a po wtorku……

No dobrze, znów zaczynam być monotematyczna, lecz trudno mi się dziwić, że tak o tej środzie myślę.
I to dosyć intensywnie myślę, skoro już przed 6 rano spać nie mogłam.
Wiem, wiem Uleczku, że dla Ciebie też środa jest ważnym dniem i na pewno o różyczce dla Ciebie jutro nie zapomnę.
Już w nocy dzisiaj mi się ten brodzik śnił i kąpiel w nim, jednak wbrew temu co radziła mi wczoraj Bożenka, w pojedynkę kąpać się jest lepiej.
Zresztą nie ten pesel już, dziwne gimnastyki mnie nie interesują, Nauczyłam się też już samotności i całkiem mi z nią jest dobrze, nie potrzebuję żadnych zmian, ani chwilowych, ani stałych.
Dzisiaj ma być piękny, słoneczny dzień Z tym, że wyszłam na taras, a tu wiatr zimny, głowę chce urwać, wiec szybciutko do pokoju się cofnęłam.
Kawa wypita nie na tarasie, a w ciepłym salonie też wspaniale smakuje.
Nauczyłam się u Magdy pić kawę z ekspresu, jednak o wiele lepiej mi smakuje, niż ta rozpuszczalna, nawet tak wspaniała jak Nest Cafe Gold, którą dotąd bardzo lubiłam. I co jest ciekawe, jedna filiżanka kawy ekspresowej całkowicie dziennie mi wystarczy. Nauczyłam się obsługiwać ekspres, może to nie aż taka wielka sztuka, ale trzeba po kolei wszystkie czynności wykonywać, teraz już wiem jak i…….może i dobrze, że się nauczyłam, bo Magda obiecała mi na moje 70 te urodziny taki ekspres do kawy sprawić.
Nareszcie będzie się można u mnie napić porządnej kawusi. Ale tak na wszelki wypadek tę rozpuszczalną Nest Cafe Gold oczywiście też będę miała w zapasie.
Jedyny szkopuł jest w tym, że przyzwyczaiłam się do sporego kubka kawy, ten z ekspresu jest mniejszy, ale jednak ta kawa jest bardziej intensywna,.
Zresztą wszędzie podają kawkę w małej ładnej filiżance, a nie jakiś erzac kawy w kubku, albo co gorsze w szklance, jak drzewiej wypadło podawać.
Czasy się zmieniły , sposób podawania i picia kawy też się zmienił, wszak sami chcieliśmy światowych standardów 🙂
To życzę wesołego i słonecznego wtorku i czekajcie na dalsze moje relacje, bo będzie się znowu działo!!!

a dzisiaj mamy poniedziałek

Bo to naprawdę będzie miły tydzień, przynajmniej dla mnie.
Pojutrze już ŚRODA, na którą tak niecierpliwie czekam.
Zgrzeszyłabym, gdybym powiedziała, że jest mi tu źle w Modlnicy, ale ja już chcę do domeczku i chyba nikt temu zbytnio się nie dziwi, tym bardziej, że na mnie czeka moja nowa łazieneczka z brodzikiem, do którego będę mogła podobno wskakiwać, a nie spindrać się jak do tego poprzedniego, tak przynajmniej twierdził wczoraj podczas rozmowy telefonicznej pan Wojtek
Według wczorajszych relacji pana Wojtka, podłoga i ściany już są wykończone, dzisiaj będzie wstawiony brodzik, zamontowane w nim będzie siedlisko i łapka do trzymania się, oczywiście koszyczki na płyn do kąpieli i na gąbeczkę, potem jeszcze tylko mała kosmetyka łazienki – lustra,szafki itp i……w środę wieczór odbędzie się uroczysta pierwsza kąpiel, oczywiście dopiero gdy pan Wojtek już sobie pójdzie do domu. Ale będzie pysznie !!!!!!
Oczywiście nie będę się mogła nie pochwalić moim nowym szczęściem, odpowiednie zdjęcia będą zamieszczone – obiecuję.
No, nadmienię jeszcze, że prócz łazienki mam też nowy zlewozmywak w kuchni, tak więc pół nocy spędzę na kąpieli, a drugie pół na zmywaniu naczyń, nawet tych czystych, a wodomierz, też zresztą nowy, będzie tylko odmierzał ile tej wody zużyłam.
Tylko jak ja po tak spędzonej nocy rano obudzę się do pracy?
A może po prostu z tych emocji wcale nie będę się kłaść spać?????
Szkoda tylko, że te 3 lata musiałam męczyć się z tym byle jakim brodzikiem, powinnam teraz zaprosić dysponentów poprzedniej łazienki, by pokazać, jak ona powinna wyglądać.
No, ale czasu nie cofnę, teraz za to będę miała pełen luksus łazienkowego życia.
Zresztą chyba sami widzicie, jak bardzo jest to dla mnie ważny problem, bo ciągle do znudzenia o tym piszę.
Wczoraj przeglądałam stare wpisy i okazuje się, że mój problem z łazienką trwa od połowy listopada, czyli od chwili, gdy popękała podłoga brodzika, co mnie zmobilizowało do remontu. Wcześniej też o tym myślałam, ale ten fakt zaważył na mojej decyzji. Proszę, minęło 2 miesiące i….mam nową, piękną, a co najważniejsze komfortową łazienkę, w której będę mogła kąpać się bez żadnych obaw i co najważniejsze, nie będę musiała jak dotychczas zbierać wody z podłogi po każdej kąpieli – to był naprawdę koszmar.
No dobra, już przestaję Was dzisiaj przynudzać, zresztą muszę sobie pozostawić dalszy ciąg „łazienka story” na czwartkowy wpis, gdy będę już pod wrażeniem poprzedniego wieczoru, Ale do tego tematu na pewno jeszcze powrócę!
Ten poniedziałek wstał w miarę pogodny, przynajmniej nie ma tej mgły i szarości za oknem, chyba to dobry dla mnie znak.
Dzisiaj przeczytałam list amerykańskich kongresmenów wystosowany do pana Dudy z radą, by nie podpisywał tej ustawy kagańcowej, bo jest ona sprzeczna z zasadami demokracji i stawia Polskę w wielkim oddaleniu od zasad, które przyjęliśmy wstępując do Unii.
Ale pan Duda nie lubi, gdy się mówi do niego, jak to nazwał, w obcych językach, on uznaje tylko jeden język, nawet nie polski, a kaczy.
Czy w takim razie jednak posłucha swoich wielkich przyjaciół zza oceanu, przed którym jak wiemy i on i cały Pis się płaszczą? Czy te słowa są w stanie przemówić do jego mózgu z budyniu stworzonego? Wątpię, bo teraz będzie chciał wygrać znów wybory, a żeby je wygrać musi mieć poparcie Pisu, czyli nie może się Jarkowi przeciwstawić.
I tu jest pies pogrzebany.
Pies? jaki pies? Pisi pies. który ogromnie warczy i kły Polsce pokazuje.
Na szczęście jednak poparcie jego sukcesywnie spada i jeszcze tylko kilka jego wrzaskliwych przemówień, bo inaczej on przemawiać już nie umie i………
OBY!!!!!
Życzę zatem Wszystkim wspaniałego tygodnia i ślicznego słonecznego poniedziałku.

m piszę

I NADESZŁA NIEDZIELA……..

A miało być tak pięknie, słonecznie i ciepło jak na wiosnę, a okazuje się, że znów wstał brzydko zimowy dzionek. Brzydki, bo nie ma słonka, nie ma śniegu, jest tylko przenikliwe zimno i ponurość za oknem
Ale od czego są marzenia ????
Zamykam więc oczy i sobie marzę, przypominając moje zimowe dni spędzane ongiś w Zakopanem. Słyszę dzwoneczki sanek, ciągniętych przez żwawe koniki, widzę te ślady sań na zaśnieżonych górskich ścieżkach, słonko skrzące od białego śniegu i słyszę tez wesoły śmiech dzieci harcujących na ośnieżonych stokach, ech te wspomnienia.
A w Zakopanym, które jest oddalone od Krakowa zaledwie o 100 km byłam ostatnio………. nie pamiętam, pewnie około 30 lat temu………..
O nie, zapomniałam, że przecież kilka lat temu spędzałam święta w Kościelisku. Raz było to Boże Narodzenie, ale wtedy Wigilia nie miała dla mnie takiego świątecznego uroku, jaki powinien mieć, a raz,alb dwa razy byłam w całkiem zimowej szacie Wielkanocy.
Bo teraz tak jest, Boże Narodzenie na ogół jest po wodzie, a Wielkanoc jest po lodzie. Ciekawe, czy tak i w tym roku będzie?
Zeszłą Wielkanoc spędziłam samotnie w Wiśle, nie było źle, ale jednak czegoś mi brakowało……..rodziny.
W tym roku nie mam jeszcze planów świątecznych, to wszystko zależy od planów Magdy i jej rodziny, z którymi zazwyczaj święta spędzam.
No, ale do Wielkanocy jeszcze trochę czasu musi upłynąć, chociaż ten czas teraz tak szybko płynie……
Na razie jestem na etapie radości z powodu mojej nowej łazieneczki i już tej środy doczekać się nie mogę, no chyba, że panu Wojtkowi coś niespodziewanie wypadnie i przesunie termin odbioru – oby jednak tak się nie stało!!!!!!
Ale jeżeli nic się nie zmieni, najbliższa środa będzie dla mnie podwójnie radosna, po pierwsze znów”spotkam się” w tym blogu z Uleczką i będę dla niej miała kolejną piękną różę (a może dwie, lub więcej), a po drugie…..zobaczę wreszcie tę moją cudną łazienkę.
Ale to dopiero za 4 dni, dzisiaj przede mną kolejna niedziela, którą spędzę rodzinnie w Modlnicy i nawet ten chłód za oknem nie jest mi w stanie popsuć dobrego humorku, nawet polityka, która starannie dzisiaj będę omijała, tym bardziej, że nie będę miała okazji oglądać mojej ulubionej „Kawy na ławę”, co wyjdzie mi tylko na korzyść, bo zaoszczędzę sobie przynajmniej trochę nerwów.
A poza tym, tyle jest innych ciekawych programów i filmów do oglądania, chociażby na laptopie!
I takiego samego tym dobrego humorku życzę Wszystkim na dzisiejszy niby zimowy dzionek

nie liczę godzin i dni….

A właściwie to już liczę, bo po dzisiejszej rozmowie z panem Wojtkiem okazało się, że już w połowie przyszłego tygodnia, około środy wieczór, wyprowadzam się z Modlnicy i powracam do swojego już wyremontowanego mieszkanka.
Nowa kabinka już stoi w łazience, nowa toaleta wisi na ścianie, no i prawie już jest całkowicie łazienka wyflizowana i sprawdzona pod względem szczelności i wody i gazu, co jest bardzo ważne, abym nikogo nie zalała.
Co prawda mogłyby to być ewentualnie tylko szczury w piwnicy – jeżeli tam w ogóle mieszkają, bo pode mną jest tylko własnie piwnica, no i nie grozi mi zatrucie gazem, ani czadem, co mogłoby być niebezpieczne.
Jeszcze do wykończenia jest kuchnia, a dokładnie kącik z nowym zlewozmywakiem – jak dobrze, że zdecydowałam się go wymienić, bo stary zeżarła już całkowicie rdza i najprawdopodobniej i tak musiałabym w tym lub przyszłym roku robić remont z powodu zalania kuchni, to było nieuniknione.
A co jeszcze liczę???? na pewno pieniądze, to ta najgorsza i najbardziej smutna strona każdego remontu, bo co prawda już trochę pieniędzy w ten remont włożyłam, ale jeszcze „wisi” nade mną jeszcze zapłata za pracę pana Wojtka, oj chyba jednak troszkę zadłużyć się będę musiała, tym bardziej, że dodatkowo sprawa kuchni wypłynęła, ale jak to już pisałam, to była sprawa wyższa i nieunikniona. Zresztą zawsze tak jest przy remontach, że wypływają dodatkowe koszty i z tym się liczyłam.
A dzisiaj w nocy będę miała pewnie kolorowe sny z radosną kąpielą w mojej nowe, ślicznej łazieneczce.
Pewnie to jeszcze nie koniec wizyt pana Wojtka, bo jeszcze trzeba tę łazienkę nieco dopieścić, a tu szafka, tu półeczka, a tu lustro, czy uchwyt na papier toaletowy – to są już szczegóły, ale też pewnie co najmniej dzień na tym panu Wojtkowi zejdzie, z tym, że ja już wtedy już będę w domku i te wszystkie szczególiki będziemy uzupełniać na bieżąco.
Dzisiaj już sobota, czyli pozostały mi jeszcze 5 dni tutaj w tym gościnnym domku i potem nastąpi jakże radosny powrót na własne śmieci.
Nareszcie nie będę się musiała denerwować, że kogokolwiek budzę tym moim nocnym markowaniem, a niestety teraz 2-3 razy w nocy muszę do łazienki biegać.
No masz, a Maciek ciągle na mnie krzycy, że za mało piję, gdybym piła jeszcze więcej, chyba musiałabym przenieść tapczan do łazienki (tylko gdzie by się on zmieścił?) i musiałabym chyba do rury jakiejś się podłączyć, czy co?
Żarty na bok, fakt faktem, że często w nocy urzęduję, nawet muszę włączyć sobie swojego „usypiacza”, aby w śnie lub półśnie dotrwać do rana
Kiedyś nie miałam takich nocnych kłopotów, dlatego mieszkanie z kimś jest jednak krepujące. Staram się zachowywać w nocy cicho, ale zawsze wtedy jakieś licho coś tam strąci i narobi łoskotu, takie jest prawo licha, który jak wiemy z porzekadła, nie śpi, tylko czuwa 🙂
Ale dzisiaj mój blog z wiadomych przyczyn kończę, w doskonałym humorku i takiego Wam wszystkim na dzisiaj i na cały weekend życzę

nie chce się nawet myśle,c o tym, co dalej z Polską będzie.

Dzisiaj przeczytałam, że Jarosław Kaczyński nakazuje nam walczyć o wolną, suwerenną Polskę, o taką, o jaką walczyła jego matka (tylko ciągle nie wiadomo gdzie walczyła, bo już się okazało, że jej udział w Powstaniu Warszawskim należał do baśni z 1000 i jednej nocy) i całe jej pokolenie (on nie walczył, bo jak pamiętamy, spał wtedy pod pierzyną), bo Polskę należy wyzwolić spod następnego okupanta, by zamach na naszą wolność i suwerenność został odparty I dalej: „Polska suwerenna, wolna, w Unii Europejskiej, we wspólnocie wolnych państw i wolnych narodów, to jest ta przyszłość, o którą musimy walczyć i którą wywalczymy” stwierdził Jarosław na jakimś wiecu swojego wybranego lud dwa dni temu.
Nie wiem jak Wy, ale tu jakiś brak logiki w wypowiedziach Guru widzę, bo albo chcemy żyć we wspólnocie państw, albo chcemy się niej wyzwolić i o to zresztą zależy kto, bo ja wcale walczyć z wiatrakami nie zamierzam.
I o co tu właściwie chodzi panie Kaczyński: mieć ciasteczko i zarazem zjeść ciasteczko????? Chyba w tej starej, skołowane nienawiścią i złością do całego świata główce prezesunia już całkiem się coś pokiełbasiło?????
Tylko dlaczego my mamy nosić owoce tego szaleństwa?????
Coś w tym naszym świecie się poprzemieniało: zło, nienawiść, kłamstwo i bezczelne, na chama hejtowanie i niszczenie ludzi jest normalką w tym dziwnym kraju Polską zwanym, prowadzonym nomen omen prze partię o nazwie prawo i sprawiedliwość.
Dla kogo prawo?????? chyba tylko dla swojaków, dla kogo sprawiedliwość? dla tych pokornych, posłusznie wypełniających rozkazy, niepokornych trzeba zniszczyć, zgnoić, w proch obrócić.
Takich czasów się doczekaliśmy i nieprędko z nich się wymiksujemy, bo Polacy mrzonkami żyć lubią, papierek w kolorze złota oglądają z każdej strony i nie patrząc na jego gównianą zawartość, cieszą się jak dzieci
Nie wszystko złoto, co się świeci, nie każde prawo prawem, a nie każda sprawiedliwość jawi się sprawiedliwością.

Mglisty piątek wstał dzisiaj, przynajmniej na południu Polski nie zapowiada się, żeby chociaż promyczek słonka przebił się prze mgliste chmury.
Ale kiedyś słonko zaświeci, w polityce też, wciąż mam nadzieje na jakiś cud, bo tylko on nas może uratować.

Miłego piątku

jak ci mówią, że jesteś pijany, lepiej idź do łóżka

Z tego wynika, że ci wszyscy pisowscy euro osły poszły do Europejskiego Parlamentu tylko po to, by ośmieszać Polskę ile się da.
Każdy ich występ, czy to Beaty Szydło, Beaty Kempy czy Patryka Jakiego to tylko wrzaskliwie inwektywy wobec tych, którzy bonią polskiej sprawiedliwości, polskich sądów. I to niestety nie jest tylko atak na polską opozycję, ale również śmią podnosić ostry głos krytyki wobec europejskich przywódców Unii, a także profesorów europejskich wyższych uczelni, co stanowi nie tylko ośmieszanie się samych pisich osłów, ale niestety jest to stawianie Polski na marginesie demokracji, a co gorsze, na marginesie Europy.
I nikt mi teraz nie powie, że te euro osły z Pisu nie poszły do Unii tylko po to, by wyprowadzić Polskę z Unii, a przy okazji wewnętrznie rozwalić siłę i jedność Unii Europejskiej.
I to jest niestety tragiczna wiadomość dla Polski, bo czytając niektóre komentarze, zawarte na internetowych, niestety ogólnie dostępnych stronach, przez ogłupionych do cna Polaków, dochodzimy do wniosku, że Polska obecnie jest co najmniej pod okupacją Unii, zupełnie zapominając faktu naszego dobrowolnego i jakże wtedy radosnego przystąpienia do Unii.
Pamiętam, jakie wtedy w Polsce było święto, jak wiele osób cieszyło się, że wreszcie Europa nas chce, nas akceptuje. I co bardzo ważne, jak bardzo finansowo Unia pomogła nam rozwiązać wiele problemów, byśmy w tej Europie znaleźli swoje godne miejsce.
Ale niestety przyszedł do władzy taki jeden zawistny człowiek, gnom, który chce jedność Europy niszczyć, a Polskę ustawić według swojego paranoicznego modelu. I udało mu się znaleźć kilku takich sługusów, którzy za mamonę i za wątpliwe zaszczyty tę Polskę skutecznie niszczą.
Jest takie powiedzenie : jeżeli wszyscy mówią ci, ze jesteś pijany, idź połóż się do łóżka. Bo to oni mają rację, a nie ty.
Jeżeli wszyscy, nie tylko w Polsce, nie tylko w Europie, ale również i w świecie twierdzą, że ustawa zwana kagańcowa jest sprzeczna z zasadami demokracji, niestety nią jest i żadne wrzaski na forum Europejskim tego nie zmienią. Swoje racje należy przedstawiać merytorycznie, a nie krzykliwym tonem, który i tak nikogo nie przekona, choćby nie wiem jak bardzo podniesiony był to głos.
Niestety to tylko świadczy o tym, że do Unii Europejskiej weszły całkiem prymitywnie myślący, a nawet powiedziałabym nie myślący ludzie, sprzedawczyki Polski, całkowicie na te stanowiska się nie nadające.
Boże, jakich to fatalnych swoich przedstawicieli Polska wystawiła na Europejskim Salonie, jakim jest Unia, tylko na pośmiewisko?????
Wielki żal i jeszcze większa ŻENADA!!!!!!
Nie mogę nawet tego pojąć, że praca tylu mądrych ludzi, którzy naprawdę chcieli wprowadzić Polskę do Europy, poszła na marne.
I oczywiście nie mogę się z tym faktem pogodzić, pewnie tak myśli jednak większość realnie myślących Polaków, widząc, do czego obecny rząd Polskę doprowadza.
Musimy być silni, musimy być stanowczy, zanim rzeczywiście Polska nie runie w przepaść i musimy razem zjednoczyć swoje siły przeciwko tej rządzącej mafii. Już na to przyszedł najwyższy czas, zwłaszcza, gdy widzi się ostatnie poczynania wobec Polski Putina, który tylko czeka na stosowną chwilę, by nas do siebie na siłę włączyć i zrobić z nas następną rosyjską republikę.
Czy historia znów ma zatoczyć to tragiczne w skutkach historyczne koło?
Przypominam, pozostaniemy w tym przypadku samotni, Europa już nam wtedy nie pomoże, a i na pomoc Wielkiego Brata też raczej nie ma co liczyć, tym bardziej, że on sam ma spore kłopoty we własnym kraju, na Polskę wtedy nawet nie spojrzy.
Smutny ten mój czwartkowy wpis, pisany zresztą nad ranem, bo coraz częściej złe sny, złe przeczucia nie pozwalają mi spać.
Dlatego dzisiaj w czwartek daję Wam do przemyślenia jakże ważny dla Polski temat, nasze być, albo nie być.
Udanego czwartku.

Dzisiaj jest środa Uleczko !!!

I wstał dzisiaj piękny, słoneczny, napawający optymizmem dzień, przynajmniej u nas w Modlnicy,. Mam nadzieję, że to słonko i ten optymizm również obudził Cię w Poznaniu Uleczko.
Życzę Ci bardzo przyjemnego, radosnego i uśmiechniętego dzionka, pełnego samych miłych dla Ciebie czynności i wspaniałego towarzystwa.
A ja cóż, znów obudziłam się ze słoneczkiem na niebie, jakie to radosne, chociaż temperatura jest styczniowa, a na trawnikach szron leży.
Ale ma się podobno ku lepszemu i wiosna podobno ma przyjść w tym roku wcześniej.
Byleby tylko wiosenne pobudzenie wszystkich Polaków dosięgło, bo czasami włos mi się jeży na głowie, gdy czytam niektóre komentarze i wtedy zastanawiam się, czy naprawdę tylu idiotów jest w Polsce, czy to hejterska raczej robota, bo nie wierzę, że ludzie nie widzą chociażby tej niesamowitej drożyzny w sklepach, przecież każdy kupuje i widzi, jak mało warte są te papierki, pieniędzmi zwane. Coraz mniej towarów dostajemy za coraz bardziej wysoka wydana sumę. Nawet tych z 500 plus drożyzna też dopada, bo tak waściowie to nie jest już suma 500, a raczej 200- 300 zł warta.
To chyba każdy Polaków dostrzeże, bo akurat sprawa niezawisłości sądu nie dla każdego jest łatwa do zrozumienia, dopóki sam jej na własnej skórze nie dozna.
Na szczęście dla Polaków sprawą ustawy kagańcowej zajęła się już Komisja Europejska i zastopowała pisie zakusy, a w przypadku nie zastosowania się naszego rządu do nakazu, będziemy płacić spore kary, co niestety odbije się na portfelach każdego Polaka, tego propisowskiego też, tym bardziej, że wtedy najprawdopodobniej będzie musiał zrezygnować z 500 plus, bo kasa będzie pusta. No i rolnicy o dopłat ach też będą musieli zapomnieć, ogólnie mówiąc, będzie totalna bryndza.
Zresztą również i wielcy poplecznicy Pisu, czyli USA, a dokładnie Kongres Amerykański śledzi pilnie dalsze losy tej ustawy, nie godząc się na jawne niszczenie demokracji. Co prawda Trump nie bardzo jes zainteresowany w stopowaniu Polski, bo ma w tym swoje niecne cele, ale musimy pamiętać, że niedługo w USA tez odbędą się wybory i niekoniecznie nastąpi reelekcja Trumpa, już teraz ma on kłopoty z utrzymaniem swojej pozycji, a Kongres już na pewno poprze całkiem innego kandydata, niekoniecznie „kumpla” naszego Dudy, a wtedy będziemy mogli zapomnieć o pomocy wojsk amerykańskich, będą stawiane ostre warunki.
Ale szkoda, że tylu Polaków ciągle wierzy kłamcom, najlepszy dowód to pani Holecka, która kilka lat temu wspomagała WOŚP i dziękowała Jurkowi Owsiakowi za pomoc w uratowaniu syna (są na to filmiki w necie), a dzisiaj na Owsiaka pluje, kłamstwa zadając. To nie jest człowiek, to zwyczajny podły padalec, szmata, która za karierę i mamonę się sprzedała.
TFU!!! nie chciałabym nawet splunąć w jej stronę, ale niestety im ktoś jest bardziej podły, tym wyżej w pisie awansuje. Czekam, aż wszyscy oni spadną na cztery litery, a lądowanie będzie bardzo bolesne.
A „szarzyzna” czyli my wszyscy znów będziemy musieli się przestawić na inne tory, pewnie nie będzie łatwo, bo trudno będzie naprawić tyle zniszczeń, które Pis w Polsce w przeciągu 4 ostatnich lat uczyniło, ale może kiedyś nam to znów uda i na poprawną , prawdziwie europejska stronę naszego życia powrócimy.
Ale póki co, na razie czekamy na święta Wielkanocne, chociaż jeszcze w naszych myślach choinka pozostaje i na ciepły podmuch wiosny, a dzisiaj cieszymy ię słoneczną, piękną, acz chłodną środą
DOBREGO DNIA!!!

wesołego wtorku

Aczkolwiek obudził mnie dzisiaj niezwykle mglisty dzionek, zupełnie, jakby ktoś mleko za oknem rozlał. I chociaż przez moment słonku udało się jakoś przebić i sobie nawet zaświeciło, jednak mgła silniejsza była i znów horyzont tą mleczną chmurą spowiła .
A u mnie cóż, pomału przyzwyczajam się do tej nieco innej, ale chwilowej rzeczywistości i…odliczam dni do powrotu. Jednak jestem niepoprawna, ale co zrobić, skoro w domku jest mi najlepiej?
Wczoraj w Modlnicy chodził ksiądz po kolędzie, mnie ta wizyta niestety ominęła, bo akurat wtedy byłam w pracy, trochę żałuję i zastanawiam się, czy na Szymanowskiego też ksiądz odwiedził naszą kamienicę, u nas jest tak jakoś dziwnie, ksiądz z kolędą przychodzi co dwa lata, a jakoś nie pamiętam, czy był, czy nie był zeszłego roku, chyba tylko jedną kolędę miałam na nowym mieszkaniu, więc według moich wyliczeń będzie ksiądz w tym roku i niestety nikogo nie zastanie. Oczywiście, że będzie pan Wojtek, ale pod nieobecność gospodyni żadnych gości przyjmować on nie będzie. Trudno, poczekam następne 2 lata, albo i za rok, jak mi kiedyś radził ksiądz, żeby zadziałać gdy będzie rok bez kolędy, zadzwonię do parafii i poproszę o wizytę. Tylko, że moja parafia, do której jestem przyzwyczajona od dziecka, jest daleko, na ul św Anny, tu mimo, że już troszkę mieszkam, nie czuję się ciągle ich parafianką.
Nigdy nie miałam nic przeciwko takiej świątecznej księżej wizycie, wszak do Kościoła przynależę, mimo, że nie zawsze uczestniczę w mszach św, ale to już jest całkiem inna i moja prywatna sprawa. Nigdy od Kościoła się nie odżegnywałam, tak byłam wychowana przez moich Rodziców. Pamiętam, jak z moją Mamusią, jeszcze jako małe dziecko chodziłam do Kościoła na ul Wiślną, widać moja Mama lubiła ten kościół, potem po latach chodziłam tam z panią Marią, a teraz jest on grecko- katolicką cerkwią, wrócił do prawowitych właścicieli.
Zresztą czytałam gdzieś, że z powodu braku księży w parafiach w całej Polsce świąteczne kolędy w domach będą się odbywać co 2 lata, z tym, że zawsze będzie można zadzwonić do parafii i poprosić księdza o indywidualną wizytę. I uważam, że jest to bardzo dobry pomysł.
A ja prawie codziennie odbieram raporty telefoniczne od pana Wojtka, na razie prosił, by nie przychodzić i mu w pracy nie przeszkadzać, a ponieważ mam do niego pełne zaufanie, wszak został polecony przez Kazia, w którego domu też wspaniale przeprowadził swój remont, zgodziłam się z jego prośbą i dopiero gdy łazienka będzie już prawie gotowa, wybiorę się na ul Szymanowskiego, by tylko ustalić już szczególiki w wystroju łazienki.
Dzisiaj, według planu, będą chyba już kładzione płytki na ścianie
Jeszcze muszę się uzbroić w cierpliwość, już coraz szybciej ten radosny dzień do mnie się zbliża.
Życzę przyjemnego wtorku i wiele pomyślności na dzisiaj i nie tylko na dzisiaj.

Nowy podział

Wczoraj Polska podzieliła się na dwa obozy, jeden ludzi, którzy mają serce, a drudzy, którzy tego serca nie potrafią w sobie wzbudzić., czyli ludzi bez serca.Ta pierwsza, jakże przy mojej wielkiej radości przyszła wczoraj do Jurka Owsiaka, by z nim zagrać pieśń miłości dla małych, chorych, potrzebujących pomocy dzieci i już wczoraj w późnych godzinach nocnych pobiła rekord w dotychczasowych takich zbiórkach, zbierając ponad 115 milionów złotych. Wyobrażacie sobie jaka to  suma,  ile dobra dla tych biednych dzieciaczków będzie można kupić????
 A na pewno nie jest to ostateczna suma, bo wciąż jeszcze na konto wpływają nowe pieniądze, wciąż jeszcze trwają aukcje z przeznaczeniem na WOŚP.<br>Muszę tu koniecznie zaznaczyć, że wielką radością przywitałam gest kilku księży, którzy zebrane ofiary na tacę w całości przekazały do puszek Orkiestry -  to jest prawdziwie katolicki gest, niestety nie wszystkich było na taki stać, byli księża, którzy głosili wczoraj złe słowo, złą i kłamliwą nowinę, jakoby Owsiak popierał aborcję i eutanazję, co jest oczywiście wielkim kłamliwym oszczerstwem, aż dziw, że ksiądz, jakby nie było przedstawiciel Boga może w  tak obrzydliwy sposób zadawać prawdzie kłamstwo. Oczywiście spora część osób biorących udział w takiej mszy św po prostu po tych słowach kościół opuściła - nie godzi się Bożemu Słudze takie postępowanie, to nie jest zgodne z Bożymi przykazaniami.<br>Nie oglądałam oczywiście ani Wiadomości, ani wcześniej Teleekspresu, chciałam zachować spokój i dobre wyobrażenie o Polakach, którzy naprawdę w większości stanęli wczoraj na wysokości zadania i tak licznie wzięli udział w tym radosnym święcie, mimo przeszkód stawianych im przez niby katolicką prawicę - powiedzcie mi, co to ma wspólnego z wiarą? Chyba z wiarą w diabła i w mamonę.<br>Diabeł bał się święconej wody, prawica bała się małych czerwonych serduszek, dlatego tak skrzętnie je d=zdejmowali ze swoich ubrań, gdy po wizycie w normalnych mediach występowali w szczujni TVP - WSTYD, ŻENADA!!!!!!

Mam dzisiaj kłopot z moim blogiem, dzisiaj trzy razy musiałam go  przepisywać, więc tylko jeszcze napiszę, że Polskę objął jakiś nowy niż, przynoszący chłód i deszcz.
Ale bądźmy dobrej myśli, bo nowy tydzień przed dami, oby był pomyślny, czego Wam życzę 

NIECH ŻYJE JUREK OWSIAK !!!!

NIECH ŻYJĄ WSZYSCY WOLUNTARIUSZE WIELKIEJ ORKIESTRY ŚWIĄTECZNEJ POMOCY!!!!

Dzisiaj jest bardzo ważny dzień dla Polaków.
Dzisiaj dzielimy się naszymi sercami z tymi, którzy tej pomocy potrzebują
I nie ważne jest to, że są tacy wśród nas, niby Prawdziwi Polacy, niby Prawdziwi Katolicy, którzy tego dobra nie chcą innym rozdać, skrzętnie dbając o swoje kieszenie i tak wypchane do imentu mamoną, nie zawsze legalnie zdobytą, głosząc wrogą propagandę dla tej wspaniałej idei.
Ale świat nas widzi, widzi, że tylko garstka malkontentów mówi dzisiaj NIE!!, to naprawdę tylko mała część ludzi marnych, wrednych egoistów, którzy świetnie urządzili się w swoim zapyziałym i oblepionym pieniędzmi świecie i bardzo skrzętnie swojego dobrobytu pilnują.
To naprawdę tylko garstka, taka marność, nad marnościami, której udało się omamić tę mniej rozgarniętą częścią Polaków głownie rozdawnictwem nie swoich pieniędzy i kłamstwami. Ale do czasu, kiedyś dopadnie ich sprawiedliwość ludzka i co najważniejsze, sprawiedliwość Boża.
A gdy Pan zada im pytanie: co zrobiliście dla innych?, będą mogli tylko odpowiedzieć: rozdaliśmy nie nasze pieniądze, ale te bezprawnie ukradzione innym i wtedy zobaczą, że są goli. A potem będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Może nie każdego stać będzie na wrzuceniu dzisiaj większej sumy do puszki, ale na pewno nawet ci bardziej biedni nie pożałują grosza, aby wspomóc chore dzieci, dla których będzie zakupiony sprzęt z tej zbiórki .
Jak napisałam, świat to widzi, i w innych krajach, nieraz bardzo od Polski odległych, dzisiaj też zagra Orkiestra Owsiaka, też ludzie będą się wspólnie bawić i wspólnie dokonywać dobra w postaci zbiórki pieniędzy.
Bo jak rok temu powiedział śp. Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska: ” „Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję ” – dotyczy to wszystkich naszych polskich miast i tych dużych i tych małych , dotyczy to też małych miejscowości, w których Polacy dzisiaj swoją dobrocią chcą się podzielić, także i poza granicami naszego państwa.
Bo Karma wraca, prędzej, czy później dobro dobrem będzie nagrodzone, a zło złem odpłacone. A nigdy przecież nie wiadomo, kiedy może nie Ty, nie ja, ale ktoś z naszej rodziny będzie potrzebował pomocy tego medycznego urządzenia z nalepionym czerwonym serduszkiem, które może uratuje mu życie.

PAMIĘTAJCIE O TYM : KARMA POWRACA!!!!!!!!

Zeszłoroczny Koncert Świątecznej Pomocy, jak pamiętamy, skończył się tragicznie, śmiercią wspaniałego Człowieka, który kochał Gdańsk, Kochał Polskę i całe swoje serce oddał dobrej sprawie, niestety szerzona przez część prawicy nienawiść spowodowała nieodpowiedni atak na pana Adamowicza, został On ugodzony nożem prosto w to serce, które niosło Polsce MIŁOŚĆ i DOBRO.
Jest to dowód na to, że te dwa słowa MIŁOŚĆ I NIENAWIŚĆ zawsze kroczą tak blisko siebie i tak łatwo jest przekroczyć tę granicę, za którą jest tylko śmierć i rozpacz ludzi, których on kochał i którzy jego kochali.
Bardzo to był smutny dzień dla nas wszystkich i oby pozwolił nam wyciągnąć wnioski , jakimi wartościami w życiu należy się kierować.
Bogacenie się na silę jest fałszywym krokiem, bo pieniądze łatwo można bezpowrotnie stracić, nienawiść jest zabójczym krokiem, bo niszczy innych i niszczy nas samych, tracimy tym swoje człowieczeństwo.
I znów przytoczę tutaj maksymę mojego Taty: „Jeżeli chcesz coś od kogoś wziąć, najpierw sama musisz coś od siebie mu dać”
Bardzo mądrym i dobrym Człowiekiem był mój Tata, uczył mnie, w jaki sposób być dobrym człowiekiem, a Jego nauki na zawsze zapadły w moim sercu.
I dzisiaj mamy okazję pokazać, jakim Człowiekiem jestem.
To naprawdę nie tylko chodzi o te parę groszy do puszki wrzuconych, czy w inny sposób przesłane na konto WOŚP, to chodzi o nasze serce, o naszą dobroć i chęć dzielenia się tym dobrem z innymi.
To jest udowodnienie samemu sobie, że naprawdę jestem Prawdziwym Człowiekiem, czy Prawdziwym Katolikiem, nie tylko takim na pokaz, gdy wszyscy widzą, jak modlę się w Kościele, a potem wzbudzam w sobie najgorsze instynkty, stawiając swoje JA nad innymi.
A może kiedyś i na takie osoby przyjdzie opamiętanie, chociaż dzisiaj jadem pluć będą na tych, którzy biorą czynny udział w tym radosnym święcie???
Mam taką nadzieję i tymi optymistycznymi słowami kończę mój dzisiejszy wywód, życząc Wszystkim naprawdę wspaniałego i radosnego dnia, spędzonego ze Świąteczną Orkiestrą pod batutą Jurka Owsiaka.