
A gdzie Twój dzisiejszy wpis Ewusiu???
Zapomniałam się…….
Ale w związku z tym nieustającym remontem tyle się dzieje, że oczywiście mam całkowite zawirowania w głowie.
Pan Wojtek, a właściwe to już Wojtek, bo okazało się, że jesteśmy rówieśnikami, ba, nawet jestem od niego starsza całe 4 miesiące, to aż głupio, żeby być na pan – pani, tym bardziej, że to jest naprawdę fantastyczny człowiek, może trochę gadatliwy, co sam zauważa, ale robotę swoją rzeczywiście starannie w szczególikach dopracowuje.
Ale przez te szczególiki własnie wszystko się przedłuża, nie szkodzi, mi się aż tak bardzo nie spieszy, lepiej jeszcze chwilkę poczekać i potem się naprawdę w pełni radować.
Właściwie radować to już się mogę i to czynię, za każdym razem wchodząc do mojej łazienki gębę rozdziawiam. Może to nie jest nic szczególnego, ale dla mnie jednak tak jest, bo to jest trochę tak, jakbym przesiadała się ze Syrenki do Mercedesa, więc jednak mam powód do rozdziawianie swojej gębusi i już.
W kuchni czeka jeszcze do założenia szafka ze schowkiem na ociekacz i jej podświetlenie , już prąd jest tam doprowadzony, oczywiście przerobione są przewody elektryczne, a stara lampka poszła do lamusa.
Za to szafka pod zlewozmywakiem jest podwójna, z lewej strony są miejsca na różne płyny, z prawej jest umieszczone cargo na dwa kosze na śmieci.
W łazience czeka jeszcze wisząca szafka do złożenia (ta pod zlewozmywakiem już stoi), oczywiście dokończenie tej ścianki po prawej strony łazienki koło piecyka gazowego i fertic.
Kabinka jest już całkowicie wyposażona, ba, nawet wypróbowałam wczoraj już to siedzisko i nawet nie spadłam, zresztą kabinka wyposażona jest w dwa uchwyty pomagające mi się bezpiecznie poruszać, a na dnie brodzika leży mata antypoślizgowa, wszystko zgodne z zasadami bezpieczeństwa dla niepełnosprawnych osób, a do takich niestety się zaliczam.
I teraz, dzięki tym zabezpieczeniom, mogę bezpiecznie brać kąpiel i bardzo się dziwię, jak ja sobie dotąd dawałam radę i nic złego mi si nie stało.
Ale to już było i nie wróci więcej……..
Pytacie pewnie, czemu ciągle i tak dużo o tej łazience piszę? Bo to naprawdę dla mnie było wielkie przedsięwzięcie podjąć taka decyzję i teraz z niej po prostu się cieszę.
To tyle na dzisiaj, pewnie jutro ciąg dalszy nastąpi, ale przyrzekam, kiedyś ten temat przestane już poruszać.
Przed nami jutro już piątek i znów weekend, pewnie też radość dla tych, którzy chcą trochę po trudach tygodnia odpocząć.
Tylko z tą zimą wciąż jakoś kaprawo, ale ci, którzy lubią narty nie mają na pewno powodów do narzekania.
Wszystkiego dobrego 🙂