
A miało być tak pięknie, słonecznie i ciepło jak na wiosnę, a okazuje się, że znów wstał brzydko zimowy dzionek. Brzydki, bo nie ma słonka, nie ma śniegu, jest tylko przenikliwe zimno i ponurość za oknem
Ale od czego są marzenia ????
Zamykam więc oczy i sobie marzę, przypominając moje zimowe dni spędzane ongiś w Zakopanem. Słyszę dzwoneczki sanek, ciągniętych przez żwawe koniki, widzę te ślady sań na zaśnieżonych górskich ścieżkach, słonko skrzące od białego śniegu i słyszę tez wesoły śmiech dzieci harcujących na ośnieżonych stokach, ech te wspomnienia.
A w Zakopanym, które jest oddalone od Krakowa zaledwie o 100 km byłam ostatnio………. nie pamiętam, pewnie około 30 lat temu………..
O nie, zapomniałam, że przecież kilka lat temu spędzałam święta w Kościelisku. Raz było to Boże Narodzenie, ale wtedy Wigilia nie miała dla mnie takiego świątecznego uroku, jaki powinien mieć, a raz,alb dwa razy byłam w całkiem zimowej szacie Wielkanocy.
Bo teraz tak jest, Boże Narodzenie na ogół jest po wodzie, a Wielkanoc jest po lodzie. Ciekawe, czy tak i w tym roku będzie?
Zeszłą Wielkanoc spędziłam samotnie w Wiśle, nie było źle, ale jednak czegoś mi brakowało……..rodziny.
W tym roku nie mam jeszcze planów świątecznych, to wszystko zależy od planów Magdy i jej rodziny, z którymi zazwyczaj święta spędzam.
No, ale do Wielkanocy jeszcze trochę czasu musi upłynąć, chociaż ten czas teraz tak szybko płynie……
Na razie jestem na etapie radości z powodu mojej nowej łazieneczki i już tej środy doczekać się nie mogę, no chyba, że panu Wojtkowi coś niespodziewanie wypadnie i przesunie termin odbioru – oby jednak tak się nie stało!!!!!!
Ale jeżeli nic się nie zmieni, najbliższa środa będzie dla mnie podwójnie radosna, po pierwsze znów”spotkam się” w tym blogu z Uleczką i będę dla niej miała kolejną piękną różę (a może dwie, lub więcej), a po drugie…..zobaczę wreszcie tę moją cudną łazienkę.
Ale to dopiero za 4 dni, dzisiaj przede mną kolejna niedziela, którą spędzę rodzinnie w Modlnicy i nawet ten chłód za oknem nie jest mi w stanie popsuć dobrego humorku, nawet polityka, która starannie dzisiaj będę omijała, tym bardziej, że nie będę miała okazji oglądać mojej ulubionej „Kawy na ławę”, co wyjdzie mi tylko na korzyść, bo zaoszczędzę sobie przynajmniej trochę nerwów.
A poza tym, tyle jest innych ciekawych programów i filmów do oglądania, chociażby na laptopie!
I takiego samego tym dobrego humorku życzę Wszystkim na dzisiejszy niby zimowy dzionek