zimowa niedziela

Podobny obraz

komu marzy się taka pięknie zimowa niedziela?
Przyznaję, mi nie, wcale za śniegiem nie tęsknie i z radością patrzę na Park, w którym nawet ślad po śniegu nie pozostaje.
Smutno i pusto nieco w tym Parku, na placu zabaw nie ma dzieci, nie słychać roześmianych głosików, ale to już niedługo.
Jeszcze tylko trochę stycznia, luty (będzie trzeba podkuć buty), marzec, może tez nie koniecznie śnieżny i już wiosnę będziemy mieli i znów mój Park będzie mnie cieszył.
Więc tęsknie przez okno spoglądam i……. pomalutku nastawiam się już na jutrzejszy dzień, w którym pan Wojtek zawita u mnie w mieszkaniu z łazienkowymi akcesoriami.
Jeszcze tylko jedna kąpiołka w starym brodziku ( zresztą o mało co dzisiaj się nie wywaliłam przy wychodzeniu z niego, źle po prostu wymierzyłam lądowanie) i……….. już niedługo takich kłopotów nie będę miała, a kąpiel pod prysznicem będzie wprost radosną rozkoszą.

Wczoraj na Netflixie oglądałam bardzo interesujący, nieco sfabularyzowany, a nieco reporterski, wzbogacony autentycznymi zdjęciami i filmikami z tamtej epoki, serial „Ostatni carowie” – historia Cara Mikołaja II i jego rodziny od czasu jego koronacji po śmierci jego ojca aż po tragiczne zakończenia, po tragiczną śmierć przez bestialski mord całej rodziny w piwnicy posiadłości w Jekaterynburgu , do którego podstępnie rodzina cara została wywieziona. W tym serialu uwypuklone są wszystkie źle podjęte decyzje przez cara, który właściwie zawsze zdecydowanie liczył się z podpowiedziami innych, nie zawsze jednak mądrze mu doradzających, ale w pewnym sensie car w jakiś sposób był od nich uzależniony, bądź to w rodzinnym wymiarze, bądź wynikających z sytuacji, z których nie potrafił się wyplątać i im się przeciwstawić.
Trudno jednoznacznie ocenić samego cara, na pewno był on politycznie zagubiony, zresztą w momencie, gdy pozostał on powołany na tron carski sam czuł, że nie jest jeszcze wcale do tej roli przygotowany i nie będzie umiał podejmować samodzielnych decyzji. Z drugiej strony był człowiekiem niezwykle rodzinnym, dla niego los żony i dzieci miały najważniejsze znaczenie i w wielu przypadkach to też było przyczyną złych jego decyzji, na przykład dał zbyt wielką możliwość podejmowania politycznych decyzji charyzmatycznemu mnichowi Grigorijowi Rasputinowi, ulegając sugestii carycy Aleksandrze, że tylko Rasputin może wyleczyć ich chorego synka Aleksieja,przyszłego ewentualnego cara Rosji, z choroby hemofilii, co oczywiście owocowało w coraz gorszych decyzjach, a co z tego wynikało, coraz większym niezadowoleniem robotników i chłopów i w późniejszym etapie zaowocowało to powstaniem bolszewickich partii, które doprowadziły carat do całkowitej zagłady.
Bardzo ciekawie poprowadzony był też w tym serialu wątek historii podającej się za córkę cara Mikołaja niby ocalonej z tej krwawej egzekucji Anastazji, jej historia sięga lat siedemdziesiątych poprzedniego wieku, jednak w ostateczności okazało się, że dziewczyna podająca się za Anastazję była zwyczajna oszustką , jedną z reszta z licznych, próbujących wyciągnąć korzyści materialne z tej smutnej historii rodu Romanowów.
W kolejnych latach szczątki rodziny cara Mikołaja zostały odnalezione ( w tym również i szczątki Anastazji, która również z rodzicami zginęła) doczekały się po wnikliwych badaniach DNA rozpoznane, a po 80 latach od daty tej krwawej egzekucji dokonano uroczystego, państwowego pochówku z wszystkimi przynależnymi carowi honorami.
Naprawdę bardzo ciekawy serial, kto posiada dostęp do Netflixu – polecam.
Chociaż przyznam, ze nieco później bałam się zasnąć, żeby ta cała filmowa trauma mi się po prostu nie przyśniła.
Dzisiaj poszukam sobie jakiegoś innego, mniej krwawego serialu na Netflixie, tym bardziej, że w rodzimej TV wielka bryndza, jak zwykle w niedzielę.
Życzę samych przyjemnych niedzielnych chwil, tym bardziej, że jutro też będzie świątecznie – uroczyście zakończymy obchody Świąt Bożego Narodzenia wesołym kolędowaniem.