jeszcze tylko cztery dni……

Zaczynamy odliczanie…….
Jeszcze tylko cztery razy będę wchodziła do tego mojego zdezelowanego brodzika, ze strachem, czy nie zawali się w nim zupełnie jego podłoga , a moja noga nie utknie w dziurze.
W poniedziałek „wprowadza się” ze swoimi przyrządami, no i z nowym brodzikiem, pan Wojtek, a ja we wtorek rano na jakieś może niecałe dwa tygodnie opuszczam ulicę Szymanowskiego i udaję się do Modlnicy, gdzie przeczekam cały remont.
Jak to dobrze, że Magda podsunęła mi takie rozwiązanie i zaprosiła mnie na ten czas do siebie, bo raczej bez łazienki bardzo ciężko byłoby mi w moim mieszkaniu urzędować.
Co prawda ma to swoje i gorsze strony, przede wszystkim będę im „siedziała na głowie” przez ten cały czas, ale przecież zawsze Modlnicę traktuję jak swój drugi dom, mam nadzieję, że jakoś Magda i Jej Rodzinka ze mną wytrzymają. Postaram się być grzeczna 🙂
Co prawda ja już przyzwyczaiłam się do samotnego mieszkania i wcale z tym nie jest mi źle, znów trochę się muszę przestawić, na pewno pewne niektóre moje przyzwyczajenia na ten czas muszę ukrócić.
Problemem będą jeszcze moje dojazdy do i z pracy, bo jednak jest to zdecydowanie dalsza i bardziej skomplikowana droga, niż z mojego domu, ale mam nadzieję, że do pracy będę jeździła z Magdą, a niestety wracać będę musiała Uberem, albo Boltem, co niestety wiążę się z większymi nieco wydatkami, a przecież w tej chwili każdy wydany grosz jest ważny, zważywszy na poniesione koszty remontu. Będę musiała chyba nieco znów się zadłużyć, bo na mannę z nieba nie mam co raczej liczyć, zdecydowanie nie mam szczęścia w Lotka, więc…….
Pieniądze, ach te pieniądze, nie mogłabym je na przykład sobie wydrukować?
Nie potrzebuję ich aż tak znów wiele………………
Ale podjęłam takie postanowienie i teraz już nie mogę się wycofać, tym bardziej, że wiele potrzebnych łazienkowych akcesorium jest już zakupionych, nawet zamówione są już płytki do łazienki, białe na ścianę i brązowe na podłogę łazienki. Ale będzie pięknie………..już nie mogę się doczekać pierwszej kąpieli w nowej łazience.
Jak się powiedziało „A” , trzeba powiedzieć i „Zet”.
Ale pod koniec stycznia (mam nadzieję, że do tego czasu remont się skończy) zapraszam Wszystkich na oblewanie mojej nowej łazienki.
Jak już kiedyś pisałam, mam przygotowane na tę okazję likier i specjalne czekoladowe kubki, które po skonsumowaniu likieru można po prostu schrupać – to jest prezent, który dostałam na imieniny od Kamili i od Shirana, teraz czeka w szafce na swoje pięć minut.
Oczywiście mój nowy, śliczny pojemnik na mydło, również imieninowy prezent od Maćków, też będzie zamontowany, a na półeczce będzie leżało pięknie pachnące cynamonowe mydełko od Basi.
A ja zamykam oczy i…….. marzę…….. Ach, jak będzie pięknie…….
Zawsze jest przyjemnie, gdy coś nowego w domu się pojawi.
Kuchnia też dozna pewnego liftingu w postaci nowego zlewozmywaka, ten stary jest niestety już w dosyć żałosnym stanie.
Żeby tylko ten styczeń już przeminął………
Ale przynajmniej wiem, na co wydam te obiecane pieniądze z trzynastej emerytury.
Zawsze jakiś emerycki grosz wpadnie, wezmę go, czemu nie, ale i tak na pewno na Dudę nie zagłosuję !!!!!!
NIE MA TAKIEJ OPCJI!!!!!!! – nawet gdyby pan Duda obiecał mi za darmo wyremontować całe mieszkanie!!!!!!!
Byłabym zmuszona mu odmówić, co z rozkoszą i z uśmiechem na mojej gębusi bym zrobiła 🙂
To tyle odnośnie moich planów życiowych na najbliższe dni, a które, co przyznaję bez bicia, bardzo mnie frapują.
Ale czymś, oprócz polityki musi się człowiek zająć, z tym, że taki remont jest może troszkę kłopotliwy, ale na pewno mniej stresujący niż polityczne gry, które na troszkę będę musiała, z pożytkiem dla moich nerwów, do lamusa odłożyć.
Ale to wcale nie oznacza, że nie będę pilnie śledziła tego, co się w tej dziedzinie życia dzieje, bo to jednak dla Polski bardzo poważny problem, który jakoś trzeba w niedalekiej przyszłości rozwiązać, tym bardziej, że coraz nowe rządowe przekręty wychodzą na jaw, ostatnio zaniepokojenia dotyczą Polskiej Fundacji Narodowej, która po prostu bez żadnych skrupułów trwoni nasze pieniądze, wydając je na jakieś podejrzane cele.
Ech, kiedy to się wreszcie skończy? I kiedy ci wielbiciele Pisu wreszcie zrozumieją, jak bardzo są okradani, bo przecież pieniądze na tę Fundację idą też z naszych podatków.

A za oknem słoneczko świeci, nawet śladu po śniegu nie ma, zastanawiam się nawet, jaką porę roku mamy. Czy to naprawdę jest zima?????
Chociaż gdy wczoraj spacerowałam z Pepą po Parku troszkę chłodno mi było.
Właściwie to dobrze, że była u mnie Pepa przez te dwa dni, bo przynajmniej musiałam ruszyć tyłek z domu, ale teraz po operacji, zrobiła się ona bardziej żywa, niesamowicie ciągnie, chce biegać, ale oczywiście nie puszczałam jej ze smyczy , wiec ciągle mi się pod nogami plątała, a to z prawej, a to z lewej strony, dwa razy o mało co mnie nie przewróciła.
Nie, stanowczo na posiadania pieska się nie nadaję, tym bardziej, że ostatnio znów mam kłopoty z chodzeniem.
Tak to jest, czasami chodzę całkiem nieźle, a czasami każdy krok sprawia mi straszny ból i czuję, jak moje stopy odmawiają mi posłuszeństwa, o kręgosłupie i o kolanach nie wspomnę nawet. Oczywiście te bóle są dotkliwe, gdy jestem w terenie, w domu i w innym pomieszczeniu na szczęście jakoś daje sobie radę.
Widać są takie okresy, gdy moja choroba reumatyczna się zaognia i nawet środki przeciwbólowe słabo działają. Ce la vie.!!!
Na szczęście Pepa już poszła do swojego domku, a ja nie muszę się martwić, czy przez nią nie potknę się i nie upadnę na twarz. Tego jeszcze by brakowało !!!!!!!
Miłego czwartku życzę.
Przed nami znów dłuższy weekend i znów Święto Trzech Króli, które zamknie ten Bożonarodzeniowy okres świętowania.
I bardzo dobrze, jak długo można leniuchować?

Dobrej pogody i dobrego humoru na czwartek