
Dzisiaj przeczytałam, że Jarosław Kaczyński nakazuje nam walczyć o wolną, suwerenną Polskę, o taką, o jaką walczyła jego matka (tylko ciągle nie wiadomo gdzie walczyła, bo już się okazało, że jej udział w Powstaniu Warszawskim należał do baśni z 1000 i jednej nocy) i całe jej pokolenie (on nie walczył, bo jak pamiętamy, spał wtedy pod pierzyną), bo Polskę należy wyzwolić spod następnego okupanta, by zamach na naszą wolność i suwerenność został odparty I dalej: „Polska suwerenna, wolna, w Unii Europejskiej, we wspólnocie wolnych państw i wolnych narodów, to jest ta przyszłość, o którą musimy walczyć i którą wywalczymy” stwierdził Jarosław na jakimś wiecu swojego wybranego lud dwa dni temu.
Nie wiem jak Wy, ale tu jakiś brak logiki w wypowiedziach Guru widzę, bo albo chcemy żyć we wspólnocie państw, albo chcemy się niej wyzwolić i o to zresztą zależy kto, bo ja wcale walczyć z wiatrakami nie zamierzam.
I o co tu właściwie chodzi panie Kaczyński: mieć ciasteczko i zarazem zjeść ciasteczko????? Chyba w tej starej, skołowane nienawiścią i złością do całego świata główce prezesunia już całkiem się coś pokiełbasiło?????
Tylko dlaczego my mamy nosić owoce tego szaleństwa?????
Coś w tym naszym świecie się poprzemieniało: zło, nienawiść, kłamstwo i bezczelne, na chama hejtowanie i niszczenie ludzi jest normalką w tym dziwnym kraju Polską zwanym, prowadzonym nomen omen prze partię o nazwie prawo i sprawiedliwość.
Dla kogo prawo?????? chyba tylko dla swojaków, dla kogo sprawiedliwość? dla tych pokornych, posłusznie wypełniających rozkazy, niepokornych trzeba zniszczyć, zgnoić, w proch obrócić.
Takich czasów się doczekaliśmy i nieprędko z nich się wymiksujemy, bo Polacy mrzonkami żyć lubią, papierek w kolorze złota oglądają z każdej strony i nie patrząc na jego gównianą zawartość, cieszą się jak dzieci
Nie wszystko złoto, co się świeci, nie każde prawo prawem, a nie każda sprawiedliwość jawi się sprawiedliwością.
Mglisty piątek wstał dzisiaj, przynajmniej na południu Polski nie zapowiada się, żeby chociaż promyczek słonka przebił się prze mgliste chmury.
Ale kiedyś słonko zaświeci, w polityce też, wciąż mam nadzieje na jakiś cud, bo tylko on nas może uratować.
Miłego piątku