okazało się, że na radykalną pomoc jest już za późno.
Jedyne słowa, które usłyszał we Foundation Curie w Paryżu, tam, gdzie sam jeszcze niedawno przecież pracował jako lekarz onkolog, dlaczego panie Kolego przyjechał pan tak późno tutaj ze swoją Żoną, teraz niestety już nie ma dla niej ratunku.
Cóż miał mój Tata na to odpowiedzieć? że władze kraju nie zezwoliły na ich wcześniejszy ich wyjazd tłumacząc to prawdopodobną chęcią wyjazdu z Polski na zawsze?
Przecież Tata tłumaczył im, że chce pomóc swojej żonie, bo właśnie w Paryżu widzi dla niej jedyny ratunek, a w Polsce pozostawia trójkę swoich dzieci, do których chce przecież wrócić.
Ciężkie to były czasy, trudno było przekonać do swoich racji, niestety Mama zapłaciła za to olbrzymią cenę – swoje w sumie jeszcze młode życie. Miała przecież zaledwie 50 lat, a przed sobą czerpanie radości z owoców Jej życia, radość ze swoich ukochanych dzieci, które pomału (prócz jeszcze mnie, bo ja miałam wtedy zaledwie 10 lat) stawały już na własne nogi.
Inna sprawa, że był to rok 1959/1960 i medycyna, zwłaszcza w Polsce stała wtedy na wiele niższym poziomie niż obecnie. Może gdyby działo się to kilka lat później, byłyby większe szanse na wyleczenie Mamusi, albo chociaż na przedłużenie Jej życia?
Smutny to był dla mnie wieczór, myślami byłam przy Mamie, Tacie i moim Rodzeństwie, które już razem z Nimi na niebieskich łąkach przebywają. Jedyna pociechą dla mnie jest myśl, że już żaden ziemski ból, żaden ziemski kłopot Ich nie dotyczy.

Wczoraj późnym popołudniem „umyślna” pani przyniosła mi dokument z Komisji Orzekania o Niepełnosprawności.
Otóż została mi już na stale przyznany stopień inwalidztwa niesprawności lekkiej, który tak po prawdzie niewiele wnosi do mojego życia.
Jedynie z uprawnień mi przysługujących mogę się ubiegać o dopłatę do laski inwalidzkiej i nic ponad to.
Kiedyś miałam większy zakres uprawnień, chociażby darmowe przejazdy MPK, czy zniżkę na pociągi, teraz pozostaje i tylko laska.
No ale są i dobre wieści z tego wynikające: okazuje się, że nie jestem aż taką straszną sierotą, za jaka się uznawałam, nie jest tak źle ze mną.
A to że czasami boli i chodzić nie mogę?…. a może po prostu za bardzo się sama sobą przejmuję, sama się za bardzo rozpieszczam?
Więc głowa do góry Ewka i naprzód!!!! Życie jest jeszcze wciąż przed Tobą.

Miłej środy, póki jeszcze wciąż zimy nie ma!