
Imieniny Andrzeja są jutro ale to dzisiaj, w wigilię jego imienin, obchodzimy Andrzejki, czyli dzień wróżb wszelakich.
To dzisiaj lejemy przez ucho klucza wosk na zimną wodę, a gdy wylana porcja już zakrzepnie, na podświetlonej ścianie podglądamy kształty, które są wróżbę tego, co nam rok przyszły przyniesie.
To dzisiaj panny ustawiają swoje buty w wężyku przez całą szerokość izby, patrząc, czyj bucik pierwszy próg przekroczy, co świadczy, że to ona pierwsza za mąż wyjdzie.
Inna wróżba to umieszczenie pod trzema talerzami pierścionka, różańca i mirtu, co ma oznaczać, to co dziewczyna wylosuje ma oznacza, czy wkrótce ona wyjdzie za mąż, pójdzie do klasztoru, czy zostanie starą panną.
A na wsiach młode dziewczyny przed dom wieczorową pora wychodzą, nasłuchując, z której strony pies zaszczeka, bo stamtąd przyjdzie wymarzony przyszły mąż (teraz pewnie i kochanek wystarcza?)
Gdy mieszkałam na ul Smoleńsk zawsze z dziewczynami i z Ksawrem, ale także i z Moniką i z Tomkiem laliśmy wosk i mieliśmy przy tym bardzo dużo fajnej zabawy, bo każdy coś innego w cieniu z woskowej maszkary widział, często kończyło się to śmiechem i dowcipnymi docinkami, a potem już wspólnie wypitym dobrym grzanym winem.
Ot taki rodzinny, miły wieczór, czasami takie też się zdarzały.
Dzisiaj jestem sama w mieszkaniu, więc i wróżyć nie ma po co, zresztą ja już na wróżby jestem za stara, to dobre dla młodych panienek.
Zresztą jak mi życie pokazało, żadna z tamtych andrzejkowych wróżb sprzed lat akurat mi się nie spełniła.
A zresztą kto by tam w XXI wieku we wróżby wierzył!!!!!
Kiedyś parałam się wróżbami z kart, nawet niekoniecznie tylko w Andrzejki i co gorsze, im większe głupstwa, jak mi się wówczas wydawało, gadałam, tym rzeczywiście one się sprawdzały i to nawet wobec tych, których wcale nie znałam,a im wróżyłam.
Ale kiedyś przyszedł moment że powiedziałam sobie STOP, trochę się nawet przeraziłam tą moją dziwną „mocą” i postanowiłam, że już więcej kart do wróżb do rąk nie wezmę. No i jestem do tej pory wierna swoim obietnicom.
Czarna magia jest w pewnym sensie pociągająca, ale może być też i niebezpieczna, lepiej od niej trzymać się w bezpiecznej odległości.
Chociaż czasami nadal usiłuję zaczarować deszcz, żeby nie padał, gdy akurat takie opady są dla mnie pewną komplikacją w spełnieniu moich zamierzeń dnia, na przykład w jakimś wyjściu na umówiony spacer, czy na imprezę. Ale wiem, że deszcz jest jednak bardzo potrzebny i staram się tę swoją dziwną moc za nadto nie wykorzystywać.
Za to dzisiaj, w Andrzejki będę czarowała coś innego: będę usilnie myślała o tym, aby moje prośby i moje proroctwa dla Polski w najbliższym czasie się spełniły.
Czyli jednak trochę tej mojej czarodziejskiej mocy jednak dzisiaj wieczorem użyję 🙂
Życzę miłego piątku i dobrej andrzejkowej zabawy przy dzisiejszych wróżbach, niech te pomyślne szybko się sprawdzają, a inne pójdą w zapomnienie.