
……….nawet dosyć słoneczna wstała, tylko, że mróz rano pola ściska.
Ale potem będzie już chyba lepiej, trochę cieplej.
Od rana w domu Magdy poruszenie, bo Jasiek na ferie wyjeżdża i w związku z tym spory rozgardiasz od rana w domu trwa.
Jasiek tańczy w hiphopowym zespole tanecznym, który już odniósł kilka wspaniałych rezultatów.
Raz w tygodniu Jasiek jeździ na tańce do swojego zespołu, a dwa razy w roku jadą oni na taki tygodniowy trening do Murzasichle, koło Zakopanego i tam trenują prawie cale dnie, z przerwami na posiłek i na nocny odpoczynek. Z tego, o opowiadał mi Jasiek, będą praktycznie mieli zajęty cały dzień, ale i jemu i jego koleżankom i kolegom z zespołu wcale to nie przeszkadza, wręcz się cieszą, że tyle czasu mogą poświęcić temu, co lubią,
No i przy okazji będą teraz mogli sobie już przygotowywać nowy program na następne zawody taneczne.
Myślałam, że teraz, gdy Jasiek zaczął już naukę w liceum, nie znajdzie on dodatkowego czasu na inne zajęcia, ale jednak nie, mimo, że prócz tańców chodzi raz w tygodniu jeszcze na piłkarskie treningi w modlnickim klubie piłkarskim, która rozgrywała już z powodzeniem wiele meczy piłkarskich, w których i nasz Jasiu bramki strzelał, oczywiście przeciwnikom, a nie samobóje, to jednak trzeba przyznać, że Jaś sporo czasu poświęca i na naukę, co widać po jego bardzo dobrych wynikach w szkole.
Dzielny chłopak z tego Jasia, a tak wydawałoby się, że jeszcze niedawno był dzieckiem, a tu prawdziwy przystojniak z niego wyrósł, ( ciasteczko teraz na takich młodzianów się mówi), mają się z kogo Magda z Jackiem cieszyć.
No tak, dziewczyny, czyli Kamila i Ola już poszły w świat, wyfrunęły z domowego gniazdka, Kamila już po studiach, mieszka i pracuje we Wrocławiu , Oliwia studiuje w Anglii na Uniwersytecie w Leicester, tak więc w domu tylko jeden rodzynek Jaś pozostał, z którego, jak widać, też kiedyś będą mieli wielką pociechę.
No jeszcze muszę wspomnieć o wielkiej namiętności i Magdy i Jacka – suni Abrze, która jest z rasy posokowców, bardzo śliczna i mądra sunia, która jest niestety wielkim psotnikiem, nie dość, że namiętnie podgryza kołdry, to jeszcze podkrada jedzenie, nie można na przykład zostawić na stole kanapki i się odwrócić, bo już kanapka w pysiu Abry natychmiast ląduje, ona zaczajona tylko obserwuje i potrafi każdy moment wykorzystać.
A wydawałaby się taka potulna, ale psem Czekiem i kotkiem rządzi niepodzielnie, jak coś jest nie po myśli Abrusi, drze na nich pysk i to tak doniośle, że domownikom głowa pęka.
Ale i tak ją wszyscy w domu bardzo kochają i nie wyobrażają sobie już życia bez niej.
Ja teraz piszę na przykład blog, a koło mnie na wersalce Abrusia smacznie chrapie i to tak głośno, jakby całą noc nie spała, tyko pilnowała domu i teraz musiała służbę odsypiać.
Taka jest ta nasza Abrusia.
O polityce dzisiaj nie piszę, bo po co, i tak nie wiele się zmieni, bo PIS w zaparte idzie i może się to dla nich, albo da nas, Polski źle skończyć, oby ta druga wersja się nie spełniła, ta pierwsza część i owszem, niech się stanie!
A co do innej mojej sprawy, czyli co do łazienki, to jeszcze do końca nie wiadomo, kiedy sprawa dobije finału, wczoraj rozmawiałam, oczywiście telefonicznie z panem Wojtkiem i wciąż jeszcze ma tam sporo roboty, zważywszy, że ostatnie trzy dni musiał spędzić ze swoją chorą Mamą i musiał przerwać pracę u mnie, trudno, siła wyższa.
Ale żeby już nie zapeszać, nie napiszę, że dzisiaj, czy jutro jadę do domu, niech robota spokojnie tam jeszcze trwa. Tyle czasu czekałam, poczekam jeszcze te 2-3 dni i wtedy dopiero moją radość oficjalnie na blogu ogłoszę
Przyjemnej soboty wszystkim życzę, słona i radości wiele i z weekendu i z ferii.