
Mędrcy świata, monarchowie,
Gdzie spiesznie dążycie?
Powiedzcie nam trzej królowie,
Chcecie widzieć Dziecię?
Dzisiaj ostatni dzień rodzinnego czasu BOŻONARODZENIOWEGO.
Od jutra już nadchodzi normalny czas, mniej świąteczny, mniej rodzinny, bo każdy już do swoich normalnych czynności powraca, powraca do tak zwanej codzienności.
Ale jeszcze wspomnieniami wciąż będziemy tkwić przy prezentach, przy choince, przy kolędzie i tej wspaniałej rodzinnej atmosferze, która nas jeszcze niedawno otaczała swoim magicznym ciepłem.
Wczoraj dostałam bardzo miłego maila od mojego Kuzyna Andiego z podziękowaniami i z załączonymi zdjęciami, przypominającymi te miłe chwile u spędzone w Magdy Jacka domu.
Jacy byliśmy wszyscy radośni i uśmiechnięci. Pozostawiliśmy na ten czas wszystkie swoje mniejsze i większe troski i cieszyliśmy się, że możemy być przez ten niestety krótki, ale jakże wspaniały czas razem.
Tym razem na tym spotkaniu były już cztery pokolenia naszej Rodziny, najstarsi Andy Judy i Ja, następne pokolenie to Magda z Jackiem i Basia z Pawłem, następne to całkiem już dorosłe „dzieci” Matylda, Oliwia, Staszek, Jasiek i Ksawery z Dianą no i najmłodsze pokolenie to już córka Ksawra i Diany – Zelda.
To niesamowite, że dzięki zaproszeniu Magdy i Jacka mogło się dokonać takie czteropokoleniowe spotkanie, co musicie sami przyznać, często się jednak tak nie dzieje, jest to jednak dosyć podniosły rodzinny moment i wszyscy uczestnicy tak go właśnie odczuli.
A dzisiaj do mnie co prawda Trzej Królowie nie przybędą, ale za to przyjdzie Pan Wojtek, aby rozpocząć przygotowania do remontu.
Pewnie, że byłam duchowo przygotowana na ten moment, ale przyznam, że gdy wczoraj wieczorem pan Wojtek zatelefonował do mnie z potwierdzeniem przybycia, troszkę jednak się zestresowałam.
Już tak mam, jest to nie całkiem ode mnie zależne, mimo, że rozum podpowiadał: dobrze zrobiłaś, że się zgodziłaś na ten remont, teraz po prostu trzeba sobie powiedzieć : niech się dzieje.
Ale co robić, taki nerwus ze mnie już jest, co oczywiście częstymi wizytami w łazience przypłaciłam.
Ale dzisiaj jest już OK.
Tylko niestety przymusową pobudkę miałam już o czwartej rano, już potem nie udało mi się usnąć, mam nadzieję, że jakoś do wieczora wytrwam.
Tylko jeszcze dzisiaj obgadam szczegóły z panem Wojtkiem, wręczę mu klucz od mieszkania i kod do bramy i,….przenoszę się do Modlnicy na czas remontu, ale to dopiero chyba jutro. Jeszcze ostatnią noc spędzę na swoim tapczaniku, potem tylko będę o nim wieczorem sobie marzyła, oczywiście o mojej ślicznej, nowej łazieneczce też.
Życzę Wszystkim miłego świętowania. Mam nadzieję, że Trzej Królowie przyniosą nam w darze, co prawda nie złoto, kadzidło i mirrę, ale to, na co z nadzieją czekamy, czyli wolność i pełną demokrację w Polsce, a na świecie spokój i całkowite wyciszenie konfliktów na linii USA – Iran i zapewnienie, że w najbliższym czasie do żadnych wojennych rozruchów jednak nie dojdzie. Bo pokój i bezpieczeństwo naszych dzieci i nas samych jest teraz priorytetem dzisiejszych niespokojnych czasów i o to będziemy dzisiaj się modlić w tym świątecznym dniu.
Miłego i spokojnego dnia.