niedziela we łzach

Łzawo, deszczowo, chłodno, ot listopadowa niedziela.
Jak to dobrze, że nie muszę nigdzie z ciepłego domku dzisiaj wychodzić.
Bo gdybym miała na przykład psa, o czym kiedyś nawet myślałam, musiałabym z nim na ten nieprzyjemny, mokry w sumie spacer po Parku się udać.
A tak pozostaje mi tylko oglądanie telewizji, a ponieważ jak zwykle nic ciekawego w niej nie ma, ewentualnie jakiś filmik na Netflixie sobie włączę, trochę nawet pospać sobie będę mogła. A co! sen, to przecież samo zdrowie.
Zresztą żadnych rewelacji na dzisiaj nie przewiduję, żaden rycerz na białym koniu, który porwie mnie na jakiś szalony bal, nie przyjedzie.
A polityka???? Owszem, oglądnę sobie „Kawę na ławę”, ale też nie wiem, czy w całości, bo polityka mnie już całkiem zamraża.
Najgorsze jest to, że dzisiaj sobie uświadomiłam, że wcale jutrzejszy Dzień Niepodległości mnie nie cieszy. Jestem tak zdegustowana tym, co się ostatnio w Polsce dzieje, że nie czuję żadnej radości z jej istnienia, oczywiście w takim wymiarze, w jakim jest teraz. Zupełnie jakby to nie była moja Polska, jakby to by jakiś obcy kraj, w którym przez przypadek wylądowałam.
PRZEPRASZAM CIĘ POLSKO!!!!!
Zawsze byłam z Ciebie dumna, teraz mój balon miłości do Ciebie pękł powietrze z niego uleciało……
MOŻE KIEDYŚ…………
A wczoraj był u mnie pan Wojciech i musiałam pierwszą ratę na łazienkowe zakupy wyasygnować.
Pan Wojciech znalazł jakąś okazyjną obniżkę na kabinkę prysznicową, stąd ten pośpiech.
Ale już coś przynajmniej się dzieje, wczoraj pan Wojciech kupił mi kabinkę i oprzyrządowanie do niej, we wtorek pewnie mi to wszystko przywiezie, ale i tak najpewniej remont zacznie się dopiero po Nowym Roku. Przecież to już niedługo.
Przez 3 lata właziłam. co prawda z kłopotami, ale jednak , do tej mojej nieszczęsnej starej kabinki, te 2 miesiące jeszcze wytrzymam, może całkiem nie pęknie i nie zatrzaśnie mojej nogi w pułapce?
A potem……. High Life
Ale na razie co życzę jednak miłej, miło braku pogody niedzieli

suchy chleb dla konia

Nowy rząd i znów Morawiecki wczoraj pieprzył o Polsce dobrobytu.
Tymczasem zrobiłam dzisiaj zakupy i…wydałam jeszcze więcej niż tydzień temu, nic specjalnego nie kupując.
Rzeczywiście pozostanie nam suchy chleb dla konia w tym polskim dobrobycie.
Tym bardziej, że rząd już całkiem jawnie nas okrada, podporządkowując sobie wszystkie państwowe spółki, tworząc nowy resort – ministerstwo nadzoru właścicielskiego, na czele którego stanie jeden z najbardziej błyskotliwych pisowskich polityków, Jacek Sasin.
W skład tego ministerstwa wejdzie nadzór właścicielski nad spółkami Skarbu Państwa, nad większością spółek Skarbu Państwa – czyli co to oznacza? Przejmujemy dokładnie już wszystko, cały dobytek państwa jest
w ł a s n o ś c i ą Pisu i wara wam do tego.
JAWNE ZŁODZIEJSTWO W BIAŁY DZIEŃ !!!!!!!
A co na to opozycja?
A tak na wszelki wypadek Kaczyński coś przebrząkiwał o możliwości spowolnienia gospodarki, czyli nie będzie jednak tak różowo, jak Morawiecki obiecywał, a już czytałam gdzieś, że za spowolnienie gospodarki są odpowiedzialni przedsiębiorcy związani z totalną opozycją. Nonsens, który przedsiębiorca chce mniej zarobić tylko po to, by tym pisowi na złość zrobić????
Jedyna nadzieja tylko w tym, że rząd porządnie się potknie na tych wszechobecnych podwyżkach , analogiczna sytuacja była w roku 1970 gdy takie drastyczne podwyżki dokonał ówczesny socjalistyczny rząd i to było przyczyną wzniecenia ogólnopolskiego niezadowolenia i zamieszek.
Czyżby historia miała się powtórzyć?
Może ciemny lud gryząc ten suchy chleb dla konia wreszcie się opamięta i pokaże temu wspaniałemu rządowi dobrej zmiany wreszcie środkowy palec??
Na razie ciemno to wszystko widzę i z niecierpliwością czekam na wtorek, gdy opozycyjni senatorowie pokażą, że jednak można coś w Polsce zmienić.
Potem tylko będziemy czekać na mądrego prezydenta i na wielkie B U M tego nieudolnego obecnego rządu.
Obym się doczekała.
Dzisiaj piątek przed długim weekendem.
Zakupy na te 4 dni już dokonane, Szkoda tylko, że pogoda taka ponura.
Ale może jutro będzie lepiej?
Miłego piątku

jedzcie jabłka !!

Jabłko to samo zdrowie,

JABŁKA chronią przed zawałem i zaparciami, wzmacniają zęby, ułatwiają odchudzanie

2019-09-13

no i przede wszystkim, prócz suchych bułek, są w miarę jeszcze tanie, nawet emeryt na jedno jabłko dziennie będzie sobie mógł pozwolić.
Wszędzie już głośno o inflacji, która nas dopada, dokładnie to o biedzie, która będziemy klepać w miarę wzrostu miłości do naszego wspaniałego Wodza i jego prawej ręki Adriana.
Już znani polscy ekonomiści przestrzegają nas przed tym, co nam Pis w najbliższym czasie przygotuje : BIEDA PLUS, a nawet powiedziałabym NĘDZA PLUS
A miała być Polska krajem dobrobytu, a będzie Polska krajem nędzy i głodu.
Zresztą po co wspominać o ekonomistach, wystarczy iść do sklepu i zrobić zakupy, niewiele w koszyku, za to o wiele mniej w portfelu.
Jeszcze nie tak dawno można było wydać w sklepie 50 zł i z jakimś tam towarem na 2-3 dni wystarczającym do domu można było wrócić (oczywiście tym podstawowym, nie wspominam tutaj o żadnych rarytasach) , dzisiaj na podobne zakupy trzeba już wydać ponad 100 zł.
Zaczynam coraz dotkliwiej zastanawiać się nad zmianę mojej diety, bo niestety ta białkowa wydaje się coraz droższa, skoro nie jem pieczywa, ziemniaków, czy innych węglowodanów, muszę zjeść kawałek wędliny, sera, czy mięsa, a te już stają się coraz droższe. Niestety nie mieszczę się już w limicie tygodniowych wydatków, który sobie wyznaczyłam, znacznie go przekraczam! A przecież nie mogę chodzić głodna!!!!!!
Dlatego raz, czy dwa razy w tygodniu się „łamię” i kupuję jakąś bułkę, którą suchą bez żadnej omasty wcinam i….bardzo mi ona smakuje.
Chyba jednak przejdę na dietę bułkową, ale nie wiem czy na niej nie będę odnosiła wręcz przeciwnego, niż zakładam skutku zamiast spadek wagi znaczny jej przyrost, wszak buły tuczą, nawet te suche.
Pozostają jeszcze warzywa i owoce, ale te niestety też są coraz droższe.
No może najtańsze w tej grupie są jabłka, ale nie samymi jabłkami człowiek przecież żyje.
Wiecie co? napisze tak,jak dzisiaj napisałam w komentarzu do wpisu Sangulii : czarno to widzę. Dokąd to będzie trwało??? nie mam pojęcia, na pewno na wieś nie ma co liczyć, bo tam niestety ludźmi rządzą inne prawa, przede wszystkim Kościół na wsiach wciąż ma niesamowity posłuch, a co ksiądz dobrodziej rzecze, to rzecz święta, więc na Pis zagłosować trzeba, bo ta cała opozycja to tylko złodzieje i bandyci, którzy chcą nasza Polskę rozwalić przez wprowadzenie niechrześcijańskiego LGBT i innych diabelskich sztuczek, a już na pewno odbiorą ludziom 500 plus a może nawet i emerytury, kto wie? Wszak opozycja to świat banksterów , którzy swoje dobra tylko budują o biednym (ciemnym) ludzie nie myśląc.
A tu nasz Wielki Wuc całe wieczory w fotelu siedzi i obmyśla, jak obdarować ten biedny lud, żeby nie cierpiał biedy, by tarzać zaczął się w tym zachodnim dobrobycie, bo co tylko takim Niemcom ma być dobrze, Polacy też na to zasługują.
Taki dobrotliwy z niego święty Mikołaj i doktor Judym w jednym, a ciemny lud wcale nie musu wiedzieć tego, że rozdaje ludziom ich własne pieniądze, przy okazji niebotycznie kraj zadłużając.
A zresztą życie na i nie jest takie kosztowne, jak w mieście, po prostu na wsi wcześniej spać się chodzi i nie zużywa się niepotrzebnie tyle elektryki co w mieście, zresztą nie stać ich na takie miastowe fanaberie, a zawsze jakaś kura na rosół po podwórku biega, nawet jajeczka też od niej można pozbierać, a w ogródku marchewka, czy pietruszka sobie rośnie, nie trzeba tych produktów tak jak w mieście kupować.
A co z jabłkami? Latoś jabłka nawet obrodziły, więc też pochrupać ten prawdziwie zdrowy owoc można, A gdy się ma w gospodarstwie jeszcze jakąś krówkę, to i mleko i masło i sery można zrobić, nawet zdrowsze, niż te miastowe, bo bez stosowanej chemii.
Więc nie ma to jak na wsi – żyć nie umierać, zwłaszcza, że Jaruś obiecał dopłatę do świnek i do krówek, a więc należy go szanować, niech ci miastowi nie narzekają, nareszcie mamy ten polski „dobrobyt”
Więc wieś na Pis zawsze głosować będzie, bo taką właśnie polityczną mentalność posiadają, podlewaną zresztą obficie propagandową tubą TVP, bo to jedyna telewizja, do której dostęp mają, resztę już ksiądz na kazaniu wyłuszczy, wskaże tę dobra drogę do dobrobytu , chociaż kler już od dawna na takiej dobrej zmianie się usadowił i teraz tylko na tym dobrobycie i ciemnocie, która wciska biednym ludziom, się pasie.
A wnioski z powyższego mojego wpisu pozostawiam do indywidualnego wyciągania, Zresztą tych przekonanych o szkodliwości obecnej władzy nie ma po o już przekonywać, oni wybiorą tak jak potrzeba, gorzej z tymi nieprzekonanymi, albo wahającymi się, ich trzeba niestety ciągle na nowo uświadamiać, aż do bólu, do ostateczności……….
Dzisiaj mamy już piątek, prawie koniec tygodnia, a przed nami znów długi weekend, zahaczający o poniedziałkowe święto.
Aż strach pomyśleć, co też w tej naszej biednej Stolicy w poniedziałek dziać się będzie. Pewnie znów zamiast święta radości z odzyskanej wolności będzie normalna zadyma prawicowców, którzy przyjadą do Warszawy tylko po to, żeby się wyżyć , pokazać wysoki poziom swojego chamstwa.
Bo rację miał w swoim blogu prof. Hartman, my nie potrafimy cieszyć się z tych wielkich osiągnięć, które do nas w latach 1979-1981 przyszły, my po prostu je gnoimy.
Jak pokazuje historia, zawsze Polacy do końca nie szanowali tego, co sami swoją krwawicą wywalczyli, zawsze znajdą się jakieś mendy, które jednym gestem wszystko obracają w niwecz. Dlatego Polska była po trzema zaborami, dlatego potem żyliśmy tak długo pod komunistyczną presją, a gdy nam się udało wreszcie z tej politycznej opresji wyjść i zaczęliśmy budować swoje własne, oparte a normalnych demokratycznych zasadach wolne państwo, POLSKA, przyszedł taki jeden mały konus, któremu udało się przekonać i przekupić niewielką, grupę ludzi do politycznego przewrotu ustroju według jego chorego widzimisię.
Jakie to polskie, jakie to smutne…..

Może dzisiejszy piątek też słonkiem nam zaświeci, czego wszystkim z serca życzę na te miłe piątkowe godziny.

na czwartkowy wpis

Nie chce mi się dzisiaj o niczym ani szczególnym, ani nieszczególnym pisać.
Po prostu wstałam z nie najlepszym humorkiem.
No to za to ładny jesienny obrazek Wam załączam.
Może jutro będzie lepszy dzień do pisania? Jakiś lepszy temat pod moje palce wpłynie?
Pogoda jest, jaka jest, polityka jest, jaka jest, ale za to od 11 listopada do USA możemy już lecieć. Cały ranek tylko o tym mówią, a Duda aż spuchł z dumy, jakim to wspaniałym jego przyjacielem jest Donald Trump, bo specjalnie dla niego wizy Polakom załatwił.
Nie jest ważne to, że spełniamy pewne amerykańskie standardy w obniżeniu ilości nielegalnego pobytu w Stanach, co jest główną przyczyną przyznania nam ruchu bezdewizowego, nie, TO DUDA NAM WIZY ZAŁATWIŁ!!!!!!!!
I PAMIĘTAJ O TYM PRZY PREZYDENCKICH WYBORACH DURNY POLAKU!!! TYLKO DUDA NA PREZYDENTA, ON WSZYSTKO MOŻE!!!!!!
Jeszcze są też wiadomości o tygryskach, które, jak się okazuje wcale podobno aż w takim złym stanie nie były, jak to pierwotnie sam naczelny weterynarz kraju podawał, prosząc panią dyrektor poznańskiego ZOO o pomoc, a teraz, po wielkim jej zaangażowaniu w sprawę i po realnej pomocy, na ową panią ów weterynarz same głosy krytyki śle.
Całkiem po pisowsku, jak źle to pomóż, jak już jest dobrze, to huzia na Rózia.
Ale co mi tam…….. TAKA WŁAŚNIE JEST TA NASZA DZISIEJSZA POLSKA!!!!!
No to BON VOYAGE via Ameryka !!!! Ja nie lecę!
miłego czwartku

Bardzo jesienna róża dla Uleczki

Bo znów środę przecież mamy, a za oknem już jest całkiem jesiennie.
Uleczku, wiem, że Ty jesteś pełna entuzjazmu, bez względu na porę roku, bo potrafisz cieszyć się życiem, co zresztą widziałam dwa dni temu na zdjęciu zamieszczonym na Facebooku i tego może trochę Ci zazdroszczę.
Ale każdy jest taki, jaki jest, i tak pozostać musi.
Ale życzę Ci na te jesienne szare dni i na długie wieczory sporo dobrego humoru i przede wszystkim mnóstwo miłych osób koło siebie, aby Twój czas oczekiwania na zbliżające się coraz większymi krokami rodzinne święta był miły i radosny.
Dobrej środy i samych miłych chwil tego tygodnia.

Przeczytałam dzisiaj bardzo dokładnie blog Saguli Lustro codzienności i niestety muszę w każdym punkcie z Nią się zgodzić.
Polska została przez te 4 lata całkowicie upodlona, niestety przy zezwoleniu pewnej niezbyt ogarniętej dobrym pojęciem, co naprawdę oznacza słowo demokracja, grupy Polaków, omamionych 500 plus, które niestety też podobnie jak słowo demokracja już się dawno zdewaluowały.
Dlatego napisałam Jej w komentarzu, by podobnie jak ja odwróciła się od tej brudnej polityki, bo szkoda po prostu nerwów. Trzeba ten czas spokojnie przeczekać!!!!!
Jest takie dobre powiedzenie: z „g” nie należy walczyć, bo i tak ono zawsze śmierdzące pozostanie, najwyżej co smród tylko się wtedy jeszcze bardziej wzmaga.
Dlatego wcale nie dziwię się Donaldowi Tuskowi, że zrezygnował z kandydowania do wyborów prezydenckich, po prostu on szanuje sam siebie, bo zna swoją cenę i wie, że na taki szacunek polskich oszołomów nie może w tej ogromnie zhejtowanej nienawiścią do wszystkiego co nie jest pisie Polsce liczyć. Tusk jest zbyt wysokiej klas wytrawnym politykiem, by pozwolił na to, żeby go zgnojono, a niestety tak rzucanym na niego gnojem pis chciał z nim walczyć. Po prostu gdy nie ma się konkretnych argumentów, konkretnych zarzutów, pis rzuca na przeciwnika furę zgnilizny, bo inaczej nie potrafią swojej polityki prowadzić.
Żal tylko, że mamy tak bardzo mało uświadomione społeczeństwo, które daje się tak łatwo wymanewrować na manowce.
Bo to, co teraz przedstawia sobą Pis, ta buta, niebywała arogancja chociażby w wystawieniu tych trzech niby „kryształowych”kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, czy powołanie oszołoma Macierewicza na marszałka seniora nowej kadencji Sejmu o pomstę do nieba już woła.
Te pisie kryształy są mocno poharatane i niedługi na drobne okruchy się rozlecą.
Pis pokazuje tym jak bardzo nie liczy się z Polakami i jak bardzo czują się pewni siebie, dokładnie wystawia wszystkim Polakom, a więc także i swoim wyborcom środkowy palec.
Ale pycha kroczy przed upadkiem i wreszcie przyjdzie pora na ten wielki ich upadek, może nawet szybciej, niż tego się spodziewają, bo ich radykalizm po prostu zaczyna wnerwiać coraz większą część realnie patrzącego na Polskę społeczeństwa.
I wiecie co Wam powiem? kiedyś tak sobie pomyślałam, że wcale nie czekam na śmierć Jarosława, wręcz przeciwnie, życzę mu długiego życia w upodleniu za kratkami, za to wszystko zło, które swoim rodakom z pełnym nienawiści do ludzi rozmysłem zgotował.
Każda bajka kończy się tym, że zło zostaje ukarane, tylko czy życie w naszej teraźniejszej Polsce to bajka??????
Może i tak, ale na razie tylko dla tej małej pisiej enklawy, która śmie nazywać siebie elitą, a okazuje się grupą gangsterów i szajką ohydnych mafiosów.
ECH ŻYCIE………

Jak pisałam już powyżej, dzisiaj już całkiem jesiennie jest za oknem, nadchodzi ta najmniej przeze mnie i pewnie nie tylko przeze mnie lubiana pora roku.
Nic, tylko wsiąść w jakiś samolot i po słonko, fan i morskie kąpiele do ciepłych krajów się udać, ale nie każdemu niestety jest to pisane.
No cóż, musimy zatem zmagać się z ta szarą rzeczywistością i starać się w niej wynaleźć jakieś miłe dla serca u duszy pierwiastki czego na dzisiejszą środę wszystkim z całego serca życzę.

P.S. A co by było, gdyby na kandydata na Prezydenta wystartował Jerzy Owsiak?????
Wydaje mi się, że miałby olbrzymia szansę w pokonaniu dzisiejszego niby prezydenta – długopisu.
Ma przecież olbrzymią charyzmę, umie pociągnąć za sobą wielkie tłumy.
Ale wtedy Kaczyński by się wściekł, zawał serca, albo wylew krwi do mózgu miałby zapewniony!!!!!! APOPLEKSJA MUROWANA!!!!!!
Taki cios prosto w serce na pewno by go zmiótł z tego piedestału, na który się ten uzurpator demokracji wdrapał.

Mikser w głowie

Już jestem „po słowie” z panem Wojciechem. Oczywiście chodzi o sprawę mojego remontu łazienki.
No i mam mieszane uczucia. Z jednej strony muszę wsadzić całe mnóstwo pieniędzy w jednak nie swoje mieszkanie, a z drugiej strony….ja jednak w tym mieszkaniu mieszkam i pewnie przez jakiś czas będę tu nadal tkwiła, więc jakiś komfort życia muszę sobie zapewnić.
Jedno jest pewne, niestety taki remont nieco mnie przerasta. jest na pewno większy niż ten, który był przeprowadzony przed moim wprowadzeniem się do mieszkania, mimo, że tyczyć będzie tylko łazienki, niestety tamten remont łazienki był przeprowadzony niechlujnie, po tak zwanej taniości i teraz tego skutki niestety ja muszę ponosić. Bo żeby nawet wprowadzić nowy, niezdezelowany brodzik do mojej łazienki, trzeba pousuwać te rury, które tam tkwią i przeszkadzają w usytuowaniu nowej kabinki, a to się niestety łączy z kuciem ścian, czyli de facto z rujnacją tego, co jest. Tylko że…innego wyjścia nie ma. Tak samo dobrze mogłabym wywalić brodzik i na środku umieścić wielką miednicę, w której myłabym się jak za Króla Ćwieczka.
Pieniądze – rzecz nabyta, dzisiaj są, jutro ich już nie ma, trudno, jakoś wysupłam to, co przyoszczędziłam przez ostatnie kilka lat, żeby te dwa, trzy, a może i cztery lata jakoś sobie pożyć.
W sumie na suchym chlebie też jakoś pożyć sobie można, „delikatesy” muszę na bardzo długi czas odstawić i muszę wdrożyć akcję „O” czyli oszczędzanie!!!! Oczywiście bez przesady, ale zacisnąć pasa nieco trzeba będzie! Może będzie to nawet z pożytkiem dla mojej masy ciała?????
Tak po prawdziwe to właścicielka mieszkania powinna mi powiedzieć: robisz ten remont w sumie w moim mieszkaniu, więc i dla mojego w sumie mieszkania, za to w rekompensacie przez jakiś czas, 2-3-4 miesiące nie będziesz płaciła swojej części czynszu, ale po pierwsze, jak już pisałam wczoraj chyba, ona nie była zainteresowana w remont pierwotny, gdy się wprowadzałam, więc jaki sposób miałby ja mój dzisiejszy remont zainteresować, a po drugie, ona nawet chyba nie ma pojęcia, jak szeroki wymiar i jakie koszty poniesie nowy remont łazienki, została na razie tylko przeze mnie poinformowana o konieczności wymiany brodzika, a nie o konsekwencjach, które ta wymiana będą poniesione.
Tak więc na nią raczej, a nawet na pewno nie mam co liczyć, pozostaję z tym problemem sama.
Ale tak, czy siak, mam jeszcze troszkę czasu, bo raczej wszystko wygląda na to, że jeszcze w tym roku ten remont mnie nie czeka, pan Wojciech nie bardzo chciałby rozbabrać łazienkę przed samymi świętami, a teraz niestety ma do wykończenia swoje inne wcześniejsze zobowiązania.
No, ale sami powiedzcie, co mogę innego zrobić? Dokładnie NIC!!!!
Obawiam się tylko jeszcze o swoje zdrowie, bo po wczorajszym wieczorze i po źle przespanej nocy głowę mam dzisiaj niby ten balon nadętą, mam nadzieję że ciśnienie już więcej mi nie podskoczy do góry, przynajmniej na tyle, że z tej zgryzoty na przykład udaru mózgu nie dostanę……
Boże, o czym ja w ogóle piszę………
W każdym czasie do mojej jesiennej nostalgii doszła jeszcze jedna trauma, czasami zastanawiam się nad sensem takiej beznadziei.
Ale taka wola Nieba, z nią się zawrze godzić trzeba.
Więc się zgadzam, co będzie, to będzie, wszak wieczności i tak na tym świecie nie doczekam!!!!!
A może jednak warto w tego Lotka zagrać? Bo z nieba pieniądze raczej mi nie spadną!!!!!
Jestem tak strasznie tą moją łazienką zestresowana, że nawet nie chce mi się nic wspominać o polityce, chociaż zawsze był głównym tematem moich wpisów.
Bo i o czym tu pisać?
Według mnie, powołanie kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego w postaci pani Krystyny Pawłowicz jak i pana Stanisława Piotrowicza i przedstawianie tych kandydatur jako najznakomitszych osób do tego stanowiska aspirujących , jest jawną drwiną z Polaków.
Po raz kolejny Pis pokazuje Polakom środkowy palec mówiąc ” gęby w kubeł, nic nie macie do gadania, my tu rządzimy i będzie tak jak chce Jarosław a nie według jakichś tam unijnych zasad demokracji. Unia w tym temacie nie ma nic do gadania, bo demokracja też jest nasza, pisia”
Są co prawda pewne podejrzenia, że wystawienie akurat tych 2 osób jest pewnego rodzaju ustawką przed wyborami prezydenckimi, aby Andrzej Duda nie zgadzając się na ten wybór, miał okazję podreperować wisus swojej niezależności od partii PIS, co miałoby dodatnie potem wpłynąć na jego głosy, ale nie jestem do końca tak przekonana o takiej politycznej przebiegłości Kaczyńskiego, prędzej optowałabym za chęcią pokazania przez niego i jego formację niesamowicie aroganckiej buty.
Znów zabrzmiały to złowieszcze, znane nam już Barejowskie pytanie:
„Nie mam pana płaszcza i co mi pan zrobisz?????”
Czas pokaże co z tej wczorajszej afery wyniknie.
Ja już całkowicie machnęłam na to ręką i już nawet nie wiem, czy mi się chce o tym nawet myśleć.
Tym bardziej, że teraz moje myśli w całkiem inną, o wiele ważniejszą dla mnie stronę są skierowane.
Dobrze, że pogoda jeszcze wciąż , jak na tę jesienną porę, dopisuje, najważniejsze, że nie a mrozów i nie jest ślisko.
Życzę miłego wtorku

oj! będzie się działo, będzie……

I znowu moja łazienka na tapecie dnia, tygodnia, mam nadzieję, że nie miesiąca.
Bo ile dni można obchodzić Dzień Brudasa????
Dzisiaj wieczorem ma przyjść do mnie pan Wojtek i mamy się umówić co do remontu tej łazienki.
Moim marzeniem jest, by zrobił to w jak najkrótszym czasie, przecież nie będę chodziła do sąsiadów na kąpiółkę, zresztą nie mam nikogo tak zaprzyjaźnionego w mojej kamienicy, do którego łazienki mogłam się wpakować.
Trudno, trochę sobie pośmierdzę i już.
To znaczy umyć się będę mogła tylko w kuchni i to wieczorem, przy zgaszonym świetle, bo szerokie okna z mojej kuchni wychodzą na blok na przeciwko, nie będę przecież swoją kąpielą przedstawienia ludziom robiła.
Zresztą co to jest za mycie się gąbką, w dodatku w zlewie czy w miednicy, gdy nie można porządnie pod prysznicem się spłukać. Do Kitu z taką niby kąpielą.
Ale takie dylematy już przeżywałam, jeszcze gdy mieszkałam na Smoleńsk i przed dwa czy nawet trzy tygodnie nie mogłam korzystać z prysznica.
Jak pamiętam, ciężko było, zwłaszcza, że to było lato i człowiek tego spłukania się wodą wprost dwa trzy razy dziennie potrzebował jednak.
Ale jakoś to przeżyłam, więc i ten remoncik też dam rady przetrwać.
Nie mniej teraz jest to temat wiodący w moim życiu, nawet polityka nie wydaje mi się tak ciekawa, jak moje domowe problemy.
Ale na razie poczekajmy, dzisiaj dopiero będzie wstępna wizyta pana Wojciecha, taki mały rekonesans, mam nadzieję, że jednak się podejmie pracy u mnie, tylko kiedy na to wygospodaruje czas?, nie wiadomo, bo wiem, że jest człowiekiem niezwykle zapracowanym.
Wcale się nie dziwię że ma tylu chętnych kontrahentów, skoro po prostu jest naprawdę bardzo solidnym i bardzo dokładnym, wprost perfekcyjnym fachowcem. A wiem coś na ten temat, przecież to on własnie tak pięknie wyremontował łazienkę u V.I.P-a – byłam pod wrażeniem, zwracał uwagę na każdy mały, niby pozornie nie najważniejszy szczególik. Pełna perfekcja w wykończeniu!
A łatwo w mojej łazience wcale nie będzie, bo, jak już pisałam, poprzednicy nie usunęli tych cholernych rur kanalizacyjnych, doprowadzających wodę do byłej wanny, a te rury są na całej długości jednej ściany i jeszcze na dwóch połówkach sąsiednich. Dlatego ten mój brodzik odstawał od ścian i wisiał w powietrzu!!!!
A co z tego wyniknie? to zależy do decyzji pana Wojtka, w jaki sposób sobie z tymi rurami poradzi, na szczęście nie mój problem.
Moim problemem będzie tylko potem (niestety) opłata za tej remont, już mi się włos na głowie jeży!!!!! Ale remont trzeba zrobić, nie ma to tamto.
Dzisiaj znów wchodziłam do brodzika ze strachem, żeby ta jego podłoga nie zrobiła całkowicie trach, jak długo można się kąpać pod takim strachem?????.
Ale znalazłam świetną metodę na swoje strachy, gdy czegoś się obawiam, zaraz włączam pozytywne myślenie pod tytułem : co zrobię, gdy ten kłopot się skończy, na przykład boję się tego brodzika, więc już sobie myślę że gdy z niego wyjdę i już się wytrę i ubiorę w nagrodę zrobię sobie pyszną kawkę. Zawsze wtedy ten swój strach czekającą mnie przyjemnością nieco pomniejszam.
Radzę wypróbować, gdy cię spotka coś przykrego, albo denerwującego, naprawdę ta metoda działa!!!!!!
Tym razem już sobie wyobrażam moją pierwszą kąpiel w nowym brodziku i….już się na nią cieszę i już nie mogę się doczekać…..
Bo tak to w życiu jest, ciągle człowiek pośród tych szarych, normalnych dni na coś przyjemnego czeka i to w jakiś sposób to go podbudowuje na duchu.
Może to być na przykład jakaś wizyta kogoś, albo u kogoś, święta, jakiś fajny film, na który pójdzie się do kina, czy jakaś impreza, dla mnie teraz ten miły czas wyczekiwania to przyszła kąpiel pod nowym prysznicem.
Oj, chyba przez godzinę spod niego nie wyjdę…….
A z drugiej strony, to fajnie, że jest jeszcze coś w życiu, co mnie cieszy.
Zwłaszcza w tym ponurym listopadowym miesiącu, zwłaszcza w tym bardzo ponurym politycznie czasie.
Za oknem bardzo ponuro, nijako, tak po prostu listopadowo.
Ale nie upadajmy na duchu, będzie dobrze.
Miłych poniedziałkowych godzin i udanego tygodnia.

P.S. Bardzo żal mi Kota Pistoriusa, niestety wczoraj odszedł na kocią łąkę 😦

Bardzo miłej niedzieli

A przynajmniej taka zapowiada się dzisiaj w Krakowie.
Od rana jest słonecznie i jeszcze co prawda chłodno, ale gdzieś koło południa temperatura ma się wydatnie podnieść, powinno być całkiem miło
Może nawet i Park uda mi się dzisiaj odwiedzić, o ile oczywiście Halny mi nie będzie za bardzo przeszkadzał.
Z tymi spacerkami jest nieco gorzej, bo ostatnio bardzo kolana (i kręgosłup) mi dokuczają i nie mogę za bardzo forsownych spacerów robić, muszę przysiadać chociaż na chwilkę na ławeczce.
Dzisiaj pewnie mi się to uda, bo na szczęście deszcz nie pada i ławeczki są suche.
Pewnie za długo przez ten wiatr Halny siedzieć się w Parku nie da, ale zawsze chociaż na ten moment przysiąść można.
Ale mam nadzieję że mój los wkrótce się zmieni.
A zmiany zaczynam od remontu łazienki, już jutro czekam na telefon od pana Wojciecha, bo przyznam się szczerze, że coraz bardziej obawiam się przy włażeniu do tego dziurawego brodzika, że doznam jakiegoś urazu No jeszcze tego by mi brakowało, nie dość, że już jestem kulawa, jeszcze nie daj Boże złamana czy, poharatana noga, koszmar.
Dlatego podjęłam decyzję o tym remoncie, mam nadzieję, że wszystko się dobrze uda zmienić, szczególnie, że Maciek chce mieć pewien dozór, a właściwie to chce skonsultować z panem Wojtkiem sposób, jak najbardziej skutecznie ten remont przeprowadzać.
Bo niestety cały remont nie ograniczy się tylko do wymiany kabinki, trzeba będzie jeszcze w związku z tym przeprowadzić pewne zmiany, żeby ta w sumie nieduża łazieneczka stała się w miarę funkcjonalna i przystosowana do tej mojej niepełnej sprawności.
Szkoda tylko, że już przy pierwszym remoncie, w momencie, gdy się wprowadzałam, ten remont nie do końca mądrze był przeprowadzony…..
No a potem będę mogła dopiero pomyśleć o „remoncie” mojego kolanka.
Rozmawiałam kiedyś telefonicznie z Jadziulką, która bardzo namawiała mnie do zrobienia tego kroku, po prostu nie można cały czas truć się tabletkami, które i tak tylko na bardzo krótko wystarczają w zwalczaniu bólu. Wiem, że zarówno Jadzia jak i Ulka są po takiej operacji bardzo zadowolone, bo jakie to komfortowe zasypiać wieczorem i budzić się rano bez żadnego bólu no i można się wtedy sprawniej poruszać.
Może i trochę przyzwyczaiłam się, że stale coś mnie boli, ale nie powiem wcale, że z tego powodu jestem szczęśliwa.
Dlatego coraz bardziej dojrzewam do podjęcia tej radykalnej decyzji. tylko trochę przerażają mnie ewentualne długie terminy, a niestety na pełnopłatną operację nie będzie mnie już po tym remoncie łazienki stać.
Ach te pieniądze, pieniądze, dlaczego rzeczywiście nie leżą one na ulicy?????
A nawet jeżeli leżą, to dlaczego ja ich znaleźć nie mogę????
Niestety nie jestem ani Rydzykiem, ani Banasiem i na swojej drodze jakoś nie spotykam bezdomnych, którzy chcieliby mnie obdarować mieszkaniem, samochodem, czy nawet jakąś fortuną .
Nie mam takiego farta, jak oni!!!!!!!
Ale głowa do góry, czasami i ślepej kurze ziarno się trafi.
No to jednak chyba pójdę dzisiaj na mały spacerek po Parku, a nuż kogoś ciekawego spotkam???
Życzę miłej pogody i fajnych jesiennych, niedzielnych spacerów

Chryzantemy złociste W kryształowym wazonie Stoją na fortepianie kojąc smutek i żal…….

MEMENTO MORI!!!!
Nie lubię ani pierwszego, ani drugiego dnia listopada, a właściwie to nie lubię całego tego miesiąca.
Zawsze dopadają mnie wtedy same smutne myśli, wspomnienia, które jako ta łza pod powieką uwiera i myśl o tym, co w niedługim czasie i mnie nieuchronnie czeka.
Zawsze myślę o tym, że najchętniej 31 października położyłabym się chętnie do łóżka i zasnęła, na tyle mocno, żebym obudziła się już w grudniu.
Może to egoistyczne podejście do życia, ale nigdy nie potrafię opanować tych złych myśli, tego mojego złego nastroju.
A im jestem starsza, tym mam większe z tym kłopoty.
Przyznaję się bez bicia, nie byłam wczoraj na cmentarzu, nie czułam się tyle na siłach, bym dała radę w takim tłumie się tam poruszać.
Gdy byłam młodsza nie wyobrażałam sobie, żeby 1 listopada nie odwiedzić grób Rodziców, od pewnego czasu już sobie odpuszczam.
Pójdę tam kiedyś w normalny, nieświąteczny dzień z Magdą, gdy cisza pozwoli mi na moment modlitwy i zadumy nad Ich grobem, gdy nie będzie już tego listopadowego, smutnego chłodu tych dni.
Pod konie października byłam w Modlnicy na grobie mojej Siostry, wczoraj też tam nie dotarłam.
Przyznaję, mam nawet wyrzuty sumienia, ale po protu nie dałam rady.
Za to cały dzień myślałam o mojej Rodzinie, o Tych Bliskich Kochanych, moich Rodzicach, o moim Rodzeństwie, o Babciach, Dziadkach, Ciotkach, Wujkach i o Przyjaciołach, którzy już odeszli, których już koło mnie nie ma, moją modlitwą była rozmowa z Nimi w moich myślach i wiem, że Oni świetnie mnie rozumieją i nie mają do mnie pretensji z powodu mojej wczorajszej nieobecności nad Ich mogiłami.
Ból i modlitwa jest zresztą w sercu, a nie koniecznie tam, gdzie często nawet człowiek nie ma okazji porządnie się skupić.
Tak po prawdzie wczorajszy dzień był Świętem Wszystkich Świętych, na cześć Wszystkich Świętych, którzy są w Niebie, a prawdziwym Świętem Zmarłych jest dzień dzisiejszy, 2 listopada. Jest to Dzień Zaduszny poświęcony wszystkim naszym Zmarłym.
Jednak zwyczajowo przyjęte jest, że dniem wolnym od pracy jest właśnie dzień 1 listopada i wtedy wszyscy idą na cmentarz do tych osób, które kiedyś wierzyły, czyli według naszej wiary są teraz zbawieni i do tych, którzy dalecy byli od wyznawania wiary w Boga.
Ale zarówno i jedni i drudzy bliscy byli czyjemuś sercu, ktoś o nich wspomina, ktoś po nich płacze i właśnie wczoraj zapalił na ich grobie znicz.
Wiele osób również i w dniu dzisiejszym odwiedza cmentarze, zwłaszcza, że akurat w tym roku Dzień Zaduszny wypada w sobotę, która też jest dniem wolnym od pracy.
Ale to już zależy od chęci ponownego spotkania z naszymi Najdroższymi Zmarłymi, wiele osób uważa jednak, że już wczoraj dopełnili takiego obowiązku.

Również i dzisiaj nie pójdę na cmentarz, niestety nie mogę się przemóc w mojej niechęci do odwiedzania nekropolii, jest mi przykro z tego powodu, ale jednak taką decyzję podjęłam i już.
Chryzantema – piękny kwiat, kojarzący się nam z jesienią i właśnie z tym smutkiem, z czymś, co już niestety, jak napisałam wczoraj w moim wierszu, już nie powróci.
Pomalutku opadają rdzawe płatki chryzantemy (taki kolor tych kwiatów właśnie był szczególnie ulubiony przez mojego Tatę, taki zawsze kładł na płycie grobu swojej Żony, a mojej Mamy), przemijają, tak jak i przemijają nasze dni………..
Sami widzicie, że nadal mój smutek nie pozwala mi na jakieś pozytywne myśli, po prostu muszę się otrząsnąć, a na to potrzebuję trochę czasu.

Wstał nowy, nawet ciepły jak na listopad dzień.Pewnie jest to zasługa Halnego, który szaleje w Tatrach, on zawsze ocieplenie przynosi.
Ale chociaż słonko czasami przedziera się przez chmury, nie jest to dzień, który mogłabym w moim kochanym Park spędzić, na to muszę raczej do wiosny poczekać.
No chyba żebym na krótki momencik na ławeczce gdzieś przysiadła i jakiegoś Pokemonka złapała…
Wszystkiego dobrego na sobotę i na cały weekend.
Sporo miłych chwil abyśmy nałapać mogli pozytywnej energii na nowy tydzień

1 LISTOPAD – DZIEŃ ZADUMY

Znów łzę gorzką zetrzemy dziś z lica,
znów znicze zapłoną na grobie,
I chociaż dzieli nas śmierci granica,
stoimy przecież tak blisko przy sobie.
Ta ulotność chwil naszych łapczywych,
ta melodia nadchodzącej wieczności,
jeszcze dzisiaj wciąż pośród żywych,
a już jutro ślad po nas zagości.
Smętną pieśń wiatr dziś cmentarzom zanuci,
nad mogiłą z zadumą stanie,
to już było i już nie powróci
bo to własnie jest przemijanie.

Ewa W. 1.XI.2019